Porównujemy Mitsubishi L200 i VW Amaroka. "Dwie definicje pickupa"

Mimo, że ze sobą konkurują, to na wskroś różne auta. Mitsubishi lepiej czuje się w terenie, a Amarok oferuje więcej komfortu na asfalcie. Japońskie auto ma wyraźnie słabszy silnik i surowsze wnętrze. Volkswagenowi bliżej do samochodu osobowego. Czy mają zatem wspólny mianownik?

Blisko 40 lat rynkowej obecności

Mitsubishi to stary wyjadacz w kwestii produkcji aut z wydajnym napędem na cztery koła. Pierwsza generacja L200 zadebiutowała w 1978 roku. Wytwarzano ją we współpracy z Chryslerem. Mogła przewieźć nawet ładunek o wadze jednej tony. Obecne, piąte wcielenie pojawiło się na rynku w 2015. Nie zmieniono pierwotnych założeń konstrukcyjnych, choć pickup stał się zdecydowanie bardziej przyjazny na co dzień. Występuje w wersji z pojedynczą lub podwójną kabiną i z wieloma dodatkami podnoszącymi komfort. Na liście opcji znajdziemy biksenonowe światła, LED-y do jazdy dziennej, orurowanie ochronne i kilka rodzajów zabudowy. Ta widoczna na zdjęciach to Fullbox. Wyposażono ją w dodatkowy zamek, siłowniki, a promocyjną cenę ustalono na poziomie 13 403 złotych. Przykręcany hak holowniczy wyceniono na niecały tysiąc złotych, natomiast osłonę przedniego zderzaka na 1138 zł. Warto też zdecydować się na płytę ochronną podwozia wykonaną ze stali o grubości 2 milimetrów. Jej koszt to 1552 zł. Do tego dochodzą przyciemnione szyby i srebrne lusterka. Nadwozie ma 528,5 centymetra długości, 181,5 szerokości i 178 wysokości.

Młody narybek

Na tle mocnej konkurencji, Volkswagen dość późno zabrał się za projektowanie i wdrożenie do produkcji pickupa. Amaroka przedstawiono w 2009, a za projekt nadwozia odpowiedzialny był Walter de Silva. Najnowsze wcielenie przedstawiono w zeszłym roku. Gruntowna modernizacja objęła jednostki napędowe, właściwości jezdne i wnętrze. Niemieckie auto wygląda masywnie, zachowując przy tym proporcje auta o charakterze roboczym. Ma niecałe 25 centymetrów prześwitu (22,5 Mitsubishi), a nadwozie mierzy 525,5 centymetra długości, 195,5 szerokości i 183,5 wysokości. Jest więc krótsze od L200, ale wyraźnie szersze i wyższe. To nie zakłóciło spójności sylwetki. Można ją wzmocnić poprzez montaż płyt ochronnych, orurowania lub jednego z trzech typów zabudowy. Najbogatszą i najmocniejszą odmianę Aventura osadzono na 20-calowych obręczach ze stopów lekkich, wyposażono w biksenonowe światła z LED-ami do jazdy dziennej, a także chromowany zderzak tylny, przyciemnione szyby i dodatkowe progi.

Mitsubishi L200Mitsubishi L200 fot. Jan Zomer

Przestronne wnętrze

Z generacji na generację, L200 coraz bardziej się cywilizuje wewnątrz. Producent sukcesywnie wprowadza elektroniczne udogodnienia i wygodniejsze siedziska. W piątym wcieleniu Mitsubishi przekonuje przede wszystkim przestronnością podwójnej kabiny. Miejsca nie brakuje zarówno z przodu, jak i z tyłu. Co ważne, pasażerom drugiego rzędu nie brakuje centymetrów nad głowami, przed kolanami i na wysokości barków. Przypadłością pickupów niemal od zawsze było zbyt pionowo ustawione oparcie, co odbijało się na komforcie podczas dłuższych podróży. W japońskim aucie ten problem zażegnano. Przednie fotele wyposażono w elektryczną regulację w kilku płaszczyznach i skromne wyprofilowanie. Ten element jednak współgra z charakterem samochodu. Projekt kokpitu jest do bólu prosty. Dzięki temu, aklimatyzacja zajmie dosłownie kilka chwil. Dostęp do wszelkich przełączników nie nastręcza trudności, a całość okazuje się czytelna. Użytkownik ma do dyspozycji dwustopniowe podgrzewanie foteli, złącze USB, automatyczną klimatyzację regulowaną w dwóch strefach i zestaw multimedialny z dotykowym ekranem. Ma nieco przestarzałą grafikę i rozbudowane menu, co wydłuży dotarcie do pożądanych funkcji. Można na nim natomiast odtworzyć filmy, obejrzeć zdjęcia i dojechać do celu za sprawą wbudowanej nawigacji. Przed oczami kierowcy umieszczono analogowe wskaźniki z niewielkim wyświetlaczem komputera pokładowego. Przekazuje najważniejsze informacje na temat parametrów jazdy i ustawienia napędów. Jakość materiałów wykończeniowych jest typowa dla aut tego segmentu. Tworzywa spasowano solidnie, ale są twarde i mało przyjemne w dotyku. Odporne jednak na uszkodzenia mechaniczne i łatwe w czyszczeniu, co stanowi niepodważalny argument dla potencjalnego nabywcy.

Volkswagen AmarokVolkswagen Amarok fot. Jan Zomer

Rozpieszcza gadżetami

Mimo późnego debiutu, Amarok jest bardzo dojrzałą konstrukcją. Jego przedział pasażerski nawiązuje do Golfa poprzedniej generacji. To właśnie z niego pochodzi kokpit centralny oraz analogowe wskaźniki. Niemal identyczny jest też panel dwustrefowej, automatycznej klimatyzacji. Dotykowy ekran spotkamy wciąż w Multivanie i kompaktowym modelu Jetta. Jest czytelny, łatwy w obsłudze i szybko reaguje na polecenia. Ma przejrzystą grafikę i logiczne menu. Łączy się z internetem, dzięki czemu nawigacja prowadzi do celu z uwzględnieniem korków i innych zatorów drogowych. Zestaw zegarów przypomina trochę cyferblat z Mitsubishi. Pomiędzy prędkościomierz i obrotomierz wklejono niewielki wyświetlacz komputera pokładowego przekazujący najważniejsze informacje. Wśród dodatkowych gadżetów znajdziemy tempomat, podgrzewane siedziska, a także czujniki parkowania połączone z kamerą cofania. Wygodne i dość twarde fotele wyposażono w elektryczną regulację. Są nieźle wyprofilowane i zaopatrzono je w wysuwany odcinek pod udami. Zdecydowanie mniej miejsca względem L200 wygospodarowano w drugim rzędzie. Oparcie kanapy jest zbyt pionowo ustawione, a pasażerowie mogą narzekać na niedobór przestrzeni przed kolanami. Lepsze wrażenie sprawiają natomiast materiały wykończeniowe.

Jeden silnik w dwóch wersjach mocy

Mitsubishi proponuje tylko jeden silnik występujący w dwóch wersjach: 154 i 181 koni mechanicznych. Ma cztery cylindry, 2,4 litra pojemności i turbosprężarkę. Sprzężono go z klasyczną, automatyczną skrzynią biegów o pięciu stopniach. W takiej konfiguracji auto przyspiesza do setki w 11,8 sekundy i rozpędza się do 177 km/h. Dzięki doładowaniu, generuje 430 Nm, co przekłada się na niezła elastyczność już od niskich wartości prędkości obrotowej. Mimo, że L200 waży blisko 1900 kilogramów, sprawia wrażenie szybszego, niż wynika to z danych katalogowych. Nie ma problemów z wyprzedzaniem ciężarówki z naczepą i mknięcia po autostradzie z prędkością 160 km/h. Przeszkadzać może wyraźny szum zakłócający harmonię panującą wewnątrz. Zdecydowanie lepiej jest w mieście, ale tam do głosu dochodzi klekot diesla. Jego odseparowanie od kabiny pozostawia wiele do życzenia. Zużycie paliwa w średnim rozrachunku nie przekracza 11 litrów. Szybka jazda po drogach szybkiego ruchu i pokonywanie miejskich arterii w korkach wywinduje konsumpcję do 12-13 litrów. W spokojnej trasie komputer wskaże około 7,5-8 litrów. Japoński pickup najlepiej czuje się w sytuacji, gdy nie dociskamy do podłogi pedału gazu. Wyposażono go w niezbyt precyzyjny układ kierowniczy i zawieszenie nastawione komfort. Należy zapomnieć o szybkim pokonywaniu zakrętów, ale na nierównościach auto czuje się jak ryba w wodzie. Łagodnie filtruje większość ubytków w asfalcie i nie ma też problemów z wysokimi krawężnikami. Podobnie w lekkim terenie, gdzie niewiele jest w stanie wytrącić Mitsubishi z równowagi. Należy uważać podczas jazdy z pustą kipą (ponad tona ładowności), bo tył lubi podskakiwać. Moment obrotowy w standardowym ustawieniu trafia na tylną oś. Napędami zarządza pokrętło, a przednią oś można dołączyć nawet poruszając się z prędkością 100 km/h. Auto wyposażono w centralny, samoblokujący się mechanizm (Torsen) z reduktorem uruchamianym na postoju.

Mitsubishi L200 vs VW AmarokMitsubishi L200 vs VW Amarok fot. Jan Zomer

Osiągi rodem z GTI z lat 90.

Obok Touarega to jedyny Volkswagen z 3.0 TDI pod maską. W słabszej wersji ma 204, zaś w mocniejszej 224 koni mechanicznych i 550 Nm dostępnych w przedziale 1400-2750 obr./min. Żaden z producentów nie zdecydował się na montaż równie mocnego silnika. Wobec powyższego, Amarok jest najszybszy w klasie i potrafi zawstydzić niejedną osobówkę. Do setki przyspiesza w 7,9 sekundy, a wskazówka prędkościomierza kończy bieg na 191 km/h. 6-cylindrowego diesla sprzężono z 8-stopniowym automatem. Tiptronic sprawnie żongluje poszczególnymi przełożeniami. Zdecydowanie szybciej, niż hydrokinetyczny mechanizm w Japończyku. Niemieckiemu pickupowi mocy nie brakuje właściwie w żadnym zakresie prędkości obrotowej. Ma mnóstwo siły od samego dołu, aż do czerwonej skali obrotomierza. Ma stały napęd na cztery koła sterowany elektronicznie (Torsen). Jedynie za pomocą przycisku obok lewarka skrzyni, możemy zblokować tylny most. Głębokość brodzenia wynosi pół metra. Wynik porównywalny z L200.

W porównaniu z japońskim konkurentem, Amarok daje dużo więcej pewności na asfalcie. Ma sztywniejsze nastawy zawieszenia i bardziej precyzyjny układ kierowniczy. Lepiej zachowuje się w zakrętach, ale oferuje niższy komfort jazdy po nierównościach. Ma też skuteczniej wyciszoną kabinę. Przy prędkościach rzędu 140-150 km/h, do uszu podróżujących dociera jedynie cichy szmer powietrza opływającego karoserię. W terenie sprawia dobre wrażenie, choć jest cięży o 150 kilogramów. Zużywa również wyraźnie więcej paliwa. W mieście nietrudno osiągnąć wyniki na poziomie 13-15 litrów. Na autostradzie około 12, zaś w leniwej trasie niewiele ponad 8.

Summa Summarum

Jeden segment i dwa odmienne charaktery. Oba auta dobrze spiszą się w charakterze woła roboczego, ale na asfalcie wyraźnie więcej pewności prowadzenia oferuje Amarok. L200 sprawia wrażenie niezwyciężonego na bezdrożach. Tam też najlepiej się czuje. Zapewnia skromniejsze wyposażenie z zakresu komfortu i zdecydowanie niższą cenę. W topowej specyfikacji z podwójną kabiną i 181-konnym dieslem kosztuje 143 990 zł (z rabatem 5 tysięcy zł). Za Volkswagena V6 TDI (224 KM) trzeba zapłacić przynajmniej 184 299 zł. Po doposażeniu do poziomu widocznego na zdjęciach, jego cena przekroczy 250 tysięcy.

Mitsubishi L200 2.4 DID | Kompendium

Nadwozie: pickup, 4d
Moc: 181 KM przy 3500 obr./min
Moment obr.: 430 Nm przy 2500 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 5-biegowa
Napęd: na cztery koła
Wymiary: 5285/1815/1780 mm
Rozstaw osi: 3000 mm
Poj. bagażnika: 1030 kg ładowności
0-100 km/h: 11,8 s
Śr. zużycie paliwa: 10,3 l/100 km (dane testowe)
Prędkość maksymalna: 177 km/h
Cena: od 143 990 zł (za wersję Instyle Double Cab)

VW Amarok 3.0 TDI Aventura | Kompendium

Nadwozie: pickup, 4d
Moc: 224 KM przy 3000 obr./min
Moment obr.: 550 Nm w przedziale 1400-2750 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 8-biegowa
Napęd: na cztery koła
Wymiary: 5254/1954/1834 mm
Rozstaw osi: 3097 mm
Poj. bagażnika: 1000 kg ładowności
0-100 km/h: 7,9 s
Śr. zużycie paliwa: 11,3 l/100 km (dane testowe)
Prędkość maksymalna: 191 km/h
Cena: od 184 299 zł (za wersję V6 TDI Aventura)

Który z tych dwóch pickupów jest Twoim zdaniem lepszy?
Więcej o:
Komentarze (5)
Volkswagen Amarok, Mitsubishi L200 - test, porównanie, ceny, specyfikacja
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • hiszpan25

    Oceniono 4 razy 4

    jako ze takie auto to ma byc z definicji wol roboczy to Mitsubishi jest wg mnie lepszym wyborem.
    dlaczego? jest co wynika z opisu bardziej utylitarnym pojazdem a taki ma byc pick up. nie ma miec wodotryskow - ma byc "idioto odporny" - prosty moze nawet toporny ale pancerny. wszelkie gadzety sa fajne ale w limuzynie a nie aucie roboczym...

  • Gość: marki_mark

    Oceniono 5 razy 1

    Na głównej że to dwa auta które można kupić z pełnym odliczeniem VAT ... to ja się pytam na jakiej podstawie i jak ??

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX