Uwaga na kuny i gryzonie. Potrafią wyrządzić sporo szkód pod maską.

19.06.2017 13:55
Kuny są wszędobylskie, ciekawskie i towarzyskie. Co niestety oznacza, że za jednym osobnikiem pod nasz dach mogą trafić kolejne

Kuny są wszędobylskie, ciekawskie i towarzyskie. Co niestety oznacza, że za jednym osobnikiem pod nasz dach mogą trafić kolejne (fot. Shutterstock/iva)

Kuny żerują w nocy. Szukają schronienia i pożywienia. Są aktywne nie tylko na terenach wiejskich, lecz również w miastach. Swoimi ostrymi zębami potrafią wyrządzić wiele szkód po maską, doprowadzając w skrajnej sytuacji do unieruchomienia pojazdu. Straty liczone są w setkach złotych.

Co ciekawe, problemy z małymi intruzami nie dotykają wszystkich samochodów parkujących pod chmurką. Kuny i małe gryzonie, wybierają przeważnie samochody, które zostały zaparkowane po zmroku. Wszystkiemu winne jest ciepło w komorze silnika stwarzające im dogodne warunki do przetrwania chłodnych nocy i regulacji procesu trawienia. Warto dodać, że pojazdy pozostawiano w ciągu dnia, czyli te, których silniki zdążyły już ostygnąć, są poza kręgiem zainteresowań zwierzyny. Pewną przeszkodą są również dla nich osłony seryjnie montowane pod jednostką napędową. W niektórych modelach skutecznie uniemożliwiają one dostanie się do komory i w konsekwencji chronią przed zniszczeniami.

W poszukiwaniu schronienia

Kuny wybierają najciaśniejsze zakamarki, kierując się instynktem przetrwania. Nic więc dziwnego, że ślady ich urzędowania kierowcy znajdują najczęściej pomiędzy silnikiem, a ścianą grodziową. Najpopularniejszymi ofiarami gryzoni są elementy wygłuszenia i izolacja termiczna w komorze spalania. Niszczą one właśnie te elementy z prozaicznej przyczyny – powiększają sobie przestrzeń do spania, nie czynią tego ze złośliwości. Co ciekawe, nie zjadają one wygryzionych kawałków. Wielu zmotoryzowanych spotkało się także z uszkodzonymi przewodami wodnymi, hydraulicznymi, czy elektrycznymi – przygryzione nadają się wyłącznie do wymiany, często wywołując poważne usterki, a nawet unieruchamiają całkowicie samochód. Wytłumaczenie jest nadzwyczaj proste. Zdaniem specjalistów, wynika to wyłącznie z natury małych zwierząt, które po prostu muszą coś gryźć. Jeśli akurat przebywają w komorze silnika, na podorędziu mają wspomniane przewody.

Brak reakcji kierowcy doprowadzi do częstych powrotów gryzoni

Mnóstwo kierowców niejako na własne życzenie pada ofiarą małych szkodników buszujących pod maską. Kuna, jeśli raz zadomowi się w naszym samochodzie, będzie wracać do niego niemal każdej nocy postrzegając go jako bezpieczną przestrzeń. Dlatego tak istotne są także z tej prostej przyczyny rutynowe kontrole poziomu oleju silnikowego. Przy okazji warto w miarę dokładnie przejrzeć komorę silnika w poszukiwaniu śladów bytowania gryzoni. Jeśli raz dostrzeżemy nadgryzione wygłuszenie, dostaniemy wystarczający sygnał do podjęcia stosownych kroków, by sytuacja się nie powtórzyła.

Jak się ustrzec przed gryzoniami?

Jak wobec tego zabezpieczyć się przed zniszczeniami wyrządzanymi przez gryzonie?    Jeżeli zauważyliśmy ślady zamieszkania pod maską gryzoni, bądź chcemy się zawczasu ustrzec przed taką sytuacją, nie musimy stosować żadnych skomplikowanych zabiegów. W pierwszej kolejności zacznijmy od dokładnego umycia komory silnika. W trosce o obwody elektryczne i brak doświadczenia w tej czynności, polecamy skorzystać z usługi profesjonalnej firmy. Specjalista bez szkody dla osprzętu jednostki napędowej wyczyści przestrzeń pod maską, pozbywają się nie tylko zanieczyszczeń, ale również zapachów.

To właśnie zapachy pozostawiane przez kuny skłaniają je to powtórnego odwiedzania naszego auta, jako własnego legowiska. Czują się wówczas bezpieczne i wiją gniazdo. Jednorazowe mycie da nam spokój tylko na pewien czas.  Skutecznym zabezpieczeniem na dłużej okazują się nietolerowane przez zwierzęta aromaty. Najprostszym sposobem jest zawieszanie pod maską kostek toaletowych lub rozpylanie innych środków czystości. Pamiętajmy, aby co pewien czas zmieniać wspomniany zapach – tak, aby gryzonie nie mogły się do niego przyzwyczaić. Na rynku znajdziemy również wiele dedykowanych preparatów oraz urządzeń odstraszających. Specyfiki dają identyczny rezultat, jak stosowanie kostek toaletowych, czy innych detergentów. Płyn lub środek w spreju kosztuje około 15-30 złotych. Swoistą ciekawostką są elektroniczne urządzenia emitujące nieznośne dla zwierząt dźwięki – zasilanie czerpią z układu elektrycznego auta lub niezależnych baterii. Za emiter ultradźwięków trzeba zapłacić około 100-150 złotych. Generowane sygnały mają zazwyczaj częstotliwość zawierającą się w zakresie 22-24 kHz.

Wiele mniej popularnych i mocno dyskusyjnych sposobów, znajdziemy na forach internetowych. Użytkownicy podpowiadają, że dobre rozwiązanie stanowi zawieszenie woreczka z sierścią psa. Więcej kontrowersji wzbudza sugestia pozyskania z ogrodu zoologicznego odchodów lwa, tygrysa lub rysia i umieszczenie ich pod maską.

Summa Summarum

Wybór metody odstraszania nieproszonych gości jest kwestią indywidualną. Warto eksperymentować z różnych metodami, bo w końcu któraś powinna okazać się skuteczna. Mobilizacją powinny być konsekwencje finansowe. Wygłuszenie maski kosztuje 200-300 złotych, a za braki w izolacji trzeba zapłacić kilkadziesiąt zł. Wymiana niektórych uszkodzonych przewodów elektrycznych lub hamulcowych jest znacznie droższą sprawą i skutkuje rachunkami nawet na 800-1000 zł.

"Dwa zdania" | Pieszy musi zginąć?

Zobacz także
  • Volkswagen Transporter T5 California Beach Poradnik | Najciekawsze używane vany
  • 2005 Volkswagen Phaeton Poradnik | Niedocenione samochody za 30 tysięcy złotych
  • Volkswagen Golf 2.0 TDI Poradnik | Tempomat - co to jest?
Komentarze (1)
Uwaga na kuny i gryzonie. Potrafią wyrządzić sporo szkód pod maską.
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Animal

    Oceniono 2 razy 0

    Poniewaz lubie zwierzeta to moga mi zjesc caly samochod. Nie bede plakal !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane