Seat Leon Cupra ST | Test długodystansowy cz VII | Subiektywnie

Fakty faktami, ale chciałem podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat najmocniejszego Leona.

Ostatnio zrobiłem sporo kilometrów w długodystansowym Leonem. Dużo w trasie, ale też i w mieście, i korkach. Właściwie przyzwyczaiłem się już do niego. Wiem, co mi w nim przeszkadza, a co mi się podoba. Mogę powiedzieć, że to dobry samochód. Żeby nie powiedzieć znakomity i kompletny. Jeśli do końca testu nie wydarzy się nic szczególnego, to moja opinia o nim się nie zmieni.

Co podoba mi się w Seacie? Weźmy chociażby pozycję za kierownicą i opcjonalne sportowe fotele, w które jest wyposażony egzemplarz testowy. Siedzenia są rewelacyjne. Sportowe, dobrze wyprofilowane i co najważniejsze nie są zbyt twarde. Posiadają szeroki zakres regulacji co pozwoli każdemu znaleźć optymalną pozycję za kierownicą. Podoba mi się również bardzo dobre nagłośnienie, jakość materiałów i ich spasowanie, ale najbardziej lubię Leona za jego niepozorny wygląd. Jedynie ktoś kto wie co oznacza napis na klapie bagażnika nie podejmuje jakiejkolwiek rywalizacji, natomiast miny najszybszych samochodów na autostradzie czyli białych Insignii są bezcenne.

Co mi się nie podoba? W zasadzie dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że nawet w trybie manualnym skrzynia zmienia biegi. Druga, nie tyle drażni co dziwi. Po co w 300 – konnym samochodzie wskaźnik zmiany biegu. Rozumiem, że ekologia i takie czasy, ale jeśli chce kręcić silnik do 5000 obr/min. to komputerowa niania nie musi informować mnie, że robię źle.

Silnik pracujący pod maską długodystansowego Leona jest bardzo dynamiczny – 300 KM robi swoje. Połączenie go z perfekcyjnie działającym napędem 4Drive, bardzo precyzyjnym układem kierowniczym i szybką skrzynią DSG, czyni z niego auto doskonale sprawdzające się na ostrych, szybko pokonywanych łukach. Zawieszenie świetnie radzi sobie w zakrętach i nawet gwałtowna zmiana kierunku jazdy nie jest w stanie wytrącić go z równowagi. Inżynierowie nie stawiali na komfort i bardzo dobrze – ktoś kto kupuje Cupre właśnie tego oczekuje. Sam silnik nie jest głośny. Pracuje jak większość jednostek tego typu. Jeśli stoicie z przodu praktycznie go nie słychać, z tyłu wydobywa się delikatne mruczenie, natomiast wewnątrz dzięki zastosowaniu „syntezatora” do uszu kierowcy dociera przyjemny basowy dźwięk. Moja rada - jeśli zastanawiacie się nad zakupem Cupry pomyślcie nad jakimś opcjonalnym układem wydechowym.

Póki co Cupra spisuje się bez zarzutu. Gdybym miał wydać werdykt na temat Leona w tej chwili poleciłbym go każdemu. To taki samochód, który oferuje kierowcy wszystko, a nawet więcej. Mówiąc wprost – nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne.

Seat Leon ST Cupra | Dane techniczne

Silnik: benzynowy, R4 turbo, 1984 cm3
Moc: 300 KM 5500 obr./min
Moment obr.: 380 Nm 1800 - 5500 obr./min
Skrzynia biegów: DSG, 6b
Wymiary (dł./szer./wys.): 4535/1816/1451 mm
Masa własna: 1470 kg
Rozstaw osi: 2620mm
0-100 km/h: 4,9 sekundy
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa: 7,2 l/100km*
Cena: od 156 900 zł
* dane producenta

Czy podoba Ci się zachowawcza, niekrzykliwa stylistyka Seata Leona Cupra?
Więcej o:
Komentarze (11)
Seat Leon Cupra ST | Test długodystansowy cz VII | Subiektywnie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: pamparam

    Oceniono 2 razy 2

    ja mam takie podstawowe pytanie: skoro jest to test, i skoro w tytule w dodatku jest "subiektywnie", to jak można nie podać realnego spalania, tylko ściemę producenta? nie dało się zmierzyć? ech, kasa, kasa...

  • Gość: xxx

    Oceniono 4 razy 2

    Wskaźnik zmiany biegów można wyłączyć. Testujący powinien wiedzieć o takich oczywistościach. Szczególnie, jęśli krytykuje dane rozwiązanie. A sprawdzić się nie chicało jak widać.

  • goostuff

    Oceniono 8 razy 2

    Ja widzę seria artykułów promocyjnych seata jeszcze się nie skończyła.
    To dodam od siebie - to był mój pierwszy wybór na zakup samochodu w tym roku.
    Ponieważ miał pełnić funkcje auta rodzinnego został skreślony po pierwszej jeździe próbnej - auto jest po prostu męczące:
    "dzięki zastosowaniu „syntezatora” do uszu kierowcy dociera przyjemny basowy dźwięk" - to jakiś żart? To męczące buczenie ma być przyjemne? Już nie chodzi o sam rodzaj dźwięku, ale auto jest zwyczajnie głośne, szczególnie w porównaniu z bliźniaczym Golfem R i odradzałbym każdą podróż powyżej 1 godziny. To samo dotyczy zawieszenia, które z jakiegoś powodu w Golfie jest pod każdym względem znacznie lepiej skalibrowane, mniej nerwowe, bardziej komfortowe, ale nie odbiera przyjemności z szybszej jazdy. Problem w tym, że Golf wyszedł po skonfigurowaniu 205 tys zł. Po doposażeniu za Seata musiałbym zapłacić 177 tys zł...

  • km1957

    Oceniono 5 razy 1

    "To taki samochód, który oferuje kierowcy wszystko, a nawet więcej"
    A pozostałym pasażerom?
    Skoro według testu liczy się wyłącznie kierowca, to może wreszcie zacząć produkować samochdoy jednoosobowe? :)

  • Gość: dre

    Oceniono 9 razy -3

    W pełni zgadzam się z autorem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX