Lexus LC | Pierwsza jazda | Warto było czekać

Możesz go zobaczyć. Niektórzy mogli dotknąć czy nawet usiąść za kierownicą. Kilku śmiałków w Polsce nawet już go zamówiło. My mogliśmy nim pojeździć. Nowe coupe Lexusa, które pojawi się w salonach w sierpniu 2017 roku

Lexus bardzo stopniuje napięcie z  nowym coupe. Wszystko zaczęło się w 2012 roku. Zaprezentowano wtedy koncept o nazwie LF-LC. Przez cztery lata pokazywano go to tu, to tam. W końcu w styczniu 2016 roku, kiedy już powoli traciliśmy nadzieję, że model koncepcyjny będzie produkowany seryjnie, na salonie w Detroit odbyła się premiera seryjnego LC. Dwa miesiące później auto zawitało do Europy i zostało pokazane w Genewie. Minęło kolejne sześć miesięcy i LC trafił do salonów w kilkunastu państwach, ale nie po to żeby go już kupić i zabrać z sobą do domu, tylko zaprezentować nieco bliżej nie mogącym doczekać się klientom. W końcu, i tu jesteśmy przy naszej pierwszej jeździe, pod koniec 2016 roku Lexus urządził bliskie spotkanie pierwszego stopnia i wpuścił niewielką grupkę dziennikarzy za kierownicę LC. To jednak wcale jednak nie oznacza, że coupe już za chwilę będzie w salonach. Tam trafi dopiero w sierpniu. Na szczęście w sierpniu 2017 roku.

Mimo, że stylizacja na dobrą sprawę jest znana od pięciu lat to przy premierowym spotkaniu na ulicy patrzysz na niego jakbyś go widział pierwszy raz. Zaskakuje cię. Odważny, futurystyczny, ciekawy, inny. Przyciąga spojrzenia. Jakby nadal był modelem koncepcyjnym, a nie samochodem w pełni produkcyjnym. Niesamowity. Tak, to słowo chyba najbardziej oddaje wygląd Lexusa LC. Nie musi się wszystkim podobać, ale sprawia wrażenie czegoś niezwykłego. Musisz się mu długo przyglądać żeby dostrzec te wszystkie linie, połączenia i wypukłości karoserii. Co chwilę jakiś detal zaskakuje. Popatrzysz bardziej z góry dostrzeżesz ekstremalnie wybałuszone tylne nadkola, z tył przyciemnione światła LED, które niemal zlewają się z karoserią. Za design odpowiedzialny jest oddział stylistyczny Toyoty w Kalifornii.

LC nie jest bezkompromisowym sportowcem. To Gran Turismo, czyli wygodne, szybkie coupe z odpowiednim komfortem podróży. Taka koncepcja przekłada się na wystrój wnętrza. Nie oszczędzano tu na materiałach. Skóra, aluminium, specjalnie dobrane tworzywa. Nie ma się do czego przyczepić. Mimo, że z tyłu przewidziano miejsca nie jest to coupe typu 2+2. Wygodnie zmieszczą się tu dwie osoby plus teczka na tylnej kanapie. Lexus pomieszał nowoczesność z tradycją. Z jednej strony jest analogowy zegar na desce rozdzielczej z drugiej zmienna grafika wyświetlaczy i ruchomy, centralny licznik. Wrażenie bardzo niskiej pozycji za kierownicą potęguje wysoki tunel środkowy. Siedzi się tu wygodnie. Co mi się nie podobało to niewygodna obsługa systemu multimedialnego z touchpad czyli taką myszką, która działa jakby była źle skalibrowana.

Lexus LCLexus LC fot. Lexus

Lexus postawił na dwie wersje silnikowe. Hybrydowe V6 i tradycyjne V8. Dobrze się zastanówcie zanim dokonacie wyboru silnika. To dwa zupełnie odmienne samochody. Pod maską hybrydy pracuje silnik V6 o pojemności 3,5 litra o mocy 299 KM. Silnik elektryczny ma 179 KM. Łączna moc napędu wynosi 359 KM. Z tym zestawem współpracuje bezstopniowa skrzynia CVT, która różni się od innych przekładni tego typu. CVT w Lexusie LC ma zintegrowaną, dodatkową automatyczną skrzynię biegów o czterech przełożeniach. Ma to pomóc lepiej wykorzystać potencjał silnika i usunąć efekt trzymania wysokich obrotów podczas przyspieszania. Skrzynia po prostu symuluje kolejne zmiany biegów (10 przełożeń). Ta skomplikowana konstrukcja w połączeniu z hybrydowym napędem pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w czasie 4,7 sekundy i prędkość maksymalną 250 km/h. LC 500h to wersja zdecydowanie bardziej dla tych spokojnych, którym niekoniecznie zależy na sportowych emocjach. Duża masa własna (1985 kg) nieco hamuje wyczynowe zapędy. Wersja z wolnossącym silnikiem V8 nie jest o wiele lżejsza (1935 kg), ale ma zupełnie inną dynamikę prowadzenia. Jakbyś się obudził po drzemce, która dała ci dodatkowego kopa energii. LC 500 ma 477 KM mocy i pięć litrów pojemności. Od 0 do 100 km/h rozpędza się w 4,4 sekundy i osiąga 270 km/h. Powiem krótko: tak znakomicie prowadzącego się samochodu Lexus jeszcze nie miał. Nawet nie tyle na torze wyścigowym co na znakomitej bocznej i krętej drodze poczułem coś czego dawno nie doświadczyłem w japońskich samochodach. Pełną ekscytację, precyzję prowadzenia, zwinność. Radość z jazdy. Wspaniale brzmi, cudownie skręca, fenomenalnie hamuje. Nigdy bym nie powiedział, że to auto waży wspomniane 1935 kg. Zupełnie nic sobie nie robi ze swojej nie małej masy własnej. Jednym z ojców tego sukcesu jest skrętna tylna oś. Innym, specjalnie dla tego modelu przygotowane Micheliny Super Sport.

Nie zapomniano o odpowiednim dźwięku silnika. Wersja z V8 ma wysoki, sportowy ton, coś w stylu Astona Martina. Zrobiono wszystko żeby brzmienie jednostki napędowej było dobrze odbierane na zewnątrz (sportowy tryb jazdy, który otwiera klapy w układzie wydechowym) jak i w kabinie (specjalny układ dolotowy połączony z kabiną tubą z membraną).

Lexus LCLexus LC fot. Lexus

Zupełną nowością jest pierwsza na świecie 10 biegowa automatyczna przekładnia. Pracuje nieco wolniej od skrzyń typu DSG, ale i tak zasługuje na same pochwały. Działa znakomicie w trybie automatycznym jak i ręcznym. Przy czym w tym drugim daje niecodzienne odczucia. Rozpiętość biegów jest tak duża, że przy sportowej jeździe po górskich, krętych drogach wykorzystujemy co najwyżej pierwsze trzy, maksymalnie cztery przełożenia. O dojściu do siódmego czy ósmego biegu nie ma mowy. Nie mówiąc o dziesiątym. Ciekawe doświadczenie

Najtańsza wersja LC rozpoczyna się od 527 000 złotych. Co ciekawe, V8 jak i hybryda kosztują w każdej wersji wyposażenia (Prestige, Carbon, Super Turismo i Limited Edition) dokładnie tyle samo.

SUMMA SUMMARUM

Lexus LC jest czymś pomiędzy Porsche 911 a BMW serii 6. Jeśli ten pierwszy jest zbyt sportowy, a drugi za mało to japońskie coupe celuje idealnie pomiędzy. Stylizacja, jakość wykończenia, komfort i radość z jazdy wersją z wolnossącym V8 sprawiają, że warto było na ten model tak długo czekać. Dziesięciu Polaków zamówiło go już.

GAZ

Znakomity dźwięk wersji V8, prowadzenie, ciekawa stylistyka, jakość wykonania

HAMULEC

obsługa systemu multimedialnego

LEXUS LC 500 V8 | KOMPENDIUM

Silnik: Benzyna, wolnossące V8, 4969 cm3
Moc: 477 KM przy 7100 obr./min
Moment obrotowy: 530 Nm przy 4800 obr./min
Skrzynia biegów: automat, 10 przełożeń
Napęd: na tył
Wymiary: 4770x1920x1345 mm
Rozstaw osi: 2870 mm
Masa własna: 1935 kg
Poj. bagażnika: 197 l
0-100 km/h: 4,5 sek.
Prędkość maksymalna: 270 km/h
Cena: od 527 000 zł

Czy podoba Ci się ostra stylistyka Lexusa LC?
Więcej o:
Komentarze (48)
Lexus LC | Pierwsza jazda | Warto było czekać
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • 3tibet

    Oceniono 25 razy 11

    "Powiem krótko: tak znakomicie prowadzącego się samochodu Lexus jeszcze nie miał."
    lol LFA.
    dziękuję - do widzenia

  • zdziwiony6

    Oceniono 18 razy 10

    Litości! Cena zaczyna się od 527 000 złotych a wy piszecie, że Polacy kupują go w ciemno. Nawet wśród najbardziej skorumpowanych prezesów spółek węglowych mało będzie klientów.

  • Gość: as

    Oceniono 13 razy 7

    AR Giulia QV 3,9 do 100km/h, vmax ponad 300. Cena mniejsza o ponad 200 tyś.

  • javall

    Oceniono 15 razy 7

    "Polacy kupuja w ciemno", jasne, co dla przecietnego Polaka znaczy pol miliona na auto? Brzdek!

  • Gość: Lexioman

    Oceniono 4 razy 2

    wirujący kurs dolara był dla mnie jak najpiękniejszy taniec, drugie 50% ceny zarobię na funcie brytyjskim, autko już zamówione !! taadaaam, nie mogę się doczekać :)

  • sselrats

    Oceniono 1 raz 1

    Straszna ta tablica rejestracyjna z przodu. Duzo lepiej wyglada tam gdzie przednia tablica nie jest wymagana.

  • Gość: polok

    Oceniono 3 razy 1

    Cholerra! Właśnie dzięki wam go zobaczyłem i nie moge już se nabyć kilku sztuk w ciemno, i bynajmniej nie chodzi o to, że cene zobaczyłem.

  • lm648

    Oceniono 1 raz 1

    ... bardzo na niego czekałem w przeciwieństwie do mego portfela :) który nie poczekał i nie zachował niezbędnych co najmniej 500 koła :)

  • pansloik

    0

    Rzeczywiście, autor ma rację, mój sąsiad Pan Zenio kupił już w ciemno, podobnie moja ciotka Gienia i szwagier Seba. Zamówilim hurtowo, taka okazja się już nie powtórzy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX