Milion samochodów elektrycznych w Polsce do 2025 roku. Brakuje tylko 994 tys. aut, by osiągnąć cel

Piotr Kozłowski
Śmieszna jest ekscytacja towarzysząca analizom rynku samochodów elektrycznych w Polsce. "Sprzedaż rok do roku wzrosła o połowę", "Polacy kupują coraz więcej aut elektrycznych". Idąc tym optymistycznym tropem, wspomnę tylko, że do realizacji rządowego planu elektromobilności brakuje już tylko 994 tys. aut.

Po Polsce jeździ obecnie około 6 tys. samochodów elektrycznych. Co ciekawe, w oficjalnych statystykach zalicza się do nich również hybrydy typu plug-in. Dziwne, bo sam rząd najwyraźniej nie uznaje ich za pojazdy na prąd, bo nie objął ich dopłatami, które będą przysługiwać zainteresowanym zakupem samochodów elektrycznym.

Sporo barier

Rynek weryfikuje. Tyle można powiedzieć po trzech latach intensywnych dyskusji nad tym, czy elektromobilność ma szanse powodzenia w Polsce. Jak na razie samochodów elektrycznych sprzedano w Polsce jak na lekarstwo, a kupują je przeważnie nie zwykli Kowalscy, a firmy flotowe.

Nic dziwnego. Cena takich aut zaczyna się od około 120 tysięcy złotych i mowa tutaj nie o pojazdach z wyższej półki, a zwykłych miejskich pojazdach kompaktowych, i to w podstawowym wyposażeniu. Powiedzmy sobie szczerze, przeciętnego Kowalskiego nie stać na pojazd elektryczny. Pokazują to statystki i średnia cena, jaką płaci za używany pojazd z zagranicy przeciętny Polak (około 20 tys. zł). Nawet gdyby Polacy chcieli sobie taki samochód kupić, to po uwzględnieniu rządowej dopłaty w maksymalnej wysokości (37,5 tys. zł), i tak w najbardziej optymistycznym przypadku muszą dopłacić do elektryka dalsze 70 proc. jego wartości, czyli około 90 tysięcy złotych.

Problemem jest też infrastruktura, której w zasadzie brak. Stacji ładowania jest w Polsce niewiele ponad 700. Z zapowiadanego na 2025 rok miliona elektryków robi się już powoli 300 tysięcy, a i to jest wariant bardzo optymistyczny. Patrząc na tempo wzrostu liczby pojazdów elektrycznych w Polsce nie ma co liczyć, że liczba ta zostanie osiągnięta.

Sprawdza się to, o czym wielu mówiło już dawno. Elektromobilność ma szansę w Polsce, ale na większą skalę jedynie w transporcie publicznym. Potwierdza to zaprezentowany niedawno raport 'Analiza stanu rozwoju oraz aktualnych trendów rozwojowych w obszarze elektromobilności w Polsce'. Barier do pokonania jest w naszej ocenie zbyt dużo, byśmy w najbliższym czasie mogli mówić nie o milionie, ale nawet 300 tysiącach elektryków

- mówi Alfred Franke, Prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Żartownisie wskazują, że gdyby do miliona liczyć coraz popularniejsze hulajnogi elektryczne, to cel byłby bardziej realny do spełnienia.

Raport zaprezentowany w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii określa proces elektryfikacji transportu drogowego jako znajdujący się "na wstępnym etapie rozwoju". Również szanse na wdrożenie do produkcji polskiego samochodu elektrycznego raport określa jako "raczej niewielkie". Tak. W raporcie zleconym przez rząd pada stwierdzenie, że wprowadzenie do produkcji polskiego samochodu elektrycznego jest raczej niewielkie. Eksperci nie widzą szans na popyt na takie auto.

Czysty klimat - rozwiązań jest wiele

Dyskusja nad elektromobilnością nie rozpoczęłaby się zapewne, gdyby nie zaufanie, jakie zawiedli producenci pojazdów i zauważalne (niekorzystne) zmiany klimatu. Obecnie w cieniu afery Dieselgate pojazdy traktuje się zerojedynkowo. Te z tradycyjnym napędem są złe, z kolei te elektryczne są dobre, niezależnie od wątpliwości co do ich faktycznego wpływu na środowisko, a tutaj pojawia się coraz więcej opinii negujących ich zerowy ślad węglowy. Badania wykazują nawet, że jest on porównywalny ze śladem, jaki zostawiają pojazdy z napędem konwencjonalnym.

Eksperci motoryzacyjni wskazują, że nie ma i nie powinno być jednej drogi, jaką można dojść do niskoemisyjnego transportu. Wręcz przeciwnie. Nie tylko elektromobilność, ale też inne technologie odegrają rolę w walce o klimat, choć z pewnością wymagają one jeszcze wielu prac nad ich ulepszaniem.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że prac wymaga też np. recykling baterii. Już teraz słyszy się głosy, że surowców do ich produkcji zabraknie. Być może pomóc mogą pojazdy napędzane wodorem, szczególnie w Polsce, która ma ogromne moce produkcyjne w tym zakresie, LNG/CNG i hybrydowe, a także konwencjonalne napędy. W tym miejscu, w którym się znajdujemy, trudno wskazać jeden dominujący w przyszłości napęd.

Więcej o:
Komentarze (33)
Milion samochodów elektrycznych w Polsce do 2025 roku. Marzenia a rzeczywistość
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • proxi_33

    Oceniono 1 raz -1

    Nie wiem czy ktokolwiek wierzył w to, ze ten milion osiagniemy. Dl mnie to wciaz bajka, ale i tak pocieszajace jest to co jest. Bo to jednak spory postep jakby nie patrzec. bariery jakie idze na ten moment to przede wszystkim koszt zakupu elektryka, bo z tego co widac na mapie greenway to liczba stacji lada moment bedzie juz wystarczajaca. W tej chwili wieksze miasta maja stacje ładowania - minimum jedną!

  • Gość: faaf

    Oceniono 2 razy 0

    Mogliby jakieś dopłaty do hybryd zrobić. Po ulicach widać, że coraz więcej hybrydowych toyot jeździ, ludzie je kupują. Zawsze lepiej aby niskoemisyjne auta jeździły niż jakieś wymyślone elektryki

  • Gość: Maniek

    Oceniono 1 raz 1

    Jak dla mnie to wodorowe auta są przyszłością i w to moglibyśmy inwestować. Takie mirai jest świetne, bo jedyny efekt spalania to para wodna.

  • Gość: Paul

    Oceniono 1 raz 1

    Ludzi nie stać na te elektryki więc nie dziwne, że ich nie kupujemy. Sam na corollę e12 wydałem 18 tys. Jeździ dobrze i dużo w nią nie wkładam. A elektryk to dla mnie zbędny kosztowny bajer. Wolę spalinowe auta

  • kolobc

    Oceniono 1 raz 1

    Co za debilizm. W Polsce? Kazdy moze jezdzic samochodem elektrycznym ale jak wiecie u nas zeby je naladowac bedzie trzeba spalic wiecej wegla.. taka filozofia. I nie mowcie o odnawialnych zrodlach energii skoro 99% terenow polski zostalo wylaczonych z mozliwosci stawiania wiatrakow. Pozdro

  • zbieg-z-ciemnogrodu

    Oceniono 3 razy -1

    Pierdylion samochodów elektrycznych

  • ceppisowski

    Oceniono 4 razy 2

    Nie smiejcie sie z naszego premiera
    To uczciwy czlowiek bo pisowiec i katolik
    Jezeli Morawiecki mowi ze bedzie milion to bedzie
    Przeciez nie robilby ze swoich wyborcow debilow

  • zacisze16

    Oceniono 3 razy -1

    Do tanga trzeba dwojga.... punkt pierwszy czyli trzeba kasy.... i to dużo kasy na swojski samochód elektryczny a do tego trzeba mieć wizję i pewność że to wypali w PL... Niestety jesteśmy bardzo daleko za technologią motoryzacyjną....Łza za Syrenką czy Polonezem nic tutaj nie pomoże.... Giganty motoryzacyjne nie śpią... Chyba prawie wszystkie firmy motoryzacyjne mają coś do zaofiarowała a mamy tylko Mateusza Morawieckiego...

  • 174pit

    Oceniono 2 razy 2

    Macierenko, gdy kłamał o zakupie śmigłowców, pokazywał model w skali - mniej więcej - 1:32. Ten łgarz jest cwańszy - pokazuje atrapę w skali 1:1.
    Trzeba mieć naprawdę umysł lotny jak blok granitu, żeby wierzyć pisim kłamcom.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX