Trzy cylindry i litr pojemności w dużym aucie? "To nie może działać!". Myliłem się...

Polacy jak ognia boją się małych, trzycylindrowych silników. Zupełnie niepotrzebnie! Sprawdziliśmy Civica X, Focusa i Octavię Combi. Trzy kompakty z zupełnie różnych światów.

Jestem kierowcą młodego pokolenia i lubię silniki z turbodoładowaniem. Małe trzycylindrowe silniczki o pojemności ok. 1 l wydawały mi się na miejscu w miejskich maluchach segmentu A i B. Jednak nawet ja - osoba nie pałająca jakąś szczególną tęsknotą za dużymi, wolnossącymi jednostkami - złapałem się za głowę, kiedy usłyszałem, że producenci masowo zamierzają pakować 1.0 pod maskę kompaktów... Dlatego tak chętnie przejechałem się Civikiem, Focusem i Octavią.

Przypadek 1 | Downsizing po japońsku | Honda Civic X

Jeżeli Honda oferuje w nowym Civicu tylko turbodoładowane benzyny, z czego podstawowa ma litr pojemności, to znaczy, że w motoryzacji rzeczywiście nastała nowa era. 129 KM i 200 Nm brzmi jeszcze całkiem nieźle, ale to wciąż 1.0 i R3, a to już do Civica nie pasuje... Tak przynajmniej myślałem ja i sporo innych ludzi na pierwszych jazdach dziesiątką. I byliśmy w błędzie.

Wrażenia z jazdy są zaskakująco pozytywne! Trzeba nowego Civica pochwalić za kulturę pracy i osiągi. Jak na bazowy silnik jest naprawdę przyzwoicie - 10,2 do setki z CVT (z manualem jest o 0,2 sek wolniej), a to w codziennej jeździe wynik wystarczający. 1.0 jest też przyjemnie dynamiczny i chętnie wkręca się na obroty. Według producenta pali ok. 5 l/100 km. Dorzućmy do tego litr i dostaniemy realne zużycie przy normalnej jeździe. Japończycy słyną z dopracowywania swoich silników i nie inaczej jest w przypadku tych, wykorzystanych w 10. Civicu. Znakomita większość kierowców, którzy przejechaliby się Hondą, nie wiedząc jaka jednostka napędza przednie koła, w ciemno obstawiłaby, że to klasyczny, większy motor, a nie mały litrowy silniczek...

Honda Civic X zaskakuje. I to na wielki plus.

Przypadek 2 | 1.0 w dużym, 4,6-metrowym kombi | Skoda Octavia Combi

Skoda Octavia 1.0 TSISkoda Octavia 1.0 TSI fot. Skoda

Równie mocno zaskoczyło mnie 1.0 TSI koncernu Volkswagen. Tym mocniej, że na nasz redakcyjny parking przyjechała Skoda Octavia Combi. A to już kompakt gigant, który z długością 4 670 mm zbliża się rozmiarami do klasy średniej. 1.0 TSI w Czeszce ma 115 KM i 200 Nm maksymalnego momentu.Osiągi to 10,0 s. do pierwszej setki, 202 km/h prędkości maksymalnej i spalanie na poziomie 4,7 l/100 km (podczas testu było to raczej +/- 6,0 l/100 km).

Na papierze wygląda nieźle, a w rzeczywistości? 1.0 TSI zadziwia kulturą pracy. W środku nie słyszymy charakterystycznego warkotu trzech cylindrów, chyba, że wkręcimy go na naprawdę wysokie obroty. W testowanej Octavii mały motor współpracował ze skrzynią DSG, tworząc zgrany duet. Octavia po prostu jedzie. Dokładnie tak jak powinna. Wybrałem się nią nawet w dłuższą podróż z trójką pasażerów i nie poczułem ani razu braku mocy. Oczywiście 115 KM w tak dużym aucie nie pozwala na żadne szaleństwa, ale na spokojną trasę jest wystarczające.

Przypadek 3 | Najlepszy silnik 6 lat z rzędu | Ford Focus z EcoBoostem

Ford FocusFord Focus fot. Filip Trusz

Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o Fordzie Focusie. Bo to właśnie Ford jest mistrzem i prekursorem małych silników. Litrowy EcoBoost 6 lat z rzędu zdobywa w swojej kategorii prestiżowy tytuł International Engine of the Year. Podczas zeszłorocznej gali Amerykanie również okazali się bezkonkurencyjni.

Pod maskę Focusa EcoBoost trafia w dwóch wariantach: 100- i 125-konnym. Nie ma co się oszukiwać, ze słabszym silnikiem Focus jest trochę ociężały i sprawdzi się raczej tylko podczas jazdy po mieście. Za to z mocniejszym EcoBoostem Ford po prostu daje radę. 11,0 do setki w zupełności wystarcza większości kierowców, a średnie spalanie 4,7 l/100 (tradycyjnie, trzeba dodać litra albo półtora) to bardzo dobry wynik. No i EcoBoost pod maską nie zmienia właściwości jezdnych i przyjemności prowadzenia Focusa, a pod tym względem to wciąż jeden z najlepszych kompaktów w Polsce.

Dla kogo są trzycylindrowe silniki 1.0?

Z pewnością nie dla kierowców, którzy podczas wybierania samochodu patrzą przede wszystkim na osiągi, a od auta wymagają sportowych doznań z jazdy. Nie, 1.0 w ofercie producentów to pozycja dla ludzi preferujących komfortową i spokojną podróż. Bez dynamicznych przyspieszeń, błyskawicznego ruszania spod świateł czy częstych manewrów wyprzedzania. Bo choć turbosilniki potrafią pokazać pazur, to jeżeli często kręcimy je wysoko, to spalanie będzie wyższe niż w większej jednostce o porównywalnej mocy.

Trzy cylindry poleciłbym spokojnym kierowcom, którzy jeżdżą głównie po mieście, a czasem ruszą w krótką trasę, np. na działkę. Na częste dłuższe, autostradowe wypady lepiej wybrać większy silnik. Trzeba też pamiętać, że R3 w kompakcie to propozycja dla ludzi, którzy traktują samochód jako środek transportu, a nie pasję.

Skoda Octavia 1.0 TSISkoda Octavia 1.0 TSI fot. Skoda

Czy powinniśmy bać się o ich wytrzymałość?

"Po x tysiącach kilometrów ten silnik po prostu wybuchnie" - to koronny argument przeciwników małych, wyżyłowanych silniczków. Czy tak się rzeczywiście stanie? Na razie żadne 1.0 się nie rozpadło i kierowcy nie narzekają na ich ponadprzeciętną zawodność. Jednak motoryzacja zna takie przypadki, że silniki różnych producentów - z początku chwalone za świetne osiągi i niskie spalanie - potem okazywały się bombą z opóźnionym zapłonem i skarbonką bez dna. Długowieczność R3 stoi więc pod znakiem zapytania. Choć przypadek fordowskiego EcoBoosta nastraja pozytywnie. Na razie nic nie wskazuje, żeby czekała nas katastrofa.

Trzy cylindry dają radę

Wbrew obawom, litrowy, trzycylindrowy silnik nie jest w motoryzacji złem wcielonym i nie trzeba się go wystrzegać. Nawet krótka przejażdżka kompaktem z taką jednostką wprawi nas w osłupienie, bo okazuje się, że spore auto wcale nie łapie zadyszki, cały czas ma zapas mocy i nie zrujnuje nas na stacji benzynowej. Oczywiście nie są to silniki idealne i nie trafią w gusta każdego klienta. W klasie kompakt 1.0 R3 to propozycja dla ludzi, którzy jeżdżą spokojnie, auto służy im do przemieszczania się po mieście lub na krótkich trasach. Oni nawet nie poczują, że pod maską czegoś brakuje.

Dlaczego samochody spalają więcej niż deklarują producenci?

Czy kupiłbyś/-aś kompaktowy samochód z litrowym silnikiem R3?
Więcej o:
Komentarze (283)
Litrowe silniki trzycylindrowe - opinia, osiągi, awaryjność
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Adam

    Oceniono 116 razy 74

    Wystarczy przejechać się tymi autami z silnikami 1.5 T-VTEC, TSI, Ecoboost by zrozumieć że 1.0 to pomyłka.

  • Gość: nordkapp77

    Oceniono 101 razy 59

    Przejechałem trochę km tymi zachwalanymi silniczkami R3 1,0 i są do bani. I nie chodzi mi o jakieś osiągi rakiety i starty spod świateł, bo sam lata temu jeździłem zdechlakiem uno 1,0 R4 45 KM, a teraz nudną corollą 1,4 97 KM. te całe R3 to pudła do przemieszczania się w korku do roboty czy sklepu, zrobione tylko po to, żeby na papierze palanty w krawatach z Brukseli zacierali łapska, że spada produkcja tego złego CO2. Jeśli chcieć jeździć tymi samochodami, nie toczyć się, spalanie dobija do 8 litrów, więc niech nikt nie mówi, że są ekonomiczne i ekologiczne, bo nie są, a jeśli jeździć zgodnie ze strzałkami eko "zmień bieg", turbo w zasadzie pracuje, nie pracuje, pracuje, nie pracuje i silnik się ciągle dławi. A wyjedź tym na wakacje na autostradę. Zdechnąć można od terkotu i iluś godzinnej jazdy z prędkością nawet 120-130. Z resztą tak jak z dieslami. 1,8 focus mk1 tdci 115 KM miał więcej żwawości i ochoty do jazdy niż 1,6 tdci focusa mk2. Sama turbinka to nie wszystko, trochę cm3 też potrzeba i nie znaczy zaraz, że ma być silnik 3 litry czy 8 jak w viperze.

  • solidny8

    Oceniono 83 razy 55

    nie zesrajcie się tam w redakcji przy tej reklamie tych super ekstra silników, których nikt nie chce kupować.

  • Gość: jacek

    Oceniono 58 razy 52

    Proste pytanie: czy w uturbionym silniku 1,0 występują mniejsze, czy większe obciążenia cieplne i mechaniczne, niż w silniku 1,5 o identycznej mocy oraz jak takie obciążenia przekładają się na trwałość silnika?

  • poppers68

    Oceniono 61 razy 43

    Na codzień jeżdżę 3 letnią Hondą CIVIC IX generacji - VTEC 1.8
    Parę tygodni temu , niemiecki serwisant mojego auta użyczył mi na drive test CIVIC X generacji z opisanym silnikiem 1.0 turbo.
    NIE MA PORÓWNANIA.
    Silnik litrowy może spodobaćsię do jazdy po mieście. Dosyć zrywny. Niestety, gdy próbujesz przyspieszyć na niższych biegach - silniczek zaczyna z lekka wibrować i możesz o dynamice zapomnieć. W moim pojeżdzie 1,8 VTEC przyspieszam ZAWSZE i na każdym biegu.
    Co ciekawe, zaprzyjaźniony niemiecki dealer Honda nie ukrywa dramatycznie niskiej sprzedaży tego modelu w ogóle. Niemieccy klienci bezlitośnie punktują zbyt wygórowaną cenę pojazdu i nawet tłumaczenia, że model zaprojektowała amerykańska fabryka Hondy i dlatego auto jest doskonale wyposażone w wyższych modelach nie działa. Jest za droga.
    Zatem, darujmy sobie sponsorowane artykułu jak to fajnie jeżdżą silniczki 1.0
    NIE JEŻDŻĄ.

  • wolny.kan.gur

    Oceniono 58 razy 42

    W swoim samochodzie mam "downsizingowany" 1.4 turbo.
    Osiągi przeciętne a dociśnięty pali tyle co 4 litrowe V8.
    Moim zdaniem nie warto.
    Wcześniej jeździłem m. in. wolnossącym 1.8 i drugi raz mini turbo pierdziawki nie kupię chyba że innych po prostu już nie będzie,

  • Gość: olaboga

    Oceniono 51 razy 39

    Po 4 latach litrówki w Mondeo Trusz odkrywa litrówki w kompaktach. Woooow...

  • sztucznypolak

    Oceniono 48 razy 38

    "... trzeba dodać litra ..."
    Panie "redaktorze", prosze zrobic mature z jezyka polskiego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX