Nowy Nissan Leaf - test. Więcej, szybciej, dalej

Łukasz Kifer
21.03.2018 15:35
Nazwa elektrycznego modelu LEAF wzięła się od akronimu: Leading Environmentally Friendly Affordable Family Vehicle, czyli Najlepszy Przyjazny Przystępny cenowo Rodzinny Pojazd. Stawiam tezę, że powyższe określenia, mniej więcej odzwierciedlają, jakim samochodem jest najnowszy Nissan.

Nissan Leaf - najlepszy i najtańszy samochód elektryczny

O prawdziwości tego stwierdzenia można dyskutować, ale co do jednego nie ma wątpliwości. Leaf jest najchętniej kupowanym samochodem elektrycznym na świecie. Zaprezentowany w 2010 r. model pierwszej generacji wybrało ponad 280 tys. klientów, co uczyniło z japońskiego koncernu największego producenta samochodów elektrycznych. Takie statystyki zobowiązują, dlatego nowy Leaf jest bardzo ważnym modelem dla Nissana.

Konstrukcja elektrycznego Nissana Leaf drugiej generacji bazuje na poprzednim modelu, ale wprowadzono tyle zmian, że praktycznie można mówić o nowym samochodzie. Podstawowe dane są następujące: 4,5 m długości, niecałe 1600 kg wagi, 435 l bagażnika.

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 7,9 s, a prędkość maksymalna 144 km/h. Mamy więc do czynienia z kompaktowym uniwersalnym samochodem mogącym pełnić różne funkcje. Najciekawszy parametr to zasięg na akumulatorze (o pojemności powiększonej do 40 kWh), który według nowej normy WLTP (mającej odzwierciedlać rzeczywiste warunki użytkowania) wynosi 270 km w ruchu mieszanym i 415 km w ruchu miejskim.

Wszystko to w bardzo przystępnej cenie - nowy Nissan Leaf jest zdecydowanie najtańszym samochodem elektrycznym tej klasy w Polsce.

Nissan LeafNissan Leaf Materiały partnera

Brzmi to zbyt pięknie, aby było prawdziwe. Jednak (o ile można było ocenić w trakcie jazd testowych po górskich krętych drogach, w mieście i na autostradach), rzeczywistość nie odbiega tak bardzo od deklaracji.

Nawet nie starając się jechać oszczędnie udało się osiągnąć zużycie prądu pozwalające na przejechanie 200 km. Przy mniej dynamicznej jeździe i optymalnych warunkach zasięg 250 km wydaje się być możliwy.

To oczywiście wciąż jest połowa dystansu, jaki może przejechać na jednym baku paliwa typowe auto spalinowe, ale znacznie więcej, niż w przypadku większości elektrycznych samochodów.

Nissan Leaf - przestronny i dobrze wyposażony

Wygląd Leafa nie budzi zachwytu, ale jest nowoczesny i aerodynamiczny (Cx = 0,28). Zaletą opracowania modelu specjalnie z myślą o elektrycznym źródle napędu powinno być lepsze przystosowanie do jego specyficznych wymogów.

Dzięki dużemu rozstawowi osi (270 cm) wewnątrz jest sporo miejsca, także na akumulatory. Również bagażnik jest praktyczny. Nissan to kompaktowy samochód w najlepszym znaczeniu tego słowa: dostatecznie duży, aby być rodzinnym środkiem transportu i wystarczająco mały, żeby poradzić sobie w ciasnej przestrzeni miejskiej.

Wnętrze ma dość tradycyjny projekt, oprócz centralnego ekranu można w nim znaleźć sporo pokręteł i przycisków. Większość jest raczej czytelna i prosta w obsłudze. Co ważne, lista wyposażenia standardowego jest bardzo długa - już w bazowej wersji Leafa dostajemy to, do czego u rywali nawet w najdroższych odmianach trzeba dopłacać.

Nissan LeafNissan Leaf Materiały partnera

Największą wadą kabiny Leafa jest pozycja za kierownicą. Można się do niej przyzwyczaić, ale ze względu na akumulatory umieszczone w podwoziu, siedzi się dość wysoko. W dodatku koło kierownicy umieszczono zbyt poziomo i brakuje jej regulacji osiowej (odległości).

Z tego powodu trudniej, niż w większości samochodów dobrać idealną pozycję do jazdy. Kiedy już się uda do niej zbliżyć, okazuje się że widoczność do przodu ogranicza umieszczone zbyt nisko środkowe lusterko. Do za szerokich przednich słupków w nowoczesnych samochodach już się przyzwyczaiłem, ale i tu Leaf nie jest wyjątkiem.

Nissan Leaf - przyjazny dla użytkownika

Wrażenia z jazdy są bardzo pozytywne. Po pierwsze, samochód przyspiesza w sposób charakterystyczny dla elektrycznych samochodów - natychmiastowo i dynamicznie. Silnik osiąga maksymalną moc 150 KM, a moment obrotowy o wartości 320 Nm jest przekazywany na przednie koła za pomocą jednobiegowej skrzyni redukcyjnej.

Wrażenie przyspieszenia jest bardzo przyjemne. W dodatku wnętrze Leafa znakomicie wytłumiono, więc przyspieszanie odbywa się w niemal zupełnej ciszy. Silnika elektrycznego praktycznie nie słychać, szumy powietrza i opon również prawie nie docierają do pasażerów. Dlatego nowy Nissan jest znakomitym środkiem transportu na większe odległości. Pod warunkiem, że pozwoli na to zasięg.

Ze względu na nisko położony środek ciężkości, precyzyjny i bezpośredni układ kierowniczy oraz dobrze zestrojone sprężyste zawieszenie, także jazda po krętych drogach stanowi przyjemność.

Nissan Leaf (ab MY 2018)Nissan Leaf (ab MY 2018) Fot. materiały partnera

Porównywanie Nissana do sportowych aut byłoby przesadą, ale trzeba przyznać, że prowadzi się pewnie, zwinnie i bezpiecznie, a jego zachowanie bardzo długo pozostaje neutralne.

Jazda jest łatwa, lekka i przyjemna również dzięki nowoczesnym systemom elektronicznym na pokładzie Leafa. Jednym z ciekawszych jest ProPILOT, który na autostradzie zmienia kompaktowego Nissana w samochód autonomiczny drugiego poziomu.

To znaczy, że pod kontrolą (trzeba trzymać kierownicę) auto samodzielnie przyspiesza i hamuje do zatrzymania oraz skręca utrzymując pas ruchu. System działa sprawnie i szybko, rzadko wymagając interwencji kierowcy.

ProPILOT ma również funkcję automatycznego parkowania, działającą w przypadku wykonywania tego manewru prostopadle (przodem i tyłem) oraz równolegle.

e-Pedal i inne funkcje Leafa

Podstawowym elementem ekologicznej eksploatacji jest zmniejszenie zużycia energii przez samochód, co przy okazji skutkuje zwiększeniem jego zasięgu.

Nissan Leaf daje kierowcy do dyspozycji kilka narzędzi, które pozwalają obniżyć zużycie prądu w czasie jazdy. Jak większość samochodów napędzanych elektrycznym silnikiem, tak i Leaf pozwala na odzyskiwanie energii w czasie hamowania, szczególnie na zjazdach.

Do wyboru mamy dwa tryby jazdy do przodu (D lub B) różniące się stopniem hamowania silnikiem. Poza tym można włączyć tryb Eco minimalizujący zużycie energii przez dodatkowe urządzenia (m.in. klimatyzację) oraz włączyć funkcję e-Pedal, która jest jednym z najciekawszych rozwiązań zastosowanych w Leafie.

Po jej uruchomieniu można sterować prędkością samochodu wyłącznie używając pedału gazu. Im mocniej naciskamy, tym lepiej przyspiesza. Im bardziej zwalniamy pedał gazu, tym mocniej hamuje elektryczny Nissan. Aż do całkowitego zatrzymania.

Większość wytracania prędkości jest realizowana przy pomocy silnika, a dopiero w ostatniej fazie auto zwalnia dzięki automatycznie uruchamianemu układowi hamulcowemu.

Nissan LeafNissan Leaf Materiały partnera

Przy hamowaniu powyżej 0,2 g system włącza światła stop, aby inni użytkownicy ruchu nie byli zaskoczeni. Brzmi to dziwnie, ale po szybkim przyzwyczajeniu korzystanie z funkcji e-Pedal jest bardzo łatwe i naturalne.

Leaf - przyszłość już teraz za akceptowalne pieniądze

Nowy Nissan Leaf jest bardzo ciekawym samochodem. Pokazuje, że auto na prąd ma sens, mimo pewnych ograniczeń, które na obecnym etapie rozwoju technologii są nieuchronne. Chodzi głównie, o zasięg, lecz także o osiągi, które pozwolą poruszać się z maksymalną dozwoloną prędkością w Polsce, ale odstają od samochodów spalinowych.

W zamian Leaf oferuje niebagatelne zalety: komfort i ciszę, dobre własności jezdne oraz łatwość przemieszczania się w każdych warunkach.
Nie mówiąc o większej ekonomii użytkowania i potencjale ekologicznym. Za nowoczesność przyjdzie jednak zapłacić ekstra.

Porównywalny samochód klasy C z silnikiem spalinowym kosztuje ok. 100 tys. zł. Ceny Leafa zaczynają się od 135 tys. zł. za wersję Visia. Za to użytkowanie elektrycznego Nissana będzie tańsze.

Po pierwsze, naładowanie akumulatora kosztuje około 30 zł. Po drugie, serwisowanie takiego auta jest znacznie prostsze, więc po kilku latach użytkowania, koszt powinien się wyrównać.

Zobacz także
  • BMW X2 2017 BMW X2 zadebiutowało nad Wisłą. Znamy ceny, wersje i silniki
  • Lexus LF-1 Limitless Koncepcyjny SUV Lexusa jednak trafi do produkcji
  • Jak najkorzystniej kupić nowe auto? Jak najkorzystniej kupić nowe auto? Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę
Komentarze (113)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gosc

    Oceniono 51 razy 31

    A ja widze po prostu reklame. Reklame prodeucenta i reklame prymitywna BOS Banku, ktory wciska kit

  • Gość: gosc

    Oceniono 35 razy 21

    Bzdura, po kilku latach samochod wymienia sie na kolejny - jakie koszta tu sie zwracaja?

    czy to czasem nie ejst bezczelna reklama BOS Banku, ktory probuje sie ratowac i wciskac tzw produkty 'ekologiczne'?
    I naprawde mozna ladowac takie samochody w Warszawie chociazby? Da sie nim dojechac z Warszawy do Krakowa? Sa po drodze jakies stacje, gdzie mozna naladowac samochod?

  • cezar61

    Oceniono 31 razy 17

    Czyli ze 150 000 zł za dobrze wyposażoną wersję. To tyle, ile za Mazdę CX 5 2,0 AT w najwyższej specyfikacji. Co kto lubi.

  • Gość: AdamK

    Oceniono 35 razy 15

    Kompletnie nie zgodze sie, że porownywalny samochod tej klasy kosztuje 100 tys vs 150 tys za tego leafa. Za opla astre z LPG zaplacimy 70 tys. Podobne przyspieszenie, ten sam segment (a nawet mozna kupic kombi jesli ktos potrzebuje). Opel bedzie szybszy (vmax w okolicach 200km/h a nie marne 144km/h jak ten leaf), koszt paliwa astry bedzie bardzo podobny jak cena pradu (prad kosztuje 70 gr a leaf zuzywa ~20kWh/100km a z gniazdka zejdzie ok 25kWh - straty w czasie ladowania; tak mozna wykupic taryfe nocna, ale i tak dojda oplaty przesylowe, a co zoszczedzimy w nocy na ladowniu to inni uzytkownicy domu nadrobia w dzien, bo taryfa nocna oznacza ze w dzien placimy podwojenie).

    Ile dojdzie za serwis nowego Opla (tysiac zloty rocznie na olej i obsluge)? Inne czesci np. amortyzatory w obu autach i tak sa. A jak ten leaf juz sie popsuje lub bedziesz mial stuczke to raczej zostaje jedynie laweta i do Warszawy na naprawe, ktora bedzie wiazala sie z czekaniem kilku tygodni na czesci.

    To kiedy zwroci mi sie te 70-80 tys. Nawet jakbym mial w Oplu zmieniac silnik co 5 lat to sie to bedzie oplacac.

    Inna kwestia (nawet abstrahujac od zasiegu) ile w naszym klimacie wytrzymaja te baterie. Max 10 lat w co i tak bardzo watpie. A wymiana baterii jedyne 30-40 tys.

    ps. juz nie wspomne, ze jest jeszcze tipo za 60 tys, albo cala masa daci za 40-50 tys ajesli naprawde chcemy jezdzic tanio (co z tego, ze beda mialy gorsze przyspieszenie, jak zasieg i szybkosc tankowania beda o rzad wielkosci lepsze niz jakikolwiek elektryk).

  • iwano10

    Oceniono 8 razy 8

    Auta elektryczne czy hybrydowe to,jak na razie,przyszłość motoryzacji.Może to i dobrze,chociaż zastanawiam się jak i gdzie będzie składowało się tysiące jeśli nie miliony zużytych akumulatorów z tych "ekologicznych"sprzętów.Słyszałem też,że ładowanie tychże akumulatorów to już nie "grosze" ale "złote" a w przyszłości,zapewne,różnego rodzaju "akcyzy i podatki"spowodują,że "ekologia" zacznie znaczyć"drożyzna".Oby nie...

  • Gość: Dominik

    Oceniono 28 razy 8

    Mam pierwszą wersję i jakoś daje radę. Na miesiąc robię 1500km po mieście za ok 120-130 zł.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX