Opinie Moto.pl: Renault Zoe Z.E.40. Zapomniany rewolucjonista

Kiedy polski Internet żył osiągami samochodów Tesli Motors, a europejscy producenci premium obiecywali e-rewolucję w postaci kosztujących kilkaset tysięcy SUV-ów, to właśnie niepozorne Renault Zoe elektryfikowało Europę.

Nissan Leaf i Renault Zoe. Dwa samochody elektryczne, które do niedawna były tak naprawdę jedyną rozsądną propozycją dla kogoś kto szukał w miarę przystępnie wycenionego, praktycznego elektryka. Dwaj krewniacy bili się co roku o miano e-auta nr 1. Teraz to się zmieniło. VW zaprezentował ID.3, Hyundai - Ioniqa i Konę, PSA - Corsę oraz 208, a do Europy zaczęły przyjeżdżać Modele 3.

Diametralnie zmieniło się także Renault Zoe, które dostało nowy zespół napędowy, a wnętrze przeskoczyło do wyższej ligi. Do naszej redakcji przyjechało jednak Zoe sprzed tych zmian.

>>> TRWA PLEBISCYT THE BEST OF MOTO. ZAGŁOSUJ NA SAMOCHÓD ROKU MOTO.PL I WYGRAJ NOWĄ HONDĘ CIVIC <<<

Renault ZOE Z.E.40Renault ZOE Z.E.40 fot. Filip Trusz

To właśnie w kabinie czuć najbardziej, że Zoe potrzebowało już zmian.

Nie tylko widać, że sam projekt ma już kilka lat, ale do wykończenia wnętrza wykorzystano twarde i nieprzyjemne plastiki, które otaczają nas zewsząd. Również system multimedialny jest przestarzały, a przy tym nieintuicyjny w obsłudze. Wszystko to rzuca się w oczy jeszcze mocniej, bo mamy świadomość, że nowe Zoe zapożyczyło wnętrze z nowego Clio, a to oznacza prawdziwą rewolucję. Francuzi wraz z nową generację zameldowali się w samej czołówce segmentu B - wykonanie stoi na najwyższym poziomie, a system zapatrzył się na najwygodniejsze smartfony na rynku.

Renault ZOE Z.E.40Renault ZOE Z.E.40 fot. Renault

Pierwsze wrażenie jest dobre, bo Zoe wciąż jest miłe dla oka. Drugie, związane z wnętrzem - dużo gorsze. Renault Zoe ma jednak w rękawie asa, którym z miejsca mnie do siebie przekonało.

Napęd testowanej wersji Z.E.40 to elektryczny silnik o mocy 92 KM. Na papierze osiągi wypadają blado. 13,2 do setki i 130 km/h prędkości maksymalnej nie zachwyci nikogo, zwłaszcza osób, które zaczytują się w artykułach o Tesli i Porsche. Zoe się tym nie przejmuje i doskonale wie, jak wykorzystać niewielką moc. To miejski samochód i właśnie w mieście czuje się najlepiej. Przyspieszenie jest błyskawiczne, a autko zrywa się na pierwszych metrach znacznie szybciej od samochodów z klasycznym napędem. Przy zmianie pasa, włączaniu się do ruchu czy ruszaniu spod świateł Renault nie ma sobie równych. Do prędkości obowiązujących w mieście rozpędza się zaskakująco chętnie i żwawo, dopiero później traci moc.

Jeździ poprawnie, nie można narzekać na wybieranie nierówności, jest przyjemnie komfortowe, wysoką masę czuć w ostrzejszych zakrętach, ale do takich manewrów w ogóle nie zachęca, m.in wysoką pozycją za kierownicą (siedzimy na akumulatorach). Prowadzeniem Zoe Z.E.40 z pewnością was nie zachwyci, ale to wciąż porządny mieszczuch. Z ogromnym plusem w postaci jazdy po buspasach.

Renault ZOE Z.E.40Renault ZOE Z.E.40 fot. Filip Trusz

Akumulatory tej wersji mają 41 kWh i wg producenta zapewniają 300 km zasięgu. Ja jeździłem głównie po mieście (okazjonalne wypady na obwodnicę) i realny zasięg podczas testu wyniósł około 250 km. Naprawdę świetny wynik, jak dla auta, które stworzono z myślą o typowo miejskiej jeździe. Wiele badań wskazuje, że większość kierowców nie pokonuje dziennie więcej niż kilkadziesiąt kilometrów. Ci, którzy dojeżdżają do pracy więcej lub często ruszają w długie trasy raczej nie interesują się elektrykiem segmentu B. Bo na ekspresówkach i autostradach zasięg spada w znacznie szybszym tempie, a autko staje się nieprzyjemnie nerwowe.

Jak wygląda sprawa ładowania? Z klasycznego, domowego gniazdka Zoe Z.E.40 naładujecie do pełna w 25 godzin. Z kolei szybka ładowarka 43 kW będzie potrzebowała 1 godz. 40 min., żeby pokazać 80 proc.

Renault ZOE Z.E.40Renault ZOE Z.E.40 fot. Renault

Testowane przez nas Zoe Z.E.40 kosztuje teraz 133 900 zł. Dużo, jak na tak małe auto, ale, niestety, wszystkie elektryki są drogie. Koncernowi PSA niedawno udało się zbić cenę 208 i Corsy do 125 tysięcy zł. Możemy się spodziewać, że Renault wraz schodzeniem aktualnego modelu ze sceny będzie kusić rabatami.

Renault Zoe Z.E.40 - czy warto zainteresować się starszym modelem?

To wciąż bardzo ciekawy samochód. Największym minusem jest przestarzałe wnętrze, ale nie każdemu kierowcy budżetowy charakter auta przeszkadza. Jeżeli przymkniemy oko na plastiki i stary system, to Renault Zoe okaże się wyjątkowo przyjemnym na co dzień samochodem. Ze swoim silnikiem elektrycznym znakomicie odnajduje się w ruchu miejskim, a realny zasięg powyżej 200 km pozwala nie przejmować się ładowaniem. To też całkiem praktyczny i wygodny samochód ze sporym bagażnikiem (338 l). Do pełni szczęścia brakuje przestronniejszej tylnej kanapy.

Tydzień z Renault Zoe bardzo mnie zaskoczył, bo nie spodziewał się, że tak polubię tego sympatycznego malucha. W kategorii "samochód miejski" to wciąż bardzo dobra propozycja. Nic dziwnego, że na zachodzie auto cieszy się tak dużą popularnością. W Polsce pozostaje ciekawostką przez wysoką cenę.

Renault Zoe Z.E.40Renault Zoe Z.E.40 fot. Filip Trusz

>>> Zobacz naszą relacje z Salonu Samochodowego w Tokio. Najważniejsze premiery na krótkim filmie:

Więcej o:
Komentarze (2)
Renault Zoe Z.E.40 - opinie, test, zużycie. Zapomniany rewolucjonista
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Leon

    Oceniono 1 raz 1

    Zapomniany w Polsce, gdzie dymią śmierdziuchy w TDI. Bardzo popularny i ceniony na zachód od Odry.

  • Gość: Poll

    0

    Cena jest ogromna jak za takie auto. Rozumiem modę na elektryki ale mnie na to nie stać. O wiele lepiej do miasta pasuje mi mój hybrydowy yaris, kosztował połowę tego a spalala 4,4l na setkę i co ważne nie łąduję się go z gniazdka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX