Wyprzedażowy zawrót głowy. Czy warto skorzystać z dużych obniżek cen samochodów na koniec roku?

Listopad, grudzień i styczeń to najgorętszy okres wyprzedaży aut. W niektórych przypadkach obniżka ceny może sięgać nawet 60 tysięcy złotych. Kwota robi wrażenie, ale czy na pewno taki zakup się opłaci?

Liczba modeli samochodów objętych promocjami na koniec roku jest ograniczona. Importerzy kuszą w reklamach rabatami od kilku do kilkunastu procent, ale w rzeczywistości, najciekawsze egzemplarze znikają już na początku listopada. W tym przypadku obowiązuje zasada - „kto pierwszy, ten lepszy”.

Dlaczego samochody na koniec roku tanieją?

Polska jest ewenementem na światowej mapie wyprzedaży samochodów. Ceny modeli na rynku wtórnym kształtuje w największym stopniu rocznik danego egzemplarza.

W myśl obowiązujących w naszym kraju przepisów, w dowodzie rejestracyjnym pojazdu wpisujemy jedynie rok produkcji pojazdu. Nasi zachodni sąsiedzi uwzględniają też miesiąc.

Ta informacja pozwala lepiej oszacować wartość pojazdu. Dla przykładu, klienci którzy dokonają zakupu samochodu w Niemczech, Belgii lub w Holandii w styczniu 2018 r., będą widzieli, czy auto zostało wyprodukowane w listopadzie 2017 r (i ma de facto jedynie dwa miesiące), czy w styczniu 2017 r. (i ma rok).

Osoby dokonujące zakupów w Polsce dostaną jedynie nieprecyzyjną informację o roku produkcji konkretnego egzemplarza. Ma to wpływ na wartość odsprzedaży auta.

W związku z tym, dilerzy samochodowi zazwyczaj starają się sprzedać większość pojazdów w roku kalendarzowym, w którym te zostały wyprodukowane. Mimo że pojazd będzie fabrycznie nowy, zapisany w dowodzie rejestracyjny, poprzedni rok produkcji będzie oznaczał spadek wartości auta na poziomie kilkunastu procent.

Stąd właśnie spore obniżki.

Zobacz także: Sprawdzają, z kim się spotykasz, ile masz lat i gdzie parkujesz - tak ubezpieczyciel wylicza OC

Na jakie okazje można liczyć?

Co ciekawe, to nie oficjalny importer, ale diler samochodowy ustala ostateczną cenę samochodu za jaką sprzeda go klientowi. Dopuszczalna jest zatem sytuacja, w której sprzeda auto ze stratą.

Według obowiązujących regulacji prawnych, producent nie może narzucić lokalnemu przedstawicielowi ceny na konkretny model samochodu. Szumne slogany reklamowe są zatem jedynie rekomendacją ceny sprzedaży, a ostateczna wartość na fakturze sprzedaży zależy od indywidualnych negocjacji.

O ile trudno zmienić specyfikację wyposażeniową stojącego na placu aua, o tyle walka o dywaniki, bagażnik rowerowy, hak, instalację LPG, pakiet serwisowy lub korzystną formę finansowania, może się opłacić. Przysłowiowy nóż na gardle sprzedawcy sprawia, że na przełomie roku będzie on bardziej elastyczny podczas negocjacji.

Przykładowo, potencjalni nabywcy mogą zaoszczędzić 4200 złotych w przypadku zakupu Fiata Tipo. 5-drzwiowy hatchback będący najgorętszą propozycją włoskiego koncernu stał się ulubieńcem Polaków w 2016 roku.

Mimo że ten model znika z salonów błyskawicznie, importer zdecydował się na solidną obniżkę ceny. Najwięcej, bo wspomniane 4 tysiące zaoszczędzą osoby decydujące się na zakup najbogatszej odmiany Lounge. 95-konne, benzynowe 1.4 dostępne jest po rabacie za 55 900 zł.

Zobacz także: Zarysowałeś komuś auto i odjechałeś? Może cię to sporo kosztować

Podobny upust przewidziała Skoda na swoją bestsellerową Fabię. Cena każdej wersji hatchbacka spadła o 4 tysiące złotych, a klient dodatkowo może skorzystać z pakietu przeglądów na cztery lata (wycenianego na 2400 złotych).

Rezygnując z niego, otrzyma korzyść finansową w wysokości dodatkowego tysiąca złotych. Tym samym, 60-konna odmiana z silnikiem 1.0 MPI kosztuje teraz 37 590 złotych w podstawowej specyfikacji Active. Dopłata do 75-konnej wersji wynosi 2 tysiące złotych.

Na spore korzyści mogą też liczyć klienci Hyundaia. Popularny w Polsce, kompaktowy i30 został przeceniony o 5 tysięcy złotych. Kolejne pięć otrzymają osoby zdecydowane na pakiety podnoszące komfort codziennej eksploatacji. Te są jednak zarezerwowane dla podstawowej wersji Classic Plus.

Największy rabat koreański producent przewidział w przypadku modelu Santa Fe. Na 2.2-litrowego diesla o mocy 200 koni mechanicznych nałożono upust w wysokości 12 tysięcy złotych. Dwa razy więcej dostaną klienci decydujący się na silnik 2.0 CRDi generujący 185 KM. Auto w konfiguracji 5-osobowej, z napędem na obie osie i automatyczną skrzynią biegów kosztuje 156 900 złotych po zniżkach (wersja Premium).

Opel przygotował bardziej złożoną ofertę.

"W ramach wyprzedaży rocznika 2017, klienci poszukujący miejskiego samochodu mogą kupić Opla Corsę z rabatem nawet do 7 000 zł (wersja z LPG). Nabywcy bestsellerowego kompaktowego modelu Astra w wersji hatchback lub Sports Tourer, mogą zyskać do 3 000 zł na wyposażeniu dodatkowym (dowolne dodatki z katalogu). Ponadto, popularna Mokka X dostępna jest już za 69 450 zł (1.6 115 KM Essentia). W cenie flagowego Opla Insignia z roku produkcji 2017, nabywcy otrzymają komplet kół zimowych" – informuje Wojciech Osoś, dyrektor PR Opel Poland.

Zobacz także: Koniec z cłem na japońskie samochody. To może oznaczać obniżkę cen nawet o kilkanaście tysięcy zł

Im większe i droższe auta, tym rabaty bardziej okazałe

Drogie i dobrze wyposażone auta trudniej sprzedać. W związku z tym, rabaty w ich przypadku będą zdecydowanie mocniej działały na wyobraźnię klienta. Skoda Superb będąca ulubieńcem flot, jest oferowana w wyprzedaży z upustem w wysokości 14 tysięcy złotych. Niezależnie od wybranego nadwozia, specyfikacji wyposażeniowej lub silnika, zniżka się nie zmienia. Dodatkowo, nabywca dostanie gratis pakiet przeglądów na 4 lata (lub 60 tysięcy kilometrów) o wartości 3000 zł.

Na jeszcze większy rabat mogą liczyć klienci Jaguara. Wybrane modele XE, XF i F-Pace są tańsze o wartość podatku VAT. 23 proc. robi sporą różnicę. Jeśli upatrzony egzemplarz kosztuje wyjściowo 250 tysięcy złotych, promocyjna kwota na fakturze spadnie do 203 250 zł – 46 750 zł upustu. Oferta obejmuje także koła zimowe przecenione o 50 proc. i 3-letni pakiet serwisowy Jaguar Care.

W Infiniti sporo można zaoszczędzić na modelu Q30 i QX30. Importer przewidział rabat w wysokości 15 proc., co oznacza oszczędność na poziomie nawet 30 tysięcy złotych w przypadku najbogatszej specyfikacji wyposażeniowej z 211-konnym silnikiem benzynowym o pojemności dwóch litrów.

Na jeszcze większą zniżkę mogą liczyć klienci wertujący oferty poszczególnych salonów japońskiego koncernu. W Warszawie znaleźliśmy SUV-a QX70 3.7 320 KM przecenionego z 293 900 na 249 900 złotych. W Poznaniu czeka na klienta hybrydowe, czerwone Q50 (3.5 364 KM) wystawione za 211 560 zł – 46 440 zł rabatu.

W Audi, BMW i Mercedesie także warto przeglądać oferty lokalnych dilerów. Mimo, że importer nie informuje oficjalnie o spektakularnych wyprzedażach, tajemnicą poliszynela jest, że zniżki zależą od indywidualnych negocjacji. Dotarliśmy do Daniela, który szukał Audi A6 Allroad z podwójnie doładowanym silnikiem diesla. 320-konne 3.0 TDI wrocławski salon wystawił za 470 tysięcy złotych. Naszemu rozmówcy przez telefon udało się uzyskać zniżkę w wysokości 35 tysięcy zł.

"Po dwóch dniach pojechałem na Dolny Śląsk, gdzie czekały na mnie gotowe do podpisania umowy i wychuchane auto przygotowane do rejestracji. Wynegocjowałem dodatkowo komplet kół zimowych i łańcuchy śniegowe. Sprzedawca zachował się wyjątkowo profesjonalnie" – poinformował nas pan Daniel.

Zobacz także: Co zrobić, jeśli nie zgadzasz się z mandatem? Pod żadnym pozorem go nie podpisuj

W czym tkwi haczyk?

Wyprzedaże są skierowane głównie do osób prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze oraz do osób fizycznych. Mimo początkowych, pozornie dużych oszczędności, w krótkoterminowym użytkowaniu auta okaże się, że uzyskane korzyści finansowe podczas zakupu, znacznie redukuje utrata wartości konkretnych egzemplarzy.

Po dwóch, trzech latach, kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych zaoszczędzonych na promocji, nie przełoży się na wyższą wartość samochodu na rynku wtórnym. Jest to efekt tego, że auto już w styczniu stanie się (według informacji zapisanej w dowodzie rejestracyjnym) o rok starsze.

Sytuacja zmienia się, gdy właściciel zdecyduje się na sprzedaż pojazdu przynajmniej po 5-6 latach. Wówczas, wartość auta spadła już na tyle mocno, że o ostatecznej cenie bardziej decydują niuanse w postaci przebiegu, wyposażenia, pochodzenia (czy pojazd został zakupiony w salonie w Polsce, czy został sprowadzony), a także liczba właścicieli i stanu technicznego.

Zobacz także: Masz dosyć stania w korkach do autostradowej bramki? Jest nowe rozwiązanie

Zrób dokładną kalkulację i bądź wytrwały

Wyprzedaże mają to do siebie, że obejmują głównie samochody w nietypowych wersjach. Poza akcjami narzuconymi odgórnie przez importerów, dużo do powiedzenia mają poszczególni dilerzy samochodowi, bo to właśnie na ich placach zalegają setki pojazdów.

Należy zatem być wytrwałym i szukać u lokalnych przedstawicieli upragnionego modelu. Kilka telefonów i skutecznych negocjacji przełoży się na korzyść w postaci zaoszczędzonej gotówki. Chcąc ugrać jeszcze więcej, warto skupić się na modelach schodzących z rynku.

Warto też pamiętać, że w przypadku nowych samochodów objętych wyprzedażą rocznika, gwarancja fabryczna liczona jest od daty pierwszej rejestracji, a nie od daty produkcji konkretnego egzemplarza.

Więcej o:
Komentarze (51)
Czy warto kupić samochód na wyprzedaży rocznika?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • edimerc

    Oceniono 32 razy 28

    Wzruszyła mnie historia pana Daniela. 7% opustu na auto za prawie pół miliona, no rewelacja. Tym bardziej że cena wyjściowa jak na segm. E jest absurdalna, a do tego model właśnie schodzący. I jeszcze te łańcuchy... 20 lat temu jego ojciec pewnie cieszył się, że do Uno dostał darmową choinkę zapachową.

  • Gość: Mietek

    Oceniono 22 razy 16

    Jak dostanę 60 tysięcy rabatu na nowego Forda fiestę to może się dam namówić.

  • xezaq

    Oceniono 9 razy 9

    Generalnie - kupujemy auto kalendarzowo roczne, za cenę (po obniżce) auta rocznego. Tyle, że jest fabrycznie nowe, jesteśmy pierwszymi właścicielami a okres gwarancji dopiero się zaczyna. Jeśli ktoś planuje po krótkim czasie odsprzedać, to rzeczywiście - boli go ta utrata wartości na rynku wtórnym. Jeśli jednak ktoś planuje pojeździć z 10 lat, to ten dodatkowy rok (tylko w papierach - w dowodzie rejestracyjnym i tak znajdziemy datę pierwszej rejestracji) nie ma znaczenia. Kolejny właściciel bardziej zainteresuje się stanem faktycznym takiego dziesięciolatka niż faktem, że w początkowym okresie swego życia spędził on rok w salonie.

  • Gość: Tomek

    Oceniono 12 razy 6

    Poloki jeżdżą rocznikami a nie samochodami. Nie ważne, że ulep, byle rocznik był dobry.

  • kamillwawa

    Oceniono 14 razy 6

    To żadna wielka okazja. Po prostu kupujemy auto z poprzedniego roku i dlatego należy nam się solidny rabat jak psu zupa.

  • Gość: kris

    Oceniono 2 razy 2

    ja kupiłem swoje pierwsze 3 lata temu z wyprzedaży rocznika z tym ze było produkowane specjalnie na moje zamówienie w dokładnie takim wyposażeniu i kolorze jak chciałem :)
    i zaoszczędziłem na nim w sumie ponad 20 tys od kwoty cennikowej (z 74 na 54 tys)
    fakt ze "teoretycznie" trace na wartości z każdym rokiem ale zamierzam nim pojeździć jeszcze z 3 lata wiec w takim okresie juz tak to nie boli
    natomiast fakt i świadomość ze przez te 3 lata wydałem na ten samochód oprócz kosztów benzyny, ubezpieczenia i wymiany koł jakieś 160 zl - bezcenne - juz zapomniałem jak to jest
    użerać sie z januszami mechanikami :)

  • Gość: gość123

    Oceniono 10 razy 2

    mnie też wzruszyła historia Pana Daniela; trzeba mieć nie po kolei w głowie żeby płacić miliony monet za faszystowski przeładowany śmietnik na kołach

  • Gość: abdrzej657

    Oceniono 4 razy 2

    poczekam jak beda dawac za darmo....

  • darekzzabrza

    Oceniono 2 razy 2

    Kupiłem już 4-te nowe auto z wyprzedaży rocznika. W moim przypadku opłaca się to bo eksploatuję auto blisko 10 lat. Przy sprzedaży różnica rocznika jest około 3 tysięcy. Jeśli upust od cennika nie wynosi przynajmniej 10 tys. to nie ma sensu kupować. Warto pochodzić po różnych salonach nawet tej samej marki i co ciekawe po różnych salonach danego dealera. Kupuję tylko auto nowe, zafoliowane. Jak widzę traktowanie samochodów demonstracyjnych przez potencjalnych klientów to odechciewa się zakupu. Jeśli auto służy do potrzeb salonu to niestety nie jest zbyt dobrze traktowane. Przyzwoicie traktowane jest, jeśli już od dawna zarezerwowane jest do osoby zaprzyjaźnionej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX