Omijaj je szerokim łukiem! Te wersje popularnych aut doprowadzą Cię do bankructwa

07.10.2017 12:30
Zarówno jako nowe, jak i używane, są bestsellerami w swoich segmentach. Niestety, po latach okazuje się, że w niektórych wersjach potrafią mocno napsuć krwi. Podpowiadamy, których samochodów warto się wystrzegać, by uniknąć kosztownych problemów w czasie normalnej eksploatacji.
1 Citroen C5 2.7 HDI Citroen C5 2.7 HDI fot. Citroen

Omijaj je szerokim łukiem! Te wersje popularnych aut doprowadzą Cię do bankructwa

Zarówno jako nowe, jak i używane, są bestsellerami w swoich segmentach. Niestety, po latach okazuje się, że w niektórych wersjach potrafią mocno napsuć krwi. Podpowiadamy, których samochodów warto się wystrzegać, by uniknąć kosztownych problemów w czasie normalnej eksploatacji.

Citroen C5 2.7 HDI

Ostatnia generacja C5 pojawiła się na rynku w 2008 i dostępna jest w sprzedaży do dziś. Wciąż jednak nie wiemy, czy pojawi się następca. Szansę są niewielkie, bo francuski średniak sukcesu nie osiągnął. Niemniej, na pewno wart jest rozważenia z uwagi na wysoki komfort jazdy (hydropneumatyczne zawieszenie) i trwałe silniki diesla o pojemności dwóch litrów.

Zdecydowanie gorzej przedstawia się sytuacja z 2.7 HDI. 6-cylindrowy motor z przebiegiem powyżej 250 tysięcy kilometrów potrafi przysporzyć sporych kosztów. Zdarzają się nieszczelności układu paliwowego i zatarte panewki. To wynika z faktu, że wysokoprężna konstrukcja niezbyt dobrze znosi długotrwałą jazdę z wysokimi prędkościami. Po czasie zaczyna się przegrzewać i generować kosztowne awarię. Do listy usterek dopisać możemy też przelewające wtryskiwacze, co w efekcie doprowadza do wypalenia dziur w tłokach.

2 Ford S-Max 2.3 Duratec Ford S-Max 2.3 Duratec fot. Ford

Ford S-Max 2.3 Duratec

Nie wszystkie mariaże kończą się dobrze. Tak było w przypadku Forda i Mazdy. Między innymi do S-Maxa trafił wolnossący, benzynowy motor o pojemności 2.3 litra. Generuje 161 koni mechanicznych, 208 Nm i współpracuje z automatyczną, 6-stopniową przekładnią. Japońskiej konstrukcji silnik występował w latach 2007-2010. Nie przekonywał ani dynamiką, ani zużyciem paliwa. W ciężkim vanie potrafi spalić nawet 15-17 litrów w mieście i 12 na autostradzie. To sporo, biorąc pod uwagę przeciętne osiągi. Auto do setki przyspiesza w 11,1 sekundy i rozpędza się do 194 km/h.

Ponadto, specjaliści odradzają montaż instalacji LPG. Jednostka Mazdy lubi też konsumować przesadne ilości oleju. Warto regularnie sprawdzać jego stan i wozić w bagażniku pojemnik na ewentualną dolewkę.

3 Mazda 6 2.0 CD Mazda 6 2.0 CD fot. Mazda

Mazda 6 2.0 CD

Na obecną generację Mazdy 6 trzeba czekać nawet kilka miesięcy. Auto cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Nie inaczej było też z poprzednim wcieleniem oferowanym w latach 2007-2012.

Najtańsze auta z początku produkcji dostępne są za około 20 tysięcy złotych. Z benzynowymi jednostkami nie sprawiają większych kłopotów, ale diesle należy omijać szerokim łukiem, zwłaszcza odmianę 2.0 CD. W skrajnym przypadku może się zatrzeć. Problem stanowią źle zaprojektowane podkładki pod wtryskiwaczami CR. Bywają nieszczelne, co przekłada się na gromadzenie sadzy w układzie smarowania. W efekcie zatka się sitko pompy oleju i zatrze silnik. Remont to przynajmniej kilka tysięcy złotych. Profilaktycznie warto po zakupie wymienić podkładki i wyczyścić układ.

4 Opel Corsa D Easytronic Opel Corsa D Easytronic fot. Opel

Opel Corsa D Easytronic

Corsa czwartej generacji pojawiła się na rynku w 2006 roku. Na następcę musieliśmy czekać aż 8 lat. Długi staż rynkowy i ogromna popularność sprawiła, że rynek wtórny daje spore pole do popisu.

Na klientów czekają odmiany z automatyczną klimatyzacją, 16-calowymi, aluminiowymi felgami i opcjonalną, kolorową nawigacją. Nie można też narzekać na paletę jednostek napędowych. O ile z manualnymi przekładniami pracują bez zarzutu, o tyle z mechanizmem Easytronic zadbają o ból głowy właściciela. To tradycyjna skrzynia mechaniczna z automatycznym sterowaniem. Wraz z narastającym przebiegiem, pojawia się coraz więcej problemów, zwłaszcza z precyzyjną zmianą biegów. Wyczuwalne szarpanie oznacza konieczność spotkania z mechanikiem, a do do przyjemnych należeć nie będzie.

Po pierwsze, sama wymiana sprzęgła to około 500 złotych. Do tego trzeba doliczyć części. Po drugie, niewiele warsztatów dysponuje odpowiednim sprzętem i wiedzą. Jeżeli awarii ulegnie moduł sterująco-wykonawczy, rachunek przekroczy 4 tysiące złotych.

5 Opel Vectra C 3.0 CDTi Opel Vectra C 3.0 CDTi fot. Opel

Opel Vectra C 3.0 CDTi

Ostatnia generacja Vectry opuszczała fabrykę w latach 2002-2008. Posłużyła też za dawcę technologii Alfie Romeo 159. Sama konstrukcja należy do udanych i trwałych. Problemy jednak występują z 3-litrowym dieslem zapożyczonym z magazynów Isuzu. 3.0 CDTI ma 177 KM i 350 Nm. Po liftingu parametry wzrosły odpowiednio do 184 koni mechanicznych i 400 Nm.

Ów motor trafiał do najbogatszych odmian wyposażeniowych, co może uśpić czujność kupującego. Do tego dochodzi dość niska cena. Wyraźnie bardziej atrakcyjna, niż w przypadku fiatowskiego 1.9 CDTI (120 i 150 KM). Po 200 tysiącach kilometrów zaczynają osiadać tuleje cylindrowe. Remont nierzadko przewyższa wartość auta, więc łatwo paść ofiarą wyjątkowo korzystnej oferty. Zdarzają się też bardzo kosztowne awarie układu wtryskowego (nieregenerowalne Denso) prowadzące do wypalenia tłoków i przyspieszone zużycie dwumasowego koła zamachowego.

6 Toyota RAV4 D-4D Toyota RAV4 D-4D fot. Toyota

Toyota RAV4 D-4D

To bezsprzeczny hit rynku wtórnego. Zadbane egzemplarze pochodzące z polskich salonów sprzedają się na pniu. Często już kilka godzin po wystawieniu ogłoszenia. Sytuacja dotyczy również diesli, których renoma nie należy do najlepszych. Poprzednia generacja zadebiutowała w 2005 roku i pozostawała w produkcji przez siedem lat. Najtańsze egzemplarze kosztują 26-27 tysięcy.

Przestrzegamy jednak przed flagowym motorem wysokoprężnym. 2.2 D-4D występował w trzech wersjach mocy: 136, 150 i 170 koni mechanicznych. Problemy zaczynają się po 150 tysiącach kilometrów. Zazwyczaj pierwsze osiadają tuleje cylindrowe. Efekt podobny, jak w przypadku zużycia uszczelki po głowicą. W skrajnej sytuacji konieczny okaże się remont silnika - około 5-7 tysięcy złotych. Kolejną przypadłość stanowi erozja krawędzi cylindra prowadząca do zniszczenia uszczelki pod głowicą. W tej kwestii, producent w wielu samochodach wymieniał jednostkę jeszcze na gwarancji. Kłopot po czasie powracał, bo montowane w ASO diesle miały tę samą wadę.

7 Volkswagen Tiguan 1.4 TSI Volkswagen Tiguan 1.4 TSI fot. VW

Volkswagen Tiguan 1.4 TSI

Volkswagen dość późno zadebiutował w klasie kompaktowych SUV-ów, ale Tiguan błyskawicznie spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem rynku. Przyczyniła się do tego mnogość odmian silnikowych, długa lista komfortowych udogodnień i wszechstronność. Niestety, po latach okazało się, że niektóre wersje są skarbonkami bez dna. Mimo tego, używane auta wolno tracą na wartości. Egzemplarze z początku produkcji wciąż kosztują ponad 30 tysięcy złotych - debiut modelu w 2007 roku.

Wśród używanych samochodów, warto wystrzegać się 1.4 TSI Twincharger. Generuje 150 lub 160 KM i ma ponadprzeciętną awaryjność. Wyposażono go w turbosprężarkę i kompresor. Pękają i wypalają się tłoki, co wywołane jest szybką jazdą. Spore obciążenie termiczne było wadą fabryczną, ale po gwarancji bardzo trudno dochodzić swoich praw. Remont oznacza wydatek na poziomie przynajmniej 4 tysięcy złotych. Pierwsze symptomy awarii to nierówna praca jednostki na wolnych obrotach i trudności z przyspieszaniem.

Dodatkowo, jeśli zdecydujecie się na dwusprzęgłowy automat, możecie spodziewać się kłopotów już po 150 tysiącach kilometrów. Regeneracja skrzyni DSG wiąże się z kwotą na poziomie przynajmniej 3-4 tysięcy złotych.

Komentarze (97)
Omijaj je szerokim łukiem! Te wersje popularnych aut doprowadzą Cię do bankructwa
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: jacek

    Oceniono 45 razy 33

    Kupić wolnossącą Hondę, zmieniać olej i jeździć do usranej śmierci. Proste i skuteczne, choć na początku troszkę kosztowne.

  • Gość: Adasko

    Oceniono 34 razy 28

    kupiłem w szwecji 407sw 2,2 benzyna .... wyglada naprawde slicznie... dosłownie wszystko co się dało w fabryce upchnąc w nim jest ( nawet gniazdko na 220V ) pogrzewanie miski olejowej ect. przebieg 277 tys..... samochód 2004r czy przebieg faktyczny ??? myslę ze tak... ale teraz najlepsze... ja go kupiłem przy okazji bez zamiaru kupna jakiegokolwiek samochodu... byłem w delegacji... wszedłem do "komisu" no i mi się spodobał ..... cena 8900 koron... ( ok 4000zl) dogadałem się choc nie było łatwo ze szwedem. zostawiłem zaliczke i git..... jakie było moje mega zdziwienie kiedy po 3 dniach w polsce przegladając z ciekawosci portale z samochodami ( jeden wiadomo jaki ) i co widze ?? sprowadzę do polski samochód ze szwecji... peugeot 407sw rok 2004 przebiej 89000 tys !!!!!!!!!!!!!! wyposażenie !!! moje kolor mój TABLICE REJ MOJE !!!!! dzwonie pytam a koleś w zaparte 89000 tys przebieg wszystko igielka ( a nie była to igiełka ) cena ????? 12500 tyś zł do małej negocjacji hahahaah to tyle co do handlarzy i kręcenia licznika..... chciałem sprzedac kiedyś audi a6 c100) przebieg jak to na stare tdi 460 tys km myslicie ze chociaż 1 osoba zadzwoniła ?? chociaż jedna spytała??? jak zrobiło sie na 120 tys to poszło tego samego dnia..... POLAK NIE KUPUJE SAMOCHODU TAKIEGO JAKI STAN ADEKWATNY DO PRZEBIEGU tylko ma byc z 1999 roki stan rdza sie sypie olej sie leje z slnka została tylko nazwa ale przebieg ma byc poniżej 100 tys i wtedy jest to zadowolony polak hahahahaah

  • Gość: ads

    Oceniono 37 razy 23

    No i z czym są kłopoty? Ano z dieslami... ano z turbo-benzynami... Wyżyłowane do granic. A 1.4 w Tiguanie to w ogóle śmiech, jak taki motor ma wytrzymać więcej niż 150k? Ślepa uliczka, lepiej kupić wolnossący silnik, pali więcej ale przejedzie więcej.

  • baba788

    Oceniono 28 razy 14

    Smieszne te wypowiedzi tutaj, przeciez Polska to kraj bez wlasnej tradycji motoryzacji, wszystko dzieki obcym firmom uzywane, ale jakies mniemanie o sobie maja Polacy, ilez oni wiedza, ho ho, powinni statki kosmiczne budowac i fruwac wysoko fruwac ;-)

  • Gość: Bat

    Oceniono 18 razy 14

    Tylko 2.0 HDI. Silnik nie do zajechania. Wymiana oleju co max 15tyś km, a nie tak jak przewiduje producent.

  • Gość: DreamTheater

    Oceniono 24 razy 14

    Cale szczęście kupiłem C5 z 2-litrowym HDI!!! Poza regulatorem zawieszenia i czujnikami parkowania od 7,5 roku bezawaryjnie...

  • Gość: handlarz uczciwy

    Oceniono 28 razy 12

    To 2,7-litrowe HDI to w C5 z przebiegiem 150 tysięcy od dziadka z Francji, trzecie auto w rodzinie. A w rzeczywistości rodzinna fura, która wielokrotnie objechała całą Francję z góry na dół i z lewej na prawą stronę. Francuzi są dość skąpi, nad zmianą samochodu zaczynają myśleć przy 500 000 kilometrów albo gdy ląduje w warsztacie częściej niż raz na kwartał (czyli przy 600-700 tysiącach kilometrów). Poproście dowolnego Francuza na ulicy w Paryżu, żeby pokazał Wam przebieg w swoim 5-7-letnim aucie. Najlepiej w kombi, które jest autem do wakacyjnych wyjazdów. Zdziwicie się...

    No. A później do Polski przyjeżdżają takie C5 z przebiegiem o pół miliona (!!!) niższym. I mówią ludzie "Patrz pan, prawie nówka, mało jeżdżony, ledwie 30 tysięcy przejechałem od zakupu, a już coś padło".

    Przypomniała mi się jeszcze jedna historia ze starszym C5. Kupiłem kiedyś samochód. Byłem całkiem zadowolony, bo auto było dość zużyte, więc dostałem dobrą cenę. Później w serwisie Citroena znajomy powiedział mi, że ten samochód dwa razy (!) miał ponad 400 tysięcy kilometrów: raz we Francji i raz w Polsce. Raz ktoś skręcił do 120, bo Polacy się nie poznają, a drugi raz, gdy samochód był mocno spracowany, auto skręcono do 180 tysięcy, że niby zużyte, więc "już ma prawie 200 tysięcy".

    Nie narzekam, bo samochód kosztował grosze. Sprzedałem, ale nie było łatwo, gdy informowałem o prawdziwym przebiegu.

    Na koniec jedna ważna sprawa, o której chciałbym Wam powiedzieć, rodacy: nawet średniej klasy samochód z przebiegiem 120 tysięcy jeszcze pachnie fabryką, gdy drzwi są zamknięte dłużej niż dwie godziny. Po kierownicy w ogóle nie widać zużycia. Delikatne zużycie na kierownicy widać w okolicy 250 tysięcy kilometrów. Gdy kierownica błyszczy, fotel jest niewygodny, a lakier zmatowiał, samochód ma co najmniej 500 tysięcy kilometrów. W Volvo, na przykład, od 400 000 na skórze pojawiają się pęknięcia.

    POwodzenia podczas zakupów!

  • jack_flash

    Oceniono 17 razy 11

    "..1.4 TSI Twincharger.." przeciez to nie pociagnie SUV, bez olbrzymich naprezen. Rozpadnie sie bezwzglednie. No, ale jaki maly przepal :))))

  • wajego

    Oceniono 17 razy 7

    Moje C5 (2007) ma 2.0 HDI i w życiu tak bezawaryjnego samochodu nie miałem. 240 tys na zegarach i nic się nie chce zużyć. Co dwa lata na przegląd i dajesz!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX