Analitycy tego nie przewidzieli. Wzrosła liczba wypadków drogowych. Są trzy przyczyny

Po wielu latach systematycznych spadków drogówka odnotowała wzrost liczby wypadków na polskich drogach. Eksperci wymieniają trzy główne przyczyny. Jako główną podają zniknięcie fotoradarów.

2016 rok był pierwszym od sześciu lat, w którym odnotowano wzrost liczby wypadków na polskich drogach. Co gorsza pociągnął on za sobą zwiększenie liczby rannych, ciężko rannych i ofiar śmiertelnych. W ubiegłym roku w Polsce doszło do 33 664 wypadków drogowych (o 697 więcej niż rok wcześniej), zginęło w nich 3026 osób (więcej o 88), a ciężko rannych zostało 12 109 osób (więcej o 909). Znacznie więcej było też kolizji (wzrost o 44 357 do 406 622).

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wymienia trzy główne przyczyny tego stanu rzeczy, szczególny nacisk kładąc na jedną z nich.

Częstsze wyjazdy na wypoczynek w Polsce, a nie za granicę

Polacy znacznie częściej niż w poprzednich latach wybierali wyjazdy krajowe niż zagraniczne. To wynik rosnącej liczby zagrożeń na świecie, zwłaszcza w krajach dotychczas atrakcyjnych turystycznie. To przełożyło się na wzmożony ruch na polskich drogach. Zdaniem ekspertów KRBRD nie bez znaczenia były też korzystne ceny paliw, które zachęcały do częstego podróżowania. Im większe natężenie ruchu, tym większe ryzyko wypadku, co odbiło się na statystykach.

Fala debiutujących kierowców

- Znaczny przyrost osób uprawnionych do kierowania pojazdami, o niewielkim doświadczeniu. Taka sytuacja związana była m.in. z kolejnym przesunięciem terminu wdrożenia nowych, zaostrzonych przepisów w zakresie szkolenia kandydatów na kierujących pojazdami i doszkalania młodych stażem kierowców - to kolejna przyczyna wymieniana w raporcie Rady.

Unieruchomienie części fotoradarów

- Wyłączenie od 1 stycznia 2016 r. z systemu nadzoru nad ruchem drogowym ok. 400 urządzeń wykorzystywanych przez straże miejskie i gminne, rejestrujących jazdę z nadmierną prędkością oraz przejazd na czerwonym świetle, to główna przyczyna wzrostu wypadków na polskich drogach - przekonują eksperci KRBRD. Z badań Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynika, że w miejscach ograniczeń prędkości, gdzie stoją tylko znaki drogowe, nie stosuje się do nich 52-61 proc. kierowców. Tam zaś, gdzie stoją fotoradary, liczba ignorujących dopuszczalny limit spada do 14-24 proc.

Więcej o:
Komentarze (22)
Analitycy tego nie przewidzieli. Wzrosła liczba wypadków drogowych. Są trzy przyczyny
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: rollo

    Oceniono 24 razy 6

    wiekszosc wypadkow jest spowodowana przez chamow, ich aroganckie i niebezpieczne zachowanie, nietratkowanie innych jak sobie rownych tylko gorszych od siebie. Rowniez przez nieumiejetna ocene sytuacji, (czyt. za wysoka predkosc i niemozliwosc zahamowania kiedy trzeba, lub ewidentne lamanie przepisow) kazdy miszczu jezdzi powyzej predkosci dozwolonej i uwaza ze jest zajebisty, za granica zachodnia taki bezmiar chamstwa jest niespotykany, u nas to norma.

  • junk92508

    Oceniono 8 razy 4

    Islamsci terroryści w Polsce: 0 ofiar
    Kierowcy 3000 ofiar
    Palący śmieciami i kierowcy smierdziuchow : 40000 przedwczesny zgonów

    Ale to terrorystów Polacy boją się najbardziej.

    P.s. nie oznacza to że chce wpuszczać muzułmanów - nie chcę - ale nie za terroryzm tylko za ucisk kobiet i religijność.

  • Gość: aaa

    Oceniono 5 razy 3

    Ciekawe.
    We Wrocławiu, gdzie mieszkam i najwięcej się poruszam, ciągle trąbią o konieczności przesiadki na komunikację miejską. Większość osób ma to gdzieś, nawet jak wozi w aucie powietrze. Aby zniechęcić do jeżdżenia samochodem, władze w wielu miejscach wprowadziły czerwoną falę. Ale.. działa ona w ten sposób, że zatrzymuje tylko tych poprawnie jadących. Jadąc z prędkością dwukrotnie większą od dopuszczalnej mamy zieloną falę. Efekt? Na światłach stoją głównie przyjezdni i "cioty", a większość gna na złamanie karku. 100 km/h na wielu miejskich drogach jest normą. Nawet kierowca chcący poprawnie jeździć, po iluś tam bezsensownych zatrzymaniach, w końcu się wkurzy i przyciśnie gaz, widząc że jest to jedyny sposób na płynną jazdę. I tu pytanie: czy nie lepsza i bezpieczniejsza byłaby zielona fala dla prędkości dopuszczalnych? Polityka władz miasta jest kompletnie niezrozumiała.

  • japiota

    Oceniono 6 razy 2

    Droga Grażyno
    Jeżdżem szybko ale bezpiecznie
    Twój Janusz

  • Gość: wrr

    0

    Analitycy z bożej łaski.
    A prosty fakt zwiększenia liczby pojazdów? Zwłaszcza wiekowych o wątpliwym stanie technicznym (nabywanymi przez mało doświadczonych "za kółkiem" beneficjentów programu 500+)?
    Taka prosta korelacja: nie ma samochodów, nie ma wypadków z ich udziałem - więcej samochodów, większa szansa, że któryś wypadek spowoduje. Naprawdę za trudne? ;)

  • Gość: sławek049w

    Oceniono 2 razy 0

    Eksperci zrobią wszystko żeby fotoradary wróciły. Nikt nic nie mówi o tym że kierowca bardziej koncentruje się wypatrzeniu fotoradaru a nie na drodze.Wypadki były i będą np. śmieszne polskie autostrady. Dwa pasy ruchu ! na autostradzie to jest głupota z ignorancją, gdzie kierujący pojazdem ma uciec przed kolizją ?! Może ograniczmy prędkość do 70km/h

  • Gość: x

    Oceniono 4 razy 0

    Moje 3 przyczyny:
    1) Wzrost wypadków to pośrednio skutek droższych samochodów. Przez zawirowania w akcyzie dilerzy podnoszą ceny nowych, a ludzi jak nie było stać, tak nie będzie jeszcze bardziej. Akcyza ograniczyła dopływ używanych, ale jeszcze całkiem znośnych aut i sprawiła, że szroty żyją jeszcze dłużej. Zamiast zwiększyć udział nowych (generalnie sprawnych) aut, przybyło toczących się wraków.
    2) Wyższe ceny OC tak samo mogą przyczyniać się do wypadków(!). Ludzie, żeby ograniczyć cenę kupują mniejsze auta. A one z definicji są mniej bezpieczne i szybciej się zużywają. Dodatkowo większość kierowców ma jakiś budżet na samochód - wydając więcej na OC wydają mniej na opony, hamulce, zawieszenie...
    3) Przepustowość dróg: jest faktem, że spora część wypadków to wypadki w miejscach o wzmożonym natężeniu ruchu. Dodatkowo kierowcy starają się "nadrobić" czas spędzony w korku. Skutek? Mniejsza ostrożność, łamanie przePiSów, ryzykowna jazda. Nawet po sobie widzę, że na pustej autostradzie jadę ok. 130 (mniej niż dozwolona), a przy dużym ruchu nieraz trzeba przekroczyć, żeby coś wyprzedzić. Tak samo na drogach lokalnych - w nocy da się jechać 40-60km/h przez miasto, fala zielonego łapie, silnik spokojnie pracuje i nawet w dużym aucie spalanie jest wyjątkowo niskie. W korkach... widzę, co się dzieje.
    Szerokiej drogi!

  • Gość: grand

    Oceniono 2 razy 0

    A może powodem wypadków jest fatalny stan infrastruktury drogowej w Polsce. Potwierdza to m.in. raport NIK publikowany jakiś czas temu. Ponadto w ostatnim okresie wzrosła ilość samochodów (czyżby wynik 500+) z czego duża część do kilkunastoletnie auta. Można domniemać, że kierowane przez kierowców nie mających zbyt dużego doświadczenia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX