Nie wymieniaj, a naprawiaj. Na tych podzespołach zaoszczędzisz sporo pieniędzy!

Nie w każdym przypadku warto decydować się na wymianę uszkodzonych podzespołów na nowe. W niektórych przypadkach opłacalna jest regeneracja poszczególnych podzespołów. Oszczędność względem wymiany elementu na nowy może sięgnąć nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Nie zawsze konieczna jest wymiana elementu na nowy

W przypadku wizyty w autoryzowanej stacji obsługi, próżno spodziewać się propozycji naprawy uszkodzonego elementu. Procedury narzucane przez koncerny w większości przypadków przewidują wymianę wyeksploatowanego podzespołu.

W związku z tym, koszty naprawy mogą być duże, a w niektórych sytuacjach poddawać w wątpliwość usunięcie usterki. Problem staje się poważny, jeśli w kilkunastoletnim samochodzie klasy premium "poddadzą się" pneumatyczne zawieszenie lub silnik. Wówczas, naprawa przekroczy wartość samochodu. Gdzie warto w takim razie szukać pomocy?

Niezależne warsztaty oferują zazwyczaj tańsze rozwiązania

Na rynku funkcjonuje wiele warsztatów specjalizujących się w naprawach konkretnych podzespołów - turbosprężarki, skrzynie automatyczne, wtryskiwacze lub określone typy silników. Jest szansa, że pracujący w nich specjaliści dadzą sobie radę z naprawą elementów, których regeneracji producent nie przewidział.

Alternator Alternator Mark Sassen

Alternator da się łatwo zregenerować

Po latach użytkowania alternator nie zapewnia wystarczającej ilości energii elektrycznej potrzebnej do zasilania aparatu zapłonowego, oświetlenia i całego wyposażenia auta. Zakup regenerowanej części pozwoli zaoszczędzić ponad połowę kosztów związanych z zakupem nowego urządzenia.

Po wymianie wszystkich ruchomych elementów dostaniemy produkt prezentujący sprawność fabrycznie nowej części. W pakiecie przyznawana jest także gwarancja na 1-2 lata od zakładu dokonującego odbudowy. Za usługę zapłacimy około 300-400 złotych. Nowy alternator do fordowskiego 1.6 TDCi kosztuje od 650 do 800 złotych.

Sportowy układ hamulcowy Sportowy układ hamulcowy Bartłomiej Pawlak

Zaciski hamulcowe

To element układu hamulcowego, który często ulega awarii. Jeżeli w zacisku pojawi się wyciek lub zatrzyma się tłoczek, autoryzowane serwisy zalecają wymianę elementu na nowy, co skutkuje rachunkiem za udługę w wysokości przynajmniej 500 złotych. Wystarczy jednak przejrzeć ofertę sklepów z częściami motoryzacyjnymi, by szybko się przekonać, że zestawy naprawcze oferowane są właściwie to większości pojazdów.

W wielu przypadkach wystarczy wyczyścić zacisk, wymienić uszczelnienia i tłoczek, przy przywrócić zaciskowi optymalne warunki pracy. Koszt usunięcia usterki nie powinien przekroczyć 200 złotych.

Dodatkowe 200-250 złotych można też zaoszczędzić na naprawie pompy hamulcowej. To element kluczowy dla prawidłowego funkcjonowania układu hamulcowego, więc znaczna część warsztatów zaleca jej wymianę. Wśród akcesoriów motoryzacyjnych łatwo jednak znaleźć zestawy naprawcze, które uszczelnią wnętrze pompy, zapobiegną zapowietrzaniu i jakimkolwiek wyciekom. Ten niezbyt trudny dla mechanika zabieg pochłonie około 50-80 złotych.

Pompa układu wspomagania kierownicy

Typowa pompa wspomagania układu kierowniczego składa się korpusu, komory z wirnikiem i łopatkami, osi napędowej, płyt oporowych, zaworu ciśnieniowego i czasem też sprężyny dociskowej.

Mechanizm odpowiedzialny za prawidłową pracę układu wspomagania kierownicy, wytrzymuje zazwyczaj od 200 do 250 tysięcy kilometrów. Zbliżający się kres jego wytrzymałości objawia się głośnym funkcjonowaniem pompy podczas jazdy na wprost, niepokojącymi dźwiękami (piski, buczenie) przy skrętach kierownicy, a także niedostateczną siłą wspomagania lub wręcz za mocną przy wzrośnie obrotów silnika. Co zalecają mechanicy w autoryzowanych stacjach obsługi? Wymianę elementu, która pochłonie od 500 do 800 złotych.

Bagatelizowanie szwankującej pompy może przenieść się na przekładnię kierowniczą i dokonać znacznie bardziej kosztownych spustoszeń w układzie wspomagania. Niezależni fachowcy radzą nie odkładać problemu na później i niezwłocznie po stwierdzeniu niepokojących objawów przystąpić do naprawy.

W tym celu należy rozebrać mechanizm, umyć wnętrze i ocenić stopień przydatności poszczególnych komponentów. Zazwyczaj wystarczy wymienić uszczelniacze, łożyska i zużyte tuleje. Koszt operacji zamknie się w kwocie 250-300 złotych.

Tarcze hamulcowe Tarcze hamulcowe materiały prasowe

Tarcze hamulcowe

Spora część producentów zaleca wymianę tarcz hamulcowych przy każdym serwisie klocków, czyli co 25-35 tysięcy kilometrów. W praktyce, rzadko kiedy komplet tarcz należy zastąpić nowym przed przebiegiem rzędu 60-80 tysięcy.

Zdarza się jednak, że przy mniejszym kilometrażu tarcza ulegnie pokrzywieniu lub deformacji - na przykład po wjeździe w kałużę z rozgrzanymi hamulcami. Wówczas, pojawi się nieprzyjemne drganie przenoszące się na karoserię i wyczuwalne podczas hamowania, a także pulsowanie pedału hamulca. Zbyt mocne wibracje mogą prowadzić do niebezpiecznych sytuacji, zwłaszcza przy autostradowych prędkościach.

Przy niewielkim uszkodzeniu tarczy lub jej zabrudzeniu, wystarczy zeszlifowanie powierzchni. W przypadku poważniejszych deformacji, konieczne stanie się przetaczanie, którego koszt wynosi od 250 do 350 złotych. Komplet nowych tarcz na przednią oś to wydatek rzędu 400-1000 zł.

Reflektory(fot. Shutterstock.com) Reflektory(fot. Shutterstock.com) fot. Shutterstock.com)

Światła LED-owe

Zdecydowanie więcej można zaoszczędzić na naprawie LED-owych reflektorów, które większość producentów uznaje za nienaprawialne. Jeśli w aucie są zainstalowane w pełni diodowe światła, jeden klosz może kosztować nawet 5-6 tysięcy złotych. Sporo, ale w przyszłości będzie jeszcze drożej, bowiem powszechnieją lampy aktywne i te wykonane w technologii laserowej.

Elektrycy mają jednak rozwiązanie problemu. Nietrudno znaleźć specjalistów, zajmujących się wyłącznie LED-owym oświetleniem samochodu. To rynek, który rośnie błyskawicznie. Fachowcy podgrzewają klosze na zgrzewach doprowadzając do ich rozklejenia. Tym samym zyskują dostęp do wnętrza i płytki z diodami. Klika minut z lutownicą w ręku i sprawa rozwiązana. Rachunek za usługę nie powinien przekroczyć 200-400 złotych w przypadku świateł dziennych i tylnych lamp. Odświeżenie LED-owej listwy w reflektorze może kosztować od 1000 do 2000 złotych, co i tak przy cenie nowego elementu jest okazją.

Common-Rail Common-Rail materiały prasowe

Układ wtryskowy common-rail

Wtryskiwacze ze sterowaniem elektromagnetycznym są bardzo wrażliwe na jakość tankowanego paliwa, drogie w wymianie i jednocześnie demontowalne. Można je także naprawiać. Za nowy produkt Siemensa, Denso lub Boscha trzeba często zapłacić od 1500 do 2500 złotych za sztukę.

Nic więc dziwnego, że na rynku powstało mnóstwo firm trudniących się regeneracją. Jej cena zależy od stopnia zużycia elementu i części potrzebnych do naprawy. Zazwyczaj koszt waha się od 500 do 800 złotych za sztukę. W tym przypadku należy wnikliwie przestudiować opinie na temat danego warsztatu. Dość łatwo trafić na nieuczciwych specjalistów ograniczających się jedynie do pseudonaprawy w postaci umycia podzespołu.

Układ wtryskowy Common-rail Układ wtryskowy Common-rail Fot. Archiwum

Pompa common-rail

Skomplikowane silniki diesla z wtryskiem typu common-rail zaczynają pokazywać pierwsze objawy zużycia zazwyczaj przy przebiegu rzędu 200-250 tysięcy kilometrów.
Poza problemami z wtryskiwaczami, może też pojawić się konieczność naprawy pompy wysokiego ciśnienia. Najczęściej dotyczą wycieków lub zużycia sekcji tłoczących. Nowy komponent kosztuje od 2 do 5 tysięcy złotych.

Naprawa wszelkich uszczelnień, łożysk, a także sekcji tłoczącej nie powinna przekroczyć 1000 złotych. Warto jednak poszukać warsztatów specjalizujących się w układach wtryskowych common-rail. Tacy fachowcy znają sprawę od podszewki i szybko oraz skutecznie usuną problem, dając jednocześnie gwarancję na 12 lub 24 miesiące.

Więcej o:
Komentarze (36)
Nie wymieniaj, a naprawiaj. Na tych podzespołach zaoszczędzisz sporo pieniędzy!
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: madry

    0

    Regeneracja to rozwiązanie tymczasowe bo odciąga tylko problem w czasie. Jeśli chodzi i tarcze to wole kupić komplet nówek delphie i mieć święty spokój na długo niż 2 razy wydawać kase bez sensu

  • Gość: Przemek03

    0

    Ja to najwięcej oszczędzam na kupowaniu produktów do mojego samochodu głownie w sumie oleju i preparatów do mycia przez internet na AMJoil.

  • Gość: Gość

    0

    Gdybyśmy jwździli tym na co nas jest naprawdę stać to średni kowalski jeździł by polonezem na oryginalnych częściach montowanych w autoryzowanym serwisie ale klops co?
    Mamy auta zbyt drogie aby zwykły kowalski mógł wymienić reflektor za 2500 zł bo nas nie stać na części oryginalne to też mamy zamienniki lub regenerację i jeśli kowalski coś potrafi sam naprawić i kupi zamiennik to może jeźdźić furą kilku letnią to jest bardzo proste

  • pit-48

    0

    Dawniej na kursach prawa jazdy uczono budowy pojazdów, obecnie uczy się tylko przepisów.

  • Gość: Tomek

    Oceniono 3 razy -1

    Polacy jakby mogli używaliby regenerowanego papieru toaletowego.

  • hiszpan25

    Oceniono 2 razy 2

    w komentarzach jak zwykle wojna... a obie strony maja racje. mozna naprawiac i regenerowac wiele elementow w tym takze te bezposrednio odpowiedzialne za bezpieczenstwo. kwestia jest tylko kto i jak to robi. jesli regeneracja np zacisku hamulcowego skladajacego sie w zasadzie z kilku elementow w tym odlewu korpusu jest zrobiona poprawnie z zachowaniem fabrycznych standardow to co w niej zlego? oczywiscie ze naprawa poprzez namotanie np nitki pod sparciale uszczelnienie aby jakos nie cieklo to jak odbezpieczony granat. ale gdy po rozbiorce dokona sie czyszczenia i pomiarow eliminujacych elementy zbyt wyeksploatowane a na ich miejsce wstawi sie nowe to w czym gorszy jest taki element od nowego? to samo jest z turbinami. maja elementy korpusu ktore sa niesmiertelne gdy sie dokonuje regeneracji na czas a nie jak turbine juz sie rozsypie w drobiazgi . wymiana lozyskowania i uszczelnien zazwyczaj zalatwia sprawe na lata i kosztuje ulamek ceny nowej turbiny... w wielu podzespolach z wiekiem uszkadzaja sie proste elementy jak gumowe uszczelnienia i jesli wymienia sie je od razu jak pojawia sie klopot a nie po dzieisiatkach tysiecy kolejnych kilometow z luzami i wyciekami to naprawa moze byc tania , skuteczna i bezpieczna. jesli jednak regeneracje robi "flachowiec" bez pojecia przy pomocy mlotka i przecinaka przy wsparciu tasmy klejacej i "trytytek" to co innego. to trzeba umiec rozpoznac. bo tu jest roznica pomiedzy stamen jak z fabryki a " z niewyjasnionych przyczyn zjechal na przeciwny pas ruchu".

  • s0nar

    Oceniono 6 razy -2

    "Komplet nowych tarcz na przednią oś to wydatek rzędu 400-1000 zł."

    Chyba w Kaszlaku. Części do nowych i mocnych BMW są 3-4x droższe i nie mówię o ceramice, która jest droższa dziesięciokrotnie. No, ale co gimnazjalista piszący ten tekst może o tym wiedzieć. Poza tym co ma przebieg do zużycia tarcz? Jak ktoś jeździ wyłącznie w trasie to przejedzie może i 100 tysięcy kilometrów. Ale jak ktoś jeździ dynamicznie tylko po mieście, a do tego od czasu do czasu po torze to zużyje hamulce nie przejeżdżając 20 tysięcy kilometrów.

  • remo29

    Oceniono 5 razy 1

    > Spora część producentów zaleca wymianę tarcz hamulcowych przy każdym serwisie klocków, czyli co 25-35 tysięcy kilometrów

    Wat? Na jednych tarczach robiłem po 100 tys. km i nie hamowałem butami jak Fred Flintstone.

  • nessus

    Oceniono 5 razy -3

    W Ameryce nie istnieje pojecie naprawypodzespolow. Uszkodzone podzespoly wymienia sie. To tylko w polskich zakladach stosuje sie spawanie, walenie mlotem , naciaganie i zginanie.
    mechanicy tez musza z czegos zyc! A polak to takie urzadzenie ktore nikmu nie da zarobic bo wszystko probuje zrobic sam tyle ze zawsze z marnym skutkiem. Ale swpka robote ceni potrojnie !!! unikaj Polaka. Tak radzi chinczyk.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX