Poradnik | Nie wszystkich powypadkowych aut należy się bać. Podpowiadamy dlaczego

Średni wiek sprowadzanych do Polski samochodów wynosi prawie 12 lat

Średni wiek sprowadzanych do Polski samochodów wynosi prawie 12 lat (fot. Michał Zagórny)

Poszukując samochodu z drugiej ręki narażeni jesteśmy na wiele niebezpieczeństw wynikających niejako z charakterystyki rynku pojazdów używanych. Tuszowanie uszkodzeń po przebytych wypadkach, stłuczkach, czy też bezczelne cofanie wskazań liczników, to tylko niektóre z nich. Nie wszystkich aut należy się jednak bać. Cześć uszkodzeń nie powinna dyskwalifikować danego auta.

Zalew aut używanych

Przez pierwszych pięć miesięcy bieżącego roku, do Polski trafiło blisko 380 tysięcy samochodów używanych. Średni wiek każdego egzemplarza to 11 lat i 7 miesięcy. Największą popularnością cieszą się niemieckie konstrukcje: Opel Astra III, VW Golf V, Audi A4 B6, BMW serii 3 E46 oraz Opel Corsa C. Porównując oferty na krajowych i zagranicznych portalach ogłoszeniowych, dość szybko można dojść do wniosku, że na Zachodzie pojazdy w dobrym stanie są nieznacznie droższe. Sytuację dobrze obrazuje stan floty przemierzającej autostrady na lawetach. Część aut jest uszkodzona lub w stanie kompletnego rozkładu. Trafiają się też spalone lub mocno zdekompletowane sztuki. Tych zdecydowanie radzimy unikać, bo przywrócenie ich do akceptowalnej sprawności graniczy z cudem.

Uwaga na nowe

Co ciekawe, czasem też dochodzi do sytuacji gdy fabrycznie nowy samochód może mieć wypadkową przeszłość. To wynik długiej drogi transportowej lub zdarzeń losowych. Znane są przypadki wypadku lawety, niewłaściwego zabezpieczenia przewożonych aut, a także parkingowych obcierek lub pogodowych załamań w postaci gradobicia niszczącego dach oraz lokalnych podtopień. Wobec powyższego, warto na odbiór pojazdu salonowego udać się ze specjalistą. Zatuszowanie ewentualnych szkód zazwyczaj jest przeprowadzone zgodnie z procedurą narzuconą przez producenta, co nie powinno dyskwalifikować danego samochodu. Ponadto, to również korzystna informacja dla klienta, który może domagać się dodatkowego rabatu lub akcesoriów wymagających sporej dopłaty.

Dobry miernik to podstawa

Udając się na oględziny używanego auta, powinniśmy zabrać ze sobą kompetentną osobą. Przyda się także możliwie dokładny miernik grubości powłoki lakierniczej (200-400 zł). Pamiętajmy, by nie oszczędzać na sprzęcie. Urządzenie potrafiące dokonać pomiaru zarówno na stalowym, aluminiowym i plastikowym nadwoziu, odkryje ewentualne naprawy lakiernicze. Jeśli pada, weźcie ze sobą ściągaczkę do wody. Jedynie pomiar czystej karoserii da miarodajne wyniki. Przyda się też latarka i zaczep do zdejmowania uszczelek. To właśnie pod nimi często ukryte są niedoskonałości w postaci innego lakieru lub śladów spawania.

Jedną z przyczyn ponownego lakierowania samochodu jest obecność głębokich rys na powłoce lakierniczej, otarć jak i ogólnego zmatowienia. Jeśli warstwa lakieru jest już zbyt cienka aby poddać ją polerowaniu, jedynym sposobem na przywrócenie dawnego blasku jest właśnie lakierowanie. Odczyt będzie wówczas dwukrotnie większy niż fabryczna wartość, co z całą pewnością zwróci uwagę zainteresowanych. Taką operacją nie musimy się przejmować, jeżeli przeprowadzona została w odpowiedni sposób – wszystkie elementy zostały uprzednio zdemontowane i oczyszczone z ozdobnych części plastikowych. Prowizoryczne zabezpieczanie klamek, listew i szyb taśmą malarską, dyskwalifikuje dany egzemplarz, bowiem końcowy efekt nie będzie ani trwały, ani estetyczny. Profesjonalne prostowanie wgniecionych paneli nadwozia z wykorzystaniem cienkiej warstwy szpachli również możemy zaakceptować. Miejsce naprawy dokładnie powinniśmy sprawdzić miernikiem w poszukiwaniu niedopuszczalnie grubych warstw. Występuje wówczas duże ryzyko, że lakier będzie pękać po czasie. Pamiętajmy, że fabryczna grubość powłoki lakierniczej zawiera się w przedziale 100-180 mikronów.

Uszkodzone elementy poszycia karoserii łatwo wymienić

Na rynku wtórnym znajdziemy wiele ofert sprzedaży samochodów po niegroźnych kolizjach i stłuczkach, które nie zostały naprawione. Wbrew pozorom, nawet poważnie wyglądające uszkodzenia mogą okazać się tylko powierzchowne. Jeżeli zniszczone są tylko drzwi, pokrywa bagażnika, maska czy zderzaki, możemy je po prostu wymienić na nowe elementy. Przy odrobinie szczęścia i samozaparcia, znajdziemy części w pożądanym kolorze. Dzięki temu zaoszczędzimy nie tylko pieniądze na przygotowanie powierzchni i lakierowanie, ale również unikniemy w przyszłości pytań o wypadkową przeszłość auta.

Wystrzelona poduszka

Kierowców odstrasza również informacja o wystrzelonych poduszkach powietrznych przy okazji stłuczki sprzed lat. W powszechnej opinii, poduszki wybuchają dopiero przy potężnych uderzeniach. Nic bardziej mylnego. Mogą się one aktywować nawet przy niegroźnym najechaniu, uderzeniu w tył i mocniejszej obcierce. O wszystkim decyduje czułość i sprawność czujników. Sprawną poduszkę na rynku wtórnym kupimy za kilkaset złotych, co razem z profesjonalnym montażem nie pochłonie dużej sumy. Śladów wymiany tego elementu należy szukać na zaślepkach na kierownicy i spasowaniu plastików na desce rozdzielczej przed pasażerem. Można też zajrzeć pod fotele, by sprawdzić stan przewodów.

Z niewielkimi kosztami odbudowy wiąże się również zakup auta z uszkodzoną przednią częścią nadwozia i chłodnicą. Znalezienie używanych części poszycia nie jest kłopotliwe, podobnie jak kupno nowej chłodnicy na gwarancji. Całość po dokładnym złożeniu będzie prezentować się i funkcjonować bez kłopotów.

Summa Summarum

Bezwypadkowych aut na rynku wtórnym jest naprawdę niewiele. Sporo egzemplarzy ma za sobą większe lub mniejsze naprawy blacharsko-lakiernicze, które przeważnie nie mają żadnego wpływu na walory trakcyjne i bezpieczeństwo użytkowania. Wybierając samochód po drobnej stłuczce, musimy zwracać uwagę na staranność, z jaką została przeprowadzona naprawa. To od niej zależy trwałość uszkodzonego elementu, a tym samym stan fabrycznej strefy zgniotu, która w razie kolizji może uratować nam życie.

Czy wiesz, co oznaczają kontrolki w twoim samochodzie? [QUIZ]
1/20Zacznijmy od podstaw. Co oznacza ten symbol?
Zobacz także
  • Kupujemy samochód używany Poradnik | Niedużym kosztem, sam pozbędziesz się rdzy
  • Mercedes W124 Poradnik | Najlepsze silniki Diesla w historii
  • Volkswagen Golf 2.0 TDI Poradnik | Tempomat - co to jest?
Komentarze (35)
Poradnik | Nie wszystkich powypadkowych aut należy się bać. Podpowiadamy dlaczego
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: wfsf

    Oceniono 14 razy 10

    Kupuje teraz Sandero I z uszkodzona chlodnica, zerwanym zderzakiem. Z poludniowej Francji, zero rdzy. Auto na podwozoi i silniku czyste, powierzchowny kurz i igly piniowe. 6 tysiecy mnie to kosztuje, czesci juz kupione za 650 zlotych. Wszystkie oryginaly. Poza naprawa poprawki lakiernicze ( jezeli beda potrzebne - a raczej rdzy nie widac ), ew poprawienie powlok antykorozyjnych i autko bedzie smigac. Przebieg 67 tys. Jak dla mnie warto szukac po firmach ktore sprowadzaja takie lekko uszkodzone samochody. szukalem tego modelu - same rozbitki- podluznice pospawane i szpachlowane, wymieniane cale elementy z tylu itp itd ! MASAKRA ! Lepiej samemu kupic po kolizji i pomeczyc sie z naprawa , zrobic to porzadnie ( dla siebie a nie na handel ) i jezdzic. Wieksza satysfakcja, ze sie nie dalo oszukac :)

  • Gość: wojtek

    Oceniono 8 razy 8

    po tym wszystkim co widzę na polskich lawetach jadących po niemieckich autostradach do polski to naprawdę boję się kupować używkę. a co ciekawe mnie się trafił kiedyś nowy ford fusion z salonu, który dziwnie śćiągał w prawo na prostej drodze. po ekspertyzie z pzmotu okazało się, że prawe nadkole malowane. czemu? bo mój fusion pod salonem zjeżdżając na parking spadł z lawety....

  • Gość: dan

    Oceniono 9 razy 5

    Z tymi poduszkami to ściemę 2 razy słyszłem jak auta szukalem. Naciągają ludzi jak się da. ale trafiają na naiwnych. ale udalo mi się astrę z 2007 wychwycić za nieduży pieniądz, do tej pory tylko klicki, tarcze i olej, ale to z delph wyszło mi za grosze praktycznie.

  • Gość: klm

    Oceniono 7 razy 3

    "Sprawną poduszkę na rynku wtórnym kupimy za kilkaset złotych..." - a czy palant Zomer wie, że polskie przepisy zakazują handlu używanymi airbagami??
    i nie bez powodu, bo jedyną możliwościa sprawdzenia poduszki jest jej odpalenie...

  • Gość: jordan

    Oceniono 18 razy 2

    W życiu bym nie kupił powypadkowego auta. Z resztą teraz sie wycwanili i tuszują wszystkie usterki jak tylko mogą aby wypchnąć od siebie złoma. Odkąd mam firme biore tylko leasing, bo po najpewniejsza opcja. Jeżdze nowym XLV, nic mi nie skrzypi, a jazda jest komfortowa i mam święty spokój

  • cin2424

    Oceniono 1 raz 1

    taaa warto chyba dodac, ze z tymi niewielkimi uszkodzeniami przodu, to warto jednak sie zastanowic. w szczegolnosci jak kupujmy auto klasy wyzszej albo dopasiona wersje z xx czujnikami laserami itp. to wszystko wisi z przodu i jak sie zmieli to zderzak za 500zl od mietka nie wystarczy

  • plastikpiokio

    Oceniono 1 raz 1

    musimy się bać tylko tych aut powypadkowych w których straszy.

  • Gość: stifler

    Oceniono 7 razy 1

    Zależy jaki wypadek. Ostatnio ze szwagrem szukaliśmy samochodu dla niego to niedaleko facet sprzedawał lekko stukniętego niemca świeżo sprowadzonego. Zderzak był do wymiany i klocki ale silniczek i zawieszenie bajki. Zszedł z ceny i na zderzak starczyło i na klocuszki z delphi a teraz szwagier sobie nim lata bezproblemowo. Za to kiedyś w komisie chcieli mi topielca opchnąć. Niby wszystko ładnie pięknie a zapach w środku mnie powstrzymał przed zakupem i słusznie

  • Gość: Kazimierz

    0

    A ja z założenia unikam każdego powypadkowego samochodu. Nigdy nie wiesz co tak naprawdę zostało w nim uszkodzone. Jak już kupuję używane auto to tylko pokontraktowe, jak te z Master1.pl. Jest to samochód, który wcześniej służył we flocie lub jako auto służbowe w małej firmie. Są dwa powody. Po pierwsze, jest to auto 3-4 letnie i przez cały czas było serwisowane przez profesjonalną firmę leasingową, więc żaden Janusz w nim nie grzebał i nie szczędził na wymianie części. Po drugie, przed zakupem dostaję pełną historię serwisową samochodu włącznie z ewentualnymi naprawami lakierniczo-blacharskimi. dzięki temu wiem niemal wszystko o kupowanym samochodzie i nic mnie nie zaskoczy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane