Nowe przepisy dotyczące testów emisji spalin weszły w życie. Co to oznacza dla kierowców?

12.09.2017 16:05
Pył w powietrzu w środowy poranek w Szczecinie

Pył w powietrzu w środowy poranek w Szczecinie (CEZARY ASZKIEŁOWICZ)

Wraz z wieloma aferami dotyczącymi fałszowania wyników emisji spalin, Komisja Europejska wprowadziła w życie nowe przepisy. Od pierwszego września 2017 roku samochody będą musiały przejść bardziej wiarygodną weryfikację w rzeczywistych warunkach drogowych.

Real Driving Emissions (RDE) oraz World Harmonised Light Vehicle Test Procedure (WLTP) mają na celu odbudowanie zaufania kierowców do koncernów motoryzacyjnych. W myśl nowych regulacji, auta zostaną poddane badaniom w rzeczywistych warunkach drogowych, a także, jak dotychczas, w laboratorium. Do tej pory, najbardziej dotkliwą karę poniósł Volkswagen. Niemniej, podejrzenia padły też na wiele innych firm, gdzie postępowania wciąż się toczą. Jeśli okażą się podstawne, zapewne zakończą się ugodą i jak w przypadku niemieckiego giganta, wielomilionowym odszkodowaniem i rysą na wizerunku. Przedmiotem manipulacji było zaniżanie wyników zawartości tlenków azotu w silnikach diesla. Producenci stosowali w tym celu specjalne oprogramowanie.

Proces trwa od października 2015

Wówczas, państwa członkowskie Unii Europejskiej zdecydowały się na stopniowe zmniejszanie rozbieżności między dopuszczalnym poziomem emisji spalin między tymi z laboratorium i rzeczywistych pomiarów drogowych. W myśl nowych regulacji i bardziej restrykcyjnych norm, diesle staną się bardziej skomplikowane, trudniejsze i droższe w serwisie. Już teraz Volvo zapowiedziało sukcesywne ograniczenie intensywności prac nad nowymi jednostkami wysokoprężnymi. Aby dopasować się do wyśrubowanych parametrów, zdecydowana większość koncernów musi przestawić się na zasilanie elektryczne, co w niedługim czasie może zapoczątkować rewolucję w transporcie osobowym.

Sukcesywnie wprowadzane zmiany

Zanim dany model trafi do sprzedaży, musi przejść ścieżkę homologacyjną. Odpowiedni organ krajowy wydaje zaświadczenie dotyczące spełniania unijnych wymogów w kwestii bezpieczeństwa, zgodności produkcji i ochrony środowiska. Zawiera się w tym również badanie laboratoryjne uwzględniające emisję tlenków azotu i mikroskopijnych drobin o wymiarze mniejszym niż 100 nm. W myśl nowych przepisów, przewidziano dwuetapowe testy. Pierwszy, funkcjonujący od 1 września bieżącego roku obejmuje sukcesywnie wprowadzane modele. Kolejny, który wejdzie w życie dokładnie za dwa lata, dotknie wszystkie pojazdy znajdujące się w rynkowej ofercie europejskich producentów.

Nowe regulacje przewidują, że rozbieżność współczynnika zgodności może wynieść maksymalnie 2,1. Oznacza to przeniesienie dopuszczalnej różnicy w emisji tlenków azotu z poziomu 80 mg/km do 168 mg/km. W 2020 wejdzie w życie następny etap zakładający tolerancję (uwzględniającą techniczny margines błędu) na poziomie 120 mg/km. Wszystko po to, by dać koncernom czas na ulepszanie technologii i finalne ustawienie wspomnianego współczynnika na poziomie równym 1. Ma się to stać najpóźniej do 2023 roku. Czasu zostało mało, a koszty poprawiania silników diesla mogą przełożyć się wzrost cen samochodów z tego typu napędem. Możliwe też, że część firm wycofa z oferty jednostki wysokoprężne z uwagi na malejący popyt i nieopłacalność wdrażania nowoczesnych technologii.

WLTP – CO2 i zużycie paliwa

Komisja Europejska przedstawiła też procedury bardziej realistycznego mierzenia poziomu emisji CO2 i zużycia paliwa. WLTP obejmuje testami pojazdy lekkie (osobowe i dostawcze). Mechanizm został opracowany przez Europejską Komisję Gospodarczą ONZ przy wsparciu KE. Nowa metoda ma przybliżyć konsumentom realne wartości, które będą lepiej obrazować rzeczywiste zanieczyszczenia generujące przez auta wprowadzane od września 2017 i wszystkich modeli znajdujących się w ofercie od września przyszłego roku.

"Dwa zdania" | Nowy kontra używany

Tylko nieliczni znają te marki. Rozpoznasz je po logo? [QUIZ]
1/10Coś na rozgrzewkę. Samochody tej marki jeszcze niedawno często można było spotkać na polskich drogach. Teraz znacznie łatwiej spotkać je za wschodnią granicą. Mowa o:
Zobacz także
Komentarze (43)
Nowe przepisy dotyczące testów emisji spalin weszły w życie. Co to oznacza dla kierowców?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Peter Parahuz

    Oceniono 47 razy 33

    Przeciez to nie dotyczy Polski. Samochody na polskich drogach nie spelniaja ZADNYCH norm. To tak jakby sie matrwic o kondensacje na scianach stojac w zalanym po kolana domu. My mozemy sobie tylko pomarzyc o poziomie spalin ktore VW ma nie spelniajac norm. A urzednicy abdykowali swoja odpowiedzialnosc nadzoru poziomu spalin w samochodach osobowych. Co najwyzej gdy poziom PM10 przekroczy skandalicznie wysoka wartosc sugeruja by ograniczyc aktywnosc na zewnatrz. W sytuacji gdy WIDAC spaliny wydalane z co drugiego samochodu, to o czym my mowimy?

  • pyzz

    Oceniono 7 razy 5

    Fajnie, odszkodowanie odszkodowaniem, ale dlaczego volkswageny z trujących serii nie zostały wycofane z ruchu?

  • tadek1300

    Oceniono 4 razy 4

    Może to dziwne, ale stan powietrza znacznie się pogarsza z rozpoczęciem sezonu grzewczego. Zlikwidować ogrzewanie w samochodach?

  • hanklo

    Oceniono 6 razy 4

    O co chodzi z tymi spalinami?. Otóż urzędnicy Unijni wprowadzili normy na spaliny silników spalinowych tak zawyżone ze technologicznie nie mogły być zrealizowane. Po drugie, obecnie działa olbrzymie lobby samochodów elektrycznych i chce się zmusić producentów do przestawienia produkcji samochodów na wersje elektryczne. Ot i cala zagadka

  • Gość: mcguirre

    Oceniono 4 razy 4

    Ale to nas nie dotyczy. Po pierwsze dlatego, że nasz PiSi rząd ma Komisję Europejską w swojej d...ie a po drugie dlatego, że ten sam rząd jest popierany przez suwerena, głównego użytkownika TDIków. Wystarczy przystanąć na skrzyżowaniu i popatrzeć w jakim poważaniu mamy jakiekolwiek normy oprócz tej, że diesel musi dymić.

  • Gość: none

    Oceniono 8 razy 4

    "Koniec z przekrętami. Komisja Europejska zmienia prawo. Kierowcy się ucieszą" - Nie, kierowcy się nie ucieszą. Lepiej napiszcie, jak mają być prowadzone nowe testy. Producenci samochodów będą musieli osobno testować praktycznie każdą możliwą kombinację nadwozia/silnika/wyposażenia/opon dla każdego modelu. A to oznacza ogromne koszty. A jak myślicie, kto za to ostatecznie zapłaci? Podpowiem: zapłacą nabywcy.

  • senny

    Oceniono 24 razy 4

    Oszustwa były efektem wymogów niemożliwych do spełnienia.

  • ogniesteoczy

    Oceniono 3 razy 3

    Wczoraj jechałem za gościem co wyjechał właśnie ze stacji kontroli pojazdów...
    ściana dymu.
    kazałbym diagnoście się inhalować tymi wyziewami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX