Niedawno nazywano je złomem. A teraz? Ceny rosną, a kultowe polskie samochody to inwestycja

W Polsce intensywnie rozwija się moda na wszelkiego typu youngtimery. Polscy kierowcy pokochali zwłaszcza okazy rodzimej, już nieistniejącej produkcji, które jeszcze kilka lat temu wyceniane były na równi ze złomem przemysłowym.
1 Polski Fiat 125p Kombi Polski Fiat 125p Kombi fot. Fiat

Polskie youngtimery z PRL - na tych autach można sporo zarobić

Znalezienie Warszawy, Nysy, Poloneza, czy dużego Fiata w fabrycznym stanie stanowi ogromne wyzwanie. Dodatkowo, ceny krajowych klasyków z roku na rok znacząco rosną, dając pewność zarobku w przeciągu kilku najbliższych lat.

Kluczem do sukcesu jest zakup egzemplarza zachowanego bez jakichkolwiek rzemieślniczych modyfikacji i niefachowych napraw blacharskich. Im więcej oryginalnych części, tym wartość danego egzemplarza wyższa.

Zobacz także: O tym aucie marzyła cała Polska. Duży Fiat ma już ponad 50 lat

2 FSO Polonez FSO Polonez fot. FSO

FSO Polonez

Podobnie jak każda gałąź przemysłu komunistycznej Polski, również produkcja samochodów zależna była wyłącznie od partyjnych decyzji. Na początku lat 70. włodarze postanowili wprowadzić do oferty bardziej zaawansowanego następcę wysłużonego Fiata 125p. Niestety, opracowane we Włoszech nowoczesne nadwozie ze względów finansowych nie otrzymało przewidzianej mechaniki. W efekcie, pod maskę Poloneza trafiły jednostki napędowe i cały układ przeniesienia siły napędowej znany z Dużego Fiata. Mechanika wprost z początku lat 60.

Seryjna produkcja najpopularniejszej, pięciodrzwiowej wersji Poloneza trwała od 1978 do 2002 roku. Sztandarowy produkt polskiego przemysłu przechodził kilka modernizacji polegających w dużej mierze na zmianach stylizacyjnych. Przez lata pod maskę Poloneza trafiały czterocylindrowe silniki 1.3, 1.5, 1.6 i 2.0 oraz diesel Peugeota 1.9. Benzynowe jednostki generowały odpowiednio 61-112 KM, natomiast wolnossący diesel 70 KM. W międzyczasie, ofertę wzbogaciła krótka seria nadwoziowa coupe, 3D oraz seryjnie produkowane kombi, sedan Atu, a także użytkowy Truck.

Egzemplarze z początku rynkowej kariery modelu potrafią już kosztować blisko 30 tysięcy złotych. Młodsze i w dobrym stanie około 10-15 tysięcy.

3 Fiat 125p Fiat 125p fot. producent

Fiat 125p

Historia najbardziej poszukiwanego obecnie polskiego klasyka - Fiata 125p, trwała od 1967 do 1991 roku. Opracowany przez włoskich inżynierów model 125 już w czasie polskiej premiery rynkowej uchodził za przestarzałą konstrukcję. Czterodrzwiowy sedan w komfortowych warunkach mieścił cztery dorosłe osoby. W lepiej wyposażonych, przeważnie eksportowych wersjach urzekał pasażerów lepszą jakością wykonania, obrotomierzem, trzypunktowymi pasami bezpieczeństwa, czy niezwykle wydajnym jak na swoje czasy układem hamulcowym z tarczowymi hamulcami.

Fiat 125p otrzymał klasyczny układ napędowy - silnik z przodu z napędową tylną osią. Podobnie jak w przypadku Poloneza, komunistycznej Polsce zabrakło funduszy na zakup nowoczesnych układów napędowych oferowanych ówcześnie w innych modelach włoskiej marki. W efekcie do napędu Dużego Fiata trafiły czterocylindrowe silniki 1.3, 1.5 oraz niespotykane obecnie 1.6 Monte Carlo i 1.8 Acropolis generujące 60-70 KM, 98 i 105 KM. Obok popularnego sedana, dostępne było kombi, pickup oraz odmiana sanitarna.

Obecnie zakup przyzwoicie zachowanego 125p to wydatek około 10-15 tysięcy złotych.

4 Fiat 126p Fiat 126p fot. producent

Fiat 126p

Zdecydowanie najtańszym sposobem na zakup klasyka pochodzącego z polskiej fabryki jest popularny od wielu dekad Maluch. Karierę na polskim rynku rozpoczął w 1973 roku. Wówczas uruchomiono seryjną produkcję w bielskich zakładach Fiata. Co ciekawe, od 1972 do 1980 roku równolegle produkowano Fiata 126p w turyńskich zakładach z przeznaczeniem na zachodnie rynki. Dwudrzwiowe nadwozie skrojone dla czterech osób z niewielkim bagażem wywołuje szeroki uśmiech u każdego na polskich ulicach .

W zależności od roku produkcji, w tylnej części nadwozia instalowano dwucylindrowe, chłodzone powietrzem jednostki 600-650 ccm o mocy 23-24 KM. 25 KM generował silnik 700 ccm z wersji Bis. Niezwykle prosta mechanika obniża koszty bieżącego serwisowania i prac renowacyjnych. Dodatkowo nadal mamy do dyspozycji szerokie zaplecze części zamiennych w atrakcyjnych cenach.

Zakup nieskorodowanego Malucha to wydatek od 3 do 10 tysięcy złotych. Najbardziej pożądane są egzemplarze z pierwszego etapu produkcji.

Zobacz także: Maluch - historia nieznana, czyli specjalne wersje Fiata 126p, o których wiedzą tylko nieliczni

5 Syrena 105 Syrena 105 fot. producent

Syrena

Od 1957 do 1972 roku w Bielsku Białej produkowano Syrenę. Opracowany w pełni przez polskich inżynierów pojazd zdobył ogromną popularność w powojennej Polsce. Dwudrzwiowe nadwozie oparto na stalowej ramie. Dwusuwowa jednostka napędowa pochodziła z motopompy z oporem wprawiając w ruch czteroosobowe nadwozie. W zależności od roku produkcji, Syrena przechodziła modernizacje, zmieniano wówczas nazwę: 100, 101, 102, 103, 104 i 105.

Równolegle, z myślą o rolnikach i sadownikach wytwarzano użytkową odmianę Bosto. Prosty pickup cieszył się wielkim zainteresowaniem. Niestety, do naszych czasów przetrwało bardzo niewiele egzemplarzy. Wspomniana jednostka napędowa 750, 850 i 1000 ccm generowała 27-45 KM trafiające na przednie koła za pośrednictwem czterobiegowej, niezsynchronizowanej, manualnej przekładni.

Dziś, nieremontowana Syrena kosztuje nawet 30 tysięcy złotych. Znalezienie godnego uwagi egzemplarza graniczy z cudem.

6 Warszawa Warszawa fot. producent

Warszawa

W powojennej rzeczywistości PRL-u, brakowało nieskomplikowanych, prostych w obsłudze samochodów osobowych. Odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa stała się Warszawa wykorzystująca układ jezdny, jednostkę napędową, skrzynię biegów i cały układ hamulcowy instalowany między innymi w dostawczym Żuku. Bliźniacza konstrukcja rosyjskiej Pobiedy początkowo trafiała do użytku państwowych dygnitarzy. Dopiero po pewnym czasie Warszawy zaczęły zasilać majątki "zwykłych" obywateli.

Warszawę produkowano na Żeraniu od 1951 do 1973 roku na bieżąco wprowadzając modernizacje techniczne i estetyczne. Obok wersji garbatej, oferowany był sedan, kombi, pickup i odmiana sanitarna. Do napędu przewidziano czterocylindrowy silnik 2.12 o mocy 50-70 KM.

Na zakup egzemplarza w perfekcyjnej kondycji musimy przeznaczyć nawet 50 tysięcy złotych. Auto do remontu to koszt około 10 tysięcy złotych. Ceny się ustabilizowały i prognozowane są niewielkie wzrosty. Największym zainteresowaniem cieszy się model M20.

7 Żuk Kamper Żuk Kamper fot. producent

Żuk

Nawet za 3-4 tysiące złotych znajdziemy dobrze zachowanego Żuka. Produkt Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie pozostawał w sprzedaży od 1959 do 1998 roku. Przez cały okres produkcji jedynymi zmianami była nieznaczna zmiana stylistyki przedniej części nadwozia oraz wprowadzenie górnozaworowej jednostki napędowej. Oparty na stalowej ramie Żuk dostępny był w kilkunastu wariantach nadwoziowych przewidzianych dla ekip budowlanych, rolników, służb miejskich, czy straży pożarnej.

Pochodzący z Warszawy zespół napędowy, hamulcowy i zawieszenie było niezwykle proste w bieżącej obsłudze. Czterocylindrowy benzynowy silnik 2.12 generował 50-70 KM i był pochodną jednostki stosowanej przed II Wojną Światową w Dodge'u. Dopiero w późniejszych latach do sprzedaży wprowadzono diesla 2.4 Andoria o mocy 70 KM. Ten dostawczak wykazywał się dużą odpornością na zaniedbania eksploatacyjne, tankowanie mizernej jakości paliwa i przeładowanie. Trudno też mówić w tym przypadku o jakimkolwiek komforcie jazdy. Kręcenie kierownicą i wrzucanie biegów wymaga nie lada wysiłku.

8 Nysa N63 Tropic Nysa N63 Tropic fot. N

Nysa

Prawdziwym rarytasem dla entuzjastów jest Nysa. W przeciwieństwie do Żuka, dostępna była wyłącznie jako furgon. Wykorzystywały ją masowo przedsiębiorstwa komunikacyjne, służba zdrowia, a także milicja. Rynkowa kariera Nysy trwała od 1958 do 1994 roku. W tym czasie samochód kilkukrotnie poddawano modernizacjom. Dziś znalezienie egzemplarzy z początku produkcji jest praktycznie niewykonalne. Cień szansy mamy jeszcze na zakup ostatniej wersji 522 produkowanej od 1968 roku w Nysie.

Podobnie jak w przypadku Żuka, do napędu przewidziano dobrze znany silnik benzynowy 2.12 o mocy 70 KM współpracujący z czterostopniową przekładnią.

Dziś Nysa 522 do remontu to koszt około 5 tysięcy złotych. Warto zaznaczyć, że względem swojego siermiężnego krewniaka, cechuje się zdecydowanie wyższym komfortem jazdy.

9 Mikrus MR-300 Mikrus MR-300 fot. WSK

Mikrus MR-300

W powojennej Europie przez kilkanaście lat ogromnym zainteresowaniem cieszyły się tanie w produkcji, zakupie i utrzymaniu, wszelkie mikro samochody. Polskim przykładem takiego pojazdu jest Mikrus MR-300 - niewielki samochód produkowany przez WSK Mielec od 1957 do 1960 roku. W kabinie Mikrusa mieściły się dwie dorosłe osoby i dwójka dzieci z niewielkim bagażem. Załadowany w pełni z wielkim trudem pokonywał nawet niewielkie wzniesienia.

Do napędu oddelegowano dwucylindrowy, dwusuwowy motocyklowy silnik o pojemności 300 ccm i mocy 14,5 KM, współpracujący z niezsynchronizowaną, czterostopniową przekładnią. Niewielka liczba wyprodukowanych egzemplarzy przekłada się na nikłą podaż na rynku wtórnym.

Wyremontowane egzemplarze kosztują przeszło 50 tysięcy złotych.

Komentarze (26)
Polskie samochody z PRL
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • bak_on

    Oceniono 7 razy 7

    Jakoś zupełnie pominięto pick-up, wyrób rękodzieła polskiego, czyli Tarpana,

  • avensis77

    Oceniono 6 razy 4

    W tekscie jes blad. Syrwny produkowano w fso do72 r a potem w fsm Bielsko Biala do 83 r.

  • Gość: Zenon

    Oceniono 2 razy 2

    "W efekcie do napędu Dużego Fiata trafiły czterocylindrowe silniki 1.3, 1.5 oraz niespotykane obecnie 1.6 Monte Carlo i 1.8 Acropolis generujące 60-70 KM, 98 i 105 KM". To nie do końca tak. Fiat 125p miał silniki 1.3 i 1.5 o mocy 60 i 70 KM do MR75, później 1.3 miał 65 KM, a 1.5 75 KM. W latach 80-tych montowano także silnik 1.5 z Poloneza o mocy 82 KM. Fiat 125p który bił rekord w 1973 miał podobno silnik 1.5 o mocy 84 KM, była to wersja specjalna silnika na rynek francuski, a wersja Sport 1.5 z 1976 roku (występuje w serialu "Życie na gorąco" miała 82 KM. Warto dodać jeszcze o wyprodukowanym w niewielkich ilościach w latach 80-tych Fiacie 125p z silnikiem diesla z VW o pojemności 1.6 i mocy 54 KM. W książkach serwisowych pojawia się także informacja o możliwości montażu pod koniec lat 80-tych silnika 1.6 87 KM z Poloneza, ale chyba taki samochód nie pojawił się na rynku.

  • sl1234

    Oceniono 2 razy 2

    I tak KOCHAM swoja Syrenke 105 - z checia zaplace sporo aby moc sie przejechac !!!

  • marberlin

    Oceniono 11 razy 1

    "kultowe polskie samochody"
    Do gimbazy,Fiat nie jest polski a Warszawa to rosyjska Pobieda.

  • cool77

    Oceniono 3 razy 1

    Naprawde cenne jest to co rzadkie i bez różnicy czy coś soba reprezentowało czy nie .125 acropolis czy monte carlo sa nie do trafienia , tak samo poldki coupe czy 3 drzwi .2 lata temu widziałem na szrocie k.Splitu poldka w wersji eksportowej nawet z ciekowści zajechałem ale oprócz tego że silver metalic w oryginale nic interesującego .Dawny jug jeszcze skrywa nasze perełki.

  • rozaliaroyale

    Oceniono 6 razy 0

    chętnie sam bym się takim 125p przejechał - ale raczej utrzymanie takiego czegoś to koszty przekraczające zdrowy rozsądek .

  • Gość: roku

    Oceniono 5 razy -1

    maslo maslane drogi auitorze...a teraz pare konkretow. Fiat 126 z 78 ostatnia sztuka 1 seria kupilem pare dobrych lat temu odrestaurowanie kosztowalo wiecej od merca jaga czy alfy romeo bo ....dla przykladu - Tapicerka orginalna sprowadzana..........z miami w USA z mr.Fiat, aluFelgi na pierwsza serie wraz z oponami z Mediolanu gdzie koszt wysylki byl rowny kosztowi zakupu-razem bagatela 4tys zl. Koszt na zolte tablice 1,5-2 tys zl. Rzeczoznawca ocenil wartosc pojazdu na 30tys zl ,wpakowalem w auto wiecej a konkretnego chetnego nie ma na 15tys zl. Bardzo prosze zatem drogi autorze zastanow sie 2 razy zanim cos napiszesz. Polskie klasyki sa....N I E O P L A C A L N E mozna je naprawiac posiadac i utrzymywac ale z sentymentu a nie zarobku
    !!!!

  • libero1963

    Oceniono 8 razy -2

    No to kupujcie ten złom, w jakim nie byłby stanie, panowie redaktorzy. Ja tego za darmo nie chcę. Pamiętam kolejki, łapówki aby byle jaką linkę, klocki dostać. A po otwarciu granicy do Berlina Zachodniego był prawdziwy test polskiego złomu, obrazu bylejakości i partactwa, Polacy naprawiali, auta stały na poboczach autostrady do Berlina. Wstyd, mijały nas trabanty, wartburgi, łady, vw glfy, skody, a polskie wyroby na poboczach dróg.
    Nie zachwalajcie wstydu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX