Opinie Moto.pl: Nissan Leaf 2018 - jazda pod napięciem?

Tomasz Korniejew
Nissan Leaf to najlepiej sprzedający się samochód elektryczny na świecie. Ale, czy w polskich realiach jego eksploatacja ma sens? Może skutkuje jedynie powstaniem napięcia u kierowcy, który nerwowo zerka na znikający zasięg i stara się znaleźć jakiś punkt ładowania?

Samochody elektryczne, póki co nie mają na rynku łatwo. Nie chodzi tylko o ich wysokie ceny i nieufność potencjalnych nabywców względem efektywności tego typu napędu.

Wielu osobom te auta się po prostu nie podobają. Ich sylwetki nie są tak proporcjonalne, jak karoserie samochodów z konwencjonalnym napędem, a przecież pojazdy kupuje się często „oczami”.

Wspomniany brak proporcji wynika z konieczności wygospodarowania miejsca na baterię zasilającą układ. Ze względu na obecnie stosowaną technologię, akumulatory umieszcza się na podłodze, co wymusza podniesienie przedziału pasażerskiego o kilkadziesiąt centymetrów.

Choć, mimo to, trzeba przyznać że nowy Nissan Leaf prezentuje się dużo lepiej od poprzednika i zbiera dobre noty za wygląd nadwozia.

"Samochód tankuje się wodorem w ciągu 2,5 minuty. Może przejechać 600 km, a Polska ma tego gazu pod dostatkiem."

Nissan Leaf 2018 – przestronne wnętrze

Tym bardziej szkoda, że we wnętrzu Leafa nie znajdziemy nietuzinkowych rozwiązań designerskich, o które aż się prosi w tak nowatorskim samochodzie. Tablica przyrządów wgląda dość zwyczajnie, nie odróżnia się zbytnio od kokpitów samochodów z konwencjonalnym napędem.

Charakterystycznymi elementami przedziału pasażerskiego są: kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego umieszczony obok prędkościomierza oraz... okrągła dźwignia jednobiegowej skrzyni redukcyjnej. Poza tym kokpit nie różni się niczym szczególnym od tych spotykanych w konwencjonalnych pojazdach osobowych.

Znajdziemy w nim m.in. centralnie umieszczony ekran dotykowy o przekątnej 7 cali współpracujący z systemem pokładowym i nawigacją satelitarną, który stanowi wyposażenie standardowe każdej wersji modelu oraz klasyczne pokrętła i przyciski do sterowania zestawem audio, nawiewami i klimatyzacją.

Tworzywa użyte do wykończenia wnętrza są przeciętnej jakości. Górną część tablicy przyrządów i boki drzwi obszyto czymś w rodzaju skóry ekologicznej, ale w dolnych partiach króluje twardy, czarny plastik. Skórą syntetyczną obszyto też fotele i tylną kanapę (to w ramach wyposażenia standardowego najbogatszej odmiany Tekna).

Nissan Leaf 2018Nissan Leaf 2018 Łukasz Kifer


To, na co każdy kierowca zwraca uwagę przy pierwszym kontakcie z Leafem to pozycja za kierownicą. O ile elektryczny Nissan „oferuje” wysoki komfort pasażerom, m.in. dzięki przestronnemu wnętrzu (to zasługa m.in. dużego rozstawu osi – aż 270 cm), o tyle kierowca musi poświęcić trochę czasu na odpowiednie wymoszczenie się na fotelu.

Wszystko za sprawą tego, że kolumna kierownicy jest regulowane tylko w jednej, pionowej płaszczyźnie. Dodatkowo, siedziska foteli są umieszczone dość wysoko, co wymusza specyficzną pozycję.

Nissan Leaf (ab MY 2018)Nissan Leaf (ab MY 2018) Nissan

Szkoda też, że podłokietnik umieszczony między przednimi fotelami jest krótki i odsunięty daleko do tyłu. W rezultacie nie da się o niego oprzeć łokcia, trzymając rękę na kierownicy.

Za to nawet wysocy pasażerowie (do ok. 190 cm wzrostu) nie będą narzekali na brak komfortu w tylnej części kabiny. Nie można też nic zarzucić pojemności bagażnika, która w zależności od wersji wyposażeniowej liczy od 385 do 400 l.

Przeczytaj także:  Nissan Leaf hitem sprzedaży

Nissan Leaf 2018 w codziennej eksploatacji. To działa!

Zaprezentowanego w 2010 r. Nissana Leaf pierwszej generacji kupiło ponad 280 tys. osób. To doskonały wynik biorąc pod uwagę, że auto nie jest hybrydą, a jest zasilane jedynie prądem.

Na tym tle, widać że Polacy zachowują względem tego typu konstrukcji wstrzemięźliwość. W 2017 r. na polskim rynku sprzedano 239 Leafów. Ten skromny wynik to z pewnością w dużej mierze kwestia obaw o wygodę eksploatacji elektrycznego pojazdu. No bo, czy da się taki samochód bez problemów eksploatować mieszkając w mieszkaniu, w dużym mieście?

Podstawowym pytaniem, które nasuwa się podczas rozmowy o samochodzie elektrycznym jest to, jaki ma zasięg.
Kolejnym, jak długo trwa ładowanie baterii oraz czy są się uzupełniać energię z gniazdka domowego.

Spora część z nas obawia się, że większość czasu za kierownicą tego typu auta spędzimy nerwowo szukając jakiegoś punktu ładowania, w którym stracimy mnóstwo czasu na uzupełnienie energii.

A, jak to wygląda w praktyce?

Producent obiecuje, że Nissan Leaf przejedzie na jednym ładowaniu 270 km w ruchu mieszanym. Rzeczywiście, jest to dystans, którego osiągnięcie w warunkach ruchu mieszanego (z dużą przewagą miejskiego) jest możliwe, ale bardziej realny (częściej dostępny) wydaje się zasięg ok 230 km.

A to oznacza, że przejeżdżając dziennie 32 km po mieście, będziemy musieli Leafa ładować raz w tygodniu. Brzmi dobrze. Tylko, gdzie uzupełniać energię?

W komfortowej sytuacji są osoby, które mają możliwość ładowania samochodu np. na parkingu podziemnym w miejscu zamieszkania lub miejscu pracy. W takim przypadku zapłacą za „tankowanie” do pełna 20 - 30 zł, ale jeżeli nie mają zainstalowanej ładowarki naściennej Wallbox (opcja za ok. 2800 zł) uzupełnianie akumulatora do pełna potrwa aż 21 godzin.

W przypadku ładowania poprzez wspomniany moduł Wallbox, długość ładowania baterii do 100 proc. spada do 7 godzin i 30 minut.

Jeżeli ktoś mieszka w bloku bez parkingu podziemnego będzie miał trudniej, ale nie jest na straconej pozycji. Zwłaszcza, gdy jest mieszkańcem któregoś z największych polskich miast, w których infrastruktura do ładowania pojazdów elektrycznych choć wciąż jest skromna, to jednak jest już zauważalna.

W Warszawie jest co najmniej kilka miejsc, w których można podładować samochód za darmo. Na przykład można skorzystać z konwencjonalnych gniazdek w miejscu ładowania samochodów elektrycznych w niektórych galeriach handlowych.

Skorzystałem z takiej opcji. Po około 40 minutowym postoju, naładowałem Leafa energią dokładnie tej samej ilości, którą zużyłem na dojazd do sklepu w dwie strony.

Choć – o tym trzeba wspomnieć - podjeżdżając pod punkt ładowania okazało się, że zostało tam tylko jedno wolne miejsce. Na pozostałych dwóch, energię uzupełniało inne auto elektryczne oraz hybryda typu plug-in. Wydaje się zatem wielce prawdopodobne, że często w takich miejscach wszystkie punkty ładowania są zajęte,

Poza tym znajdziemy co najmniej kilka punktów do ładowania “elektryków” “porozrzucanych” w różnych częściach miasta. Wśród nich znajdziemy także te do szybkiego uzupełniania energii, w których naładujemy baterię do 80% w około 40 minut.

Po tygodniowym użytkowaniu Nissana Leafa, w którym korzystałem z niego w takim samym stopniu intensywności, jak z auta z silnikiem spalinowym, oddałem go z zasięgiem około 100 km.

Nissan Leaf (ab MY 2018)Nissan Leaf (ab MY 2018) Nissan

Przy czym ani razu nie naładowałem auta do pełna (nie mam możliwości podłączenia pojazdu do sieci w miejscu zamieszkania), korzystałem jedynie z ogólnodostępnych punktów ładowania, doładowując pojazd przy okazji zakupów, czy spotkań.

W przypadku, gdybym użytkował Leafa dłużej niż siedem dni, musiałbym naładować baterię do pełna. W takim przypadku podjechałbym pod jeden z punktów szybkiego ładowania. Wtedy „tankowanie” do pełna zajęłoby mi jakieś 40 minut. Myślę, że raz na jakieś 8-10 dni, mógłbym sobie na takie poświęcenie pozwolić bez znaczącej utraty komfortu życia.

Większy problem by się pojawił, gdybym musiał pojechać Leafem w trasę. Punkty szybkiego ładowania powstają tylko w niektórych miejscach przy trasach szybkiego ruchu, zatem podróż drogami krajowymi staje się wyzwaniem.

W tym miejscu warto też zwrócić na prędkość maksymalną Nissana, która została ustalona na 144 km/h, co znacznie utrudnia podróż autostradą. Co więcej, przy prędkościach powyżej 120 km/h znacznie spada zasięg baterii.

Biorąc pod uwagę powyższe, Leaf to propozycja raczej dla osób zamierzających go użytkować w obrębie aglomeracji miejskich.

Przeczytaj także: Test nowego Nissana Leaf - więcej, szybciej, dalej

Test Nissan Leaf 2018 – jak jeździ samochód elektryczny?

Choć osoby pozbawione możliwości ładowania auta pod domem, będą musiały wprowadzić do swojego życia trochę planowania logistycznego, to trzeba przyznać, że użytkowanie Nissana Leafa jest przyjemne.

Charakterystyka napędu elektrycznego sprawia, że auto dziarsko przyspiesza natychmiast po wciśnięciu pedału przyspieszania, a dynamicznemu nabieraniu prędkości towarzyszy błoga cisza. Jest to zasługa nie tylko cicho pracującej jednostki napędowej, ale także niskiego współczynnika oporu powietrza (Cx = 0,28), który wpływa m.in. na znaczne obniżenie szumów powietrza przy wyższych prędkościach.

A to, w połączeniu z cicho pracującym i sprawnie tłumiącym nierówności zawieszeniem sprawia, że Leaf jest pojazdem ponadprzeciętnie komfortowym.

Co ciekawe, auto nie oddaje pola pojazdom z konwencjonalnym napędem także podczas dynamicznej jazdy po krętych odcinkach.
W takich warunkach zachowuje się neutralnie, nadwozie nie ma tendencji do znacznych przechyłów, a przyjemność z jazdy potęguje zaskakująco bezpośredni układ kierowniczy.

Nissan Leaf (ab MY 2018)Nissan Leaf (ab MY 2018) Nissan

W ruchu miejskim świetnie sprawdza się funkcja e-Pedal. Dzięki niej, jesteśmy w stanie przyspieszać i hamować operując jedynie pedałem „gazu”. W praktyce wychodzi to bardzo naturalnie i znacznie podnosi komfort jazdy w gęstym ruchu miejskim. Ruchy lewą stopą są ograniczone do minimum.

Nie bez znaczenia dla bezpieczeństwa i komfortu jazdy jest także funkcja ProPILOT, dzięki której auto samodzielnie utrzymuje się na środku pasa ruchu (trzeba jednak trzymać kierownicę), przy czym odbywa się to naturalnie, bez „odbiania się” od linii wyznaczających pas. Ponadto z włączoną funckją ProPilot samochód jest w stanie samodzielnie przyspieszać, hamować i utrzymywać zadaną prędkość. Przydatne zarówno podczas jazdy w korkach, jak i na autostradzie.

Przeczytaj także: Nissan Leaf w wersji cabrio

Test Nissan Leaf 2018 – ile to kosztuje?

Nowy Nissan Leaf nie jest tani, choć na jego przykładzie widać, że ceny samochodów elektrycznych nieco spadły.
Za podstawową, ale już bogato wyposażoną wersję Acenta (jest wyposażona m.in. w automatyczną klimatyzację, zestaw audio z 6 głośnikami, czy nawigację) trzeba zapłacić ok. 149 000 zł. Najbogatsza odmiana Tekna została wyceniona na 166 571 zł.

Faktem jest, że są to kwoty, które pozwalają spoglądać w stronę aut kompaktowych marek premium, ale dopóki baterie do samochodów elektrycznych nie stanieją, nie ma co liczyć na znaczne obniżki cen tego typu pojazdów.

Dlatego na obecnym etapie rozwoju tego typu konstrukcji, wciąż jest to propozycja raczej dla wąskiej grupy klientów, którzy dysponują odpowiednią infrastrukturą do tego, by zakup Leafa był opłacalny.

Przeczytaj także: Nissan elektryfikuje dealerów w Polsce

Nissan Leaf 2018 I Dane techniczne

Silnik: elektryczny
Moc: 150 KM
Moment obr.: 320 Nm
Napęd: na przednią oś
Wymiary: 449/178,8/153 cm
Rozstaw osi: 270 cm
Masa własna: 1545 kg
Poj. bagażnika: 385 l
0-100 km/h: 7,9 s
Zasięg: 270 km (w ruchu mieszanym, dane producenta)
Prędkość maksymalna: 144 km/h
Cena od: 149 900 zł

Więcej o: