Czy leasing pojazdu elektrycznego się opłaca? Mamy wyliczenia w porównaniu do samochodu z silnikiem spalinowym

Bez odpowiedniego finansowania szybkie zwiększenie liczby samochodów elektrycznych na drogach będzie problematyczne. Publikujemy porównanie kosztów finansowania zakupu samochodu elektrycznego w porównaniu do samochodu z silnikiem spalinowym.

Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie systematycznie się zwiększa. Ale wciąż tego typu pojazdy stanowią niszę. W minionym roku średnia liczba tych pojazdów sięgnęła 1,2 procenta całego parku nowych aut. W Polsce jest ich jeszcze mniej.

W zeszłym roku zarejestrowano w kraju nad Wisłą 1,6 mln samochodów osobowych i dostawczych, w tym 60 proc. z nich stanowiły auta z drugiej ręki. Udział modeli elektrycznych w sprzedaży wyniósł zaledwie 0,2 proc. (1324 sztuk). Jest to wzrost, biorąc pod uwagę, że w 2017 roku było to 1068 sztuk. Tym samym od momentu wejścia w życie Ustawy o elektromobilności, po polskich drogach jeździ około 3,5 tys. pojazdów EV.

Najbardziej popularnym modelem w kraju zarówno w 2017, jak i 2018 roku był Nissan LEAF. Tuż za nim uplasowało się BMW i3.
Klienci mogli wybierać spośród 13 modeli w pełni elektrycznych oraz 24 modeli hybrydowych typu plug-in.

Według przygotowanego przez PSPA oraz Frost & Sullivan raportu „Polish EV Outlook 2019” wynika, że proponowane przez Rząd zmiany w ramach Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, przyczynią się do wzrostu ogólnej liczby pojazdów zero- i niskoemisyjnych na polskich drogach. Według założeń w 2025 roku będzie około 300 tys. pojazdów EV. Jest to mniej więcej tyle ile obecnie jest zarejestrowanych w Norwegii.

Elektromobilność w Polsce napędzą firmy

Nie ma co ukrywać, w Polsce rozwój elektromobilności zależy głownie od podejścia firm do tego typu aut, a w tym przypadku najważniejszym kryterium jest opłacalność.

EFL na potrzeby raportu „Elektromobilność w Polsce. Perspektywy rozwoju, szanse i zagrożenia” przygotował porównanie kosztów zakupu i użytkowania auta spalinowego oraz elektrycznego.

Jak zawraca uwagę Radosław Kuczyński, prezes EFL – Wizja miliona aut elektrycznych (EV) jeżdżących po polskich drogach już w 2025 roku, jest bardzo ambitna i bez rozbudowanego systemu zachęt, może okazać się nierealna. Tym bardziej, jeśli elektromobilnością nie zaciekawimy przedsiębiorców, którzy w Polsce odpowiadają średnio za 2/3 rynku sprzedaży nowych samochodów osobowych. A jak wynika z badania zrealizowanego przez Carefleet, sektor MŚP z dużym dystansem podchodzi do samochodów z napędami alternatywnymi. Aż 9 na 10 ankietowanych deklaruje, że nie zamierza nabyć tego typu pojazdów w najbliższym czasie.

Porównanie kosztów finansowania i użytkowania samochodu elektrycznego i auta z klasycznym napędem

Dla opracowania porównania symulacji kosztów zakupu i użytkowania pojazdu wyposażonego w silnik spalinowy i w napęd elektryczny, przyjęto następujące założenia:

  • Samochody – reprezentujące segment C,
  • Ceny pojazdów – netto,
  • Porównanie dotyczy 4 opcji:
  • ICE z ceną katalogową,
  • EV z ceną katalogową,
  • EV z ceną skorygowaną o dopłatę w wysokości podatku akcyzowego,
  • EV z ceną skorygowaną o dopłaty w wysokości podatków akcyzowego i VAT,
  • Okres umowy – 3 lata,
  • Nominalna roczna stopa procentowa jest identyczna w przypadku wszystkich wariantów ofert,
  • Wpłata własna –10 proc. ceny pojazdu,
  • Rata miesięczna netto – pokrywająca wyłącznie finansowanie zakupu
  • Koszty ubezpieczenia i usług dodatkowych nie zostały uwzględnione w celu uproszczenia analizy,
  • Leasing klasyczny (operacyjny) – wykup 1 proc.
  • Leasing z wysokim wykupem (HRV) – wykup 45 proc.
  • Przebieg roczny pojazdu – 20 tys. km
  • Koszt przejechania 1 km uwzględnia koszty:
    - raty miesięcznej,
    - średniego kosztu paliwa/naładowania pojazdu elektrycznego (ICE: 45 zł/100 km; EV: 5 zł/100 km).

Finansowanie zakupu pojazdu pożyczką

W pierwszym przypadku firma EFL podjęła rozważania dotyczące symulacji przy instrumencie finansowym, jaką jest pożyczka. Cena pojazdu spalinowego wynosiła 55 854 zł. Dla EV było to 104 065 zł z uwzględnieniem wszystkich dodatkowych opłat.

W przypadku zdjęcia akcyzy było to już 100 936 zł, a gdy odliczymy VAT to cena końcowa wynosi 82 062 zł. Przy powyższych założeniach rata miesięczna wynosi dla auta spalinowego 1541 zł. Natomiast dla auta EV jest to: 2871 zł (dla opcji ze wszystkimi opłatami), 2784 zł (przy braku akcyzy) oraz 2264 zł (bez akcyzy i bez VAT).

Różnica procentowa w odniesieniu do silnika spalinowego wynosi odpowiednio 29,25 i 2 proc. Wynika z tego, że najmniejsza różnica zachodzi w przypadku, kiedy z pojazdu elektrycznego zdjęte zostałyby wszystkie dodatkowe koszty. Wtedy koszt przejechania kilometra wyniósłby 1,41 zł (dla auta z silnikiem spalinowym – 1,37 zł).

Finansowanie zakupu pojazdu klasycznym leasingiem

Druga symulacja jaka została wykonana dotyczyła leasingu klasycznego. Ceny pojazdów są takie same jak w pierwszym przykładzie. Różnice są natomiast w racie miesięcznej netto. Okazuje się, że są one nieco większe niż przy pożyczce.

W przypadku auta z silnikiem spalinowym jest to 1566 zł. Dla samochodu elektrycznego jest to w zależności od opcji (ze wszystkimi opłatami, bez akcyzy, bez akcyzy i VAT): 2918 zł, 2830 zł oraz 2301 zł. Przy tej opcji finansowej koszt przejechania kilometra kosztuje: 1,36 zł – dla ICE, 1,75 zł – dla EV, 1,70 zł – dla EV bez akcyzy, 1,39 zł – dla EV bez akcyzy i bez VAT.

Wynika z tego, że najbardziej opłacalną opcją dla samochodu elektrycznego byłaby ostatnia opcja, czyli bez akcyzy i VATu. Wtedy różnica pomiędzy pojazdem spalinowym a elektrycznym wyniosłaby 2 proc. na niekorzyść tego drugiego.

Leasing z wysoką wartością rezydualną

Trzecią opcją i zarazem jedną z najbardziej rozwojowych jest leasing z wysoką wartością rezydualną.
Dla pojazdu spalinowego rata miesięczna netto wynosi 854 zł. Z kolei dla auta EV w zależności od opcji wynosi odpowiednio: 1591 zł, 1543 zł oraz 1254 zł. W tym zestawieniu warto zwrócić w szczególności uwagę na ostatnią opcję, czyli przy nieuwzględnieniu akcyzy oraz VATu. Okazuje się, że koszt przejechania jednego kilometra (0,78 zł) wynosi mniej niż dla auta z silnikiem spalinowym (0,95 zł). Różnica procentowa jest spora, ponieważ wynosi 18 proc.

Czy będzie taniej?

Rynek samochodów elektrycznych wciąż raczkuje. Głównymi problemami tego typu pojazdów są: zasięg oraz cena akumulatorów stanowiąca około 45 proc. wartości pojazdu. To wpływa na kwotę zakupu, która z kolei rzutuje na miesięczne zobowiązanie.

Opłacalność pojazdów EV jest ściśle powiązana z tym jaka będzie cena prądu za ładowanie pojazdu elektrycznego oraz z tym, czy ze strony Państwa będą wdrożone programy promujące tego typu pojazdy. Obecnie ładowanie auta elektrycznego nie jest drogie.

W Polsce do dyspozycji mamy trzy palny taryfowe dla domów jednorodzinnych: G11, G12 oraz G12w. W zależności od ich rodzaju są inne stawiki za kWh. W pierwszym przypadku jest to stała opłata 0,58 zł/kWh.

Z kolei przy G12 jest to dzielone na godziny. W tak zwanym szczycie (od 6 do 13 oraz od 15 do 22) cena wynosi 0,57 zł/kWh. Poza szczytem, czyli od 13 do 15 i od 22 do 6 rano, jest to 0,25 zł/kWh.

Natomiast w przypadku G12w jest to 0,62 zł/kWh w szczycie i 0,25 zł/kWh poza nim. Dodatkowo obniżona stawka obowiązuje też w weekendy i święta. Według tych stawek roczny koszt za ładowanie auta elektrycznego (przy założeniu pokonywania rocznie 21 900 km – 60 km dziennie) jest to 2089 zł w taryfie G11, 2053 zł – w taryfie G12 w szczycie, a poza nim jest to 900 zł, natomiast w G12w kwoty te wynoszą 2233 zł w szczycie i 900 zł poza nim.

Przedstawione wyżej kwoty są o wiele mniejsze niż koszt paliwa. Dla założenia 45 zł/100 km i zużyciu paliwa na poziomie 9 l/100 km, daje nam to średnią cenę za litr wynoszącą 5 zł. Przy tego typu obliczeniach roczny koszt za paliwo wynosi około 9850 zł. To jest jednak równoważone ceną zakupu.

Kolejną kwestią jest wartość rezydualna. Eurotax wyliczył takową wartość dla Nissana LEAF po 3 latach, w których przejechał 60 000 km. Wartość rezydualna wersji Acenta po takim okresie i przebiegu wyniosła 56,1 proc., a dla specyfikacji N?Connecta – 57,3 proc. Warto nadmienić, że w porównaniu do poprzedniej generacji są to wyniki lepsze odpowiednio o 4 i 6,5 proc. Tym samym są one zbliżone do pojazdów osobowych z silnikami spalinowymi.

Wydaje się, że leasing pojazdów elektrycznych będzie w przyszłości najlepszą opcją finansową. Jednak w tym momencie jest to jeszcze niezbyt opłacalne. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju aut na prąd to już niedługo będziemy mieli na rynku korzystniejsze opcje finansowe, które dla wielu podmiotów będą zachętą do przesiadki właśnie na takie pojazdy.

Więcej o:
Komentarze (13)
Porównanie kosztów leasingu samochodu elektrycznego do samochodu spalinowego. Czy to się opłaca?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • liczbynieklamia

    Oceniono 7 razy 5

    Piszecie o przekonywaniu firm, uwzględniacie najpopularniejszą formę finansowania firmowego, czyli leasing, a potem ceny prądu liczycie dla taryf dla osób indywidualnych, a nie firmowych.

    Z drugiej strony liczenie wartości rezydualnej dla samochodów elektrycznych to ssanie z brudnego palucha - doświadczenie uczy, że gdy zrobi się moda na nowe samochody elektryczne, to wytworzy się potężny popyt na używane samochody elektryczne, więc wartości rezydualne wzrosną i to znacznie. To nastąpi, tylko nie wiadomo kiedy.

    20 tysięcy przebiegu to też założenie dziwne. Takie auta raczej nie latają tras, bo ciężko o sensowny pomysł na ładowanie, więc dominować będą dwie grupy - jedna potrzebująca na dojazdy dom - praca - zakupy - dom (tutaj przebiegi będą bliżej 10 niż 20 tysięcy) i firmy np. wożące rzeczy po mieście (tutaj z kolei przebiegi będą powyżej 40 tysięcy rocznie).

    Podsumowując - liczenie setek nietypowych przypadków nic nie daje. Każdy może sobie policzyć swój i dojść do jakiegoś wniosku. W większości przypadków pewnie standardowego - że bardziej opłacalne są rozwiązania typowe niż nowatorskie, więc samochody spalinowe są wciąż korzystniejsze finansowo niż samochody elektryczne, tak jak monitory kineskopowe były bardziej opłacalne od monitorów LCD, gdy ta technologia dopiero zdobywała rynek.

  • mcguirre

    Oceniono 2 razy 2

    Nie, nie opłaca się.

  • Gość: Krzysztof

    Oceniono 2 razy 2

    Jak w przypadku każdego produktu, jest spora rzesza "innowatorów" gotowych zobaczyć jak to jest. Lubią nowinki i nie jest ważne, czy to praktyczne i tanie.

    Zaraz za nimi plasują się "praktycy" - lubią innowacje, nawet jeśli to nieopłacalne pod warunkiem, że to choć trochę praktyczne. EV którego nie ma gdzie naładować praktyczny nie jest - i tu bym upatrywał progu wejścia w kolejny etap upowszechnienia elektromobilności. Gdyby zaczęły się pojawiać inteligentnie rozmieszczane szybkie ładowarki (być może najpierw w miejskich i podmiejskich "sypialniach" dużych miast) chętnych znalazłoby się dużo więcej. Gdyby jeszcze były bezpłatne cena zakupu nie byłaby czynnikiem aż tak odstraszającym.

    Tak było, gdy w Polsce pojawiła się telefonia komórkowa. Początkowo telefon kosztował fortunę i kupowali tylko nieliczni. Inni też chętnie by kupili ale po co, skoro było gdzie rozmawiać.

    W oczach Kowalskiego te punkty ładowania są rzadkością - i to płatną. Gdyby na swoim osiedlu zobaczył kilkustanowiskową ładowarkę, zacząłby się drapać w głowę... Za nim poszliby naśladowcy, popyt by się wzbudził, ceny by spadły itd.

    A gdy Kowalski prowadzi biznes, to myśl o paraliżu komunikacyjnym w związku z brakiem możliwości naładowania samochodu przekreśla temat - nie cena samochodu. Zakup nowego diesla też jest ekonomicznie nieuzasadniony dla przebiegów do 20.000 km rocznie - a sprzedaż ma się dobrze.

    Reasumując, finansowe zachęty do elektromobliności powinny pójść w stronę powszechnego dostępu do elektryczności dla EV, może nawet początkowo bezpłatnej. Potem już poleci.

  • proxi_33

    Oceniono 1 raz 1

    Wszystko jest kwestią podejścia firmy. U nas szef do floty dołączył dwa lata temu 2 elektryki, na ten rok wrzucił w budżet kolejne dwa na jesień. To staje sie standardem przykładem krajów europejskich. Co więcej, jak widac u nas tez zaczynają sie pojawiać firmy, które na terenie swoich przedsiebiorstw stawiaja staje ładowania greenway'a. Nie chodzi juz tylko o eygodę jazdy ale o promowanie inicjatywy ekojazdy zwłaszcza ze liczba elektrykow na polskich trasach jest coraz wieksza

  • Gość: zap

    Oceniono 1 raz 1

    Jak dla mnie tylko i wyłącznie klasyczne napędy, mam teraz w leasingu rextona z 225KM, to jest coś czym można bez problemu pojechać w dłuższą trasę :) A te elektryki to tylko do miasta, czyli nie dla mnie

  • Gość: Marsik

    0

    Czy nam to się podoba czy też nie to elektryki z czasem wyprą tradycyjny napęd. Wielu Polaków mieszka w domkach i może bez problemu ładować auta na swojej posesji, a deweloperzy będą oferować instalację do własnego licznika np w hali garażowej a nawet na parkingu przed domem jak to jest np w Norwegii. Tam taki własny słupek ze swoim gniazdkiem to standart od lat . A z czasem i my się dorobimy sieci ładowarek że przejechać kraj wzdłuż i wszerz nie będzie problemem. Juz dziś zasięg powyżej 400 km pozwala na swobodne podróżowanie. bo to średni zasięg auta benzynowego klasy B.Nie uciekniemy przed postępem. Ale czy ten postęp jest słuszny... nie mnie to oceniać.

  • Gość: miłosz

    Oceniono 2 razy 0

    Bardziej opłacalny jest leasing hybryd, są zdecydowanie tańsze w zakupie szczególnie te toyoty, na dodatek to też napędy niskoemisyjne

  • borys.uwe

    0

    Bardzo ciekawy artykuł. Ktoś w końcu podszedł rozsądnie do tematu. Jako uzupełnienie można dodać porównanie leasingu z kredytem co prawda nie dotyczy to wprost różnic między samochodami elektrycznymi a spalinowymi ale uzupełnia obraz. Polecam arkusz kalkulacyjny na który niedawno trafiłem. Może komuś przyda się takie narzędzie.
    leasingexpert.pl/porownanie-kosztow-kredyt-vs-leasing/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX