Dopłaty wyłącznie do aut elektrycznych, które kosztują do 125 tysięcy zł. Kowalski wybierze więc tylko z kilku miejskich modeli

Ministrowie podpisali rozporządzenie dotyczące dopłat do samochodów elektrycznych dla osób fizycznych. Niestety, mimo uwag branży i ekspertów nie została podniesiona maksymalna cena auta, które się na nie załapie. To wyklucza z dopłat najpopularniejsze modele.
Minister Energii Krzysztof Tchórzewski i Minister Finansów, Inwestycji i Rozwoju Jerzy Kwieciński podpisali rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków udzielania wsparcia zakupu nowych pojazdów ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu osobom fizycznym niewykonującym działalności gospodarczej i warunków rozliczania tego wsparcia

- czytamy na oficjalnej stronie Ministerstwa Energii. A to oznacza, że projekt dopłat do samochodów elektrycznych nareszcie nabrał realnych kształtów. Ostatnio informowaliśmy was o nim często, bo wzbudzał ogromne kontrowersje. Wielu ekspertów pisało nawet o "pozornym wsparciu elektromobilności", zwracając uwagę na zbyt niską cenę samochodów, dla których przewidziano wsparcie. Czy coś się zmieniło?

>>> TRWA PLEBISCYT THE BEST OF MOTO. ZAGŁOSUJ NA SAMOCHÓD ROKU MOTO.PL I WYGRAJ NOWĄ HONDĘ CIVIC <<<

Dla Kowalskiego limit ceny wciąż jest bardzo niski. Łapie się tylko kilka samochodów

Osoby fizyczne będą mogły otrzymać dofinansowanie w wysokości 30 proc. ceny zakupu pojazdu elektrycznego lub pojazdu napędzanego wodorem. Przy czym kwota wsparcia dla pojazdu elektrycznego nie będzie mogła być wyższa niż 37 500 zł, a dla pojazdu napędzanego wodorem 90 000 zł. Dofinansowaniem będzie mógł być objęty zakup pojazdu elektrycznego, którego cena nie przekracza 125 000 zł, a w przypadku wodorowego 300 000 zł.

Dla przeciętnego Kowalskiego w limicie będzie się łapać tak naprawdę tylko kilka samochodów:

  • smart EQ fortwo i smart EQ forfour (obydwa kosztują poniżej 100 tysięcy zł),
  • VW e-Up! (96 290 zł), niedługo do sprzedaży wejdą jego bliźniaki spod znaku Skody i Seata,
  • Opel e-Corsa oraz Peugeot 208-e (lekko poniżej 125 tysięcy zł).

Inne auta będą wciąż za drogie. Renault Zoe kosztuje 133 900 zł, Nissan Leaf - 155 500 zł. Również VW ID.3 się nie załapie, bo jego cena ma oscylować wokół 130 tysięcy zł (choć możliwe, że VW jeszcze ją zbije), zapomnieć można także o schodzącym ze sceny e-Golfie (141 890 zł). Tak samo jak o autach Koreańczyków - Konie Electric (165 900 zł) i e-Niro. Nie podajemy tu cen samochodów wodorowych, bo w Polsce wciąż nie ma gdzie ich tankować. Toyotę Mirai czy Hyundaia Nexo nad Wisłą musimy więc traktować jako ciekawostki.

Mówimy o kwocie 125 tysięcy złotych brutto, tymczasem zdecydowana większość modeli całkowicie elektrycznych oferowana na polskim i europejskim rynku jest po prostu droższa. Żaden model z listy TOP10, czyli najlepiej sprzedających się modeli EV w Polsce, nie mieści się w limicie resortu energii

- oceniał projekt rozporządzenia dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych Maciej Mazur. Niestety, w tej kwestii nic się nie zmieniło. Podwyższono tylko limit dla przedsiębiorców (125 000 zł netto, nie brutto), ale Kowalski tego nie odczuje.

Kolejnym problemem jest fakt, że projekt dopłat wyklucza leasing, a przecież to on stanowi główną formę finansowania nowych samochodów nad Wisłą.

Kiedy rozporządzenie wejdzie w życie?

Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia

- informuje ministerstwo. Nie możemy więc podać jeszcze konkretnej daty, bo nie wiemy, kiedy dokładnie rozporządzenie pojawi się w Dzienniku Ustaw. Podano tylko, że dokument został skierowany do publikacji. Po jego wejściu w życie planowane jest ogłoszenie pierwszego naboru wniosków. Osoby fizyczne, które będą chciały uzyskać dofinansowanie do zakupu pojazdów, będą musiały złożyć wnioski o wsparcie.

Dofinansowanie będzie udzielane do momentu wyczerpania środków finansowych.

>>> Hulajnogi elektryczne będą traktowane jak rowery”. Ministerstwo infrastruktury przedstawiło projekt regulacji:

Więcej o:
Komentarze (70)
Dopłaty do samochodów elektrycznych - rozporządzenie w końcu podpisane. Jakie auta się załapią?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Rozsądek

    Oceniono 58 razy 40

    W ogóle nie powinno być dopłat. Brakuje na szkoły, szpitale, a będziemy dopłacać ludziom do kupna i tak bardzo drogich samochodów (które w dodatku nie za bardzo nadają się na podstawowy samochód), podczas gdy ogromna większość Polaków jeździ używkami za 5-20 tys. zł. Dopłaty do samochodów elektrycznych to jeden z największych idiotyzmów. Już lepiej dajcie te pieniądze samorządom na finansowanie likwidacji pieców węglowych - to bardziej pomoże klimatowi i naszych płucom niż nieistotna garstka elektryków, których ekologiczność i tak jest wątpliwa.

  • ochujek

    Oceniono 22 razy 18

    A te polskie miliony aut elektrycznych pewnie w całości idą na eksport. Bo w krajowej ofercie ich nie ma.

  • Gość: Jasiu

    Oceniono 31 razy 17

    Statystyczny Kowalski żyjący za średnią krajową to jeśli kupuje nowe auto to max za 70000 80000 więc te za 120000 są i tak poza jego zasięgiem. A to larum dotyczące że państwo niechce dopłacać do drogich samochodów elektrycznych to chyba na zamówienie tych bogatszych. Skoro ktoś ma kasę i chce żyć ekologicznie to dlaczego ja jako podatnik mam jeszcze do niego dopłacać. Zresztą z tymi dopłatami to jakaś bzdura państwo jeśli już chce wspierać elektromobilność to powinno subwencjonować szukanie technologii umożliwiających produkcję tanich aut a nie dopłacać bogatym aby ci mogli płacić koncernom motoryzacyjnym.

  • Gość: Tt

    Oceniono 20 razy 12

    Kowalski będzie mógł sobie kupić co najwyżej rower elektryczny. A dlaczego bogatemu do płaca z budżetu?

  • glencok

    Oceniono 12 razy 10

    Przeciętnego Kowalskiego w Polsce ogólnie nie stać nawet na nowe POLO z salonu, także tego...

  • hansolo88

    Oceniono 14 razy 8

    Typowe prawo, z ktorego mało kto skorzysta, ale w broszurze wyborczej mozna sie pochwalic jacy to my jestesmy eko.....Zero VAT dla flot na elektryki i pluginy i cała branża ruszyłaby z kopyta.

  • Gość: ASSS

    Oceniono 10 razy 6

    Bardzo się cieszę , że Ci których nie stać na zakup nawet najtańszego nowego samochodu i jeżdżą samochodami które nawet mają po kilkanaście lat (i starszymi) dorzucą się do nowego samochodu dla osób których stać na taki samochód nawet bez dopłat ...
    Brawo !!!

    :(

  • jan.go

    Oceniono 10 razy 6

    Cel szczytny Jak każdy cel można go osiągnąć mądrze i tanio oraz drogo i głupio lub nie osiągnąć go wcale Dopłata do samochodów elektrycznych dla bogatych Lub prąd za darmo jak w Kaliforni to właśnie dwa ostatnie rozwiązania Jak nie przebudujemy energetyki na zeroemisyjną i zwiększymy mocy elektrowni samochody elektryczne nie mają ekologicznego sensu a pieniądze zostają wyrzucono w błoto Wspomóżcie biednych w dochodzeniu do ekologicznego świata Bogaci poradzą sobie sami

  • kierowca.bombowca

    Oceniono 5 razy 5

    Te dopłaty są tak skalkulowane, by było ich jak najmniej. To pozorne działania rządu. Nikt im nie zarzuci, że nic nie robią 😋
    Wkrótce będziemy mieli własną markę, przecież Mateusz obiecał, a on nie rzuca słów na wiatr.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX