Dziewulski: Martwe przepisy i ogromna prędkość spowodowały wypadek Macierewicza. Nie wińcie ochrony

- Pojazdy uprzywilejowane mają obowiązek zachować tzw. szczególną ostrożność. Ale to martwy przepis, bełkot, który nic nie znaczy - komentuje wypadek ministra Macierewicza były szef ochrony prezydenta Kwaśniewskiego, Jerzy Dziewulski. I broni kierowców Żandarmerii Wojskowej

- Prędkość przejazdu uprzywilejowanej kolumny ustalana jest przed wyjazdem. Oczywiście może ona ulec zmianie w zależności od okoliczności i warunków na drodze. To szef ochrony podejmuje decyzję - mówi w rozmowie z moto.pl Jerzy Dziewulski. - Ochraniany VIP nie może namawiać kierowcy, by ten podróżował szybciej, ale może i często sugeruje, że mu się spieszy. Dla ochrony to jednoznaczny sygnał. Oczywiście może ona odmówić zwiększenia prędkości, ale proszę sobie wyobrazić, jaka presja ciąży na oficerach Biura Ochrony Rządu czy - jak w tym przypadku - Żandarmerii Wojskowej. Odmowa może wiązać się z utratą pracy. Nie wiadomo, czy minister Macierewicz sugerował, by kolumna poruszała się aż tak szybko, ale trudno sobie wyobrazić, by ŻW sama chciała ustalić nowy rekord na pokonywanej trasie - dodaje były szef ochrony prezydenta Kwaśniewskiego.

Łamanie przepisów zgodne z prawem

Kolumna uprzywilejowanych pojazdów jadących na sygnale nie ma obowiązku stosowania się do przepisów. Może je bezkarnie łamać i jest to zgodne z prawem. Czasem jest to wręcz wskazane, bo szybka jazda to też taktyka ochrony. Samochody eskortujące VIP-ów mogą poruszać się na sygnale właściwie zawsze. De facto zależy to od ochoty osoby ochranianej, a ostateczną decyzję podejmuje szef ochrony. Obowiązkiem kierowcy jest jednak zachowanie tzw. szczególnej ostrożności. Co kryje się pod tym stwierdzeniem? Nie wiadomo.

- To martwy zapis, prawny bełkot. Nikt nie wie, co to tak naprawdę oznacza. Dla zwykłego kierowcy, który spowoduje wypadek, może to być argument przemawiający za jego winą. Mógł jechać z dozwoloną prędkością, ale nie dostosował jej do panujących warunków, czyli nie zachował szczególnej ostrożności. Z drugiej strony trudno udowodnić pojazdom uprzywilejowanym, że ich kierowcy nie zachowali szczególnej ostrożności. Mogło przecież dojść do wypadku pomimo jej zachowania - komentuje Dziewulski.

Kto jest winny?

Jerzy Dziewulski nie ma wątpliwości, że bezpośrednią przyczyną wypadku była zbyt duża prędkość. Przy panujących wówczas warunkach nie pozwalała ona w odpowiednim czasie zareagować na to, co działo się na drodze. Na jednoznaczne wskazanie winnych przez państwowe organy trzeba jednak poczekać.

- Nie ma wątpliwości, że znacznie przekroczono dozwoloną w tych warunkach pogodowych prędkość. Do wypadku by nie doszło, gdyby kolumna poruszała się wolniej. To ewidentne naruszenie przepisu o zachowaniu szczególnej ostrożności. Ale nie winiłbym ochrony i zawsze to powtarzam w tego typu przypadkach. BOR czy inne formacje ochronne nigdy nie spieszą się dla własnego widzimisię. Winić należy tych, którzy siedzą za plecami kierowców - mówi Dziewulski.

Na miejscu karambolu pojawili się policjanci, którzy przesłuchiwali świadków, badali zderzone samochody, dokonywali pomiarów. Jednak jako że udział w wypadku brali funkcjonariusze ŻW, sprawę zbada komórka prokuratury do spraw wojskowych.

Czy twoim zdaniem przepisy dotyczące przejazdów VIP-ów powinny być mniej wyrozumiałe dla kierowców BOR?
Więcej o:
Komentarze (333)
Dziewulski: Martwe przepisy i ogromna prędkość spowodowały wypadek Macierewicza. Nie wińcie ochrony
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Frank.Enstein

    0

    Politycy sami ustalają prawo, drogowe także. Rozpętują nagonkę na kierowców przekraczających prędkość, "uspokajanie ruchu", strefy "30km/h" w trosce o bezpieczeństwo ale sami się do nich nie stosują. Konwój z VIP-em to nie ambulans! HAŃBA!!!

  • anty-oszolom

    0

    Podstawowa kwestia - konwój samochodów uprzywilejowanych otwiera i zamyka samochód policyjny z włączonymi sygnałami świetlnym.
    Czu tu był taki?

  • Gość: look

    Oceniono 1 raz 1

    Jak tak dalej pójdzie to MACIEREWICZ POLEGNIE w wypadku drogowym na służbie ojczyźnie :D

  • Jacek

    0

    Przecież to był zamach, Po rozpyliła mgłę na autostradzie...............

  • Gość: KprPchor.

    0

    Dlaczego MON kupił limuzyny 400 KM, v max 300 km/h ? Żeby zdążyć do Zaleszczyk jak coś nie teges.

  • occam

    0

    "Z drugiej strony trudno udowodnić pojazdom uprzywilejowanym, że ich kierowcy nie zachowali szczególnej ostrożności. Mogło przecież dojść do wypadku pomimo jej zachowania - komentuje Dziewulski"

    Jeśli doszło do wypadku to znaczy ze kierowca PU jednak NIE zachował wystarczająco "szczególnej ostrożności".

    Sory, ale kierowca pojazdu uprzywilejowanego ( sygnały świetlne oraz dźwiękowe) nie jest wyjęty spod prawa, spowodowanie wypadku podczas łamania przepisów na sygnale jest winą kierowcy PU (np gdy uderzy inny pojazd gdy sam przejeżdża na czerwonym). I nie są to martwe przepisy jeśli chodzi o radiowozy, karetki, SP. Jeśli kolumna ma prawnie taki sam status PU jak powyższe, nie ma dyskusji Panie Dziewulski.

  • Gość: obserwatorfiubziu

    Oceniono 1 raz 1

    antek PSYCHOL I TAK WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ POLEGNIE NA BRZOZIE! OCZYWISTA PO NAŻARCIU SIĘ BIGOSU!

  • ronino72

    0

    pisuar zamiecie pod dywan a TVP rezim sprzeda jako winę cyklistów

  • Gość: qwerty

    0

    'Winić należy tych, którzy siedzą za plecami kierowców - mówi Dziewulski" Tak jak za katastrofę samolotu w Smoleńsku,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX