Nowy samochód z salonu wcale nie musi kosztować fortuny. Budżetowe kompakty podbijają Polskę

Nowy kompakt z porządnym wyposażeniem i większym silnikiem to wydatek minimum 70-80 tys. zł. Nic więc dziwnego, że Polacy mają dość i szukają alternatywy. Nad Wisłą furorę robią tzw. "budżetowe" auta. Często tańsze od konkurentów nawet o 20 tys. zł.

Ceny nowych samochodów na europejskim rynku sięgają powoli absurdalnego poziomu. Widać to zwłaszcza po wciąż bardzo popularnych w Polsce kompaktach. Za wzór segmentu uchodzi oczywiście Volkswagen Golf. Siódemka po niedawnym liftingu kosztuje wyjściowo nad Wisłą 67 990 zł. Dużo. Nawet bardzo, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że pod maską pracuje bazowy, 85-konny silnik 1.0 TSI, a wyposażenie obejmuje absolutne minimum. Ale wcale nie lepiej jest, kiedy zajrzymy do cenników innych popularnych w kraju aut. Skoda Octavia z silnikiem o tej samej mocy kosztuje tylko tysiąc mniej. Za najtańszą, 99-konną Toyotę Auris trzeba zapłacić 66 900 zł. Z kolei nowa Honda Civic z litrowym silnikiem 1.0 VTEC 129 KM niebezpiecznie zbliżyła się do granicy 70 tysięcy. Więcej w salonie zostawimy, gdy dopłacimy do klimatyzacji i radia, które w Civiku X nie są standardem (!).

Nic więc dziwnego, że Polacy, mając dość zawyżonych cen, zwrócili swoje oczy na inne samochody. Od jakiegoś czasu w kraju możemy zaobserwować wzrost zainteresowania kompaktami, które, trochę pogardliwie, określa się mianem prostych i budżetowych.

Zobacz także: Nowy Volkswagen Polo wyceniony

Citroen C-ElyseeCitroen C-Elysee fot. Citroen

Peugeot 301 i Citroen C-Elysse - dwa auta, które na nowo odkryły niszę na rynku

Za pomysł wprowadzenia na rynek dużo tańszych kompaktów trzeba podziękować francuskiemu koncernowi PSA. Peugeot ma w swojej ofercie dwa sedany segmentu C - własnego Peugeota 301 i bliźniaczego Citroena C-Elysse.

Citroen C-Elysse to 4,42-metrowy sedan, z rozsądnym rozstawem osi (2,65 m) i bagażnikiem, który połknie aż 506 l. Spory bagażnik i tylna kanapa, na której można wygodnie usiąść - dla wielu Polaków to już wystarczające zalety, by zainteresować się danym autem. A Citroen C-Elysse kosztuje zaledwie 41 090 zł. Choć to akurat wabik cenowy, bo większość klientów w salonie zostawi 44 900 zł. Wtedy C-Elysse będzie miało klimatyzację, radio i dzieloną tylną kanapę. Pod maską benzyna 1.2 o mocy 82 KM. Za wersję 1.6 115 KM w rozsądnym wyposażeniu zapłacimy tysiąc więcej - 45 990 zł.

Cennik bliźniaczego Peugeota 301 otwiera 42 500 zł. Więcej niż w Citroenie zapłacimy za wyższe wersje wyposażenia - 82-konny Active kosztuje 50 400 zł, a 301 z mocniejszą benzyną - 54 900 zł. Co ciekawe, ostatnia pozycja w cenniku 301 (1.6 115 KM, automat i wersja wyposażenia Allure) kosztuje 63 100 zł. Wciąż sporo mniej niż wyjściowe ceny droższej konkurencji.

Peugeot 301 (2017)Peugeot 301 (2017) fot. Peugeot

Fiat Tipo , czyli prawdziwy strzał w dziesiątkę Włochów

Peugeot 301 i Citroen C-Elysse cieszą się zauważalną popularnością, ale wciąż stanowią na rynku niszę. Co innego, Fiat Tipo, który zadebiutował w zeszłym roku, a w tym na poważnie wszedł do sprzedaży. To samochód zbudowany wg tych samych założeń - przestronny i praktyczny kompakt z prostym silnikiem i niską ceną. Co ważne, Fiat Tipo już w bazowych wersjach wyposażenia ma w standardzie ekran, klimatyzację i radio. Cennik otwiera 47 100 zł. W przeciwieństwie do Francuzów, Włosi wprowadzili do oferty inne wersje nadwoziowe. I tak hatchback kosztuje 54 000 zł, a kombi - 57 500 zł.

Pod maską pracuje benzynowe 1.4 o mocy 95 KM. W ofercie znajdziemy jeszcze 1.6 110 KM parowane od razu z automatem (w sedanie minimum 54 100 zł), 1.4 120 KM (60 000 zł) oraz diesle 1.3 95 KM (57 100 zł) i 1.6 120 KM (63 100 zł). Za Fiata Tipo z fabryczną instalacją LPG (1.4 120 KM) zapłacimy 60 600 zł.

Nowy Fiat TipoNowy Fiat Tipo Fot. Fiat

"Strzał w dziesiątkę" to nie tylko pusty slogan. W zeszłym miesiącu Fiat Tipo był nr 1 w Polsce wśród klientów indywidualnych. Fiat pokonał takie hity sprzedaży jak Fabia, Astra, Yaris i Octavia.

Zobacz także: Fiat Tipo w czołówce. Polacy pokochali ten samochód

Fiat TipoFiat Tipo Fot. Fiat

Dlaczego te trzy auta są aż o tyle tańsze?

Volkswagen, Ford czy Honda nigdy nie przyznają otwarcie, że konkurują na rynku z Tipo, 301 i C-Elysse. Bohaterów dzisiejszego tekstu określa się mianem propozycji budżetowych, co ma oznaczać, że grają w niższej lidze niż pozostałe auta. I rzeczywiście z taką argumentacją można się po części zgodzić, bo Tipo czy C-Elysse z założenia są dużo prostszymi samochodami niż reszta kompaktów. Na ich pokładzie nie znajdziemy najnowszych technologicznych rozwiązań i topowego wyposażenia, a jakość wykorzystanych w kabinie plastików i innych materiałów odstaje od wyższych wersji kompaktowej konkurencji. Budżetowe kompakty są też gorzej wykonane i wyciszone, a w ofercie nie znajdziemy najnowszych jednostek napędowych. PSA i Fiat musieli pójść na pewne kompromisy, aby zaproponować kierowcom samochody o identycznych rozmiarach i walorach praktycznych w cenie niższej nawet o 20 tysięcy zł.

Tylko czy te uproszczenia trzeba odbierać jako wady? Moim zdaniem nie. Nie każdy kierowca potrzebuje przecież wielkich ekranów, masy systemów i mnóstwa technologicznych nowinek, których i tak nie wykorzysta. Wielu Polaków szuka po prostu nowego i praktycznego auta, którym będzie jeździć z punktu A do B. W takiej roli Tipo sprawdza się wyśmienicie. Co więcej, dodatkową zaletą dla kierowców nad Wisłą są proste silniki. Uchodzą za bezawaryjne, a nawet jeżeli coś się w nich zepsuje, to naprawa nie przysporzy dużych kosztów. Polacy wciąż nie akceptują małych, wyżyłowanych silników turbo w autach tych rozmiarów.

Nowy Fiat TipoNowy Fiat Tipo Fiat Tipo | Ceny w Polsce | Tani kompakt

To dopiero początek. Budżetowe auta to zyskowny interes

Dzisiaj przyjrzeliśmy się tylko trzem kompaktom, ale nie można zapominać, że na rynku istnieje marka, która cały swój sukces zbudowała na tanich i prostych autach. Chodzi oczywiście o należącą do Renault Dacię. Modele Logan i Sandero również cieszą się dużą popularnością, ale największym hitem jest SUV Duster. Co ważne, tani Duster melduje się w top 10 sprzedaży nie tylko w takich krajach jak Polska. Dacia Duster to olbrzymi bestseller także w bogatej Francji. Zdaje się, że Rumuni mają zarezerwowane miejsce w tamtejszej dziesiątce hitów, a jeżeli chodzi o crossovery, to przegrywają tylko z Capturem i 2008.

W Polsce Dacia Duster kosztuje 39 900 zł. Przynajmniej tyle kosztowała, bo lada chwila do salonów przyjedzie nowa generacja lubianego modelu.

Zobacz także: Oto Dacia Duster numer 2. "Materiał na przebój"

Dacia Duster 2017Dacia Duster 2017 fot. Dacia

A co Wy myślicie o budżetowych samochodach? Uważacie, że to idealna propozycja dla wszystkich, którzy mają dosyć przepłacania za nowe samochody? Czy może skłaniacie się do poglądu, że auta za rozsądne pieniądze powinno się szukać w komisie. Dajcie nam znać w komentarzach.

Czy Twoim zdaniem Fiat Tipo to dobra alternatywa dla Volkswagena Golfa?
Więcej o:
Komentarze (112)
Nowy samochód z salonu wcale nie musi kosztować fortuny. Budżetowe kompakty podbijają Polskę
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: lechutek

    Oceniono 30 razy 26

    Mozna kupic dobry samochód i wygodny z dobrym silnikiem do 60000zł. Golf czy Hyundai i30 to cenowe nieporozumienia, równiez Honda jest za droga. Dlatego Polacy beda kupować te budżetowe wozki jako nowe: Fiat Tipo/sadan/,Dacia Duster,Skoda Fabia,Citroen Cactus/nowy bedzie hitem sprzedazy/. A reszta bedzie sie wlokła w ogonie. Ale najsmutniejsze jest to ,ze niestety zarobki w Polsce nie pozwalaja na kupno samochodu za 5-6 pensji jak np w Niemczech. I co ciekawe ten stan nie zmienia sie od 40-tu lat! W 1995 r. za 8 pensj i kupiłem bardzo dobrze wypasionego , nowego diesla-w Polsce kosztował 30 pensji. Dzis Niemiec kupuje Golfa za 6 pensji a Polak za 16-17. I to jest cała prawda o tym dobrobycie .

  • Łukasz Flak

    Oceniono 25 razy 15

    A moze spojrzec na to z innej perspektywy
    Auta sa drogie czy NASZE PENSJE NISKIE???
    70 tys jak dla Polata to (patrzac od najnizszej placy) 35 miesiecy pracy. Jesli przeliczymy to na euro, to wyjdzie gdzies ok 16-17 tus, wiwc w takich niwmczech to jest "tylko" 9-10 miesiecy pracy.
    Aby u Nas bylo tak samo, to auto musialoby kosztowac w granicach 2t tys.
    Czy to az tak duzo za nowego golfa, auris, astre, itp???

  • Gość: wspomniak

    Oceniono 12 razy 10

    A ja tęsknię za małym prostym autkiem. Np. Mini morris. ważyło 630 kg, paliło 5 l i jechało jak szatan. Mogą sobie wyobrazić, że z nowoczesnym silnikiem zmieściłoby się w w 4 l. W 1981 roku kosztowało np. w NRF na akcji 6666 DM. Nowe! 850 ccm 50KM. Dziś mini od BMW waży 1200 kg i kosztuje 10 x tyle. I pali 9 l.
    Albo citroen 2 CV, albo renault 4...po prostu szkoda...

  • asperamanka

    Oceniono 18 razy 8

    „Polacy wciąż nie akceptują małych, wyżyłowanych silników turbo w autach tych rozmiarów.”
    ============================

    Niemcy też ich nie akceptują. Takie auta kupują floty, a przeciętny Hans jednak płaci znacznie więcej za porządniejszy silnik, chyba że kupuje drugie auto dla żony do jeżdżenia po mieście.

    Te małe silniki powstały przede wszystkim dlatego, że UE wprowadziła przepisy nakazujące koncernom motoryzacyjnym uzyskiwać coraz niższe emisje CO2 na kilometr średnio w całej produkcji wypuszczonej na rynek, a testy zużycia paliwa, i co zatem idzie emisji CO2, były robione w warunkach laboratoryjnych które z rzeczywistą jazda nie mają nic wspólnego, ale pozwalają tym zużyciem po pomanipulować. Z manipulowaniem przesadził VW przy dieslach, ale podobne praktyki miały miejsce w odniesieniu do wszystkich silników i wszystkich firm.

    Po drugie, te silniki montowane seryjnie służą do celów marketingowych - można dzięki nim wystawić w salonie niższą „cenę od”, a potem klient i tak za normalniejszą wersję zapłaci 50% więcej.

    Obecnie UE zmienia zasady mierzenia zużycia paliwa na bardziej realne, i testowanie będzie odbywać się w normalnym ruchu. Wobec tego np. VW już zaczął wycofywać się z downsizingu i zwiększać pojemność silników, bo praw fizyki się nie oszuka. Do przemieszczenia określonej masy na określoną odległość potrzeba pewnej określonej ilości kilodżuli zawartych w paliwie, i czy się je uzyska w 1,0 TSI czy w wolnossącym 1,6 to rzecz wtórna (pominąwszy opory silnika wynikające z jednego cylindra więcej, ale to są niewielkie straty).

    Rzecz podstawowa jest jedna. Silnik trzycylindrowy jest doskonały w cyklu dwusuwowym, gdyż odpowiada czterosuwowym sześciu cylindrom - takie silniki są naturalnie wyważone i generują mało drgań. Wyważenie trzycylindrowego czterosuwa to prawie mission impossible i jest bardzo kosztowne, dlatego w braku rozwiązań legislacyjno-biurokratycznych wymuszających takie rozwiązanie po prostu się ekonomicznie nie opłaca. A jak wyżej napisałem, UE właśnie zmienia zasady mierzenia zużycia paliwa, więc te trzycylindrowce po zamortyzowaniu się nakładów poniesionych na ich wdrożenie do produkcji odejdą do historii.

  • Gość: lechutek

    Oceniono 7 razy 7

    Mozna łatwo przewidziec , jakie samochody będą sie w Polsce sprzedawały dobrze-znacznie lepiej niz inne; Fiat Tipo, Skoda Fabia,Citroen C3 i C3 Aircross, Citroen C4 actus/nowy!/,Renault Captur,Dacia Duster . Reszta ze względu na wygórowane ceny nie ma szans. Przegra Vw z Golfem na czele, przegrał juz Hyundai z i30/idiotyczne ceny!!!!/, przegra honda/kosmiczne ceny!/. Kowalski wybiera samochody za rozsadne pieniadze i tak bedzie równiez w 2018 r.

  • Gość: KASAJ

    Oceniono 11 razy 7

    Dlaczego Polak szukający auta rodzinnego za 50-60 tyś. ma przepłacać za powiedzmy golfa kombi, kiedy może wyjechać fsbrycznie nowym Tipo kombi z fabrycznym lpg? Jeśli komuś nie zależy na znaczku vw ( ktòry mi kojaży się od jakiegoś czasu z pękającymi głowicami w silnikach tdi lub fałszowaniem danych w swoich autach ) a na wygodnym obszernym aucie z normalną pojemnością silnika i fabrycznym lpg , ktòre według mnie przejedzie bez problemowo więcej kilometròw niż 1.0 czy 1.2 w vw. to nie ma czego porównywać bo wybòr jest oczywisty.

  • alicel50

    Oceniono 11 razy 7

    Mam sasiada kupił z salonu nowe Audi a6, przez 4 lata przejechał 39 tys km. Grażuje i jeździ na przeglądy. Czekam jak pająk - kupiłem juz od niego a4 i a5. Raz na 5 lat.

  • Gość: Gość Darek

    Oceniono 11 razy 7

    Ciekawa sptraw wszedłem sobie na informacje o danych Fiata Tipo Liftbek czyli tego mniejszego. Na 2 karcie wziolem porównanie z Golfem i okazało się że podstawowy silnik 85,95 ma prawie takie samo przyspieszenie w obu przypadkach tipo minimalnie lepsze rozstaw osi też jest praktycznie taki sam a za cenę podstawowego 85 golfa można mieć Tipo w najbogatszej wersji i 120koni pod maską!!! Jeśli to jest ten sam segment czyli kompakt to Tipo się znacznie bardziej opłaca.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX