Paparazzi, w poszukiwaniu tego jedynego zdjęcia

Słowo paparazzo jako określenie fotografa, specjalizującego się w zdjęciach znanych osób nawiązuje do postaci z filmu "Słodkie życie" Federico Felliniego z lat 60'. Dzisiaj, dzięki mediom społecznościowym i Internetowi, o paparazzi robi się coraz głośniej. Jednak mało osób zdaje sobie sprawę, jak wiele łączy ich z motoryzacją.

Paparazzi to bardzo niewdzięczny i często balansujący na granicy dobrego smaku zawód.

W dobie portali plotkarskich, Facebooka, Instagrama i szalonej popularności celebrytów zapotrzebowanie na zdjęcia paparazzich wzrasta. Wiele z zamawianych zdjęć przekracza pewne granice, a wydawcy oczekują od fotografów coraz pikantniejszych ujęć. Najlepiej, by przyłapać celebrytę, piosenkarkę albo aktorkę w niezręcznej sytuacji prywatnej. Właśnie dlatego zawód paparazzo kojarzy się zwykle źle, a takich fotografów uważa się za natrętów.

Często zapomina się jednak, jak trudna i wymagająca to praca. Dobry paparazzo potrzebuje i czasu, i cierpliwości, i kreatywności, i drogiego sprzętu.

"Paparuchy" polują na "ryje" fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

W poszukiwaniu tego jedynego zdjęcia

Nikt nie zapłaci dobrze za przypadkowe, niewyraźne zdjęcie zrobione komórką. Dlatego zawodowy paparazzo wyposażony jest w najlepszy aparat ze specjalistycznym obiektywem. Jego metody często przypominają te stosowane przez służby specjalne - musi swój cel rozpracować, poznać jego zwyczaje i ulubione miejsca. Tylko wtedy paparazzo będzie mógł się zaczaić i zająć odpowiednią pozycję do zrobienia tego jedynego zdjęcia. Czasem wypatrywanie okazji może trwać długie godziny i dni...

Mało osób zdaje sobie sprawę, że paparazzi funkcjonują również w motoryzacji. Zdobycie dobrego zdjęcia samochodu, którego na drogach jeszcze być nie powinno, a premierę zaplanowano na "za czas jakiś", to nie lada sztuka. I niezły biznes, bo serwisy motoryzacyjne właśnie takich zdjęć potrzebują.

Polowanie na gwiazdy - polowanie na samochody

W motoryzacji paparazzich nazywa się „szpiegami”, a ich zdjęcia - „zdjęciami szpiegowskimi”. O kogo chodzi? To zawodowi fotografowie wyspecjalizowani w wyłapywaniu na ulicach przedprodukcyjnych prototypów podczas testów. Dzięki ich pracy do sieci wyciekają zdjęcia samochodów, których premiera ma się odbyć dopiero za kilka albo nawet kilkanaście miesięcy.

Szpiedzy znają ulubione miejsca producentów i to tam czają się ze swoimi aparatami. W Europie najwięcej zdjęć szpiegowskich pochodzi oczywiście z okolic Nurburgringu – toru, na którym producenci ze Starego Kontynentu najczęściej testują nowe modele. Szpiedzy obstawiają też drogi przy ośrodkach testowych i siedzibach marek.

Zdjęcia nowych samochodów przed premierą są w cenie, a po „ustrzeleniu” wyjątkowego auta pokroju Mercedesa motoryzacyjny paparazzo może liczyć na spory przelew ze strony wielu zainteresowanych redakcji.

Mercedes klasy AMercedes klasy A fot. Mercedes

Producenci bronią się przed szpiegami specjalnym maskującym malowaniem, w jakim na drogi wyjeżdżają testowane auta. Taki kamuflaż ma uniemożliwić rozpoznanie nowych elementów i zmian, które przynosi lifting/generacja. Biało-czarne barwy i dziwne kształty rozpraszają wzrok i nie pozwalają dociec, co dokładnie zmieni się w aucie. Mimo to specjaliści potrafią wyciągnąć ze zdjęć szpiegowskich bardzo dużo informacji.

Na ciekawą zagrywkę zdecydował się ostatnio Mercedes i zagrał na nosie paparazzim. Z prototypem nowego Mercedesa Klasy A pozował sam prezes Daimlera. Wszyscy szpiedzy zostali uprzedzeni.

Mercedes klasy AMercedes klasy A fot. Mercedes

Wielka premiera w blasku fleszy

Jeszcze większym zainteresowaniem fotografów nowy model cieszy w momencie oficjalnej premiery. Prezentacje samochodów coraz częściej przypominają uroczyste gale, a liczba fotoreporterów przywodzi na myśl rozdanie Oscarów.

Kiedy na rynku pojawia się auto tak wyjątkowe, jak Mercedes CLS, to dzień jego prezentacji jest dniem szczególny w kalendarzu każdego fana motoryzacji. Premiera odbywa się z wielką pompą i rozmachem, a auto wjeżdża na scenę w blasku fleszy aparatów. Każdy dziennikarz i fotoreporter po prostu musi zrobić mu zdjęcie, a potem jak najszybciej wrzucić je na Facebooka, by fani mogli zobaczyć najnowszy model.

Mercedes CLSMercedes CLS fot. Mercedes

Nowość, taka jak wspomniany Mercedes CLS, którego premiera odbiła się niedawno szerokim echem, jest potem oblegana. Sesje zdjęciowe na scenie trwają dobrą godzinę, a auto dumnie pozuje fotografom i operatorom.

Niczym najprawdziwsza gwiazda.

Mercedes CLSMercedes CLS fot. Mercedes

Zdjęcia spotterów biją rekordy popularności

Kolejnym trendem ostatnich lat jest tzw. "carspotting". Zajmują się nim "spotterzy", czyli ludzie, uwielbiający robić zdjęcia najlepszym i najdroższym samochodom. Spotterami nazywa się też oczywiście pasjonatów, którzy fotografują pociągi i samoloty.

Spotterzy polują na piękne superauta i robią im zdjęcia w naturalnych warunkach - ulicach miast i drogach szybkiego ruchu. Najnowsze Mercedesy, modele pokroju CLS-a czy sportowych aut spod znaku AMG, mogą liczyć na niesłabnące zainteresowanie spotterów. Zdjęcia przyłapanych supersamochodów biją później rekordy popularności na serwisach społecznościowych.

W Polsce ulubionymi miejscami spotterów są Plac Trzech Krzyży i Plac Zbawiciela w Warszawie, gdzie co chwilę przejeżdżają jakieś wyjątkowe auta. Sporo zdjęć pochodzi także z Wrocławia, w którym zarejestrowano wiele supersamochodów.

Mercedes CLS 2018Mercedes CLS 2018 fot. Mercedes

Zdjęcia trafiają potem na specjalne profile na Facebooku i Instagramie, gdzie cieszą się ogromną popularnością. Wiele wyświetleń zbierają również filmiki, które spotterzy wrzucają na YouTube - zwłaszcza z modnych ulic w Londynie, Tokio czy Los Angeles.

 
Więcej o: