Rząd ma pomysł na walkę ze smogiem. Kierowców czekają nowe kontrole

Kierowcy nie będą już tylko dmuchać w alkomat. Rząd chce, żeby podczas rutynowych kontroli drogówka badała też jakość spalin. Jest jednak pewien problem - na miliony samochodów przypada kilkadziesiąt sztuk urządzeń pomiarowych.

Do tej pory podczas rutynowych kontroli policjanci sprawdzali dokumenty, badali kierowcę alkomatem i życzyli szerokiej drogi. Widok prowadzonych pomiarów jakości spalin był egzotyką - drogówka ma do tego prawo, ale korzysta z niego bardzo sporadycznie. Ma się to zmienić, bo politycy - z wicepremierem Mateuszem Morawieckim na czele - szykują zmiany w prawie. Cel? Walka ze smogiem.

Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, któremu przewodniczy minister Morawiecki, zaproponowało, by podczas okresowych badań technicznych sprawdzano i dokumentowano jakość spalin w badanych samochodach. Ten sam obowiązek miałby dotyczyć nie tylko Stacji Kontroli Pojazdów, ale też drogówkę. Policjanci mieliby obowiązek sprawdzania jakości spalin podczas zwykłych kontroli drogowych.

Skomplikowane badanie

Nie dziwi, że policja niezbyt często korzysta z prawa do kontroli jakości spalin. Procedura jest skomplikowana, bo zależy nie tylko od stosowanego paliwa (silniki diesla/silniki benzynowe), ale też od roku produkcji auta. Szczegółowy opis kontroli znajduje się w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie kontroli ruchu drogowego.

Czytamy w nim m.in., że: w przypadku aut z silnikami benzynowymi zarejestrowanymi po raz pierwszy po 1 lipca 1995 r. kontrola może odbywać się tylko wtedy, gdy temperatura otoczenia jest nie mniejsza niż 5 st. C. (...) W starszych autach z silnikami benzynowymi temperatura oleju silnikowego podczas kontroli powinna wynosić 70 st. C, a płynu chłodzącego - co najmniej 80 st. C. (...) W przypadku silników Diesla podczas pomiaru silnik należy na 1,5 s wkręcić na najwyższe obroty.

Kto straci dowód rejestracyjny?

Skomplikowana jest nie tylko sama procedura, ale też obsługa drogiego sprzętu pomiarowego. Auta z silnikami benzynowymi sprawdza się przy użyciu analizatorów spalin. Urządzenie to bada skład wydostających się z rury wydechowej gazów. Badanie jest zatem dokładne. Nieco inaczej jest w przypadku silników wysokoprężnych.

Diesle, które są głównymi trucicielami powietrza, sprawdza się przy użyciu dymomierza. Dymomierz bada współczynnik pochłaniania przez spaliny światła. Nie analizuje składu spalin. Efekt? Kierowcy, którzy wycięli w swoich autach filtry cząstek stałych, mogą spać spokojnie - dymomierz tego nie wykryje. Badania nie przejdą jedynie auta, które mają niesprawny układ wtryskowy. Problem mogą mieć również kierowcy, którzy ingerowali w oprogramowanie sterujące pracą silnika. Co grozi za niepomyślne przejście kontroli? Utrata dowodu rejestracyjnego i mandat w wysokości 500 zł.

Walka z wiatrakami

Pomijając skomplikowane procedury kontroli i obsługę urządzeń pomiarowych, problemem w realizacji planów rządu może być fakt, że policja dysponuje tylko kilkudziesięcioma dymomierzami i analizatorami spalin. Jeśli drogówka miałaby w realny sposób wpłynąć na eliminowanie z dróg samochodów rażąco trujących powietrze, musiałaby dysponować znacznie większym arsenałem. A sprzęt tego typu jest drogi i w zakupie, i w konserwacji.

Na jakim etapie znajdują się prace nad wprowadzeniem zmian w życie? Ministerstwo Rozwoju nie odpowiadało na nasze maile, SMS-y i telefony.

Czy twoim zdaniem pomysł rządu na walkę ze smogiem jest dobry?
Więcej o:
Komentarze (81)
Rząd ma pomysł na walkę ze smogiem. Kierowców czekają nowe kontrole
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gosciu

    Oceniono 44 razy 28

    w okresie letnim jeżdzą samochody niema smogu wokresie zimowym jeżdzą te same samochody i jest smog cos tu nie tak

  • eleprojp

    Oceniono 21 razy 21

    Smog jest tworzony przez opalanie domów węglem i innymi odpadami.
    Jedyna rada to obniżenie ceny gazu nawet o 50%. Wtedy większość przejdzie na gaz ze względu na wygodę . Ale tego rząd nie zrobi a będzie udawał że coś robi przez wprowadzanie półśrodków które nie za dużo dadzą.

  • Kriss Janik

    Oceniono 17 razy 13

    zaraz zaraz... Ale przecież przepis dopuszczający auto do sprzedaży w danym kraju opiera się na spełnieniu przepisów homologacyjnych (w europie obowiązuje norma Euro 6). Aby auto spełniało normę homologacyjną należy przeprowadzić test homologacyjny (tzw. NEDC albo inaczej bag test). Ten ostatni polega na analizie net. spalin wygenerowanych po przejechaniu danego cyklu jazdy (zakładającego zmienne prędkości,na danym biegu, przy danym zakresie prędkości obrotowych) - a nie na wolnych obrotach, bez obciązenia! Od tego jest komisja homologacyjna przy EU która dysponując kalibrowanymi urządzeniami i wykwalifikowanym personelu dokonuje w kontrolowanych warunkach testów homologacyjnych! A tutaj, jakiś Janusz z wąsami i belką na pagonach (za lizanie doopy komendantowi) będzie ignorować je i dokonywać własnych pomiarów urządzeniem niewiadomego pochodzenia? To oni są inżynierami testów emisji, czy gliniarzami??? Chyba tu chodzi o nowy patent na kasę od kierowców... A z resztą, co z kopciuchami w domach gdzie brat Janusza pali śmiecie???

  • hr.barry.kent

    Oceniono 13 razy 13

    Niech zaczną od odpadów węglowych i pieców "na wszystko".

  • Gość: justi

    Oceniono 11 razy 9

    Rząd PIS - jedną ręką daje 500 zł, drugą ręką - podnosi podatki i ceny ubezpieczeń oraz używanych samochodów, ceny energii, kontrole, mandaty. I 600 zł mu wraca z powrotem ...

  • hunter1111

    Oceniono 17 razy 9

    lobby samochodowe doszlo do pisakow, najpierw wyzsze cla traz badanie spalin

  • Gość: bob

    Oceniono 11 razy 9

    niech zaczną od autobusów i sam. ciężarowych-powodzenia.

  • Fred Filozof

    Oceniono 14 razy 8

    Morawiecki powinnien się spalić ze wstydu za takie "pomysły".

    A jeżeli nie ma wstydu to podać się do dymisji, albo popełnić sepuku w obliczu widocznego braku mózgu.

    To co proponuje to zwykła BANDYTERKA. Ludzie palą w piecach największym syfem - szmatami, plastikiem, miałem węglowym (handel którym jest zakazany wszędzie w Europie, poza Polską oczywiście), a historyk Morawiecki proponuje rozwiązanie w postaci wlepiania mandatów... kierowcom.

  • hard-ass

    Oceniono 9 razy 7

    Polski kretynek nie rozumie swym malym rozumkiem, ze takie badanie moze sobie upchac. Samochod musi jechac z predkoscia minimum 50 km/ h czyli byc badany na hamowni, by takie badanie mialo jakikolwiek sens.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX