Zmierzch aut, które kochamy, branża wydoroślała i unosi się nad nią widmo Trumpa - to wiemy po Genewie

Stwierdzenie, że motoryzacja wkracza w nową erę nigdy nie było tak aktualne, jak w tej chwili. W Genewie widać to najlepiej. Samochody, które znamy odchodzą, a ich miejsce zajmują auta przyszłości. I to wcale nieodległej.

Ford Mustang Bullitt to samochód, który chyba najlepiej pokazuje, jak zmienia się motoryzacja. To hołd dla starych czasów, dla kultowego filmu sprzed 50 lat i słynnego Steve'a McQueena. Mustang Bullit jest kwintesencją dawnej motoryzacji. Pod maską ma duży, wolnossący, głośny i paliwożerny silnik V8. Z wyglądu jest ostry, brutalny i bezkompromisowy. Wnętrze zaprojektowano tu z myślą o kierowcy i pasażerze, tylną kanapą i bagażnikiem nikt się nie przejmował. A choć na liście opcji znajdziemy sporo nowoczesnych systemów, to Mustang wciąż uchodzi za auto proste i nieskomplikowane.

Ford Mustang Bullitt to jedna z największych gwiazd tegorocznych targów. Jedna z ostatnich gwiazd tego typu w motoryzacji. Pieśń dawnych czasów, które właśnie żegnamy.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

Spostrzeżenie nr 1 - Przyszłość motoryzacji to wcale nie przyszłość. To już teraz.

Wystarczy się przejść po kilku stoiskach w Genewie, by zrozumieć, że już nawet nie stoimy u progu e-rewolucji w motoryzacji, a właśnie w niej uczestniczymy. Wszyscy najważniejsi wystawcy postawili w tym roku na nowoczesne i przyjazne środowisku samochody. I co jeszcze ważniejsze, nie są to już futurystyczne koncepty - to auta, które wyjadą na drogi jeszcze w tym roku, ewentualnie 2019 r., a najpóźniej w 2020 r.

Przykład? Stoisko motoryzacyjnego giganta nr 2. Co przywiozła do Genewy Toyota? Nowego Aurisa, który prezentowany był w wersji hybrydowej, a Japończycy podczas prezentacji nie wspomnieli o żadnym dieslu w ofercie. Lexus? Kompaktowy i przystępny cenowo SUV UX także pozował do zdjęć w wersji hybrydowej. Dużą część stoiska Japończyków zajmowała ekspozycja koncepcyjnych pojazdów przyszłości - elektrycznych, inteligentnych i autonomicznych.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

Volkswagen na swoim ogromnym stoisku prezentował chyba wszystkie modele z oferty. Ale sceną zawładnęły koncepty z elektrycznej rodziny I.D. Do "nowego Golfa", Buzza i Crozza w Genewie dołączył nowy pojazd Vizzion. Pierwsze auto z rodziny na drogi wyjedzie już w 2019 r. Tuż obok I.D. znajdowała się wystawa ekologicznych aut, które VW już ma w ofercie - elektryków i hybryd. To na nie i I.D. zwrócone były wszystkie reflektory.

Alians Renault-Nissan po przejęciu Mitsubishi dołączył do trójki największych w branży. I także stawiał w Genewie na elektryki - to one zdominowały wystawę Renault i Nissana. Z kolei Hyundai u siebie prezentował trzy SUV-y i tylko nowe Santa Fe było autem z klasycznym napędem, obok niego stał elektryczny crossover Kona i napędzany wodorem Nexo. Nawet Porsche - choć przywiozło do Genewy ekstremalne 911 GT3 RS - to główną prezentację poświęciło uterenowionej wersji elektrycznego Mission E (premiera w 2020 r.). Z kolei każde nowe Audi (A8, A7, debiutujące tu A6) to tzw. miękka hybryda. Jaguar gwiazdą stoiska uczynił elektrycznego I-Pace'a, konkurenta Tesli Model X.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

I tak wymieniać można bez końca, bo wszyscy najważniejsi producenci postawili na samochody z napędami alternatywnymi. I na każdym stoisku mogliśmy też znaleźć jakiś futurystyczny, autonomiczny koncept, który zapowiada przyszłość. Już nikt nie chwali się silnikami spalinowymi, a o dieslach nawet się nie wspomina. Klasyczne napędy stają się domeną niszowych producentów supersamochodów.

Spostrzeżenie nr 2 - Same targi motoryzacyjne także się zmieniają. I trochę tracą na znaczeniu

Olbrzymie Salony Samochodowe tracą na znaczeniu. Do Frankfurtu i Paryża wielu producentów nie przyjeżdża. Do najbardziej prestiżowej Genewy przyjechali wszyscy najważniejsi, za wyjątkiem znajdującego się w przebudowie Opla. Jednak zabrakło czegoś, co powinno być kwintesencją targów - głośnych i istotnych premier.

Większość prezentowanych na halach samochodów już widzieliśmy. Albo debiutowały już w Chinach i Stanach, a teraz przyjechały do Europy, albo jeszcze przed targami producent zorganizował internetową (czasem nawet statyczną) prezentację modelu. O premierach wiedzieliśmy więc wszystko, a targi były tylko okazją do zrobienia kilku zdjęć. Większość producentów skupiła się na konceptach. Popisach stylistów, które choć robią wrażenie, to do produkcyjnych aut pomysły z nich przenikną dopiero w przyszłości.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

Z naprawdę istotnych aut, które zobaczyliśmy po raz pierwszy wymieniłbym tylko nową Toyotę Auris i nowego Mercedesa-AMG GT, który na rynku rzuci wyzwanie Panamerze. Entuzjaści superaut dopiszą tu jeszcze Bugatti Chirona w wydaniu Sport.

Co więcej, kilku producentów ma już gotowe auta i mogłoby je pokazać, ale postanowiło premierę przesunąć o parę tygodni. Widocznie na targach się już nie opłaca. Tak zrobił Ford z Focusem i VW z Touaregiem.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

Spostrzeżenie nr 3 - Gdzie tamte dziewczyny? Branża wydoroślała

Jeszcze kilka lat temu na każdym zdjęciu z targów przy każdym aucie i na każdym stoisku mogliśmy zobaczyć piękne, szeroko uśmiechnięte i skąpo ubrane hostessy. Takie obrazki utrwalały stereotyp, że motoryzacja to sprawa typowo męska, a kobiety mogą co najwyżej usiąść na fotelu pasażera lub właśnie pięknie wyglądać przy aucie. To się zmienia.

Przedmiotowe traktowanie kobiet przez wystawców to już przeszłość. Owszem hostessy są, ale nie na każdym stoisku i coraz częściej w innej roli. Panie zamiast stać przy autach i tylko się uśmiechać, chodzą po stoisku z materiałami prasowymi i chętnie odpowiadają na pytania o auta. Nie są już tylko ozdobą. Z dużych graczy "klasyczne hostessy" w Genewie miał chyba tylko koncern FCA. Ale trzeba zaznaczyć, że na stoiskach Alfy, Fiata i Jeepa wszystkie panie były ubrane elegancko i ze smakiem. Nie ma mowy o epatowaniu nagością.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

Pewnie niektórzy z odwiedzających targi mężczyzn będą na tę zmianę kręcić nosem, ale nie oszukujmy się - właśnie tak powinno być.

I po czwarte. Czy branża boi się gróźb Donalda Trumpa? "Na razie nie"

Serwisami informacyjnymi wstrząsnęła informacja o potencjalnej wojnie handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. W telegraficznym skrócie, Donald Trump zapowiedział wprowadzenie cła na import stali i aluminium. Na te zapowiedzi błyskawicznie odpowiedzieli europejscy urzędnicy, którzy zagrozili, że w ramach odwetu nałożą cła na towary z USA. Ta deklaracja doprowadziła z kolei do groźby prezydenta USA, że nałoży opłaty na samochody sprowadzane z Unii.

Taka decyzja uderzyłaby w wielu europejskich producentów, zwłaszcza w z tych z Niemiec, którzy za Oceanem sprzedali w zeszłym roku 1,35 mln aut. "Czy przejmujemy się słowami Donalda Trumpa? Na razie nie. To rozgrywka polityczna na samym szczycie, nas nie dotyczy. Musimy robić swoje i dalej projektować jak najlepsze samochody. Nie mamy wpływu na to, co się wydarzy" - powiedział mi jeden z przedstawicieli VW, którego spytałem o to na stoisku.

Salon Genewa 2018Salon Genewa 2018 fot. Filip Trusz

"Robimy swoje. Na ewentualne decyzje polityków, o ile zapadną, będziemy musieli oczywiście reagować i dostosować naszą strategię. Ale teraz jest za wcześnie na jakiekolwiek konkrety" - usłyszałem na kolejnym stoisku podobny komentarz.

Rzeczywiście, wydaje się, że sprawa jest jeszcze zbyt świeża, żeby miała już wpływ na decyzje producentów. Wielu z nich na razie sprawę bagatelizuje i liczy, że groźby obu stron rozejdą się po kościach. Przynajmniej tak to wygląda na zewnątrz, bo możemy się spodziewać, że przedstawiciele europejskich marek już z pełną mocą lobbują u najwyższych europejskich władz, by te nie zaogniały konfliktu, a w razie wprowadzenia ceł wsparły przemysł. Sprawa jest bardzo ciekawa i będziemy się jej bacznie przyglądać. Wojna handlowa na linii USA i UE może zmienić oblicze motoryzacji.

Audi A8 | Prezentacja

A co Wy myślicie o kierunku, w którym zmierza motoryzacja? Dajcie nam znać w komentarzach i sondażu poniżej.

Wszystkie wiadomości z Genewy znajdziecie tutaj: Salon Genewa 2018

Zdjęcia stoisk z tegorocznych targów znajdziecie tutaj: Stoiska w Genewie 2018

Przy artykule znajdziecie także obszerną galerię, w której zamieściliśmy zdjęcia z całych targów. Nie tylko samochodów, które tutaj wspomnieliśmy. Zapraszamy!

Więcej o:
Komentarze (75)
Salon Genewa 2018 - podsumowanie, wnioski, opinia, komentarz
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Grodziec

    Oceniono 8 razy -6

    Mnie najbardziej ucieszyło jedno: było mnóstwo samochodów elektrycznych, a wodorowych ZERO. W końcu zrozumieli.

  • Gość: fragi

    Oceniono 7 razy -5

    a co o Lexusie LS dowiedziała sie agora pl ?

  • Gość: gość100

    Oceniono 2 razy -2

    Wyskoczyłeś jak Filip z konopi z tymi dyzlami. Europa od paru lat redukuje te najlepsze z najlepszych silników do aut. Dotyczy to produkcji,do niedawna 1-2%,a teraz albo wcale ,jak Volvo Chinczyków .
    Niemcy biorą się na poważnie za wyrzucenie dyzli za rogatki miast.Chyba wczoraj,jedna z gazet Niemieckich napisała ,że używki tych aut idą już o dwa tysiące w dół.A jeszcze ograniczenia nie weszły w życie .
    A Filip ogłasza njusa !

  • Gość: Adam

    Oceniono 1 raz -1

    Warto dodać, że Fiat zapowiedział rezygnację z Tipo i następcy Punto.

    Europejska oferta ma zostać ograniczona do 500 i Pandy.

  • Gość: Arcadio

    Oceniono 41 razy -1

    Dość ciekawe podsumowanie i bardzo mi się podoba. W dwóch rzeczach się nie zgadzam z autorem. Autora smuci brak diesli a ja się cieszę ze ich nie będzie. Diesel nadaje się do ciężarówki, do dużego auta (pickup czy wielka terenówka) natomiast po co do osobowego auta lub o zgrozo do sportowego? Oczywiście Polak będzie najbardziej płakał bo za grosze jeździł w dieselku, najlepiej 1.9tdi w golfie albo w passeratti b5.
    Uważam, że hybryda obecnie to najlepsze rozwiązania. Nasze miasta w Polsce, podobnie jak za zachodnią granicą się strasznie korkują. Więc w korku hybryda jest najlepszym rozwiązaniem. Pali podobnie jak albo mniej jak diesel a przede wszystkich nie smrodzi i nie hałasuje. Toyota pokazała również że to bezproblemowy w eksploatacji napęd, czego nie można powiedzieć o dieslach, zwłaszcza tych nowych. Uważam że obecnie najlepsze rozwiązanie to hybryda, która ładuje swoje baterie podczas jazdy. Pełny elektryk nic nie zmieni, ponieważ ten prąd też trzeba wyprodukować przez elektrownie. Przyszłością jest napęd wodorowy.
    Ponadto niektórzy narzekają na hybrydy, bo się nimi jeździć po autostradzie nie da albo....hałasują i dużo tam palą? To chyba te hejtery hybrydą nie jechali. 2. Przypominam na autostradzie maksymalna prędkość to 140km/h a nie 200 3. Większość ludzi co najmniej 80% swojej jazdy w życiu spędza w korku, jeździ po trasach szybkiego ruchu kilka razy w roku.
    Więc nie siać tutaj stereotypów, że hybryda jest zła. Przebija diesla ponieważ:
    a) nadaje się lepiej do miasta, gdzie pali mniej, nie smrodzi, nie hałasuje
    b) napęd jest tańszy w eksploatacji bo praktycznie się nie psuje i nie ma turbin, dwumas, dpf (który w miastach się męczy i sprawia problemy) i innych drogich elementów w dieslu. Już nie wspomnę o AdBlue
    c) Po mieście ma przewagę hybryda, tam spędzamy większość czasu. Na trasie jedzie się hybrydą jak dieslem a na autostradzie jesteśmy rzadko.
    I druga sprawa "Pewnie niektórzy z odwiedzających targi mężczyzn będzie na tę zmianę kręcić nosem, ale nie oszukujmy się - właśnie tak powinno być. To, coraz rzadsza, dobra zmiana."
    Przecież to jakaś masakra jest. Piękne auta, piękne kobiety. Racja, fajnie jest jak panna zamiast emanować tylko kobiecością umiała również trochę poopowiadać o aucie, przy którym stoi. Ale kobiety powinny być nadal. Nie bądźmy lewakami, bo świat naprawdę w złą stronę zmierza.

  • Gość: Alexiii

    0

    Bez obawy. Na rynku zaczynają pojawiać się fury od ssangyong, które podobno są całkiem niezłe. Kumpel kupił ostatnio model xlv i jak na razie jest zadowolony. Poczekamy zobaczymy jak dobrze są skonstruowane.

  • Gość: abc

    Oceniono 1 raz 1

    Od prawie n lat slysze te sama spiewke o przełomowych produktach, ktore zmienia nasze zycie. Co roku firmy motoryzacyjne prezentuja smiale pojazdy koncepcyjne i co roku konczy sie jak zwykle jakims pokrzywionym Aurisem. Po tych wszystkich latach wrazenie robia tylko stare odrestaurowane fury, ktore niczego nie udaja, gdzie chrom to chrom a drewno to drewno a skora to skora a silnik to silnik a wydech to wydech.

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 3 razy 1

    Tymczasem Duda Auto jeździ tylko do tyłu.

  • avensis77

    Oceniono 4 razy 2

    A polskiego elektryka zapowiedzianego przez PIS nie bylo?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX