Kia Stinger - jedno z najgorętszych aut na rynku. Broń wymierzona w klasę premium [Pierwsza jazda]

05.10.2017 13:00
Kia Stinger

Kia Stinger (fot. Jan Zomer)

Kia Stinger zdaje się potwierdzać potęgę azjatyckiego koncernu. To debiut w segmencie Gran Turismo i jednocześnie rękawica rzucona w stronę Infiniti, BMW, Mercedesa, Audi i Lexusa.

Czterodrzwiowa Kia nawiązuje do konceptu GT zaprezentowanego w 2011 roku. Przedstawiciele marki zapewniali wówczas, że auto w ciągu 6 lat wejdzie do produkcji. Dotrzymali słowa. Pierwsze egzemplarze trafiły już do Polski. Mało tego, 50 sztuk zostało zamówionych przez klientów. Krajowy importer zakłada, że kolejnych 100 znajdzie nabywców do końca 2017. Plan jak najbardziej realny, bo Stinger został rozsądnie wyceniony.

W stylu fastbacka

Zespół europejskich stylistów kierowany przez Petera Schreyera chciał w tym czterodrzwiowym sedanie zawrzeć jak najwięcej detali nawiązujących do nadwozia typu fastback. Trzeba przyznać, że w pewnym stopniu się to udało. Stinger ma długą maskę i nisko poprowadzony dach dynamicznie opadający ku tyłowi. Atrakcyjne proporcje wzbogacono aluminiowymi kołami o średnicy 18 lub 19 cali, przyciemnionymi szybami, a także dwiema podwójnymi końcówkami układu wydechowego (standard w wersji 6-cylindrowej). Można też wybierać spośród dziewięciu dostępnych lakierów. Karoseria ma 483 cm długości, 187 cm szerokości i 140 cm wysokości.

Kia StingerKia Stinger fot. Jan Zomer

Napęd na tył lub 4x4

Napęd na tylną oś to domena marek premium, choć i te w mniejszych modelach powoli odchodzą od tego rozwiązania. Niemniej, Kia idzie pod prąd. Wersje 4-cylindrowe wyposażono w RWD. Odmiany są dwie: benzynowa i wysokoprężna. Pierwsza z nich to 2-litrowy silnik wsparty turbodoładowaniem. Generuje 255 koni mechanicznych i 353 Nm dostępne w przedziale od 1400 do 4000 obr./min. Do setki przyspiesza w 6 sekund i rozpędza się do 240 km/h. Według producenta, w cyklu mieszanym zużywa niewiele ponad 8 litrów benzyny na 100 km. Dla żądnych dobrej elastyczności i rozsądnego apetytu na paliwo, przygotowano diesla znanego z Sorento. To 2.2 CRDi o mocy 200 KM. 440 niutonometrów mamy do wykorzystania w zakresie od 1750 do 2750 obr./min. Tę wersję postanowiliśmy zabrać na 100-kilometrową trasę testową.

Diesel sparowany z 8-stopniowym, dwusprzęgłowym automatem żwawo reaguje na polecenia wydawane prawą nogą kierowcy. Nie brakuje mu tchu także przy autostradowych prędkościach. 7,6 sekundy do setki i 230 km/h prędkości maksymalnej w zupełności wystarczy do dynamicznej jazdy na co dzień. Jeśli utrzymujemy wskazówkę obrotomierza poniżej 2 tysięcy obr./min, do kabiny przedostaje się jedynie szmer powietrza. Zdecydowanie głośniej robi się powyżej tej granicy. W tej kwestii benzynowa wersja wygrywa. Dobrze natomiast należy ocenić skrzynię biegów. Sprawia wyraźnie lepsze wrażenie względem DCT obecnego w innych modelach koncernu. Przełożeniami żongluje bez zbędnej zwłoki i szybko reaguje na kickdown. Kierowca może korzystać również z trybu sekwencyjnego lewarka oraz łopatek przytwierdzonych do koła sterowego. Zużycie paliwa? Okazuje się, że Stinger nie jest tak oszczędny, jak deklaruje producent. Między bajki należy włożyć spalanie w trasie na poziomie 5,6 litra. W rzeczywistości, przy szybkościach rzędu 80-120 km/h Kia konsumuje około 7,2 litra oleju napędowego na 100 km.

Kia StingerKia Stinger fot. Jan Zome

3.3 T-GDI V6 4x4

To najciekawsza, najdroższa i jednocześnie najszybsza Kia w historii. Pod maską skrywa podwójnie doładowane V6 o pojemności 3,3 litra. Napęd na cztery koła i 8-stopniowy automat ma w standardzie. Do tego 370 KM dostępne przy 6000 obr./min i 510 Nm w przedziale od 1300 do 4500 obr./min. Pierwsza "setka" pojawia się na liczniku po 4,9 sekundy. Wskazówka prędkościomierza kończy bieg na 270 km/h. Auto na drodze zachowuje się pewnie. Ma sprężyste zawieszenie gwarantujące dobrą trakcję nie tylko na prostej, lecz również w zakręcie. Układ kierowniczy, nieco za mocno wspomagany w trybie Comfort, najlepiej pracuje po zmianie pozycji wybieraka na moduł Sport lub Sport Plus. Poprawia się też wówczas reakcja na dociskanie gazu. Elektronicznie sterowany napęd może w 100 procentach trafić na tylną oś lub w 40 na przednią. Zużycie paliwa w spokojnej trasie nie przekroczy 11 litrów. W mieście należy liczyć się z wynikami na poziomie 18-22.

Kia StingerKia Stinger fot. Kia

Dopieszczone wnętrze

Kia stawia na jakość. Wewnątrz zastosowano wiele materiałów z wysokiej półki. Panel wokół skrzyni biegów może być wykonany z aluminium lub tworzywa o fortepianowej fakturze. Uporządkowany kokpit złożono z miękkich i przyjemnych w dotyku tworzyw. Trudno znaleźć większe niedociągnięcia. Ciekawy kształt mają uchwyty w drzwiach. Ze smakiem zaprojektowano też obudowy głośników opcjonalnego systemu nagłośnieniowego sygnowanego przez firmę Harman&Kardon. Lewarek zmiany biegów ma nawiązywać do urządzeń pokładowych stosowanych w lotnictwie. Znajomo natomiast przedstawiają się trzy centralne nawiewy. Zaglądaliście kiedyś do Mercedesa Klasy C lub GLA? Tam znajdziecie inspirację koreańskich twórców.

Miejsca z przodu nie zabraknie wysoki osobom. Fotele są obszerne i można je wyposażyć w elektryczną regulację z pamięcią ustawień. Mogłyby mieć nieco mocniejsze wyprofilowanie. Niemniej, okazują się bardzo wygodne. Nieco ciaśniej jest z tyłu, gdzie niedobory przestrzeni zanotowaliśmy przed kolanami i nad głowami.  Pokrywa bagażnika unosi się wraz z szybą, więc otwór załadunkowy jest naprawdę ogromny. Sam kufer nieco mniejszy, ale 406 litrów wystarczy, by zabrać kilka walizek na weekendową wycieczkę.

Kia StingerKia Stinger fot. Kia

Ceny i konkurencja

Gdy Kia wprowadzała ponad dekadę temu na rynek Cee’da pierwszej generacji, była to obok Hyundaia i30 najlepsza propozycja cenowa. Ze Stingerem jest podobnie. Na 149 900 złotych wyceniono podstawową odmianę L z 2-litrowym silnikiem T-GDI o mocy 255 koni mechanicznych. Diesel w bogatszej specyfikacji XL kosztuje 180 tysięcy. Dopłata do napędu na cztery koła wynosi 10 tysięcy. Topowe 3.3 V6 występuje tylko w jednej, najlepiej zaopatrzonej w elektroniczne udogodnienia odmianie. Do GT dokupić można jedynie szyberdach za 4 tysiące i metalizowany lakier za 3.
234 900 zł – tyle nie kosztowała w Europie jeszcze żadna Kia.

Konkurencja w segmencie jest mocna. Audi A5 Sportback z 252-konnym 2.0 TFSI to wydatek przynajmniej 201 800 złotych. Ma jednak w standardzie napęd na cztery koła. BMW 430i Gran Coupe o mocy 252 koni mechanicznych wyceniono na 187 700 zł.

Koreańczycy błyskawicznie się uczą. Robią coraz lepsze auta, które w wielu aspektach przewyższają niektóre europejskie modele. Do premium jeszcze trochę brakuje, ale Stinger naprawdę nie ma się czego wstydzić. Ma dobry układ jezdny, przyciągający kształt nadwozia, wnętrze z wysokiej jakości materiałami wykończeniowymi i wprowadza sporo świeżości do segmentu zdominowanego przez niemieckie i japońskie koncerny.

Kia Stinger 3.3 V6 T-GDI | Kompendium

Nadwozie: liftback, 4d
Moc: 370 KM przy 6000 obr./min
Moment obr.: 510 Nm w przedziale 1300-4500 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 8-biegowa
Napęd: na cztery koła
Wymiary: 4830/1870/1400 mm
Rozstaw osi: 2905 mm
Poj. bagażnika: 406 l
0-100 km/h: 4,9 s
Śr. zużycie paliwa: 10,6 l/100 km (dane producenta)
Prędkość maksymalna: 270 km/h
Cena: od 149 900 zł ( za 2.0 T-GDI o mocy 255 KM)

Kia Stinger

Czy podoba Ci się Kia Stinger?
Zobacz także
  • Kia Stonic 2017 Kia Stonic wjechała do salonów. Znamy ceny
  • Kia Proceed Concept Kia Proceed Concept oficjalnie. Oto hatchback przyszłości
  • Kia Niro PHEV Kia Niro PHEV wchodzi na rynek. Znamy ceny
Komentarze (91)
Kia Stinger - test, cena, opinie, pierwsza jazda
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: bolo

    Oceniono 24 razy 18

    Nie jest premium.. Ja mam roczne BMW 5.. stuka, puka i w serwisie nie są w stanie nic zrobić. Jak to ma być premium, to ja z chęcią przesiądę się do Kii

  • Gość: JJ

    Oceniono 14 razy 12

    Myślę, że może kia nie stanie się hitem sprzedaży ale dla takich jak ja, czyli nie mających parcia na klasę tzw. premium a chcących mieć ładny i dobrze się prowadzący samochód (cztery jazdy testowe za mną) w niewygórowanej cenie to jest uważam bardzo dobry wybór. Dlaczego? Ano dla tego, że za samochód z mocnym dwulitrowym silnikiem, napędem na tył, ośmiobiegową skrzynię biegów i siedmioletnią gwarancję i samochodem z mnóstwem gadżetów zapłacimy po rabatach tylko 175 000 zł. Za wersję 3.3 l ok 221 000. I nim jakiś mądrala bardzo mądry zacznie się mędrkować to niech da przykład konkurencji i konkretnego modelu z konjretnym wyposażeniem w tej cenie. Wtedy możemy podyskutować. A nie pierdoły, szprzeda się czy nie sprzeda.

  • Gość: Łukasz

    Oceniono 20 razy 10

    Nie jest premium, ale IMO sprzeda się przyzwoicie. Zwłaszcza w czasach, w których V6 to prawdziwa rzadkość w nowych samochodach :)

  • Gość: Janek

    Oceniono 7 razy 7

    Zastanawiam się, jaki model może być konkurencją dla topowego stingera, bo napewno nie niemieccy rywale.
    Cyt:
    Konkurencja w segmencie jest mocna. Audi A5 Sportback z 252-konnym 2.0 TFSI to wydatek przynajmniej 201 800 złotych. Ma jednak w standardzie napęd na cztery koła. BMW 430i Gran Coupe o mocy 252 koni mechanicznych wyceniono na 187 700 zł.

    Czy autor zadał sobie choć odrobine trudu, żeby zapoznać się z cenami tych modeli?
    Dobrze wyposażone A5 2.0 TFSI 252 KM będzie min. 100 tys zł droże od dwulitrowego Stingera, który w podstawowym wyposażeniu (150tys) ma juz niemal wszystko (ok dorzycamy pakiet za 10tys i jest wszyststko).
    Jeśli natomiast do porównania wziąć wersje V6, to różnica na korzyść Kojanki ( Stinger GT- 250 tys PLN, vs Audi S5 ) wyniesie ok 150 tys PLN.
    Nie wiem czy Stinger odbierze klientów Audi, ale wiem, że ktoś, kto do tej pory ze względów finansowych nawet nie rozważał zakupu V6, teraz ma taką możliwość.

  • Gość: mcguirre

    Oceniono 61 razy 7

    Nie, nie będzie hitem. Nie dlatego, że jest zła ale dlatego, że nie jest premium. To nie ilość gadżetów, świecidełek, koni mechanicznych decyduje o premium tylko marka. Markę i prestiż buduje się latami, dziesiątkami lat i szczerze wątpię, że ktoś kto do tej pory poruszał się BMW, Mercedesem, Volvo czy Audi nagle przeniesie się na KIA bo ma a silnik 3.3 V6.

  • Gość: uzytkownik, a nie teoretyk

    Oceniono 6 razy 6

    A i do dam ze maja tego tam Srchrejera z vw i i tego od Bmw nie pamietam nazwiska odpowiedzialnego za M pakiet to on wlasnie wprowadzil gt i gt line w Kia. To nie chodzi o to zeby bylo premium tylko o rozwoj i ilosc sprzedazy aut, w konsekwencji zysk.

  • Gość: Nimo

    Oceniono 9 razy 5

    Piękny?
    Bez przesady...

  • sselrats

    Oceniono 11 razy 5

    Piekne auto.

  • Gość: gość1

    Oceniono 3 razy 3

    Może i hitem nie będzie ale to ładne i solidne auto dla klienta bez rozbudowanego EGO ,który chce jednocześnie odmiany od pewnie technologicznie znacznie lepszych marek premium które gubią się w tłumie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane