Kupujemy używane. Youngtimery z lat 80. i 90. jako inwestycja

Obok popularnych klasyków od Volkswagena, BMW, czy Mercedesa, na uwagę zasługują także inne, niezbyt popularne auta. Wybierając je warto pamiętać o czekających nas kosztach związanych z zakupem trudno dostępnych podzespołów i fachowym serwisie. Im bardziej egzotyczny samochód, tym droższe będą eksploatacyjne naprawy - nie wspominając już o naprawach blacharskich oraz gromadzeniu brakujących lub uszkodzonych detali ozdobnych karoserii i wnętrza. Sprawdzamy, w co warto zainwestować z przełomu lat 80 i 90.
Porsche 928 Porsche 928 fot. Porsche

Porsche 928

Jeszcze kilka lat temu na portalach aukcyjnych mogliśmy znaleźć co najmniej kilkanaście perfekcyjnie utrzymanych egzemplarzy Porsche 928, kolejne dziesiątki wymagało drobnych interwencji mechanicznych lub blacharskich. Dziś znalezienie godnego uwagi 928 jest trudnym zadaniem. Tym bardziej, że właśnie ten model jest doskonałą inwestycją na przyszłość. Porsche 928 oferowano od 1977 do 1995 roku. W zamiarze władz koncernu, model ten miał być droższą, szybszą i bardziej luksusową alternatywą dla kultowego 911. Plan się jednak nie powiódł, 911 przez cały czas sprzedawało się znakomicie.

928 zaprojektowane zostało wedle zupełnie innej filozofii - tutaj silnik umieszczony został z przodu, zaś skrzynię biegów zamontowano przy tylnym moście dla lepszego rozłożenia masy auta. Luksusowo wyposażone wnętrze teoretycznie mieściło cztery osoby. Do napędu 928 oddelegowano wyłącznie silniki V8: 4,5, 4,7, 5,0 i 5,4 dysponujące mocą od 240 do 350 KM.

Zadbane egzemplarze wyceniane są na około 35-50 tysięcy złotych, jednak wersje specjalne takie jak GT, GTS czy S4 są znacznie droższe.

Porsche 944 Porsche 944 fot. Porsche

Porsche 944

Równolegle z napędzanym silnikiem V8 928, Porsche miało w swojej ofercie budżetowy model. W 1982 wysłużone 924 miało zastąpić 944. W rezultacie, starszy model produkowano jeszcze do 1988 jako jego tańszą alternatywę. Wzorem poprzednika, 944 otrzymał czterocylindrowy silnik ustawiony wzdłużnie oraz skrzynię biegów umieszczoną w tylnej części pojazdu - w trosce o korzystny rozkład masy. Kabina 944 w zadbanych sztukach zachwyca uporządkowaniem i dbałością o detale. Centralnie umieszczony obrotomierz jest znakiem rozpoznawczym Porsche.

Możemy także korzystać z elektrycznie sterowanych szyb, klimatyzacji i dopracowanego nagłośnienia. Po latach niektóre elementy tapicerki mogą wymagać interwencji fachowca - zakup nowych boczków lub mieszka drążka zmiany biegów pochłonie bardzo duże kwoty. Korzystając z usług doświadczonych tapicerów sporo zaoszczędzimy. W kwestii mechaniki rynek nowych części nie przewiduje tanich zamienników. Wiele podzespołów dostaniemy tylko w wyspecjalizowanych sklepach oraz w ASO. Na szczęście, 944 nie jest skomplikowanym samochodem, a z większością napraw poradzi sobie każdy mechanik. Pod maskę trafiały silniki 2,5, 2,7 i 3,0 o mocach od 160 do 250 KM w wersji Turbo S.

Ceny zadbanych egzemplarzy zaczynają się od 30 tysięcy złotych.

Mercedes W140 Mercedes W140 fot. Mercedes

Mercedes W140

Planując zakup youngtimera warto skierować się w stronę jednego z popularnych modeli Mercedesa. W123, W124, W190 zachowane we wzorowej kondycji są gwarantem wzrostu wartości. Warto pamiętać także o flagowym modelu z lat 90. Klasa S W140 zadebiutowała w 1991, a jej produkcja trwała do roku 1998. Przez ten czas oferowanych było mnóstwo wersji wyposażeniowych i silnikowych - znalezienie dwóch identycznych konfiguracji jest praktycznie niewykonalne.

Wnętrze poczciwego Bunkra w krótkiej jak i długiej wersji przekonuje ilością miejsca. Egzemplarze bez skórzanej tapicerki należą do rzadkości. W wielu W140 znajdziemy pełną elektrykę, dwustrefową klimatyzację, a także szyberdach, elektrycznie domykane drzwi, wysuwaną antenę, czujniki parkowania i szereg innych dodatków. Oczywiście, największym powodzeniem cieszą się wersje V8, jednak warto zainteresować się i słabszą klasą S w dobrym stanie technicznym. Sześciocylindrowe 2,8 i 3,2 generują 193-231 KM, V8 4,2 i 5,0 279-326 KM, natomiast stojące na szczycie gamy V12 6.0 408 KM.

Dobrze utrzymane W140 kupimy za około 25-30 tysięcy złotych. Im bardziej unikalną konfigurację i wersję silnikową znajdziemy, tym cena będzie odpowiednio większa.

BMW E31 BMW E31 fot. BMW

BMW E31

Jeśli już jesteśmy w gronie niemieckich ikon motoryzacji, nie sposób pominąć poszukiwanego dziś klasyka stworzonego przez specjalistów z BMW. W 1989 Bawarczycy postanowili spróbować swoich sił w segmencie luksusowych aut sportowych. Prowadzone od 1986 prace rozwojowe zaowocowały modelem serii 8. Dynamicznie narysowana sylwetka z podnoszonymi światłami mijania i drogowymi przyciąga spojrzenia po dziś dzień. Obowiązkowo, drzwi pozbawiono ramek.

Jakością wykonania i poziomem wyposażenia wnętrze BMW śmiało konkurować może z Mercedesem CL. Skórzaną tapicerkę i automatyczną klimatyzację spotkamy w każdym egzemplarzu. Zdarzają się również sztuki z rozbudowanym komputerem pokładowym oraz doskonałym zestawem audio. Prawdziwym znakiem rozpoznawczym BMW E31 były jednostki napędowe instalowane z przodu. Silniki V8 lub V12 współpracowały seryjnie z automatyczną przekładnią - klient mógł bez dopłaty zamówić skrzynię manualną. Podstawowa wersja 830 otrzymała silnik 3,0 V8 o mocy 218 KM, 840 początkowo 4,0, później 4,4 o mocy 286 KM, odmiana 850 dysponowała potężnym V12 o pojemności 5,0. W jej przypadku moc oscylowała wokół 300-380 KM.

Egzemplarze godne uwagi kosztują już przynajmniej 30-40 tysięcy złotych. Ceny wersji specjalnych z łatwością przekraczają 60-80 tysięcy. Niestety, ograniczona podaż zamienników i skomplikowanie konstrukcji mocno windują koszty codziennego serwisu.

Alfa Romeo Spider II Alfa Romeo Spider II fot. Alfa Romeo

Alfa Romeo Spider II

Propozycją dla prawdziwych entuzjastów zakochanych we włoskiej motoryzacji jest Alfa Romeo Spider. Znany z wielu produkcji filmowych Spider pierwszej generacji dysponował napędem na tylną oś i relatywnie mocnymi silnikami. W produkowanej od 1995 do 2005 generacji zastosowano znacznie tańszy w produkcji napęd na przednie koła, mocne jednostki napędowe i perfekcyjnie zestrojone zawieszenie.

Karoseria zaprojektowana przez Pininfarinę nawet po latach chwyta za serca dbałością o najmniejsze detale. Wnętrze nie zapewnia zbyt wiele miejsca - jest go w sam raz dla dwóch osób cieszących się jazdą bez dachu. Tekstylne poszycie chowa się manualnie za przednimi fotelami. Alfa Spider napędzana była silnikami czterocylindrowymi i V6. Podstawowy 1,8 TwinSpark generuje 144 KM, natomiast mocniejsze 2,0 TwinSpark lub JTS chwalą się już mocą 150-165 KM. Wśród jednostek V6 wyróżnia się wariant 2,0 z mocą 202 KM. Wyżej w gamie znajdują się silniki 3,0 i 3,2 V6 (192-218 i 240 KM).

Obecnie zadbaną Alfę Spider znajdziemy już za 10 tysięcy złotych, a topowe wersje z silnikami V6 to już wydatek blisko 20 tysięcy złotych.

Opel Calibra 2.0 Turbo Opel Calibra 2.0 Turbo fot. Opel

Opel Calibra 2.0 Turbo

W historii zwyczajnych marek takich jak Volkswagen czy Opel znajdziemy wiele modeli, których ceny już dawno sięgnęły dna. Niemniej, nawet w tym gronie wyszukamy poszukiwane przez entuzjastów wersje. Wystarczy spojrzeć na Opla Calibrę - coupe dla ludu produkowane od 1990 do 1997 roku bardzo szybko zyskało status auta wiejskiego szpanera. Niestety, większość wersji silnikowych Calibry nie oferowała niczego wyjątkowego - ot, dwudrzwiowy Opel Vectra. Wyjątkiem od tej przykrej prawidłowości jest topowa wersja 2,0 Turbo 4x4 opracowana razem z brytyjskim Lotusem.

Z zewnątrz nic nie zdradza potencjału drzemiącego pod maską - poza kilkoma emblematami. Miejsce niezbyt mocnych silników zajął czterocylindrowy motor o pojemności dwóch litrów. Wspomagany turbosprężarką generuje 204 KM i 280 Nm. Spory moment obrotowy trafia na cztery koła za pośrednictwem sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Calibra Turbo pierwszą setkę osiągała w 6,8 s, natomiast prędkość maksymalna wynosiła imponujące 245 km/h.

Niestety, o ile ceny zwykłych Opli Calibra są śmiesznie niskie (2-5 tysięcy), o tyle Calibra 2,0 Turbo przekracza już 30-40 tysięcy złotych. Problem też stanowi znalezienie zadbanej sztuki. Zostało ich naprawdę mało, więc wartość powinna rosnąć geometrycznie, zwłaszcza wersji 4x4.

Renault Clio II V6 Renault Clio II V6 fot. Renault

Renault Clio II V6

Wbrew pozorom, dobrze rokujący youngtimer nie musi pochodzić od niemieckiego producenta. Wiele doskonałych konstrukcji na swoim koncie mają także koncerny znad Sekwany. Niszową propozycją wyłącznie dla wprawnych kierowców o stalowych nerwach jest szalone Renault Clio II V6.

Niepoprawna wersja miejskiego auta już na pierwszy rzut oka bardzo różni się od pozostałych odmian. W tym przypadku liczy się tylko niska masa, wysoka moc i perfekcyjny rozkład masy pomiędzy osiami. By osiągnąć idealny rezultat konstruktorzy sięgnęli po silnik 2,9 V6 z Laguny, który umieszczony został centralnie tuż za przednimi fotelami. Aby zapewnić wydajne chłodzenie i pomieścić rozbudowany zespół napędowy oraz sportowe zawieszenie, auto znacznie poszerzono. Za przednimi drzwiami dodatkowo wstawiono potężne wloty powietrza.

We wnętrzu spotkamy spartańskie warunki - dwa kubełkowe fotele, radio, elektrycznie sterowane szyby i nic poza tym. Benzynowy silnik V6 generuje 230, a po modernizacji 255 KM, co przekłada się na fenomenalne osiągi: 0-100 km/h w 5,8 s. Clio V6 pozbawione jest wszelkich systemów elektronicznych wspomagających kierowcę - wystarczy nieznacznie przesadzić w szybko pokonywanym zakręcie, aby wprowadzić auto w poślizg.

Ceny wersji V6 oscylują wokół 60-80 tysięcy złotych.

Nissan 300ZX II Nissan 300ZX II fot. Nissan

Nissan 300ZX II

Pasjonaci motoryzacji doskonale znają także inne klasyczne, sportowe auto sprzed dwóch dekad. Mowa tutaj o flagowym produkcie Nissana, modelu 300ZX. Jego druga generacja produkowana była od 1989 do 1996 roku z przeznaczeniem na rynek japoński, europejski i amerykański.

Auto występowało jako dwuosobowe coupe, cabrio i najpopularniejsza targa - dysponowała czterema miejscami. Wnętrze większości egzemplarzy wyposażono w skórzaną tapicerką lub wariant częściowo obity alcantarą. Automatyczna klimatyzacja, elektrycznie sterowane szyby, rozbudowany zestaw audio są równie popularnymi dodatkami. Pod maskę 300ZX trafiały dwa silniki - wolnossący i doładowany przez dwie turbosprężarki. Wariant wolnossący 3,0 dysponował mocą 230 KM, natomiast TwinTurbo 280-300 KM przekazywanych na tylne koła poprzez archaiczny czterobiegowy automat lub pięciostopniową skrzynię manualną.

Na polskich portalach aukcyjnych, japoński model prawie nie występuje. Pojawiają się czasem pojedyncze sztuki, za które należy zapłacić od 30 do 70 tysięcy złotych.

Więcej o:
Komentarze (14)
Youngtimery-inwestycje z lat 80 i 90. 8 aut, które wciąż są dość tanie, a nabierają wartości
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • vomiting_frog

    Oceniono 1 raz 1

    Ile było Clio II v6 żeby sobie tym głowę zawracać. Clio II w tej wersji było mniej jak 3 tys. Pojazd na tyle specyficzny i rzadki że można zapomnieć żeby go kupić po taniości. Mniej więcej jest tego tyle ile Renault 19 w wersji Baccara.
    Opel Calibra jeszcze uturbiony to było marzenie wiejskiego tunera. Te auta nie tylko rdzewieją ale trzymają się na szpachli i żywicy.
    Ceny widełkowe niestety oznaczają że dolne widełki to są gruzy a doprowadzenie takiego auta do ideału albo tylko do stanu zadowalającego to często wydatek przewyższający wartość zakupu auta i potencjalnej sprzedaży. To jest raczej hobby polegające na utylizacji kasy. Jeśli chodzi o auta dziś tańsze weźmy tą wspomniana baccare czy jakiekolwiek inne auto w jakiejś fajnej opcji które w dobrym stanie kosztuje 2-3x tyle co inny bieda model z klimą w korbotronicu w podobnym stanie, co z tego skoro rok do roku nie będzie drożeć nawet o OC.

  • Gość: Gacus

    Oceniono 5 razy 3

    Polecacie szwabską limuzynę ale lepszego od niej Lexusa Ls400 to już nie...

  • dodobird

    Oceniono 3 razy -1

    Inwestycja w timery ma sens jak się nimi nie porusza: stoją na kołkach, pachną konserwacją i ładnie wyglądają. W przeciwnym wypadku to wieczna udręka i walka z korozją. Inwestycja pożal się Boże.

  • Gość: vito

    0

    Za suprą warto się rozejrzeć, przy wypuszczeniu nowej generacji wznowili produkcję części do tyc starszych, więc z dostępnością nie będzie problemu

  • Gość: e

    0

    W190 chyba nie ma? Jest W201?

  • Gość: bbbbbbbbbbbbbbbbbbbb

    Oceniono 6 razy -6

    stare zardzewie lapadliny

  • Gość: ready

    Oceniono 7 razy 3

    A gdzie celica? Toż to kultowy youngtimer

  • liczbynieklamia

    Oceniono 8 razy 4

    Jeżeli mówimy o samochodach popularnych, to realną wartość mają tylko egzemplarze oryginalne i idealne lub jedyne zachowane (czyli jeśli znany jest tylko jeden egzemplarz danego samochodu, to nie ważne jak jest przegnity i zdekompletowany). Aby więc zarobić na samochodzie z lat 80-tych czy 90-tych trzeba albo kupić ideał, wydawać pieniądze na jego utrzymanie w takim stanie, co kosztuje masę pieniędzy, albo też kupić samochód w nieco gorszym stanie i doprowadzić go do stanu idealnego, co kosztuje jeszcze więcej. Ciężko na takim przedsięwzięciu nie stracić, a co dopiero zarobić. Chyba, że kupimy jakieś tanie auto i uda nam się wstrzelić w chwilową modę (bo np. Syrenki albo Polonezy na chwilę podrożały), ale trudno w ten sposób zarobić jakieś sensowne pieniądze w sposób przewidywalny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX