Poradnik | Auta z namiastką sportu za 10 tys. zł

Ta nieduża kwota pozwoli na znalezienie samochodów o bardzo zróżnicowanej charakterystyce. Napęd na przód, tył, 4x4 - dla każdego coś dobrego. Wyselekcjonowaliśmy 8 aut dających sporo frajdy z jazdy nie tylko na publicznych drogach, lecz również na torze.
Peugeot 206 S16 Peugeot 206 S16 Fot. Peugeot

Peugeot 206 S16

W historii motoryzacji zapisało się wiele francuskich, miejskich aut, docenianych nie tylko ze względu na walory użytkowe i ciekawą prezencję. Szczególne miejsce zajmują ich sportowe odmiany, a jedną z nich jest Peugeot 206 S16. Udany następca kultowego 205 produkowany był od 1998 do 2012 roku. Klienci mieli do wyboru trzy i pięciodrzwiowego hatchbacka, kombi oraz cabrio ze sztywnym, składanym dachem. Oczywiście, nas interesują dwie pierwsze opcje nadwoziowe, najbardziej odpowiadające sportowej charakterystyce topowej wersji S16. Wnętrze tej odmiany wyróżnia się przede wszystkim wyraźnie poprawionymi fotelami, gwarantującymi zadowalające trzymanie ciała w zakrętach. Na pokładzie 206 wygodnie podróżować będą dwie dorosłe osoby, do których dyspozycji pozostanie automatyczna klimatyzacja, elektryczne szyby, fabryczne radio z CD, a nawet skórzana tapicerka. Prosty, lecz dość sportowo zestrojony układ jezdny połączono z wolnossącym i bardzo trwałym silnikiem 2.0 o mocy 136 KM. Dzięki niemu S16 setkę osiąga w 8,9 s.

Renault Clio II Sport Renault Clio II Sport Fot. Renault

Renault Clio II 2.0

Według identycznej receptury, swój zadziorny, miejski samochód skonstruowało Renault. Clio drugiej generacji dostępne było w sprzedaży od 1998 do 2015 roku. Klienci wybierali pomiędzy trzy i pięciodrzwiowym hatchbackiem oraz niezbyt urodziwym sedanem - Thalia. Pojemne wnętrze skrywa również bogate wyposażenie. Niemal zawsze w przypadku mocniejszych odmian Clio II, możemy liczyć na manualną klimatyzację, "pełną elektrykę" i fabryczne radio z CD. Nie zapominajmy o komplecie poduszek powietrznych. Renault zastosowało prosty i sprawdzony układ jezdny. Topową wersję wyposażono w wolnossący, czterocylindrowy silnik 2.0 dysponujący mocą  169-182 KM(w zależności od rocznika). Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 7,3 sekundy.

Seat Ibiza III Cupra Seat Ibiza III Cupra Fot. Seat

Seat Ibiza III Cupra

Jeśli szukacie miejskiego auta zdolnego szybko przejechać pętlę toru wyścigowego, warto zainteresować się hiszpańską propozycją z niemiecką technologią. Mowa tutaj o Seacie Ibiza trzeciej generacji produkowanej w latach 2002-2008. Gama nadwoziowa składała się z trzy i pięciodrzwiowego hatchbacka. Wnętrze gwarantuje wysoki komfort jazdy dwóm osobom, zwłaszcza w 3-drzwiowej wersji, gdzie dostęp do kanapy jest mocno utrudniony. Jak przystało na model koncernu VAG, wyposażenie standardowe Ibizy przedstawia się skromnie. Niemniej, na rynku wtórnym z łatwością trafimy na importowane egzemplarze ze skórzaną tapicerką, rozbudowanym zestawem audio, a także mało precyzyjną nawigacją. Topowy wariant benzynowy 1.8 Turbo generuje 180 KM. To wyjątkowo podatny na modyfikacje elektroniczne silnik. Podniesienie mocy o dodatkowych kilkadziesiąt koni nie stanowi problemu. Co warte podkreślenia, Cupra występowała też w wersji wysokoprężnej - 1.9 TDI 160 KM.

Suzuki Swift Sport III Suzuki Swift Sport III Fot. Suzuki

Suzuki Swift Sport III

Zaprezentowany w 2005 Swift stanowił krok milowy dla Suzuki. W najmocniejszej wersji jest wyraźnie słabszy od swoich konkurentów, jednak przekonuje uniwersalnym charakterem i dopracowanym układem jezdnym. Japoński mieszczuch na Starym Kontynencie nie odniósł spektakularnego sukcesu, ale nie możemy przejść obok niego obojętnie. Skupmy się jednak na topowej odmianie trzeciej generacji oferowanej w trzydrzwiowej wersji nadwoziowej. We wnętrzu znajdziemy nieźle wyprofilowane fotele oraz masę kiepskiej jakości tworzyw sztucznych. Całość okazuje się natomiast trwała. Suzuki postawiło na wolnossący i prosty w budowie silnik 1.6 o mocy 125 KM. Trzymany w wyższych partiach obrotów zaskakuje dynamiką jazdy. Rynek akcesoriów oferuje wiele części poprawiających właściwości jezdne. Niewiele ponad 10 tysięcy złotych wystarczy na egzemplarze z początku produkcji.

Honda Civic VI Type R Honda Civic VI Type R Fot. Honda

Honda Civic VI 1.6 VTi

Kolejna japońska propozycja bez wątpienia zasłużyła na miano kultowej, głównie dzięki wysokoobrotowym jednostkom napędowym. Kluczem do sukcesu była ich zmienna charakterystyka. Honda Civic szóstej generacji występowała od 1995 do 2001 roku jako trzy i pięciodrzwiowy hatchback, kombi, sedan oraz coupe. Przeciętnie wykonane wnętrze wygodnie mieści dwie dorosłe osoby. W każdej wersji na kanapie jest po prostu ciasno. Kłopotliwa okazuje się także wysoka podatność nadwozia na korozję, rdzewieją nawet bezwypadkowe sztuki. Nas jednak interesują topowe odmiany wyposażone w legendarne silniki 1.6 o mocy 160 i 185 KM. Sportowe doznania zawdzięczamy zmiennym fazom rozrządu. Po przekroczeniu 4000 obr./min charakterystyka benzyniaka zmienia się diametralnie. Kompaktowy Civic potrafi zaskoczyć dynamiką na krętym, technicznym torze, jak również na prostej. W najmocniejszej wersji przyspiesza do setki w niecałe 7 sekund. Problem stanowi jedynie podaż zadbanych egzemplarzy.

Nissan 200SX Nissan 200SX Fot. Nissan

Nissan 200SX

Japońscy producenci jeszcze do niedawna masowo wypuszczali na rynek pożądane przez pasjonatów modele. Bez wątpienia jednym z ciekawszych samochodów sprzed lat jest Nissan 200SX S12. Na europejskim i północnoamerykańskim rynku auto dostępne było wyłącznie jako dwudrzwiowe coupe zapewniające wystarczającą przestrzeń tylko dla dwojga. Jak każdy pojazd z Japonii z tamtych lat, 200SX oferuje minimum miejsca w drugim rzędzie. Niestety, jakość zabezpieczenia antykorozyjnego jest mizerna - rdzewieją wszystkie egzemplarze. W kwestii wyposażenia dodatkowego możemy liczyć na "pełną elektrykę", sportowe fotele i manualną klimatyzację. Pod maskę trafiały czterocylindrowe i turbodoładowane silniki benzynowe -1.8 Turbo o mocy 169 i 2.0 Turbo generujący 205 KM. Auto często wykorzystywano w drifcie, więc trafienie na zadbaną sztukę graniczy z cudem. Niemniej, na pewno warto poszukać, bo Nissan daje mnóstwo frajdy z jazdy.

Subaru Impreza WRX I Subaru Impreza WRX I Fot. Subaru

Subaru Impreza WRX I

Wydawać by się mogło, że 10 tysięcy złotych to zdecydowanie za mało na zakup rasowego sportowego auta z napędem na wszystkie koła. Nic bardziej mylnego. Przy odrobinie samozaparcia znajdziemy godne uwagi Subaru Impreza pierwszej generacji. To wcielenie japońskiego kompaktu produkowane było od 1993 do 2000 roku - do wyboru dwu i czterodrzwiowy sedan oraz kombi. Jak przystało na Subaru sprzed dwóch dekad, Impreza otrzymała drzwi pozbawione ramek. Wnętrze nie zachwyca, zapewnia jednak wystarczającą przestrzeń dla dwóch dorosłych osób i bagażu. W tym przypadku kluczowa jest jednak mechaniczna strona konstrukcji. Stały napęd na cztery koła współpracuje z manualną, pięciobiegową przekładnią i czterocylindrowym silnikiem typu bokser. W wersji WRX dysponującej 2.0 Turbo możemy korzystać z 211 KM.

BMW E36 R6 BMW E36 R6 Fot. BMW

BMW E36 R6

Jeśli szukamy sprawdzonego auta do okazjonalnych wypadów na tor, to w żadnym wypadku nie możemy zapomnieć o jednej z propozycji BMW. 10 tysięcy złotych wystarczy na zakup modelu E36 z sześciocylindrowym silnikiem benzynowym. Oferta nadwoziowa drugiej generacji trójki występowała jako sedan, kombi, cabrio oraz coupe. E36 otrzymało przyzwoite zabezpieczenie antykorozyjne, dzięki czemu egzemplarze bezwypadkowe nie mają problemów z rdzą. W zależności od wersji wyposażeniowej, wewnątrz znajdziemy sportowe fotele, automatyczną klimatyzację, pełną elektrykę i rozbudowany komputer pokładowy. Trójkę wyposażono w klasyczny układ napędowy - ustawione wzdłużnie sześciocylindrowe silniki przekazują moc na tylne koła. Dla amatorów sportowych doznań, najlepszym wyborem (poza topową odmianą M3) będą silniki 2.5 i 2.8 R6 o mocy 170-192 i 193 KM. Co ważne, auto można jeszcze kupić w przystępnych cenach. Patrząc na szaleństwo związane z E30, spodziewamy się dynamicznego wzrostu wartości.

Więcej o:
Komentarze (28)
Poradnik | Auta z namiastką sportu za 10 tys. zł
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: tekaj

    Oceniono 7 razy 7

    Nie da się kupić sprawnej Subaru Imprezy z turbo do 10 tys. zł. Nawet z wersjami wolnossącymi do takiej kwoty nie jest łatwo. To taka informacja na ostudzenie zapału tych, którzy po przeczytaniu powyższego artykułu napalili się na zakup takiego auta.
    Zresztą pewnie to samo dotyczy pozostałych wymienionych w artykule aut w fajniejszych wersjach. :)

  • Gość: typowy.forumowicz

    Oceniono 12 razy 6

    Haha. Napisze że to stare trupy i że kupiłem wymyślonemu synowi rower za tyle (w rzeczywistości nigdy nawet nie byłem z kobietą). I potem bede się spełniał patrząc jak mi lecą plusiki. I napisze jeszzcze, że w tedeiku i w kombiku te graty, bo taki ze mnje znawca motoryzacji. Haha.

  • Gość: LORD

    Oceniono 5 razy 3

    Sranie w banie. Wszystko zależy, jak ktoś przed nami użytkował samochód. Nawet najtrwalszą bryczkę można w bardzo prosty sposób zajechać, np sępiąc na cyklicznej wymianie oleju.

  • Gość: AutoDatanet

    0

    A gdzie Alfa 147 GTA?

  • Gość: Maniek

    Oceniono 2 razy 0

    Różnie można. Ja czasami wynajmuję samochód w wypożyczalni Panek - wydaje się, że drogo, ale jak się niewiele jeździ w skali roku koszty są mniejsze patrząc na ceny OC i innych opłat jakie dziś trzeba ponosić.

  • Gość: Gość Darek

    0

    Jakość nie sądzę że za 10 tysi da się kupić DOBRĄ Imprezkę lub cokolwiek innego z zestawienia. Niemniej jak ktoś będzie miał szczęście i nie będzie brał od Niemca który płakał jak sprzedawał to faktycznie w ciekawej cenie np 15 tys może coś ciekawego wychaczyć. Takie auta nie nadają się dla rodziny ale mając np 170 koni frajde z jazdy wlaścicielowi dadzą!!! A teraz najlepsze te autka kat B mogą nie być w eksploatacji dużo droższe od normalnych bo ich budowa jest prawie taka sama ale z japończykami może być już dużo gorzej.

  • Gość: Nismo

    Oceniono 4 razy 0

    dobrze przeczytałem !!
    te samochody za 10 tyś to albo powypadkowe trupy albo zajechane do konca trupy

  • Mariusz Monika

    Oceniono 2 razy 0

    10 tysięcy za trupa??
    To ja wolę zombiaka, na przykład Skodę Felę 1.6. Cena 2-3 tysiące a z naprawami poradzi sobie konserwator szkolny

    Jedyny sensowny w tym zestawieniu jest Swift, bo jak sie blachy rozlecą to można silnik wykorzystać i zrobić traktorek

  • leszekzgd

    0

    Miałem Nissana 200Sx 1,8 turbo ze szperą. Fajny samochód tylko rdza go brała na potęgę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX