Nieuczciwe praktyki ubezpieczycieli, czyli w jaki sposób próbują zaniżać wartość należnych odszkodowań

W 2015 roku Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła regulacje, które miały wyeliminować przypadki zaniżania odszkodowań. W jaki sposób ubezpieczyciele wciąż balansują na krawędzi przepisów?

Zmiana przepisów z 2015 r., która miała na celu wyeliminowanie przypadków zaniżania odszkodowań przez ubezpieczycieli nie przyniosła spodziewanego rezultatu.

Do biura Rzecznika Finansowego trafia rocznie około 4 tysięcy zażaleń od osób, które czują się pokrzywdzone przez zakłady ubezpieczeniowe. Ta liczba od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie.

Ubezpieczyciele modyfikują procedury, by uniknąć wysokich kosztów odszkodowań. W związku z tym, planowane jest wprowadzenie nowych regulacji przygotowywanych przez biuro Rzecznika Finansowego.

W postępowaniu reklamacyjnym klienta do akcji miałby się włączyć niezależny rzeczoznawca. Decydowałby o zasadności odszkodowania i określał jego odpowiednią wysokość. To jednak melodia przyszłości. Póki co, kierowcy muszą mierzyć się z praktykami, które działają na ich szkodę.

Zobacz także: Szkodowa jazda bez zwyżki w polisie OC. Polacy znaleźli sposób na duże oszczędności

Skracanie okresu wynajmu samochodu zastępczego

W myśl obowiązujących przepisów, klient ma prawo domagać się samochodu zastępczego na czas naprawy. Auto musi odpowiadać klasie uszkodzonego pojazdu, niezależnie od jego wieku.

Jak pokazuje praktyka, często ubezpieczyciele sami proponują poszkodowanemu pojazd zastępczy na czas tak zwanej technologicznej naprawy. Problem jednak w tym, że jest ona zazwyczaj krótsza, niż faktyczny okres potrzebny na przywrócenie autu pełnej sprawności.

W takiej sytuacji (konieczność zwrotu auta zastępczego przed końcem naprawy), należy powołać się na regulacje Komisji Nadzoru Finansowego, z których wynika, że samochód zastępczy powinien być przyznany na cały czas naprawy. Koszty użyczenia (z wyłączeniem paliwa) obciążają polisę sprawcy zdarzenia.

Najtańsze zamienniki, części używane

Powszechną praktyką ubezpieczycieli jest proponowanie poszkodowanym najtańszych rozwiązań likwidacji szkody. Rzeczoznawcy firm ubezpieczeniowych obniżają ceny części z uwagi na ich wiek lub zużycie eksploatacyjne. Proponują najtańsze zamienniki, a w niektórych sytuacjach nawet używane komponenty.

Tym samym, może dojść do absurdalnej wyceny, według której kierowca dostanie np. 25 złotych za uszkodzony reflektor, 40 zł za zderzak i 150 za drzwi. W efekcie, właściciel pojazdu musi na własną rękę szukać tanich części, by minimalnym kosztem doprowadzić pojazd do stanu sprzed zdarzenia.

Jest to bazowanie na niewiedzy, bo regulacje KNF przewidują likwidację szkody z tytułu OC na nowych częściach i materiałach służących do naprawy pojazdu bez odliczeń amortyzacyjnych.

Zobacz także: Większa kara za brak OC w 2018 r.

Ubezpieczyciel może podnieść argument, że prowadzi to do wzrostu wartości auta. Jednak udowodnienie tego jest trudne i większość firm poprawia wartość wyceny na korzyść klienta. Jeśli jednak towarzystwo ubezpieczeniowe dopnie swego, wypłacana kwota ulegnie pomniejszemu o proporcjonalny wzrost wartości samochodu.

By walczyć o właściwą kwotę odszkodowania, należy powołać się na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 roku. Sprawa o sygnaturze III CZP 80/11, cyt.: - „Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest na żądanie poszkodowanego do wypłaty, w ramach odpowiedzialności z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego, odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu. Jeżeli ubezpieczyciel wykaże, że prowadzi to do wzrostu wartości pojazdu, odszkodowanie może ulec obniżeniu o kwotę odpowiadającą temu wzrostowi."

Szkoda całkowita

Jeżeli uszkodzenie auta jest duże, ubezpieczalnia zazwyczaj zmierza do rozliczenia metodą szkody całkowitej. To jedyny przypadek, gdy zawyży ceny poszczególnych części i będzie przekonywać klienta, że to najbardziej korzystne rozwiązanie.

Mimo że Rzecznik Finansowy piętnuje tę praktykę (inne kryteria wyceny w zależności od kwalifikacji szkody – całkowita lub częściowa), zjawisko jest bardzo powszechne. Ponadto firmy często zaniżają wartość samochodu, którą miał w momencie powstania szkody, dzięki czemu łatwiej wykazać, że naprawa staje się nieopłacalna.

Przyjmują też błędne wersje danego modelu (np. podstawowe odmiany wyposażeniowe zamiast bogatszych), nie uwzględniają wyposażenia dodatkowego, dobrego stanu technicznego, czy stosują nieuzasadnione korekty zmniejszające wartość rynkową pojazdu.

Jeżeli kierowca nie zgadza się z wysokością odszkodowania proponowaną przez ubezpieczalnię, musi poprosić o pomoc niezależnego rzeczoznawcę, który wyceni samochód sprzed wypadku i wrak. Jeśli towarzystwo ubezpieczeniowe będzie dalej uchylać się od podniesienia odszkodowania lub zmiany kwalifikacji szkody, warto iść do sądu. Trzeba jednak być pewnym swych racji, bo sądowa batalia może trwać nawet kilka lat.

Zobacz także: Kiedy ubezpieczenie OC nie pokryje szkody? Gdy kierowca był pijany, ale nie tylko w takim przypadku

Utrata wartości handlowej pojazdu

Wypadek ma duży wpływ na wartość handlową samochodu. Taki pojazd cieszy się wyraźnie mniejszym zainteresowaniem, niż podobne bezwypadkowe egzemplarze z tego samego rocznika w zbliżonej konfiguracji wyposażeniowej. Ubezpieczyciel przy wypłacie środków powinien informować poszkodowanego o tym fakcie i możliwości ubiegania się o dodatkowe odszkodowanie.

Uznawanie roszczeń poszkodowanych w kwestii obniżenia wartości pojazdu po szkodzie jest zjawiskiem marginalnym. Towarzystwa ubezpieczeniowe niemal z automatu odrzucają takie wnioski dostępne na stronach internetowych i w formularzu służącym do zgłoszenia szkody. Jak się od decyzji zakładu ubezpieczeniowego odwołać?

Zobacz także: Ubezpieczyciele wciąż oszukują Polaków. Rzecznik finansowy ma rozwiązanie w sprawie OC

Jeżeli firma kwestionuje roszczenia kierowcy, należy powołać się na uchwałę Sądu Najwyższego z 12 lutego 2001 roku – II CZP 57101. Z jej treści wynika, że sam fakt uczestnictwa pojazdu w wypadku wpływa na obniżenie rynkowej wartości.

Może się okazać, że poszkodowany będzie musiał dochodzić swoich racji w sądzie. W takim wypadku przyda się pomoc prawnika wyspecjalizowanego w ubezpieczeniach komunikacyjnych i wycena szkody sporządzona przez niezależnego rzeczoznawcę. W razie wygranej, wszelkie koszty poniesie ubezpieczyciel, ale sam proces może być długotrwały

Latające samochody w 2020 roku wylecą na podbój świata ze Słowacji

Więcej o:
Komentarze (27)
Sposoby na zaniżanie wartości odszkodowań
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kler-killer

    Oceniono 30 razy 28

    Skasować OC pojazdu, wprowadzić OC kierowcy. Przecież to nie samochody, a ludzie powodują wypadki. Mam trzy samochody, dlaczego płacę za wszystkie, skoro w jednym czasie poruszam się wyłącznie jednym? Logiczne, prawda? Do tego zamiast punktów karnych przy mandacie, informacja do Ubezpieczyciela i wzrost składki dla piratów. Jak w Stanach. Proste i piękne.

  • Gość: poszkodowany

    Oceniono 4 razy 2

    Tym razem PZU chce mnie oszukac na wyplate odszkodowania zglaszam szkode przez telefen pytaja mnie jaka szkode ma auto przedstawiam cala liste i prosze o rzeczoznawce a tu za 2 godziny dzwonia mowiac ze wycena wg. nich to 1500 zl gdzie lakiernik powiedzial mi ze sama blacharka z lakiernikiem wyniesie mnie 1500 zl a gdzie czesci masakra zarzadalam zeby rzeczoznawca najpierw zobaczyl auto a potem zrobil wycene bo moim zdaniem jest absurdalna masakra i musze sie z nimi szarpac ... bierzcie sie za nich bo chyba wszystkie rozumy pozjadali...!!!

  • mauryc6

    Oceniono 1 raz 1

    ja już nie mam słów na te praktyki ubezpieczycieli. to co się dzieje to masakra. mi też chcieli wcisnąć za niskie odszkodowanie ale na szczęście brat już miał doświadczenie w takiej sprawie i dał mi kontakt do Economist tel. 882 000 883 . dzięki nim na szczęście dostałem dopłatę do niedoszacowanej kwoty ale bez nich to czarno to widzę. użerać się z ich prawnikami to masakra jakaś

  • mocno_kwasny

    Oceniono 1 raz 1

    W postępowaniu reklamacyjnym klienta do akcji miałby się włączyć niezależny rzeczoznawca. Decydowałby o zasadności odszkodowania i określał jego odpowiednią wysokość. To jednak melodia przyszłości.

    aha dziwne bo w NIemczech od 20 lat, jestescie opoznieni czy jak ?

  • Gość: OEPolisaPlus

    0

    Wg róznych statystyk nawet 9 na 10 odszkodowań może być zaniżonych przez ubezpieczycieli. Jeśli podejrzewacie, ze tak mogło być i w Waszym przypadku to zachęcam do skorzystania z bezpłatnej ekspertyzy przeprowadzonej przez naszych ekspertów. W przypadku stwierdzenia zaniżenia odszkodowania, oferujemy odkup roszczenia.
    Zachęcam do kontaktu z infolinią pod numerem 781 000 781 i zapraszam na naszą stronę polisaplus.pl

    Pozdrawiam,
    Kasia z Polisa Plus

  • tomek1980

    0

    Sposobów na zaniżenie odszkodowania jest mnóstwo. Niezależny rzeczoznawca niestety też nie rozwiązuje sprawy. Niby można potem uzyskać kasę z odsprzedaży szkody, ale to przecież powinno być na odwrót. Nie mniej jednak, jeśli ktoś szuka dobrej firmy do sprzedaży szkody to beker polska jest ok

  • Gość: adams

    0

    Właśnie dlatego cieszę się, że jest taka firma jak EuCO, która pomaga poszkodowanym w wypadku.

  • Gość: miras

    0

    Jak dla mnie to piłka jest krótka - jak jest problem z ubezpieczycielem to trzeba się skontaktować z ubezpieczycielem i tyle

  • Gość: ludi

    0

    Właśnie dlatego uważam, że trzeba zgłosić się po pomoc do specjalistów takich jak euco, a nie samemu próbować coś zdziałać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX