Zarysowałeś komuś auto i odjechałeś? Może cię to sporo kosztować

Jeśli spowodowałeś szkodę parkingową, włóż kartkę ze swoim numerem telefonu pod wycieraczkę uszkodzonego auta. Nie chodzi tylko o zwyczajną przyzwoitość. Zrób to w trosce o swój portfel.

Uszkodziłem czyjeś auto - co robić

Jeśli spowodowałeś szkodę parkingową, nie odjeżdżaj, udając, że nic się nie stało. Zrób zdjęcia szkód (na swoim i uszkodzonym przez ciebie samochodzie) - to uchroni cię przed ewentualnym naciąganiem ze strony poszkodowanego kierowcy. Pod wycieraczką uszkodzonego samochodu zostaw kartkę ze swoim numerem telefonu i informacją, że to ty odpowiadasz za szkodę. Postaraj się dogadać z drugim kierowcą - czasem warto sięgnąć do własnego portfela, pokrywając koszty naprawy. Jeśli wolisz, by poniósł je twój ubezpieczyciel, pamiętaj o utracie zniżek i mandacie za spowodowanie kolizji (do 500 zł i 6 pkt karnych).

Uszkodziłem czyjeś auto i odjechałem - co mi grozi

Najgorszym rozwiązaniem jest ucieczka z miejsca kolizji. Oczywiście możesz liczyć na szczęście, ale w dobie wszechobecnego monitoringu ryzyko wpadki jest duże. Jeśli policja do ciebie dotrze, zapłacisz mandat za spowodowanie kolizji. Twój ubezpieczyciel pokryje koszty naprawy, ale skorzysta z prawa do regresu, czyli wystąpi do ciebie z wnioskiem o pokrycie kosztów naprawy. Dodatkowo utracisz zniżki.

Dostałem mandat za spowodowanie kolizji i rachunek od ubezpieczyciela - co robić, jeśli nie wiem, o jaką szkodę chodzi?

Nieco inaczej sprawa wygląda, jeśli odjechałeś z miejsca kolizji, ale nie wiedziałeś, że zarysowałeś czyjś samochód. Jeśli policja do ciebie dotrze i wystawi ci mandat, a ty go podpiszesz, będzie to jednoznaczne z przyznaniem się do winy. Wtedy odwołanie się od regresu ubezpieczyciela będzie bezpodstawne, bo nie będziesz mieć szans, by walczyć o swoje. Jednak warto wiedzieć, że bez względu na okoliczności, bardzo trudno udowodnić, że nie miało się świadomości wyrządzonej szkody - ubezpieczyciele bardzo rzadko odstępują od regresu.

Na forach internetowych nie brakuje opisów spraw, w których nieświadomi spowodowania kolizji kierowcy musieli płacić za naprawy uszkodzonych przez siebie samochodów. Kwoty są różne - od 100-200 zł do nawet kilku tysięcy, jeśli uszkodzone zostało kilka elementów samochodu klasy premium. Przykładem jest sprawa pana Mariusza, który nieświadomie zarysował i delikatnie wgniótł przednie drzwi i nadkole w nowym Mercedesie klasy S. Na jego samochodzie nie było żadnych śladów kolizji, ale monitoring parkingu nie pozostawiał wątpliwości, że to pan Mariusz spowodował szkodę parkingową. Mandat od policji przyjął, a zatem nie miał szans na odwołanie się od regresu. Efekt? 500 zł mandatu, prawie 2 tys. zł za naprawę i utrata zniżek.

Jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy zarysowaliśmy czyjeś auto, dokładnie to sprawdźmy. Może to nas uchronić przed poważnymi konsekwencjami.

Czy zdarzyło ci się zarysować czyjś samochód i odjechać z miejsca zdarzenia?
Więcej o:
Komentarze (74)
zarysowałem komuś auto i odjechałem - co mi grozi
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Karina

    0

    !983 netfliksa moglib grać w kinach!

  • anna_pot

    Oceniono 2 razy 2

    teoretycznie wszystko się zgadza, zaś w praktyce to szanse znalezienia sprawcy są mizerne, a udowodnienie mu winy jeśli się wypiera w zasadzie niemożliwe. Oczywiście mówie o jakiś drobnych obtarciach, wgniotkach itp. Nie zaś gdy ktoś pod kamerą rozwali drugiemu połowe karoserii

  • Gość: Kaska

    Oceniono 1 raz -1

    to trump podwyzszyl nam ceny paliwa

  • Gość: Koko

    Oceniono 2 razy 0

    ludzie. ogarnijcie sie. wszytkie ceny paliw poszly w gore bo sytuacja w zatoce perskiej czy wyjscie usa z porozumienia nuklearnego z iranem sa wina Donalda Trumpa i stojacych z nim zydow

  • Gość: szwaj

    0

    ceny paliwa sa zalezne od kursu dolara amerykańskiego do złotówki czy relacji popyt-podaż. no i w ten sposob mamy w tej chwili coraz drozsze paliwo.

  • Gość: Zeglarz

    0

    caly czas wszyscy narzekacie na smog. a teraz przez trumpa paliwa beda po 5 zeta

  • a_weasley

    0

    Z regresem to ubezpieczyciel wystąpi, ale do ubezpieczyciela OC sprawcy. Który, i owszem, pojedzie po zniżkach. Albo się wszystkiego wyprze, bo dowody na ogół chude, a on nie ma interesu w tym, żeby płacić.

  • Gość: Zagubiona

    Oceniono 4 razy 4

    Witam ja z pytankiem.
    Wyjezdzajac ostatnio z parkingu zle sie zadalam i delikatnie zarysowalam komus auto. Na moim aucie nie widac prawie sladu.
    Zostawilam karteczke z numerem telefonu za wycieraczka. Ale kierowca sie nie odzywa. Czy takie rzeczy ulegaja przedawnieniu? Czy moze np za 2 miechy przyjsc i domagac sie ode mnie odszkodowania?
    Zrobilam zdjecia uszkodzonego pojazdu i mojego.

  • Gość: M

    Oceniono 4 razy 2

    a co zrobić, jak auto kl. premium zaparkuje tak, że zostawi wam 20 cm na otarcie drzwi? Ja tam sobie mozolnie wsiadam i mam przy tym satysfakcję, że sprawiedliwości staje się jednak zadość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX