Dopłaty do samochodów elektrycznych. Nowe propozycje Ministerstwa - na dopłaty załapie się więcej samochodów

Ministerstwo Energii wciąż pracuje nad programem dopłat do samochodów elektrycznych. Nowe propozycje zakładają utrzymanie maksymalnej ceny na poziomie 125 tys. zł, ale w przypadku przedsiębiorców będzie to kwota netto. To oznacza, że na dopłaty załapie się więcej aut.

Rządowy projekt dopłat to pozorne wsparcie elektromobilności - pisaliśmy w połowie lipca, kiedy poznaliśmy jego założenia. Tak mocne stwierdzenie znalazło się w komentarzu Polskiego Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych. Teraz Ministerstwo Energii opublikowało kolejne propozycje. Niektóre ze zmian zostały pozytywnie ocenione przez ekspertów, którzy do tej pory krytykowali projekt rozporządzenia.

Podział elektryków na kategorie. Wiemy, ile rząd chce dopłacać do każdej z nich

Dopłaty mają zależeć nie tylko od ceny pojazdu, ale też jego kategorii. Ministerstwo proponuje następujący podział:

  • Kategoria M1 - pojazdy służące do przewozu osób, mające nie więcej niż 8 miejsc, to właśnie do tej kategorii załapią się samochody osobowe
  • M2 - pojazdy do przewozu osób, mające więcej niż 8 miejsc oprócz siedzenia kierowcy, o DMC < 5 ton,
  • N1 - pojazdy do przewozu ładunków, mające DMC < 3,5 tony,
  • N2 - pojazdy do przewozu ładunków, DMC od 3,5 do 12 tony,
  • N3 - pojazdy do przewozu ładunków, DMC powyżej 12 ton,
  • L - pojazdy dwukołowe lub trójkołowe, niektóre pojazdy czterokołowe. Tutaj znajdziemy m.in. motorowery i motocykle.
Uzależnienie wysokości wsparcia od kategorii pojazdu oceniamy pozytywnie. Polska branża elektromobilności, w ramach prowadzonych konsultacji publicznych projektu rozporządzenia, aktywnie zabiegała o wsparcie uwzględniające realia rynku. To naturalne, że w odniesieniu do droższych, w pełni elektrycznych pojazdów dostawczych i ciężarowych, mają obowiązywać proporcjonalnie wyższe dotacje niż w przypadku elektrycznych pojazdów osobowych. Wsparcie do 70 tys. zł w przypadku elektrycznego samochodu dostawczego może stanowić bardzo skuteczną zachętę dla potencjalnych nabywców i rozwijać sektor zeroemisyjnej logistyki w polskich miastach

- mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA (Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych). Dopłaty do poszczególnych kategorii mają wyglądać następująco:

Nowe propozycje dopłat do samochodów elektrycznychNowe propozycje dopłat do samochodów elektrycznych fot. PSPA

Limit dla samochodów osobowych to wciąż 125 tysięcy złotych. Przedsiębiorcy będą to liczyli jako kwotę netto

Najdroższy osobowy samochód elektryczny, na który otrzymać będzie można dopłatę może kosztować maksymalnie 125 tysięcy złotych. To się nie zmienia, ale jeżeli pojazd zostanie zakupiony przez przedsiębiorcę, to limit będzie kwotą netto. Oznacza to, że realnie dopłaty dla firm będą możliwe dla samochodów, za które trzeba zapłacić 154 tysiące złotych.

Dzięki temu, na mocy projektowanych przepisów, wsparcie obejmie więcej modeli pojazdów elektrycznych niż w przypadku osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej

- komentuje PSPA. Dla "przeciętnego Kowalskiego" w limicie wciąż łapać się będą tak naprawdę tylko 4 auta:

  • smart EQ fortwo i smart EQ forfour (obydwa kosztują poniżej 100 tysięcy zł)
  • VW e-Up! (101 790 zł), niedługo do sprzedaży wejdą jego bliźniaki spod znaku Skody i Seata,
  • Opel e-Corsa (124 590 zł).

Dla przedsiębiorców osiągalny okaże się bardzo popularny w Europie model, Renault ZOE (133 900 zł). Inne najpopularniejsze e-auta są wciąż droższe. Przykładowo, Nissan Leaf kosztuje 157 700 zł, VW e-Golf 169 490 zł, a Hyundai Kona Electric - 165 900 zł. Nie są to już jednak duże różnice. Możliwe, że polscy importerzy postanowią dostosować cenniki do nowych przepisów.

>>> “Hulajnogi elektryczne będą traktowane jak rowery”. Ministerstwo infrastruktury przedstawiło projekt regulacji:

Wsparcie dla transportu zbiorowego:

Wsparcie dla transportu zbiorowegoWsparcie dla transportu zbiorowego fot. PSPA

Proponowane dopłaty do autobusów i trolejbusów są bardzo pozytywnie oceniane przez PSPA:

Takie wsparcie zakupu autobusów zero- i niskoemisyjnych z pewnością przyczyni się do dalszego rozwoju ekologicznego transportu zbiorowego w Polsce. W tej kategorii nasz kraj już obecnie jest jednym z europejskich liderów i powinniśmy trzymać ten kurs.

Propozycje wsparcia rozwoju infrastruktury

Jednym z największych problemów stojących na drodze elektromobilności w naszym kraju jest brak odpowiedniej infrastruktury. To także ma się zmienić dzięki rządowym dopłatom. Dopłata do stacji ładowania normalnej mocy wyniesie do 25,5 tys. zł, dużej mocy do 150 tys. zł, a jeżeli infrastruktura ma służyć do ładowania środków publicznego transportu zbiorowego – do 240 tys. zł.

Rozbudowa infrastrukturyRozbudowa infrastruktury fot. PSPA

Propozycje, o których piszemy wciąż nie są ostateczne. Możliwe są kolejne zmiany. Projekt rozporządzenia Ministerstwa Energii będzie szczegółowo omawiany w trakcie Kongresu Nowej Mobilności, odbywającego się w dniach 9-10 września w Lublinie. 

Więcej o:
Komentarze (25)
Dopłaty do samochodów elektrycznych. Nowe propozycje Ministerstwa - do dopłat załapie się więcej samochodów
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • 162tony

    Oceniono 4 razy 4

    A co z dopłatami do instalacji i paliwa LPG... które są czystsze niż elektryki zasilane z elektrowni węglowej Bełchatów...

  • boczny_obserwator

    Oceniono 14 razy 2

    Nie dość że etatowcy w przeciwieństwie do działaczy gospodarczych muszą zapłacić ceną+VAT+PIT to jeszcze ministerstwo rzuca im kłody pod nogi. A tak w ogóle, to etatowcy powinni móc kupić raz na 4 laty samochód bez VATu jak urzędnicy unijni.

  • kivvvi

    Oceniono 1 raz 1

    Trzeba ludzi dobrze zachęcić bo jak narazie to cena elektryka odstrasza. I tak jak kilka lat temu mówiło sie ze główną barierą sa stacje ładowania a wlasciwie ich brak - tak teraz greenway ma juz ponad 200 szybkich ładowarek ktore co najwazniejsze stoja w roznych miejscach, bo i w miastach i na trasach. Problem w tej chwili to jeszcze cena samego samochodu. Dopłaty od państwa sa konieczne

  • Gość: kamino

    Oceniono 1 raz 1

    Dopłaty do wszystkich aut niskoemisyjnych w tym hybryd, znacznie więcej osób skorzysta, a hybryda yaris jest znacznie tańsza w zakupie jak niemiecki elektryk

  • obserwator_86

    Oceniono 3 razy 1

    Polska nie jest przygotowana na masowe przechodzenie na auta elektryczne - nie ma jak pomieścić miejsc do ładowania, a nawet jeśli w końcu to się uda (powiedzmy duże place/nieużytki przekształcone na mega ładowarkę), to spotkamy się z problemem jak to zasilić - sieci energetyczne już dyszą, gdy wpadnie trochę upałów, a postawienie na jednym placu np. 50-100 ładowarek technologicznie będzie wymagało olbrzymiej przebudowy.

    Cenowo też słabo to wygląda - załadowanie auta elektrycznego nie jest wiele tańsze niż benzynowego niskoemisyjnego (jakieś 1-1,2l 80-110KM). A pamiętać należy, że dalej może to pełnić formę jedynie drugiego auta w rodzinie, bo zrobić tym trasę kilkaset kilometrów, to abstrakcja jeśli nie zakładamy wyłącznie przejazdu przez główne aglomeracje. Za każdym razem, jak ktoś zachwala elektryki, to pokazuje trasę typu Poznań-Warszawa-Kraków itd. Ok, zgadza się. Ale niech weźmie zapakuje rodzinkę i ruszy taką Teslą na Kaszuby/Mazury...

    Kwestia ekologii, to kolejny absurd - produkcja nowych aut pochłonie zyski związane z niższą emisją (pomińmy milczeniem to, skąd w Polsce owy prąd miałby pochodzić...). Te nowe auta trzeba będzie gdzieś parkować, a jak bumerang wraca problem braku miejsc parkingowych w większych miastach i miejscowościach turystycznych. Ktoś, kto zakupi elektryka będzie miał go w pakiecie z czymś na trasy (czyli zapewne mocniejszy silnik, większe spalanie, bo problem z 15l w mieście odpada).

  • pomaranczowoczarny

    Oceniono 5 razy 1

    Te dopłaty to bzdura która podczyści budżet i niczego nie zmieni ale pozwoli bogatym kupić sobie zabawkę na rok- dwa lata. Poprzednio unia propagowała diesle jako te lepsze a teraz te złe to diesle, ciekawe co będzie za kilka lat, jak trzeba będzie sprzątać akumulatory z rynku. Zamiast promować lpg czy inny gaz brniemy w bzdurny projekt nie mając własnej produkcji.

  • ks-t

    0

    Z czego kierowcy mają się ucieszyć? Że z ich podatków paru krezusów z PIS dostanie dotację do kosztownych zabawek?

  • Gość: polok

    0

    Może nie dopłaty, a zejść z podatku z aut hybrydowych. To też są auta niskoemisyjne, a takie c-hr jest stylistycznie ok, planuje. Może chociaż parking za free będzie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX