Porsche 718 Cayman S | Pierwsza jazda | Pełnoprawne Porsche

Kilka tygodni po premierze Porsche 718 Boxster przyszła kolej na wersję ze sztywnym nadwoziem - model 718 Cayman

Tematem numer jeden podczas premiery zarówno Boxstera jak i Caymana jest powrót po 20 latach do silników czterocylindrowych. Jedni uważają to za ogromny minus, dla innych pewnie nie będzie miało to znaczenia. Nie jestem fanem aut z brezentowym dachem. Dla mnie kabriolety w zasadzie mogą nie istnieć zwłaszcza w kontekście samochodów sportowych. Dlatego ucieszył mnie fakt, że będę miał do czynienia z Caymanem, a nie z Boxsterem.

Stylistycznie Cayman jest ewolucją, a nie rewolucją, choć z poprzednikiem łączą go jedynie dach i maska. Ostrzejsze rysy nadwozia poprawiły jego wizerunek i nadały mu męskiego sznytu. Teraz już nikt nie powie, że jest to samochód dla przysłowiowego fryzjera. Duże wloty powietrza w przednim zderzaku i nadkolach, ogromne felgi, dwie centralnie umieszczone końcówki układu wydechowego oraz kolor Miami Blue podkreślają sportowe przeznaczenie Caymana.

Wnętrze to projekt typowy dla Porsche. Jakość materiałów, spasowanie i ergonomia stoją na najwyższym charakterystycznym dla tego producenta poziomie. Pozycja za kierownicą jest typowa dla samochodów tej marki – siedzi się nisko, linia dachu lekko ogranicza widok z kabiny, fotele mocno otulają ciało, a poczucie niewielkiej przestrzeni dodatkowo potęguje wysoko poprowadzony tunel środkowy. Największą nowością jest opracowany od podstaw system multimedialny - Porsche Communication Management. Interfejs przypomina ten znany ze smartfonów i jest niezwykle intuicyjny w obsłudze. Fakt - mnogość ekranów i opcji może przyprawić o zawrót głowy, ale wystarczy kilka minut, by zrozumieć, jak to działa. Dodatkowo PCM można rozbudować o np. moduł Connect zawierający specjalne rozszerzenia dla smartfonów, takie jak port USB, interfejs Apple CarPlay oraz aplikację Porsche Car Connect.

Porsche 718 Cayman SPorsche 718 Cayman S fot. Michał Dek

Miniaturyzacja

Jeśli uważacie, że miniaturyzacja ominęła najbardziej sportową markę na świecie, muszę was rozczarować. Porsche również uległo proekologicznemu trendowi, a pod maską „baby Porsche” zadebiutował czterocylindrowy boxer wspomagany przez turbosprężarkę. Dostępne są dwa warianty: 2.0, 300 KM dla zwykłego Caymana oraz 2.5, 350 KM dla wersji z dopiskiem S. Mocniejsza wersja rozpędza się do „setki” w 4,4 sekundy i osiąga prędkość maksymalną wynoszącą 285 km/h. Żeby skutecznie wytracić taką prędkość, zastosowano 4-tłoczkowe zaciski pochodzące 911 Carrera oraz o 6 mm grubsze tarcze hamulcowe - 330 mm z przodu i 299 mm z tyłu.

Cayman jest szybki, a dzięki mniejszemu silnikowi również lżejszy, co pozytywnie wpływa na i tak już świetne prowadzenie. Mimo że jest to samochód sportowy, zapewnia bardzo przyzwoity komfort jazdy, dzięki czemu jego uniwersalność jest nieoceniona. Możecie z czystym sumieniem wjechać nim na tor i wykręcić jeden z lepszych wyników, a następnie wyskoczyć do sklepu po bułki. Owszem, zajęcie miejsca za kierownicą wymaga nieco wprawy, ale taki już urok sportowych samochodów. Cayman jest idealnym kompromisem między sportowymi osiągami a komfortem codziennego użytkowania.

Nowy Cayman jeździ jak… Porsche. Ciężko powiedzieć coś złego o właściwościach jezdnych, jeśli za projekt biorą się inżynierowie z Zuffenhausen. To po prostu musi działać. Zawieszenie nie jest bezsensownie twarde, a mimo to pozwala na pokonywanie zakrętów z prędkościami, które można uznać za nierozsądne. Można to popsuć zmieniając ustawienia zawieszenia na „Sport” lub „Sport Plus”. Cayman staje się wtedy bardzo, bardzo twardy. Układ kierowniczy jest precyzyjny, pracuje z przyjemny oporem i daje dokładne informacje o tym, co dzieje się na styku opon z asfaltem. Oprócz tego na kierownicy umieszczono małe pokrętło odpowiedzialne za zmianę charakterystyki układu kierowniczego, skrzyni biegów czy reakcję silnika na dodanie gazu. Bez względu na wybrany tryb silnik „wkręca” się równomiernie już od niskich obrotów. Porsche osiąga maksymalny moment obrotowy w bardzo szerokim zakresie 1950-4500 obr./min.

Porsche 718 Cayman SPorsche 718 Cayman S fot. Michał Dek

Puryści lubiący silniki wolnossące mogą kręcić nosem, jednak dla przeciętnego klienta takie rozwiązanie może się okazać dużo lepsze. Żadnych niespodzianek, świetna dynamika już w niskim zakresie obrotów, a jeśli zajdzie tak potrzeba, Porsche chętnie podzieli się zapasem mocy. Świetnie sprawdza się również dwusprzęgłowa skrzynia PDK, dopracowana jest do granic możliwości. Zmienia biegi w ułamku sekundy, a jeśli jedziemy spokojnie, utrzymuje obroty w możliwie niskim zakresie, by obniżyć zużycie paliwa. Według producenta powinno wynosić średnio 7,3 l/100 km, jednak w przypadku Porsche nie ma to najmniejszego znaczenia. Silnik brzmi basowo, a wraz z wzrostem obrotów dźwięk przeradza się w nico chrapliwy jazgot. Nie jest to co prawda dźwięk sześciocylindrowca i nie każdemu przypadnie do gustu, jednak nie ma na co narzekać. Po nagłym zdjęciu nogi z gazu silnik strzela, warczy i prycha, dostarczając przyjemnych doznań.

Najtańszy Cayman (2.0, 300 KM) wyposażony w manualną skrzynię biegów to wydatek 224 510 zł. Dopłata do skrzyni PDK to nieco ponad 12 tys. zł. Mocniejszy Cayman S ze skrzynią manualną kosztuje 318 620 zł, natomiast z „automatem” - 333 159 zł.

Summa Summarum

Nowemu Caymanowi ubyło cylindrów, ale przybyło koni mechanicznych. Czterocylindrowy silnik otwiera kolejną kartę we współczesnej historii niemieckiego producenta. Cayman jest mocny, szybki i daje niezwykłą przyjemność z jazdy. Jeśli ktoś będzie starał się wam wmówić, że nie jest to prawdziwy sportowy samochód, znaczy że nigdy nim nie jeździł.

Porsche 718 Cayman | Kompendium

Silnik: benzynowy, B4, 2497 cm3
Moc: 350 KM przy 6500 obr./min
Moment obr: 420 Nm przy 1950-4500 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 7-biegowa
Wymiary (dł./szer./wys.): 4379/ 1801 / 1295 mm
Masa własna: 1385 kg
0-100 km/h: 4,4 sekundy
Prędkość maksymalna: 285 km/h
Cena: 318 620 zł

Więcej o: