Piesi będą bezpieczniejsi? Politycy pracują nad nowymi przepisami odnośnie zachowania na przejściach

Według policji, każdego roku na polskich drogach ginie prawie tysiąc pieszych. Dlatego posłowie pracują nad zmianami w przepisach, które zwiększą bezpieczeństwo. Wzorują się na pomyśle stosowanym w Europie Zachodniej.

Prawo i Sprawiedliwość wraca do pomysłu, który kilka temu próbowali wdrożyć politycy Platformy Obywatelskiej. Projekt jest obecnie przygotowywany przez komisję infrastruktury. Chodzi o zmianę przepisów prawa o ruchu drogowym, w taki sposób, by kierowcy mieli obowiązek zatrzymywać się przed przejściami dla pieszych, w momencie w którym zauważą, że ktoś się do tego przejścia zbliża i najprawdopodobniej będzie chciał przejść przez jezdnię.

Zobacz także: Zmiany w CEPiK 2.0. Straż graniczna odbierze dowód rejestracyjny, ale zyskamy dostęp do nowych informacji

Niewiele brakowało, a niegdyś nowelizacja weszłaby w życie. Finalnie, zmianę w ustawie odrzucił senat. Na dodatek zaledwie jednym głosem. Przeciwni byli nawet senatorowie PO, argumentując, że kierowca musiałby się zastanawiać, czy pieszy stojący przy drodze naprawdę ma zamiar przejść, czy może tylko przystanął, by np. porozmawiać przez telefon. Podnoszono też argumenty o źle oznakowanych przejściach dla pieszych, co utrudnia dostrzeżenie przechodniów.

Tymczasem, wspomniane przepisy od lat stosowane są Szwajcarii, Niemczech, Danii i Austrii. We Francji osoby przechodzące przez jezdnię nie muszą nawet sygnalizować takiego zamiaru kierowcy. Dzięki takiemu prawu, dużo rzadziej dochodzi do śmiertelnych wypadków.

Zobacz także: Jak sprawdzić liczbę punktów karnych przez internet?

W Polsce, piesi mają pierwszeństwo dopiero, gdy znajdą się na pasach. M.in. to, w połączeniu z niską kulturą jazdy, sprawia, że nasz kraj znajduje się na końcu unijnych zestawień dotyczących śmiertelności wśród przechodniów. W Polsce, ten współczynnik wynosi aż 35 proc., podczas gdy w Czechach tylko 19 proc., a w Niemczech 16 proc.

Ale jest też druga strona medalu. Polska Izba Ubezpieczeń podaje, że prawie połowa tego typu zdarzeń występuje z winy pieszego. Czarnymi punktami na polskiej mapie są województwa mazowieckie, świętokrzyskie, łódzkie i lubelskie. Piesi giną najczęściej zimą w obszarze zabudowanym.

Więcej o:
Komentarze (326)
Zmiana przepisów dotyczących przepuszczania pieszych na pasach
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: jacek

    Oceniono 230 razy 54

    Jeżeli ktoś wierzy, ze piesi są rozjeżdżani na przejściach dlatego, że nie maja bezwzględnego pierwszeństwa, albo dlatego, że kary dla kierowców są za niskie, to moim zdaniem, jest czystej krwi kretynem. Po pierwsze, nigdy nie przepuszczę pieszego, ani na przejściu, ani gdzie indziej, jeśli za późno go zobaczę. Nie bez powodu najwięcej wypadków ma miejsce przy złej pogodzie i w czasie opadów. Po drugie, skutkiem bezwzględnego pierwszeństwa będzie jeszcze odważniejsze wkraczanie pieszych na przejścia i jeszcze skuteczniejsze zaskakiwanie kierowców. Skutki raczej będą oczywiste. Po trzecie, w państwach w których wypadków na przejściach jest zdecydowanie mniej, przejścia są znacznie lepiej oznaczone i oświetlone. Codziennie jadąc do pracy przejeżdżam w okolicach Warszawy przez kilkanaście przejść, na których uważam, bo wiem że one tam są. Gdybym jechał tą trasą pierwszy raz po ciemku, większość tych źle oznaczonych przejść widziałbym dopiero kilka metrów wcześniej - za późno, żeby choćby się rozejrzeć.

    Pierwszeństwo pieszych jest rozsądnym wyjściem, ale pod warunkiem odpowiedniego wyedukowania OBU grup - pieszych i kierowców i po odpowiednim, nie budzącym wątpliwości oznakowaniu, pomalowaniu i oświetleniu przejść. Do tego pieszy MUSI pamiętać, że kierowca może się zagapić, mimo że nie ma do tego prawa. Wchodzenie na przejście bez rozglądania się i kontrolowania sytuacji jest proszeniem się o śmierć, bez względu na przepisy i kary.

  • remo29

    Oceniono 117 razy 43

    > kierowcy mieli obowiązek zatrzymywać się przed przejściami dla pieszych, w momencie w którym zauważą, że ktoś się do tego przejścia zbliża i najprawdopodobniej będzie chciał przejść przez jezdnię.

    I teraz pytanie: kto i jak zdefiniuje co to jest "najprawdopodobniej będzie chciał przejść"? Czy chłopina, który pokazuje mi "jedź, jedź" ma zamiar wejść na jezdnię? Pewnie ma, ale nie chce, bo pokazuje mi żebym jechał. Mam czekać aż zmieni zdanie? Czy dwie baby gadające przy krawędzi chodnika mają zamiar wejść na jezdnię, czy po prostu się spotkały i postanowiły chwilę poplotkować? Mam poczekać aż skończą? Czy dzieciak, który stoi przy krawędzi i klepie posta na ajfonie "najprawdopodobniej będzie chciał przejść", chodź nawet nie patrzy na drogę? Jak się zatrzymam, a on dalej będzie stał, bo nawet mnie nie widzi, to mam zatrąbić, żeby się obudził? Czy facet, który biegnie chodnikiem równolegle do mnie i za kilka sekund będzie na wysokości przejścia, będzie chciał wejść na pasy, czy pobiegnie dalej? Pytania można mnożyć...
    Obawiam się, że będzie jak zawsze - przepis swoje, życie swoje, a najbardziej ucieszy się drogówka, która stanie sobie na cały dzień przy ruchliwym skrzyżowaniu i będzie robić statystyki.

  • Gość: Rafal

    Oceniono 33 razy 25

    Może w ślad za holandią pójdziemy dalej i za używanie telefonu podczas uczestnictwa w ruchu drogowym będziemy karali pieszych mandatem....w holandii kosztuje to 50 euro

  • Gość: ZQW

    Oceniono 65 razy 25

    W Niemczech jest bardzo mało przejść dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej. U nas są co 50 metrów. Pomysł absurdalny.

  • Gość: First Deadly Sin

    Oceniono 73 razy 21

    Lawinowo wzrośnie w Polsce liczba stłuczek przed pasami. To jest pewne.

  • Gość: Boddoxx

    Oceniono 38 razy 20

    " Polska Izba Ubezpieczeń podaje, że prawie połowa tego typu zdarzeń występuje z winy pieszego."

    Wedug raportu policji za ubiegly rok ok. 60% wypadkow z udzialem pieszych zostalo spowodowanych przez kierowcow.

  • hiszpan25

    Oceniono 56 razy 20

    problemem jest to ze wiekszosc z tych pieszych ginie bo zwlaszcza w okresie jesien, zima, wiosna podczas deszczu i po ciemku ich nie widac. ubrani na szaroburo bez odblasku sa niewidoczni dla kierowcy oslepianego przez auta jadace z naprzeciwka. zmiana przepisow NIC tu nie zmieni. jesli kierowca nie zauwaza pieszego juz bedacego na przejsciu teraz to jak niby ma zauwazyc tego samego pieszego jeszcze na chodniku? jedyne co sie zmieni to ze moze ginac jeszcze wiecej ludzi bo piesi beda przekonani ze kierowca sie MUSI zatrzymac wiec smialo moge wchodzic. teraz przed wejsciem nie maja pierwszenstwa wiec choc czesc z pieszych czeka z wejsciem az kierowca ich zauwazy, zwolni.

  • Oceniono 27 razy 15

    Od jakiegoś czasu mieszkam w Portugalii i muszę przyznać, że ta zasada, która miałaby wejść w życie w Polsce jest tu już od dawna. Mieszkałem w Polsce we Wrocławiu i pamiętam nie raz, gdy wchodziłem na pasy to kierowcy potrafili chamsko mnie na tych pasach wymijać jadąc dalej. W ogóle w Polsce na drogach czułem się bardzo niepewnie wchodząc na pasy, bo albo ktoś się zatrzymywał, albo jechał dalej. Tu w Portugalii tego nie ma. Czasem czuję się aż dziwnie, bo gdy nawet nie zamierzam przejść przez pasy, to 100% kierowców zatrzymuje się przed nimi czekając na moją reakcję. Generalnie tutaj nawet nikt nie ogląda się na drogę przed wkroczeniem na przejście dla pieszych - po prostu idą. Kultura jazdy jest tu bardzo wysoka. Kierowcy w mieście niczego nie wymuszają, jeżdżą spokojnie, uważnie i bez pośpiechu. Dla samych kierowców bardzo fajne jest to, że nie trzeba mieć za dnia włączonych świateł mijania. Ogólnie w Portugalii czuję się na drogach pewniej nawet jako kierowca - w tym kraju nie ma chamstwa - a to właśnie przez chamstwo i głupotę najczęściej ludzie giną na drogach.

  • shtalman

    Oceniono 49 razy 13

    Bo każdy w Europie Zachodniej szanuje innych i dopasowuje prędkość przy przejściach dla pieszych, a tym azjatyckim kraju każdy wciska na maksa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX