Mini John Cooper Works | Test | Warto przepłacać

Mini JCW jest jak impreza w modnym klubie ze świetną muzyką. Zabawa w nim swoje kosztuje, ale drugiego dnia nie budzisz się na kacu z poczuciem pustki na koncie, tylko z dobrymi wspomnieniami i chęcią powtórki z rozrywki.

Wnętrze wita mieniącymi się w różnych kolorach LED-ami podświetlającymi klamki, przyciski na kokpicie i wielkie koło otaczające ekran systemu multimedialnego. Pulsujący na czerwono przełącznik Start/Stop zachęca, by jak najszybciej uruchomić silnik. Czujesz się tu jak w nocnym klubie. Przejażdżka okazuje się podobnym doznaniem. Na imprezie sygnowanej logo John Cooper Works rytm wystukują strzały z wydechu.

Gokartowa radość z jazdy

Wygląda trochę metroseksualnie. Ma niedużą, ale przyciągającą wzrok karoserię, wdzianko z białych pasów ciągnących się wzdłuż maski i wyrzeźbione, sugerujące zawadiacki charakter zderzaki. Mini nigdy nie było atrybutem męskości, ale wyznacznikiem stylu - jak najbardziej. To modny typ, który każdą przejażdżkę zamienia w dobrą imprezę. Mini JCW nie lubi bulwarowych przejazdów, nie lubi nudy. Jego żywiołem jest zabawa, czyli zakręty.

Mini JCWMini JCW Fot. Michał Dek

Pod maską pracuje 2-litrowy motor 2.0 TwinPower Turbo. Nazwa nieco myląca, bo silnik ma jedną turbosprężarkę, ale z wirnikami z dwoma rzędami łopatek. W efekcie pod prawą stopą kierowcy właściwie bez przerwy znajduje się maksymalna dawka momentu obrotowego (320 Nm w zakresie 1250-4800 obr./min.), którą tuż przed zmianą biegu zastępuje 231 KM (przy 5200 obr./min.). Próżno tu szukać turbodziury. Silnik rozpędza Mini do setki w 6,1 s, pozbawiając szyderczego uśmiechu kierowców niemieckich maszyn rodem z ubiegłego wieku, którzy postanowili udowodnić swoją wyższość podczas startu spod świateł.

Mini JCW oferuje trzy tryby jazdy, ale jego charakter sprawia, że korzysta się wyłącznie z jednego – Sport. Wówczas skrzynia rzadziej zmienia biegi, a układ kierowniczy staje się diabelsko precyzyjny. Brytyjska marka należąca do BMW reklamuje go hasłem „Gokartowa radość z jazdy”. I coś w tym jest, bo Mini bardzo trudno sprowokować do stanu, w którym opony wydają z siebie pisk. Jeśli już zmusimy je do utraty przyczepności, przednionapędowiec wykazuje większą skłonność do nad- niż podsterowności. Jak ulał pasuje tu niemiecki slogan „Radość z jazdy”.

Dwubiegunowość

Precyzyjny układ kierowniczy, sztywne nadwozie, twarde (ale niezbyt przesadnie) zawieszenie – wszystko to prowokuje do szybkiej jazdy. Najsilniejszy argument to jednak wydech. Zmiana biegu lub nawet odpuszczenie nogi z gazu przy wyższych obrotach wiąże się z nieodłącznym strzałem. To uzależniające. Jeśli do tej pory modliłeś się, by przez miasto mknąc na „zielonej fali”, za kierownicą Mini JCW zaczniesz uśmiechać się na widok czerwonego światła – każdy start to w końcu możliwość żonglerki biegami, z którą automatyczna skrzynia radzi sobie doskonale.

Trudno rezygnować z dostarczającego ogromnej dawki endorfin trybu Sport, ale nawet najlepszą zabawę trzeba czasem przerwać, by nabrać sił przed kolejną imprezą. Zawadiackie Mini w mgnieniu oka przemienia się w spokojnego mieszczucha – wystarczy obrócić pokrętło trybu jazdy w domyślną pozycję Mid. Wówczas układ kierowniczy jest silniej wspierany przez wspomaganie, a skrzynia biegów bardzo szybko (przy powolnej jeździe) zmienia bieg na wyższy, nie komunikując tego żadnym, choćby najdrobniejszym szarpnięciem. Nic nie przemieni jednak Mini w auto praktyczne.

Mini JCWMini JCW Fot. Michał Dek

Trzydrzwiowy maluch jest teoretycznie autem pięcioosobowym. Ale to tylko teoria. Zajęcie miejsca za plecami kierowcy wymaga gimnastyki, a o komforcie podczas jazdy nie ma mowy. Miejsca brakuje i na nogi, i na głowę. Na kanapie uda się zająć miejsce jedynie dwóm osobom. Warunek? Nie mogą mieć ze sobą żadnych bagaży. W 211-litrowym kufrze znajdzie się miejsce wyłącznie na walizkę i drobne zakupy kierowcy. Najmniejsze Mini jest idealne dla singla. Pary muszą zdecydować się na większe modele sygnowane logo JCW. Ale czy ktokolwiek zagląda do salonów brytyjskiej marki w poszukiwaniu auta praktycznego?

Summa summarum

To prawda, że za Mini JCW z automatem trzeba zapłacić około 140 tys. zł, a dodatki łatwo wywindują cenę ponad poziom 150 tys. zł. To droga impreza, ale w tym segmencie nie znajdziesz lepszej. Konkurenci za podobne pieniądze oferują najostrzejsze wersje swoich kompaktów. Honda ma znacznie mocniejszego Civika Type R, Seat – Leona Cuprę, a Ford – praktycznie niedostępnego Focusa RS. Żaden z nich nie ma jednak tego, co ma Mini JCW – modnej, niepozornej karoserii i marki, która wyznacza styl. Mini jest jak iPhone – jedni twierdzą, że jego cena jest niewspółmierna do parametrów, inni, że na rynku nie ma lepszego sprzętu. Ja iPhone’a nie mam. Mini JCW też nie, ale to drugie chciałbym mieć.

Gaz

Precyzyjny układ kierowniczy, głośny układ wydechowy (w opcji znajduje się jeszcze głośniejszy układ sportowy), szybko zmieniający biegi automat, oryginalna stylistyka wnętrza i karoserii, świetne zachowanie w zakrętach, dynamiczny silnik

Hamulec

Wysoka cena, mały bagażnik

Mini JCW | Kompendium

Nadwozie: hatchback, 3d
Moc: 231 KM przy 5200 obr./min.
Moment obr.: 320 Nm przy 1250-4800 obr./min.
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-biegowa
Napęd: na przednie koła
Wymiary: 3847/1727/1414 mm
Rozstaw osi: 2495 mm
Poj. bagażnika: 211/731 l
0-100 km/h: 6,1 s
Śr. zużycie paliwa: 8,5 l/100 km (dane testowe)
Prędkość maksymalna: 246 km/h
Cena: od 129 700 zł

Więcej o:
Komentarze (18)
Mini John Cooper Works | Test | Warto przepłacać
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Tomek

    0

    Mam to auto już ponad rok. Jeżdżę głównie po autostradzie i musze przyznać bardzo go polubiłem. Frajdę daje za każdym razem. W środku nie ma tandety jak niektórzy piszą. Fakt, jest dla maks 2 osób ale kupiłem go jako czwarte auto do domu i szukałem czegoś małego ale zwinnego. Wcześniej celowalem w bmw serii 1 lub z4. Wybrałem mini bo stówke tańsze. Za sportowe auto trzeba wydać 3 stówki i tyle.

  • Gość: TR.x

    0

    Widzę, że wiocha bryluje w komentarzach na moto.pl

  • Gość: Arecky

    Oceniono 6 razy -4

    Kuzynka miala tekiego ...3 miesiace bo jak jej sie zepsul 3 raz to powiedziala ze takiego badziewia nie chce , a ze ma kase to miesiac pozniej jezdzila juz porsche. Do dzisiaj jak widzi MINI to ja trzesie.

  • Mark M

    Oceniono 6 razy -4

    Goovno jakich malo na rynku samochodowym.

  • Gość: zabawny

    Oceniono 4 razy 0

    zabawny, fajny, trochę czasu zajmuje przyzwyczajenie się do dziwnych zegarów. Objechałem takiego na A4 w kier Wrocławia w 325d (2016)

  • Gość: jogibabu

    Oceniono 11 razy -3

    jechałem tym i nie chciałem robić przykrości właścicielowi ale w środku tandeta jak w tico

  • Gość: biba

    Oceniono 9 razy 1

    robienie po raz setny zdjęć na dachu parkingu galerii to jest po prostu obciach, nie tylko w środowisku fotografów i dziennikarzy motoryzacyjnych...

  • Gość: jul

    Oceniono 14 razy -8

    niemiecki pazdzież
    za ta kase to idę do salonu i kupuje Nissana Juke Nismo RS

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX