Po czym poznać, że samochód ma duży przebieg? Nie dajcie się oszukać handlarzom cofającym liczniki

Proceder cofania liczników w samochodach jest w Polsce powszechny. 15, 20-letnie auta z zaniżonymi przebiegami zalały rynek wtórny. Czy da się wykryć oszustwo? Co powinno wzbudzić czujność kupującego?

Dlaczego osoby trudniące się handlem samochodami cofają liczniki? Po pierwsze, zdecydowanie łatwiej sprzedać auto z mniejszym przebiegiem. Po drugie, Polacy mają zakodowane w świadomości, że jeśli wskaźnik na tzw. zegarze, nie przekracza 200 tysięcy kilometrów, to pojazd jeszcze długo posłuży.

Wyeksploatowane maszyny z przebiegiem rzędu 400-500 tysięcy kilometrów, będą generować ogromne koszty z uwagi na konieczność napraw wyeksploatowanej konstrukcji.

Po latach eksploatacji, poddaje się elektronika, podzespoły silnika i zawieszenie. Im wyższej klasy samochód, tym eliminowanie usterek będzie droższe. Mimo sprytu handlarzy, wciąż jednak można gołym okiem wychwycić tuszowanie „nakręconych” kilometrów.

Zobacz także: Zarysowałeś komuś auto i odjechałeś? Może cię to sporo kosztować

Im starszy samochód, tym łatwiej wychwycić „kręcenie” licznika

W samochodach z lat 80. i połowy lat 90., dość trudno ukryć przebieg pojazdu. Powodów jest co najmniej kilka. Wyeksploatowanie samochodu zdradza przede wszystkim wnętrze.

Zniszczona kierownica, zarwany fotel, zmechacona tapicerka lub niedbałe ingerencje tapicera w przywrócenie poszyciu dawnej świetności, mogą świadczyć o próbach tuszowania sporego przebiegu. Przecież w autach o wartości kilku tysięcy złotych, nie opłaca się przekładać zużytych elementów wnętrza z innego pojazdu, bo to operacja zbyt droga.

Wysoki przebieg zdradzi też kondycja silnika. Proste jednostki napędowe, sprzed dwóch, trzech dekad, odznaczały się wyjątkową wytrzymałością na trudy codziennej eksploatacji.

Liczne wycieki, nierówna praca lub szarpanie, wyraźnie wskazują na duży staż drogowy. To samo tyczy się samochodów z instalacjami gazowymi założonymi przed laty. Przerobienie auta na zasilanie LPG opłaca się tylko wtedy, gdy użytkownik pokonuje dziesiątki tysięcy kilometrów każdego roku.

Także zakup auta z silnikiem wysokoprężnym, przed laty wiązał się z zamiarem eksploatacji pojazdu w długich trasach.
Nie ma się zatem co łudzić, że Passat, Corolla lub Omega z połowy lat 90. z silnikami wysokoprężnymi mogły dotąd przejechać jedynie 190 tysięcy kilometrów.

Zobacz także: Chwila nieuwagi i policja ukarze cię mandatem. Kiedy autobus ma pierwszeństwo?

Trudniej ocenić przebieg w nowszych i droższych autach

Najczęściej do "kręcenia licznika" dochodzi w autach, których wartość przekracza 20-30 tysięcy złotych. Zwłaszcza, że w przypadku popularnych modeli, łatwo ukryć rzeczywisty przebieg pojazdu.

Na rynku wtórnym nietrudno znaleźć elementy wnętrza w bardzo dobrym stanie. Za kilkaset złotych można kupić niezniszczoną tapicerkę, a za kolejnych kilkadziesiąt złotych brakujące komponenty z tworzywa.

Ślady wyeksploatowania wnętrza powinny korelować z przebiegiem pojazduŚlady wyeksploatowania wnętrza powinny korelować z przebiegiem pojazdu Jan Zomer

Handlarze samochodów korzystają też z usług specjalistów, którzy czyszczą i nabłyszczają plastiki w przedziale pasażerskim, co w rezultacie przynosi efekt świeżości. Skórzane poszycie foteli łatwo zregenerować poprzez malowanie, usuwanie plam i wszywanie łat. Doświadczony fachowiec nie pozostawi śladu. Gdzie zatem w droższych pojazdach szukać prób tuszowania przebiegu?

Przekładanie tapicerki, boczków drzwiowych lub elementów kokpitu, zawsze wiąże się z ryzykiem urwania zaczepu lub trudności z dobraniem odpowiedniego koloru.

Uwagę kupującego powinny też zwracać jakiekolwiek deformacje na styku poszczególnych paneli wykonanych z tworzywa, a także zbyt duże szpary między nimi.

Wykonywana w pośpiechu kosmetyka może również pozostawić ślady w postaci zalegającej pasty lub pozostałości specyfików pielęgnujących.

Jeśli kupujący chce mieć pewność odnośnie przeszłości pojazdu, może skorzystać z numeru VIN. Na jego podstawie można odczytać pełną specyfikację danego egzemplarza i porównać ją ze stanem faktycznym.

Różnice w kolorach i dodatkach podnoszących komfort świadczą o przekładaniu poszczególnych elementów z innych samochodów. Warto wiedzieć, że niektóre marki premium (między innymi BMW i Mercedes) udostępniają informacje odnośnie modeli wyprodukowanych nawet pod koniec lat 80.

Zobacz także: Nowe przepisy dotyczące kierowców. Od 4 czerwca 2018 r. duże zmiany w redukcji punktów karnych

Nie jesteś pewien przebiegu pojazdu, sprawdź ciśnienie sprężania w cylindrach

Jeśli wnętrze nie wzbudza wątpliwości kupującego, warto przyjrzeć się elementom mechanicznym pojazdu. Kondycja silnika to jeden z kluczowych elementów świadczących o dużym przebiegu.

Kontrolę warto zacząć o zmierzenia ciśnienia sprężania w cylindrach. W samochodzie kilkuletnim, o przebiegu niższym niż sto tysięcy kilometrów, wyniki pomiaru powinny być niemal identyczne w każdym cylindrze.

Kondycja silnika zdradzi rzeczywisty przebieg pojazdu.Kondycja silnika zdradzi rzeczywisty przebieg pojazdu. Jan Zomer

W wyeksploatowanych silnikach różnica ciśnienia sprężania między poszczególnymi cylindrami może sięgać nawet 10 procent. To wyraźny sygnał, by odpuścić sobie dalsze oględziny danego pojazdu.

Cennych informacji dostarcza również zewnętrzny wygląd skrzyni biegów. Zauważalne zwilżenie olejem miejsc, w których gumowe pierścienie uszczelniają obudowę po stronie wału napędowego lub półosi, wskazuje na znaczny przebieg i późniejsze kłopoty związane z reanimacją mechanizmu.

Zobacz także: Zamarzł mi płyn do spryskiwaczy. Co robić? Najlepiej pojedź na zakupy i nie ufaj poradom z forów

Ograniczone zaufanie do książki serwisowej

Kolejny etap oględzin samochodu powinien dotyczyć dokumentacji papierowej. Książka serwisowa, z odpowiednimi adnotacjami odnośnie poszczególnych przeglądów i napraw ma być zazwyczaj potwierdzeniem zapewnień sprzedawcy dotyczących dobrej kondycji pojazdu.

Tymczasem, zamówienie fabrycznie nowej książki w internecie jest dziecinnie proste. Wystarczy wydać kilkadziesiąt złotych, aby spreparować historię serwisową auta. W autach pochodzących zza granicy, trudno o weryfikację zapisanych w książce informacji.

Zwłaszcza w przypadku wydarzeń sprzed okresu, od którego obowiązuje elektroniczne rejestrowanie przeglądów i zapisywanie przebiegu (przy przeglądach technicznych) w ogólnodostępnej bazie danych.

Podejrzenia względem autentyczności książki serwisowej powinien wzbudzić ten sam charakter pisma przy każdym stemplu diagnosty, identyczny kolor używanego długopisu oraz równomierne blaknięcie wszystkich wpisów.

Zobacz także: Sprawdzają, z kim się spotykasz, ile masz lat i gdzie parkujesz - tak ubezpieczyciel wylicza OC

Kontakt z ASO

W razie wątpliwości stwierdzonych po lekturze książki serwisowej, warto skontaktować się z ASO celem weryfikacji informacji. Jeżeli auto pochodzi z Niemiec, Belgii lub Holandii, można pokusić się o telefon do serwisu widniejącego na pieczątce przy adnotacji dotyczącej przeprowadzonych czynności serwisowych. Zachodni sąsiedzi zazwyczaj bez oporów udzielają informacji na temat przeszłości danego egzemplarza pojazdu.

Z pomocą przychodzi też internet i rządowa strona www.historiapojazdu.gov.pl. Ostrożnie natomiast należy podchodzić do wszelkich aplikacji kuszących dokładną weryfikacją każdego auta. Często są to próby wyłudzenia kilkudziesięciu złotych, a jeśli klient otrzyma jednak jakieś informacje, to będą one szczątkowe i zazwyczaj nieprecyzyjne.

Zaufaj elektronice

Jeśli po weryfikacji powyższych punktów wciąż kupujący nie jest pewny co do kondycji pojazdu warto skorzystać z pomocy elektroniki. Rozmaite czujniki umieszczone w elektronicznych urządzeniach samochodu rejestrują dane wskazujące na przebieg.

Statystyczny kierowca na dystansie kilometra dwukrotnie wciska pedał hamulca. Tym samym, jeśli w rejestrze zapisało się 600 tysięcy hamowań, wynik należy podzielić przez dwa, co przełoży się na orientacyjny przebieg samochodów używanych zarówno w mieście, jak i w trasie. Wiele modeli gromadzi też informacje dotyczące przebiegu w kluczyku lub bezprzewodowej karcie.

Z kolei sterownik silnika zapisuje daty wymian oleju i podłączanie komputera diagnostycznego (np. coroczny przegląd). Mnożąc wyświetloną liczbę przez 12-15 tysięcy kilometrów (interwał wymiany oleju), uzyskamy wartość przybliżonego przebiegu.

Przydatnych informacji dostarczy również moduł rejestrujący naprawy filtra cząstek stałych. W iloczynie należy podstawić liczbę dokonanych operacji i interwał przewidziany przez producenta.

Co ciekawe, z pozoru błahe urządzenia mogą okazać się nieocenionym źródłem danych. W niektórych modelach wbudowany odtwarzacz CD notuje błędy wynikające z zacięcia się płyty i łączy je bezpośrednio z kilometrażem. Podobnie może działać sterownik poduszek powietrznych zapisujący każde uruchomienie zabezpieczeń pirotechnicznych. Doświadczony elektronik dokona takiej weryfikacji za kilkaset złotych.

W razie potrzeby skorzystaj z pomocy fachowców

Doświadczenia z kupowaniem aut na rynku wtórnym sprawiają, że nie warto oszczędzać na dokładnej analizie upatrzonego egzemplarza. By móc jak najlepiej ocenić jego faktyczny stan i przebieg, należy korzystać z pomocy wytrawnych fachowców. Wymaga to inwestycji rzędu kilkuset złotych, ale w finalnym rozrachunku warto ten koszt ponieść.

Samochód, który wciśnie się w najwęższe miejsce parkingowe. W każdym kole ma osobny silnik

Więcej o:
Komentarze (139)
Po czym poznać, że samochód ma duży przebieg?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • remo29

    Oceniono 89 razy 75

    Wystarczy na początek przestać wierzyć w 10-letnie diesle z przebiegiem 99 tys. km i 15-letnie samochody z lakierem jak z salonu.

  • Piotr Wiśniewski

    Oceniono 67 razy 53

    Zbadanie kondycji silnika jest kluczowe. Jeśli ktoś jeździł 10 lat dieslem po mieście i wykręcił 99tyś. To przebieg może być realny, ale samochód do generalnego remontu. Z drugiej strony 300tyś na niemieckich autostradach w kilkuletnim samochodzie nie musi oznaczać jego zajechania, jeśli jeżdżony był mądrze. Przebieg to bardzo przeceniany parametr.

  • Gość: LATAM 17 letnim złomem

    Oceniono 86 razy 52

    niestety ale większośc polskich handlarzy to oszuści-kanciarze i złodzieje......mówiąć doraznie.....powinni sqrwilom obcinać ręce za te przekręcanie liczników........a potem ludzie się dziwią że auto sie zepsuło przy 200 tys km...........a w realu juz było najechane 500 tys km....polska to kraj -złodziei -alkoholików krętaczy..itd.....wstydze się że się urodziłem w tym gów.nianym kraju......I zazdroszcze niemcom ... zarabiają minimum 2.5tys euro (10tys zł)......... i stać ich co pare lat na wymiane na nowe auto.

  • Gość: Bo

    Oceniono 87 razy 41

    Kupujący zachowują się jak oszuści i próbują przejąć dobry samochód za grosze, kończy się to tym że trafiają na oszusta i oszust oszukuje oszusta. Jesteś uczciwy to zapłać uczciwą cenę a jak spotkasz dziadka który jeździł tylko do kościoła to uczciwie przyznaj że jego samochód jest wart więcej i zapłać uczciwą realną cenę, dla oszukiwania starszych ludzi lub ludzi w trudnej sytuacji finansowej nie powinno być przyzwolenie. Chcesz być uczciwie potraktowany sam bądź uczciwy.

  • Gość: Zdzichu

    Oceniono 43 razy 39

    Ważniejsza od przebiegu jest ilość startów na zimno. Znajomy właściciel pensjonatu w Wiśle, który jeździł głównie kilka razy dziennie wyłącznie lokalnie po kilka kilometrów, po 50 tys. km musiał w dieslu zrobić remont kapitalny. Silnik pewnie nigdy nie zdołał nagrzać się do temperatury roboczej.

  • Gregory Kek

    Oceniono 30 razy 26

    @ Piotr Wiśniewski
    Otóż to, warunki eksploatacji, regularność obsługi i technika (styl) jazdy mogą istotnie wpłynąć czytaj zniekształcić (niekoniecznie negatywnie) obraz stanu technicznego pojazdu. Np Fiesta 1.4 benzyna mojej żony, która od nowości w 3 lata wykręciła z grubsza 135 tys km, robiąc dziennie 2x ~70km po równej, od kilku już lat, jak stół zakopiance, dojeżdżając do pracy. W efekcie patrząc na kilometraż, można powiedzieć, że samochód jest mocno wyeksploatowany, a w realu jest w nim równie cicho jak w dniu, w którym wyjechała z salonu, Nic nie stuka, nie syczy, nie trze, nie zgrzypi. Przez ten czas jedyne awarie, jakie jej się przydarzyły to wymiana żarówek mijania 2x (po razie w każdej lampie), oraz spalona żaróweczka na tablicy rej z tyłu pojazdu. Z eksploatacyjnych spraw, to klocki i tarcze hamulcowe wymiana po około 85 tys km. I miesiąc temu podbity przegląd na kolejne dwa lata. Nic tylko lać i dalej jeździć. Ale przy ewentualnej sprzedaży większość kupujących, będzie szukało auta z Niemiec, Austri, Holandi, czy Bóg raczy wiedzieć skąd z przebiegiem cofniętym do ~65 tys / 85 tys, panie igła i nie wytłuczony, bo po zachodnich autostradach jeździł...

  • Gość: siepaw

    Oceniono 21 razy 19

    Z tym ASO to też nie do końca, 1,5 roku temu kupiłem Skodę Octavia w salonie jako auto używane, wtedy 6 letnie, 168 tys przebiegu, diesel 1.9 105, książka, dokumenty z serwisu skody, że wszystko ok - cud, miód i malina ale ... wciągu 4 pierwszych miesięcy stał u nich w serwisie przez jakieś 3,5 miesiąca, zaczęło się od dwumasy, komplet sprzęgła, turbina, która przerywała, akumulator, który w lecie nie trzymał 2-3 dni, hamulce tył, przód, później uszczelka pod głowicą - ja zapłaciłem za dwumasę (dałem się naciągnąć to była pierwsza usterka) później salon robił na własną rękę, po 5 miesiącach kiedy mi dalej turbina przerywała, jeszcze doszły błędy ABS bo nastała zima, wystąpiłem z pismem o zwrot auta na podstawie rękojmi, wtedy do sprawy wszedł ich prawnik, stwierdzili, że naprawa usterek realizowanych na ich koszt wyniosłą 7,5 tys + moje 2 tys za dwumasę i odcinają się od sprawy, napisałem skargę do centrali Skody, Ci mi odpisali, że nie mają możliwości interwencji, jednie mogą interweniować w przypadku nowych aut do 2 lat. Także został mi sąd jak coś. Rękojmia z tego co wiem obowiązuje do 2 lat, zostało mi jeszcze 6 miesięcy - auto do teraz jeździ, turbina dalej sprawia problemy (choć niby przez nich przeczyszczona i sprawdzona), pod drodze wymieniłem rozrząd i tak teraz ani go sprzedać (bo komuś wcisnę problem) ani go trzymać - taki oto pat. Także z tymi ASO też byłbym ostrożny.

  • Gość: Ja

    Oceniono 17 razy 17

    Sprzedaje samochody głównie z USA i powiem jedno. Klient przychodzi do mnie po auto dostaje wszystkie informacje zdjęcia, części itp. i muszę Państwu przyznać że im bardziej rzeczowo i uczciwie chce się przekazać informację na temat auta tym gorzej.... Klient nie szanuje tego... Ma pewne sprawdzone auto, carfax, historię od wyjazdu z fabryki. Całą historię wypadkowości czy zdarzeń drogowych i co? Za drogo... Dobry i pewny samochód. Do tego gwarancja zewnętrzna. Dalej kręci nosem bo podobny na drugim końcu Polski 5 tys PLN taniej bez historii ale tańszy... To kup sobie Pan to samo auto z Niemiec z kręconym bez historii wypadkowości rzechem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX