Jakie opony kupić? Nowe, używane czy może bieżnikowane?

Jakie opony kupić? To dylemat mocno uzależniony od możliwości finansowych użytkownika i intensywności eksploatacji samochodu.

Każdego roku do Polski trafia około miliona samochodów używanych. Nowych sprzedaje się 400-500 tysięcy. To sprawia, że branża oponiarska przeżywa prawdziwy rozkwit. Nie dziwi więc, że klient może wybierać między oponami nowymi (premium i budżetowymi), używanymi i bieżnikowanymi. Europę zalewają produkty z całego świata. W dobie wymagających testów homologacyjnych wszyscy muszą się dopasować, zarówno europejscy wytwórcy, jak i chińscy oraz tajwańscy. Co zatem wybrać?

Opony nowe

Zdaniem specjalistów rygorystycznie podchodzących do takich zagadnień jak bezpieczeństwo jazdy i komfort akustyczny, jedynym słusznym rozwiązaniem jest kupno nowych opon. Na fabryczny produkt dostajemy gwarancję braku ukrytych wad, dwuletni okres ochronny, a przede wszystkim bieżnik zdolny pokonać dziesiątki tysięcy kilometrów. Nie trzeba już obawiać się chińskich gum. Niezależnie od kraju pochodzenia, każda z opon dopuszczona do ruchu w krajach Unii Europejskiej musi przejść szereg testów homologacyjnych. Badania obejmują też próby wytrzymałościowe i z zakresu bezpieczeństwa. W licznych porównaniach przeprowadzanych przez rozmaite ośrodki „Chińczyki” wypadają przyzwoicie na tle budżetowych, europejskich konkurentów. Z segmentem premium nie mają jednak szans.

Popularny rozmiar opon już za 800 złotych

Zakup budżetowych opon ułatwia szeroka oferta europejskich oraz azjatyckich producentów. Firmy takie jak Kormoran, Dębica czy Barum, korzystają z bogatego doświadczenia i technologii sprzed lat firm „matek” (Michelin czy Goodyear). Dzięki temu w przystępnej cenie dostajemy solidny produkt zdatny do codziennej eksploatacji. Rzecz jasna na walory użytkowe znane z marek premium nie mamy co liczyć. Niemniej, komplet opon w rozmiarze 205/55 R16 kupimy za około 800-900 złotych, zaś tych z metką premium za przynajmniej 1500-2000 złotych. Jak widać, różnica jest spora. Co ciekawe, taki rozmiar coraz częściej stosuje się w samochodach segmentu B.

Kupowanie nowych opon wydaje się racjonalnym posunięciem, jeśli z obecnym samochodem wiążemy swoją przyszłość na kilka kolejnych lat, bądź pokonujemy pokaźne dystanse każdego dnia w drodze do pracy. W takiej sytuacji, aktualna wartość auta nie ma większego znaczenia. Dla niektórych kierowców dokuczliwą cechą wielu budżetowych gum będzie dosyć głośna praca przy wyższych prędkościach i mniej pewne zachowanie auta w deszczu. Szum potrafi skutecznie uprzykrzyć autostradową podróż.

Opony używane

Drugą opcją, zdecydowanie najpopularniejszą wśród kierowców starszych aut, są opony używane. Pozorna oszczędność kilkuset złotych wciąż przyciąga rzesze chętnych. Komplet markowych gum w przyzwoitym stanie we wspomnianym rozmiarze kupimy za około 500-600 złotych – nie starszych niż 4-5 lat z pokaźnym zapasem bieżnika. Jedyną (poza okazyjną ceną) zaletą poszukiwań na rynku wtórnym jest możliwość kupna ogumienia renomowanego producenta. Dalej zaczynają się same ujemne strony tego przedsięwzięcia. Pierwszą z nich jest wiek. W zachodnich krajach UE, opony po 6 latach użytkowania kwalifikują się do wymiany bez względu na stan. Specjaliści uważają je za bezwartościowe ze względu na wiek rzutujący na ich wytrzymałość, walory trakcyjne i zachowanie w trudnych sytuacjach. Kolejnym czynnikiem jest stopień zużycia bieżnika. Tutaj wymogiem kluczowym jest to, aby był zużyty jednolicie. Ząbkowane, nierówno zużyte opony założone w sprawnym aucie będą mocno pogarszać pewność prowadzenia, wywołają wibracje kierownicy przy wyższych prędkościach, czy też ściąganie na jedną ze stron. Musimy także pamiętać, aby nie sięgać po produkty pochodzące z aut powypadkowych. Mimo na pierwszy rzut oka doskonałej kondycji, mogą one posiadać poważne wewnętrzne uszkodzenia struktury nośnej. Tego jednak nie jesteśmy w stanie zweryfikować, przeglądając ogumienie zdemontowane, znajdujące się w sporych rozmiarów magazynie.

Opony bieżnikowane

Bezpośrednim rywalem opon używanych są bieżnikowane. Wyspecjalizowane firmy nadają zużytemu ogumieniu nowe życie. Po zdarciu starego bieżnika nadlewany jest nowy, kopiowany z markowych produktów. Pamiętajmy jednak o istotnych różnicach w stosowanych materiałach. To one, obok rzeźby bieżnika, decydują o walorach trakcyjnych. Za komplet takich gum w rozmiarze 205/55 R16 zapłacimy około 800 złotych. Niestety, w wielu przypadkach nie mamy co liczyć na dwuletnią gwarancję, czy możliwość bezproblemowej wymiany na nowy egzemplarz w sytuacji pojawienia się jakościowych problemów. Tutaj jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Według badań specjalistów, rośnie też minimalnie droga hamowania, spada przyczepność i maksymalna prędkość. Przeszkadzać może również hałas przy wyższych prędkościach. Co ciekawe, przy produkcji „nalewek”, zużywa się znacznie mniej ropy naftowej. Jest to więc proces bardziej ekologiczny od tego realizowanego w fabryce.

Zakup opon nie jest tanim ani łatwym do zrealizowania zadaniem. Pokonując każdego roku dziesiątki tysięcy kilometrów, bezwzględnie powinniśmy sięgnąć po fabryczny produkt gwarantujący całkowity brak problemów przez długi czas. Kierowcy starszych aut o mocno ograniczonym budżecie lub osoby okazjonalnie użytkujące samochód, mogą skusić się na nowe ogumienie całoroczne. Alternatywą dla nich mogą być „używki” w niezłej kondycji oraz bieżnikowane gumy. Pamiętajmy też, żeby przesadnie nie oszczędzać, bo to odbije się na bezpieczeństwie. W krytycznych sytuacjach to właśnie od opony zależy bardzo wiele.

Więcej o:
Komentarze (12)
Jakie opony kupić? Nowe, używane czy może bieżnikowane?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • olsztyniak79

    Oceniono 4 razy 4

    Na kolanie pisany artykuł. Zwłaszcza w części dotyczącej opon bieznikowanych:
    1. Gwarancja 2 lata to nie łaska sprzedajacego, tylko uprawnienie wynikające z ustawy (co prawda precyzyjnie nie gwarancja, ale prawo do produktu zgodnego z umową, co na jedno wychodzi, a nawet na lepiej, bo w gwarancji można porobić wyłącznie, a z ustawy nie)
    2. prowadzenie na bieżnikowanych jest tragiczne. Jest gorzej niż na najgorszej nowej oponie. Miałem w dwóch autach (współczesnych) i nie polecam, bo auto na drodze zachowuje się, jakby się miało za mało powietrza).
    3. skład gumy do opon bieżnikowanych jest taki, jaki akurat sprzedał producent opon firmie bieżnikującej. Guma pochodzi z odpadów i jest bardzo dokładnie wymieszana. Raz jest twarda, raz miękka i generalnie to już sam zakład musi sobie przeprowadzić selekcję. Tak więc kupując np. zimówkę, wcale nie wiemy, czy pokryta jest odpowiednim gatunkiem gumy. Trzeba wziąć pod uwagę, że do produkcji jednej opony nowej stosuje się parę różnych gatunków gumy i nie zawsze guma ze środka opony będzie odpowiednia na bieżnik, a wulkanizacje kupują mieszkankę, jak leci.
    4. Miękkość gumy ma większe znaczenie. Continetal kiedyś w jakimś teście wykazał, że lepiej na śniegu prowadzi się opona z letnią rzeźbą i zimową-miękką gumą niż odwrotnie.

  • ndof

    Oceniono 6 razy 4

    "Na oponach można sporo zaoszczędzić."
    ************************************
    Na oponach się nie oszczędza, bo to się mści. Podobnie na hamulcach, zawieszeniu czy układzie kierowniczym. Autorze, sprzedam ci używane klocki hamulcowe, bierzesz? No to wiedz, że z oponami jest tak samo.
    Oszczędzać można na dywanikach czy na choince zapachowej, można jeździć na gazie zamiast na benzynie itd. Ale nie na rzeczach bezpośrednio związanych z bezpieczeństwem własnym i innych.

  • Markus Q.

    Oceniono 3 razy 3

    Im więcej zaoszczędzisz na oponach tym więcej wydasz na wieniec czy przy dużym szczęściu na leczenie!!!

  • Gość: Lupo

    Oceniono 1 raz 1

    Ja tam stawiam na bezpieczeństwo więc kupuję nówki. Kiedyś jeździłem na używkach ale na esce opona mi strzeliła i teraz tylko nówki... W tamtym roku kupiłem W.drive V903 od Yokohamy, sprawdzałem je przed tym sezonem i bieżnik jak nowy. Ogólnie w nalweki też raczej bym nie szedł....

  • Gość: Mirek

    Oceniono 1 raz 1

    Kiedyś byłem głupi to jeździłem na używanych oponach by zaoszczędzić, ale raz się przejechałem. I od tamtego czasu na aaaopony zamawiam nowe komplety. Co jak co ale zdrowie i życie jest ważniejsze.

  • Gość: Grzesiek

    Oceniono 1 raz 1

    Czasem lepiej jest kupić nowe niż później żałować tego że się ich nie kupiło. Jak się dołoży parę groszy więcej to dłużej będą służyć. Ja jeżdżę na nowych tomketach i wszytko jest ok. Dobrą przyczepność mają

  • hiszpan25

    Oceniono 1 raz 1

    tekst co do merytoryki jak najbardziej OK ale....
    trzeba pamietac ze na Polskich drogach wiele jest pojazdow o wartosci kompletu nowych markowych opon. ich kierowcy nie poleca do sklepu kupic kompletu opon zimowych I kompletu opon letnich renomowanego producenta bo ich auto jest warte tyle co jeden komplet opon. co zrobia? beda jezdzic na jednym komplecie opon przez caly rok. czy bedzie to nowy komplet calorocznych opon renomowanego producenta? nie! bedzie to cos co akurat uda sie kupic najtaniej. moze letnie, moze caloroczne a moze zimowe... zreszta dla wielu ludzi auto to srodek transport w miescie gdzie pelznac z korku nie ma znaczenia czy na kolach sa nowe markowe opony czy chinskie stare nalewki... przy 20-30 czy 50km/h nie bedzie dla wlasciciela kilkunastoletniego poszpachlowanego I pordzewialego trupa roznicy... takie mamy ekonomiczne realia...

  • Oceniono 2 razy 0

    Jak kupować to tylko nowe - dobre opony to zakup na lata. Jak kupujecie to polecam logistykaopon.pl - super witryna, ogromny wybór - 120 producentów co daje wybór sponad 2 milionów opon!

  • Gość: Marcin

    0

    To już nie ma takiego znaczenia czy nowe czy używane, ważne by o nie dbać i przede wszystkim pilnować sobie pór roku. Ja wiem jak to niedorzecznie brzmi, ale tydzień temu sypało śniegiem! i i tak widziałem paru delikwentów na letnich. Przecież dzisiaj to wystarczy wejść do internetu wklepać np. logistykę opon, zamówić i przychodzi do domu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX