Test Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS. Mieszczuch idealny?

Sympatyczne Suzuki Ignis sprawia, że jeszcze przed wejściem do środka lekko się uśmiechasz. Co ważne, uśmiech ten nie znika ani po jeździe, ani po wizycie na stacji benzynowej. Ale czy Ignis wart jest swojej wysokiej ceny? Testujemy dzisiaj hybrydową wersję SHVS.

Suzuki Ignis to auto jedyne w swoim rodzaju. I wcale nie chodzi mi tylko o lekko szaloną stylistykę. To "mały SUV" segmentu A, a w ofercie konkurentów trudno znaleźć teraz podobną konstrukcję. Ignis mierzy zaledwie 3,7 m długości i wypełnia na rynku kolejną, niezagospodarowaną jeszcze przez nikogo niszę.

Jak małe Suzuki prezentuje się na żywo? Równie oryginalnie, co na zdjęciach. To jedno z tych aut, które przyciąga wzrok na ulicy i wzbudza pozytywne emocje. Choć niekoniecznie musi się podobać. Osobiście nie zostałem fanem jego wyglądu, ale doceniam odważny projekt Japończyków. Nik nie może zarzucić Suzuki, że Ignis jest nudny. Wręcz przeciwnie! A na drogach brakuje tak ciekawych stylistycznie aut.

Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVSSuzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS fot. Filip Trusz

Bardzo podoba mi się za to projekt wnętrza Ignisa. Jest elegancko i minimalistycznie, a wnętrze urozmaicają ciekawe elementy stylistyczne. Przykładowo, nasz biało-czarny Ignis miał pomarańczowe uchwyty w drzwiach oraz pomarańczowy tunel środkowy. To chyba jedno z najciekawszych wnętrz w segmencie A. Pochwalić muszę też system multimedialny nowych Suzuki. Nie jest to najnowocześniejsze rozwiązanie, ale Japończycy nie silili się na fajerwerki i masę bajerów - system jest prosty i przejrzysty, a przez to intuicyjny i przyjemny w obsłudze.

Zaskakuje przestronność crossovera. Dzięki temu, że Ignis przypomina pudełko w środku jest naprawdę dużo miejsca. Z przodu nikt nie będzie narzekał na ciasnotę, a podczas jazdy można zapomnieć, jak małym autem jedziemy. Docenimy też półkę na telefon, spore kieszenie w drzwiach, pojemny schowek i trzy uchwyty na kubki. Z tyłu mogą usiąść wysokie osoby, bo linia dachu opada bardzo późno. Gorzej jest oczywiście z miejscem na nogi, ale jak na auto zaledwie 3,7-metrowe, Ignis zasługuje na pochwały. Bagażnik pomieści 260 l (maksymalnie 514 l). Dla porównania w prymusach segmentu A, Skodzie Citigo i Kii Picanto, to odpowiednio 251 i 255 l.

Suzuki IgnisSuzuki Ignis fot. Suzuki

We wnętrzu nie podobały mi się tylko trzy rzeczy. Po pierwsze, jakość plastików pozostawia trochę do życzenia, choć to akurat przypadłość większości aut z segmentu A. Po drugie, Japończycy zdecydowali się usunąć klasyczne pokrętło do regulacji głośności, w zamian dając nam dotykowy panel, co nie jest rozwiązaniem wygodnym ani precyzyjnym. Nie rozumiem też umiejscowienia trzech przycisków do sterowania telefonem aż tak nisko na kierownicy. Żeby odebrać albo odrzucić połączenie musiałem odrywać ręce od kierownicy, bo kciuk nie jest w stanie tam dosięgnąć.

Suzuki IgnisSuzuki Ignis fot. Suzuki

W segmencie A Ignis wyróżnia się nie tylko stylistyką. W ofercie ma bowiem hybrydę, a także wersję z napędem 4x4 ALLGrip. My do testów dostaliśmy wersję SHVS, czyli hybrydę z benzynowym silnikiem 1.2 o mocy 90 KM.

SHVS, czyli... co?

To Mild Hybrid ("miękka hybryda"), czyli technologia wspomagająca pracę układu spalinowego. Bazuje na litowo-jonowym akumulatorze umieszczonym pod fotelem kierowcy. Ma zaledwie 3 Ah pojemności i połączony jest z urządzeniem łączącym w sobie cechy alternatora i rozrusznika. Dzięki temu, podczas ruszania mechanizm generuje dodatkowe 50 Nm odciążające pracę jednostki benzynowej. Nie przekłada się to na lepsze przyspieszenie i elastyczność, tylko niższe zużycie paliwa i mniejsze zużycie serca układu poprzez odciążenie systemu Start&Stop.

Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS - SUV typowo miejski

O tym, że Ignis nie został stworzony z myślą o długich trasach najlepiej świadczy brak szóstego biegu. Małe Suzuki znacznie lepiej czuje się w mieście, gdzie zachwyca niskim spalaniem. Producent podaje, że średni apetyt Ignisa na benzynę to 4,3 l/100 km. I rzeczywiście, przy spokojnej jeździe wyniki z czwórką z przodu nie są niczym niezwykłym. Nawet naprawdę dynamiczna jazda nie zrujnuje naszego portfela, bo silnik 1.2 świetnie sobie radzi z zaledwie 810-kilogramowym Ignisem. Trzeba się postarać, żeby przekroczyć 6,0 l/100 km.

W mieście docenimy też zwinność i niewielkie rozmiary japońskiego autka. Manewrowanie na zatłoczonych parkingach i wąskich ulicach to w Ignisie czysta przyjemność. Za to podwyższone nadwozie sprawdzi się w walce z krawężnikami. Suzuki Ignis zaskakuje też dobrym prowadzeniem. Klockowata sylwetka sprawia, że nie spodziewamy się po nim niczego wyjątkowego, a Ignis, wbrew temu, trzyma się drogi bardzo dobrze i zapewnia odpowiednią pewność i precyzję w zakrętach oraz łukach. Maluch nie jest demonem prędkości (11,8 s), ale nie jest to też auto, od którego wymaga się sportowej jazdy. Spod świateł i przy włączaniu się do ruchu rusza wystarczająco dynamicznie, by nie narzekać. Podoba mi się też zawieszenie i wygodne fotele, które wpływają na komfort jazdy. Za kierownicą Ignisa trzeba tylko uważać na wąskie nierówności poprzeczne (np. "śpiących policjantów"), bo po szybszym najechaniu Ignis wytrzęsie nami bez litości.

W ofercie znajduje się wersja z napędem ALLGrip, która podobno naprawdę dobrze radzi sobie na bezdrożach. Ale tego przetestować na razie nie mogliśmy, bo hybryda SHVS dostępna jest tylko z napędem na przód.

Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVSSuzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS fot. Filip Trusz

Suzuki Ignis - cena i konkurenci

Od sympatycznego Ignisa wielu kierowców w Polsce może odstraszyć wysoka cena. W ofercie znajdziemy tylko jeden silnik, 1.2 DualJet o mocy 90 KM, a cennik otwiera 52 100 zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że Ignis zalicza się do segmentu A, a w nim przy zakupie polscy klienci kierują się przede wszystkim niską ceną. Za wersję z napędem ALLGrip trzeba zapłacić 64 100 zł, a testowaną przez nas hybrydę wyceniono na 71 100 zł. Na wysoką cenę SHVS wpływa fakt, że dostępna jest tylko w najwyższej wersji wyposażenia Elegance.

Ignisowi trudno znaleźć na rynku bezpośredniego konkurenta. Żadna inna marka do tej pory nie zdecydowała się wprowadzić do sprzedaży aż tak "małego SUV-a". Chyba, że uznamy, że Ignis będzie walczył o kierowców z lekko uterenowionymi VW cross up! (1.0 TSI 75 KM, 55 290 zł) czy Oplem Adamem Rocks (1.2 70 KM, 59 200 zł), ale naszym zdaniem to zupełnie inne auta.

Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVSSuzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS fot. Filip Trusz

Suzuki Ignis - podsumowanie

Podczas testu Suzuki Ignis skojarzyło mi się z Jeepem Renegade. Obydwa auta mają w sobie coś takiego, że wzbudzają Twoją sympatię, a na niektóre wady, jak niskiej jakości plastiki, po prostu przymykasz oko. Ignisa nie sposób nie polubić. Jeździ się nim przyjemnie, wyróżnia się na drodze, a dzięki pudełkowatemu nadwoziu w środku oferuje zaskakująco dużo miejsca. Co więcej, niska waga i układ SHVS sprawiają, że idealnie czuje się w mieście - nie ma problemów ze sprawnym ruszaniem ze świateł, jest zwinny, a zużycie benzyny jest symboliczne. Malutkiemu crossoverowi można, a nawet trzeba, wytknąć wysoką cenę. Taki urok niszowych aut. Zwłaszcza tych ściąganych aż z Japonii.

Ignis na pewno nie podbije polskiego rynku, ale będzie stanowił interesującą propozycję dla każdego, kto szuka w segmencie A czegoś innego. Drugiego takiego auta na rynku po prostu nie ma.

Suzuki Ignis - zalety

Stylistyka, projekt wnętrza, ciekawe detale, bardzo niskie spalanie, ogólna przyjemność z prowadzenia, zaskakująca przestronność, prosty system multimedialny

Suzuki Ignis - wady

Wysoka cena, plastiki we wnętrzu, brak klasycznego pokrętła do regulacji głośności, brak 6. biegu jeżeli będziecie jeździć poza miastem

Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS - dane techniczne

Silnik: 1.2 benzynowy + mały silnik elektryczny układu SHVS
Moc: 90 KM przy 6 000 obr./min
Moment obrotowy: 120 Nm
Napęd: na przód:
Skrzynia biegów: ręczna, 5 biegów
Przyspieszenie: 11,8 s
Prędkość maksymalna: 170 km/h
Średnie zużycie paliwa: 4,3 l/100 km (deklarowane przez producenta, w teście wychodziło niewiele więcej)
Wymiary: 3 700x1 660x1 595 mm (dł./szer./wys.)
Rozstaw osi: 2 435 mm
Masa własna: 810 kg
Pojemność bagażnika: 260 - 514 l
Cena: od 71 100 zł (cena wyjściowa wersji hybrydowej)

Suzuki Ignis

Stylistyka Ignisa wzbudza kontrowersje. A czy Tobie mały crossover Japończyków się podoba?
Więcej o:
Komentarze (23)
Suzuki Ignis 1.2 DualJet SHVS - test, opinia, recenzja, ceny, konkurenci
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: klm

    Oceniono 12 razy 8

    Filip Otto znowu nadaje...

    infantylno-debilny bełkot...

  • maczores

    Oceniono 7 razy 7

    Mój już zamówiony, niestety trzy miesiące oczekiwania aż przypłynie z Japonii.

  • Gość: antykomuch

    Oceniono 10 razy 2

    prymus segmentu skoda citigo

    rzygam :D

  • Gość: Hycel

    Oceniono 1 raz 1

    Trusz kto pozwolił Ci pisać o samochodach???

  • exsero

    Oceniono 3 razy 1

    Brakuje jeszcze takiej informacji - pojemność baku to 32 l.

  • Gość: ahaaha

    Oceniono 14 razy 0

    Minusy-brak 5 biegu. No tak, przecież to Trusz...

    Swoją drogą prawie 12s do setki w 800kg aucie z 90KM to bardzo mizerny wynik. Przy cenie 70 tys. na pewno osiągnie wielki sukces, plasując się tuż za "prymusem" skody.

  • cenie-dobre-dziennikarstwo

    Oceniono 6 razy -2

    Jimmy jest lepszy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX