Czy ten Opel to już klasa premium? Testujemy nową Insignię Grand Sport

Nowa Insignia kasuje wszystkie błędy poprzedniczki, a ponadto dodaje sporo nowego. Opel chce nią rozszerzyć swoją grupę docelową. Nowy flagowiec Opla za konkurencję obiera już nie tylko Volkswagena Passata, ale też m.in. Audi A4.

Umieszczony tuż pod uchwytami na kubki przycisk „Sport” prowokuje od samego początku. Zaciekawiony wciskam go już po paru pierwszych kilometrach. Na ekranie pojawia się czerwona grafika. W informacji prasowej wyczytałem, że układ FlexRide zmienia charakterystykę układu kierowniczego, zawieszenia, kontroli trakcji, reakcje na naciśnięcie pedału gazu i pracy skrzyni biegów. I rzeczywiście, nie są to puste słowa. Insignia staje się bardziej zwarta, znacznie twardsza, o wiele chętniejsza do słuchania poleceń kierowcy. Czuć to zwłaszcza w ostrzejszych zakrętach. Reakcja na ruch kierownicy jest błyskawiczna, Opel jedzie tak jak chcemy. Precyzja i pewność prowadzenia zaskakują. Tak samo jak zwinność i nienaganna gracja, z jaką Insignia pokonuje kolejne zakręty. Zresztą Insignia równie dobrze sprawuje się w uniwersalnym trybie "Normal" i nastawionym na komfort "Podróż".

Świetne prowadzenie to zasługa przede wszystkim drastycznej kuracji odchudzającej. Mimo wyraźnie większych rozmiarów (nowa Insignia mierzy 4,9 m długości!), auto zrzuciło aż 175 zbędnych kg. To przepaść.

Przyjemność prowadzenia to także pozycja za kierownicą. A w nowej Insignii siedzi się o wiele niżej, bardziej sportowo i po prostu wygodnie. Fotele, choć w testowym egzemplarzu bez certyfikatu AGR, są znakomite. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest też masywny tunel środkowy, który nie przytłacza, a przyjemnie opatula. Czuć tu – nie ostatnią – inspirację klasą premium. W tym miejscu trzeba postawić małą gwiazdkę. Z przodu taki tunel środkowy to plus, ale z tyłu zabiera nam jedno miejsce. Na tylnej kanapie po środku wygodnie usiądzie tylko dziecko. Na szczęście dwa pozostałe miejsca to - pod względem wygody oraz miejsca na głowę i nogi - ścisła czołówka segmentu.

Podczas jazdy zawieszenie sprawnie wybiera wszystkie nierówności, a w kabinie jest bardzo cicho. Nawet przy prędkościach autostradowych. Inżynierowie Opla sporo mówili o wyciszeniu i z tego zadania wywiązali się na piątkę. 170-konne 2.0 CDTI to głośna jednostka. Ale tylko z zewnątrz, bo w środku, tylko dzięki obrotomierzowi zorientujemy się, że pod maską mamy diesla. Charakterystyczny klekot słychać wyłącznie przy naprawdę dynamicznych przyspieszeniach.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTI 170 KMOpel Insignia Grand Sport 2.0 CDTI 170 KM fot. Filip Trusz

A 2.0 CDTI (1956 cm3, 170 KM, 400 Nm) potrafi pokazać pazur. W ofercie znajduje się jeszcze 260-konna benzyna, ale to już propozycja dla najbardziej wymagających. Całej reszcie 8,7 s. do setki i 226 km/h prędkości maksymalnej w zupełności wystarczy. Insignia jest zrywna, nie ma problemów z przyspieszaniem, szybszym włączaniem się do ruchu, czy rozpędzeniem się do 140 km/h. Turbodiesel daje sobie radę w każdej sytuacji. Do tego potrafi być naprawdę oszczędny. Opel podaje średnie zużycie paliwa na poziomie 5,2 l/100 km. Oczywiście trzeba do tego dopisać litr/półtora, ale w trasie wyniki z piątką z przodu są jak najbardziej osiągalne. W komentarzach na Facebooku często pytaliście, jak sprawuje się automat. Do testu dostaliśmy Insignię z ręczną skrzynią. Jak się sprawuje? Nie jest zbyt precyzyjna, a skok lewarka mógłby być krótszy. To, przynajmniej moim zdaniem, największy minus tego auta.

Premium czy nie premium?

Jeździ świetnie, wygląda znakomicie, elegancki projekt wnętrza cieszy oko, a na liście wyposażenia można zaznaczyć sporo pozycji. Nasza Insignia miała m.in. wyświetlacz HUD, duży i czytelny ekran między zegarami, spory ekran dotykowy z intuicyjnym systemem multimedialnym i całą masę systemów bezpieczeństwa. Do tego jasna tapicerka i sporo skóry. Wymieniam to wszystko nie bez powodu - Opel zarzeka się, że nowa Insignia to już nie do końca rywal Passata, Mazdy 6 czy Talismana, a konkurent klasy premium. Opel kosztuje wyjściowo 100 tysięcy, jest więc droższy od wszystkich dotychczasowych rywali. Dla porównania, uważany za drogiego VW Passat to wydatek minimum 94 900 zł. Opel wierzy w to, że dotychczasowi właściciele Audi A4 czy BMW serii 3 po szybkiej kalkulacji kosztów zajrzą do ich salonów. W końcu Insignia jest od nich przestronniejsza i o jedną trzecią tańsza (w zbliżonym wyposażeniu i o zbliżonej mocy).

Czy atak na klasę premium ma szansę się powieść? Mimo że Insignia mnie oczarowała, to raczej w to nie wierzę. Mimo silnej pozycji Opla klienci marek premium cenią prestiż płynący z logotypu na kierownicy i masce. Dla klientów, którzy wybierają Mercedesa czy BMW, znaczek jest bardzo ważny. Najlepiej świadczy o tym porażka znakomitej limuzyny, jaką był VW Phaeton. Dodatkowo, we wnętrzu Opla miejscami czuć, że to auto z trochę niższej półki - materiały używane w Audi są bardziej szlachetne. Jednak konkurenci z marek popularnych muszą się nowej Insignii poważnie obawiać, bo ta ma do zaoferowania naprawdę dużo.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTIOpel Insignia Grand Sport 2.0 CDTI fot. Filip Trusz

Summa Summarum

Nie będę ukrywał, że Grand Sport zdobył moje serce. Nie spodziewałem się, że prawie 5-metrowy Opel będzie się prowadził tak dobrze. Do tego wywiązuje się z każdego zadania na mocną czwórkę z plusem albo i piątkę. Gdyby nie ręczna skrzynia i wysoka cena, to nie miałbym się do czego przyczepić. I może nie widzę w nowej Insignii rywala A4 czy trójki BMW, ale z pewnością znajdzie dla siebie miejsce na rynku. To po prostu jeden z najlepszych samochodów klasy średniej. Byłoby miło, gdyby każde auto zmieniało się tak bardzo przy nowej generacji.

Gaz

Przyjemność z jazdy, kulturalna praca silnika, niskie spalanie przy rozsądnych osiągach, bardzo przyjemny dla oka projekt wnętrza (zwłaszcza z jasną tapicerką), przestronność kabiny (dla 4 osób), bogate wyposażenie (duży ekran, HUD, sporo systemów bezpieczeństwa, intuicyjny system multimedialny, czytelny wyświetlacz pomiędzy zegarami itd.), tryb wyboru jazdy FlexiRide, wyciszenie wnętrza

Hamulec

Ręczna skrzynia biegów mogłaby być precyzyjniejsza, wykonanie wnętrza stoi na wysokim poziomie, ale z pewnością nie jest to "premium", tylną kanapę wyraźnie zaprojektowano dla dwóch osób

Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTI 170 KM | Dane techniczne

Silnik: Turbodiesel, R4, 1956 cm3
Moc: 170 KM przy 3750 obr./min
Moment obrotowy: 400 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, ręczna
Napęd: na przód
Wymiary: 4897x1863x1455 mm
Rozstaw osi: 2829 mm
Masa własna: 1582 kg
Poj. bagażnika: 490/1450 l
0-100 km/h: 8,7 sek.
Prędkość maksymalna: 226 km/h
Średnie zużycie paliwa: 5,2 l/100 km (podawane przez producenta)
Cena: od 118 700 zł (wyjściowa z tym silnikiem)

Czy Twoim zdaniem nowy Opel Insignia ma szansę odebrać klientów klasie premium?
Więcej o:
Komentarze (48)
Czy ten Opel to już klasa premium? Testujemy nową Insignię Grand Sport
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: As

    Oceniono 31 razy 7

    Ociera się się o premium... drzwiami, jak stanie obok premium na parkingu.

  • Gość: Wojtek

    Oceniono 21 razy 5

    Szanowni Panowie, miałem okazje nowa INSIGNIA zrobić ponad 1000 km. Spostrzeżenia mam zgoła inne od Waszego testu. Doceniam design zewnętrzny i wewnętrzny jednak ilość miejsca i komfort jazdy nie powala. Zgodzę się z wygłoszeniem wnętrza, bo silnik faktycznie jest mało słyszalny, dużym minusem są zastosowane opony Hankook, które niesamowicie huczą przy większych prędkościach. W ciasnych łukach pokonywanych z duża prędkością INSIGNIA ma tendencje do pływania tyłkiem. Jakos spasowanie wnętrza pozostawia wiele do życzenia. Po 4000 km przebiegu zaczęła trzeszczeć deska rozdzielcza i odstawać maskownica głośnika centralnego. System grający to katastrofa. Equalizer nie wprowadza słyszalnych zmian a basy w utworach powodują rezonan plastików drzwi. Dynamika insigni kończy się pomiędzy pierwszym a drugim biegiem, gdzie bez sztucznego międzygazu brakuje ciągu na starcie wyższego biegu. Długo mógłbym jeszcze pisać o spostrzeżeniach. Konkluzja jest taka ze jestem zniesmaczony mając z tylu głowy, ze testowana przeze mnie wersja kosztuje ponad 170 tys zł.

  • Gość: JEBAĆSKODY I VW

    Oceniono 10 razy 4

    oczywiście skoda superb 1.4 to premium a insygnia 2.0 nie, słowo premium dodaje się do wywalonej ceny żeby leszczy z kasą dowartościować a ostatnie luksusowe i wygodne fury opla to senator i omega ,które miały skóre ze skóry , fajne v6 i tylko brakło dobrej blachy, może francuzi im poprawią teraz jakieś detale i będzie git, Od pastucha i tak jest ładniejsza no chyba że octawka 1.0

  • beaviso

    Oceniono 8 razy 4

    Premium w Insignii to:
    - nowy napęd 4x4 Torque Vectoring (nawet Quattro (haldexowe) wyposażone w sportofy dyferencjał jest o generację do tyłu)
    - reflektory diodowe AFL
    - fotele AGR
    - hamulce Brembo w wersji 2.0 Turbo
    Reszta to solidna klasa średnia. Ale przynajmniej do Opla da się dokupić fajne wyposażenie za połowę ceny, którą za takie same dodatki liczą sobie w Audi czy BMW.
    Na minus skrzynie biegów. To był i najwyraźniej pozostał najsłabszy punkt Opla. Tak samo w poprzedniej Insignii.
    Testowana 170-konna Insi ma natomiast godną odnotowania elastyczność silnika - 80-120 km/h na VI biegu robi w niewiele ponad 9 sekund, co jest wynikiem zauważalnie lepszym od 190-konnego Passata i Superba TDI. O ile ktoś z tego korzysta. Ale plus dla Opla.
    Piszecie o hałasie opon. Opona zwykle jest głośna gdy zapewnia wysoką przyczepność na mokrym asfalcie. To na ile ją słychać zależy od wygłuszenia kabiny. Skoro słychać, to pewnie "odchudzanie" przyniosło taki właśnie skutek. Mam Insignię poprzedniej generacji, opony Goodyear 245 19", ciężką, ale za to cichą - przy 200 km/h można rozmawiać nie podniesionym głosem, żaden hałas nie przeszkadza, wręcz trzeba patrzeć na licznik, bo wydaje się, że jedzie się wolniej niż w rzeczywistości.

  • Rafał Dec

    Oceniono 5 razy 3

    Jedyny premium opla to omega, niestety niedostępna u nas poza tym nazywa się Golden Commodore, a na rynku amerykańskim Chevrolet Malibu V6

  • hiszpan25

    Oceniono 11 razy 3

    kolejny raz zapytam sie co jest wyznacznikiem nalezenia do klasy premium? bo odnosze wrazenie ze coraz czesciej dlugosc auta wystarczy by dziennikarze auto zaczeli zaliczac do klasy premium. ale czy naprawde tak jest? kiedys sprawa byla prosta - jesli producent oferowal cos wiecej niz konkurencja (wieksze mocniejsze silniki, lepsze wyposazenie, nowsze technologie itp) to byl w klasie PREMIUM a teraz wystarczy zaoferowac auto o dlugosci okolo 4.5-4.7m pod maske wsadzic 2.0T lub 2.0TD do srodka dac klimatyzacje i nawigacje I wystarczy aby byc premium? gdzie cos co spowoduje ze premium jest faktycznie premium a nie takie jak kazde inne auto konkurencji?
    kiedys w klasie premium bylu silniki R6, V6, V8 teraz ich nie ma... kiedys w klasie premium byly nowinki technologiczne dzisiaj to co w "premium" mozna miec i w aucie na miasto...

  • Gość: TR.x

    Oceniono 6 razy 2

    To klasyczny "strzał w kolano".
    Na odebranie klientów markom premium szans nie ma, a wyższa cena od dotychczasowej konkurencji spowoduje, ze klienci... kupią u konkurencji.
    Tak sie wlasnie "zabija" dobrze sprzedający sie model.

  • avensis77

    Oceniono 9 razy 1

    Jeszcze trochę i będziemy mieli same super drogie auta klasy premium jak Hyundai, Skoda, teraz Opel. Drwina.

  • fakej

    Oceniono 19 razy 1

    W sumie jak się tu ostatnio mówi, że Volvo to premium to czemu nie Opel/Citroen/Peugeot, tylko coś jest jeszcze nie-premium? Łada?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX