Podsumowujemy informacje o nowym Nissanie Leafie. Szykuje się przełomowy elektryk

Branża żyje ostatnio informacjami o Tesli Model 3. Jednak w tym roku pojawi się jeszcze jeden bardzo ważny elektryk. Już we wrześniu zobaczymy nowego Nissana Leafa.

Nissan Leaf, czyli jeden z najważniejszych elektryków na rynku

W kontekście samochodów elektrycznych ostatnio najgłośniej jest oczywiście o Elonie Musku i jego Tesli, ale Kalifornijczycy dopiero za jakiś czas zaczną odgrywać naprawdę znaczącą rolę na rynku. Model S i Model X to samochody o świetnych osiągach, ale też bardzo wysokiej cenie, przez co trafiały tylko do najzamożniejszych kierowców. Przełomem będzie oczywiście Model 3, mniejszy i bardzo przystępnie wyceniony samochód, który dopiero wchodzi do produkcji.

Dla miłośników elektryków z mniej zasobnym portfelem najciekawszą ofertę na rynku ma więc alians Renault-Nissan. Kompaktowy Leaf Nissana to globalny bestseller, który choć nie ma tak dużego zasięgu jak auta Tesli, to kusi niską ceną. Co więcej, Leaf to samochód, który spopularyzował elektryki i od 2010 r. okupuje czołówkę zestawień e-bestsellerów na całym świecie. Z kolei w Europie w segmencie miejskich elektryków ogromnym hitem sprzedaży jest Renault ZOE.

Idzie nowe. Nissan zapowiada kolejną generację Leafa

Oficjalną prezentację zupełnie nowego Nissana Leaf zaplanowano na szóstego września. Wtedy o Leafie dowiemy się wszystkiego. Nissan jednak bombarduje nas ostatnio całą masą teaserów. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu konkurentów Japończycy wyjawiają w nich całkiem sporo informacji.

Jedną z ciekawszych nowości ma być tzw. "e-Pedal", w który zamienia się pedał przyspieszenia. W wielu sytuacjach będziemy mogli sterować samochodem tylko za jego pomocą - przyspieszać a także wytracać prędkość. Nissan opublikował zdjęcie oraz film, które wyjaśniają działanie systemu.

Nissan Leaf 2017 e-PedalNissan Leaf 2017 e-Pedal fot. Nissan

 

Dwukrotnie większy zasięg?

Realny zasięg w obecnym Leafie wynosi 100-160 km z akumulatorem 24 kWh i 125-200 km z akumulatorem 30 kWh. Na dokładne dane dotyczącego nowego oczywiście czekamy, ale pojawiają się informacje, że zasięg zostanie podwojony.

Branżę obiegła plotka o zasięgu, który miałby wynosić aż 547 km. Jednak aż tak świetny wynik wydaje się nieprawdopodobny.  Warto w tym miejscu podkreślić też, że chodzi tu o pomiar zgodny ze standardem NEDC, a jest to norma, którą trzeba traktować z przymrużeniem oka. Wyniki NEDC są praktycznie nieosiągalne podczas jazdy poza laboratorium, co przyznają sami producenci. Dla porównania zasięg, aktualnego Leafa wg normy NEDC to 250 km. Z kolei podane przeze mnie powyżej dane (100-160 i 125-200 km) pochodzą ze strony producenta. Różnicę widać gołym okiem.

Zamaskowany prototyp nowego Nissana Leaf został już przyłapany na drogach. Dziennikarzom udało się zrobić zdjęcie wnętrza, gdzie komputer pokładowy pokazywał, że auto może jeszcze przejechać 265 km. Wszystko wskazuje więc na to, że informacje o "podwojeniu zasięgu" okażą się prawdziwe.

Gotowość do autonomicznej jazdy

W nowoczesnym samochodzie nie mogło oczywiście zabraknąć zaawansowanych systemów autonomicznej jazdy. Japończycy wyposażą nowego Leafa w system ProPILOT, który w wielu sytuacjach będzie mógł odciążyć kierowcę na drodze.

 

Dbałość o aerodynamikę

Wciąż nie wiemy nic o silniku, który będzie napędzał nowego Leafa. W aktualnej generacji motor ma 109 KM. Nissan w kolejnych teaserach podkreśla, że nowy Leaf będzie sporo szybszy i oszczędniejszy od poprzednika. Kluczowym czynnikiem ma być poprawiona aerodynamika. Możemy się wiec spodziewać bardziej dynamicznej, lżejszej sylwetki. W krótkim filmie promocyjnym producent chwali się też, że dbałość o aerodynamikę wpłynie na pewność prowadzenia przy wyższych prędkościach, a także ciszę na pokładzie.

 

Premiera już na jesieni

Pozostałe teasery były już bardziej klasyczne - a to Nissan pokazał LED-owe reflektory, a to kawałek nadwozia, a to nowy grill. Wszystkie dotąd opublikowane "zdjęcia" znajdziecie w naszej galerii. Tak jak wspomnieliśmy, oficjalną prezentację zaplanowano na początek września. Odbędzie się ona w Tokio. W pierwszej kolejności Leaf trafi na rynki, gdzie jest najbardziej popularny - do rodzimej Japonii i oczywiście Stanów Zjednoczonych. Jednak Japończycy nie powinni zapomnieć o Europie. Możemy się spodziewać, że nowy Leaf pojawi się także na targach we Frankfurcie.

Jesteśmy bardzo ciekawi nowego elektrycznego Nissana. Z zapowiedzi wyłania się kawał porządnego, nowoczesnego elektryka, który jeszcze bardziej wyśrubuje świetne wyniki sprzedaży. Dla jego powodzenia nad Wisłą kluczowa będzie cena. Możemy się spodziewać, że tyle nowości będzie się wiązać z jakąś podwyżką. Aktualny Leaf kosztuje w Polsce wyjściowo 128 000 zł w wersji z akumulatorami 24 kWh, do większych baterii (30 kWh) trzeba dopłacić 5 000 zł.

Są rynki, na których sukces nowego Nissan Leafe jest pewny (USA, Japonia czy Norwegia). Czy Twoim zdaniem elektryk ma szanse zaistnieć także w Polsce?
Więcej o:
Komentarze (17)
Podsumowujemy informacje o nowym Nissanie Leafie. Szykuje się przełomowy elektryk
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: ...

    Oceniono 11 razy 7

    Wałęsa - to był przełomowy elektryk! A nie jakieś tam nissany.

  • hiszpan25

    Oceniono 11 razy 7

    cholera nie mam elektryka a tez mam e-pedal. jak go wcisne to auto przyspiesza a jak puszcze to zwalnia. jedyna roznica ze nie moge sie calkiem zatrzymac bo nawet jak zdejme noge z e-pedal to auto nadal pelza do przodu lub do tylu zaleznie czy mam wybrane D czy R :)

  • Gość: Niestety

    Oceniono 2 razy 0

    Obecny Leaf to maszkaron podobny do Multipli. Nowa Micra - ładna ale tylko w folderach - zobaczcie z bliska, plastik Trabanta wydaje się być bardziej estetyczny.

  • ipta

    Oceniono 2 razy 0

    A dlaczego nie mogą być zastosowane wymienne standardowe moduły z akumulatorami do szybkiej wymiany na stacjach zautomatyzowanych .

  • Gość: as

    Oceniono 11 razy -1

    Dalej będzie taki paskudny? Nie mogą zrobić takiego elektryka choćby w budzie Kaszkaja? Zeby jakos wygladal a nie jak buty cygana.

  • Gość: Jox

    Oceniono 10 razy -4

    Wyskoczą z cena ze 170 tys. co jest zaporowe jak na polskie warunki - dopóki nie będzie znaczących dopłat i innych korzyści ze strony państwa to w Polsce nie ma szansy na masową sprzedaż elektryków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX