Nie daj się oszukać w komisie. Na te rzeczy trzeba uważać

18.06.2017 10:10
Kupno samochodu używanego to wyzwanie pełne pułapek, których nie wolno bagatelizować. Ostrożność i rozwaga mogą uchronić przed oszustwem albo nieprzewidzianymi wydatkami. Na co należy zwrócić szczególną uwagę podczas oględzin? Oto najważniejsze zasady, o których powinien wiedzieć każdy, kto jest zainteresowany kupnem samochodu używanego
1 Kilka mitów o samochodach używanych Kilka mitów o samochodach używanych Fot. AG

Uważaj na okazje

W ubiegłym roku sprowadzono do Polski ponad milion samochodów używanych. Ich średni wiek wyniósł prawie 12 lat. Handlarze bardzo często szukają za granicą tanich ofert mocno wyeksploatowanych i powypadkowych samochodów używanych. Sprowadzają egzemplarze, które byłyby często kwalifikowane jako złom. W efekcie 90 proc. używanych samochodów na naszym rynku przeszło mniejsze lub większe naprawy (dotyczy to także komisów). Kolejna plaga to auta pochodzące z kradzieży. Kupuj zatem bezpiecznie i z rozwagą. Jak to robić?

Ostrożnie podchodź do ofert o bardzo atrakcyjnych cenach. Są różne uzasadnienia, ale zazwyczaj chodzi o szybką sprzedaż nielegalnego lub mocno wyeksploatowanego samochodu używanego.

Przykład 1 - gdy kupiłeś kradzione auto. Pan Leszek zamiast nowego auta zdecydował się kupić za te same pieniądze samochód używany. Większy, mocniejszy i lepiej wyposażony. Za sumę, którą dysponował, nie kupiłby nawet Forda Focusa, a z ogłoszenia nabył pięcioletniego Forda Mondeo, z turbodieslem pod maską. Auto miało ważny przegląd techniczny. Spisywało się znakomicie. Po roku, przy kolejnym przeglądzie, w stacji diagnostycznej pojawili się funkcjonariusze policji wezwani przez pracownika, który stwierdził przebicie znaków. Samochód odholowano na policyjny parking i wszczęto sprawę karną. Nie odnaleziono sprzedawcy, bo zafałszował dane.

Jeśli sprawa zostanie umorzona (zwykle po trzech miesiącach), a policja ustali, że samochód był skradziony, auto zostanie zwrócone prawowitemu właścicielowi. Pan Leszek straci samochód i pieniądze. Gdyby od daty zakupu minęły trzy lata, pan Leszek zyskałby prawo własności, ale tylko w przypadku braku możliwości ustalenia prawowitego właściciela.

Ważne! Jeśli kupisz samochód używany pochodzący z kradzieży, może ci zostać postawiony zarzut paserstwa. Musisz więc udowodnić, że kupiłeś pojazd bez wiedzy o nielegalnym pochodzeniu. Ważne jest formalne sprawdzenie legalności z potwierdzeniem na piśmie.

Gdyby pan Leszek odnalazł sprzedawcę, miałby komu wytoczyć sprawę sądową w ramach tzw. powództwa adhezyjnego, czyli cywilnego w ramach procesu karnego toczonego z urzędu przeciw sprawcy oszustwa. Jest to istotne, bo sprawy karne trwają krócej niż cywilne. W takim procesie można starać się o unieważnienie umowy i zwrot kosztów zakupu, kosztów poniesionych po zakupie i zwrot utraconych korzyści. Niestety, odzyskanie pieniędzy to trudna droga. Złodzieje wykorzystują podstawionych ludzi. Samochody używane bezpieczniej jest kupować w komisach - są zobowiązane do sprawdzania aut i informowania klientów o ich wadach. W przypadku problemów można zaskarżyć komis za niedopełnienie obowiązków.

Przykład 2 - gdy samochód używany okazał się wrakiem. Pan Darek kupił Suzuki Swifta. Samochód miał bogate wyposażenie i atrakcyjną cenę, którą sprzedający tłumaczył wypadkową przeszłością pojazdu. Wcale tego nie ukrywał. Mailem przesłał zdjęcia rozbitego reflektora i pogiętego błotnika. Pan Darek ocenił uszkodzenia jako drobne. Ślady naprawy były niezauważalne, a wnętrze kusiło systemem multimedialnym. Była to prawdziwa okazja, ale szybko pan Darek pożałował zakupu. W deszczowe dni auto było trudne do opanowania, a w okolicach tylnych lewych drzwi przeciekała do wnętrza woda. Po trzech tysiącach kilometrów część bieżnika opon była wytarta do zera. Mechanicy stwierdzili, że samochód był po ciężkim zderzeniu czołowym. Mówiąc wprost - kupiony przez pana Darka Swift nadawał się jedynie na złom.

Sprzedający wszystkiego się wyparł. Twierdził, że nic nie wiedział o uszkodzeniach. Pan Darek zwrócił się do powiatowego rzecznika praw konsumentów, który udziela bezpłatnej pomocy w takich sprawach. Do rozprawy przed sądem konsumenckim (nie wymaga opłat i rozpatruje sprawy w 14 dni) nie doszło. Wymagana jest zgoda obu stron, a sprzedający odmówił uczestnictwa.

Pozostał proces cywilny. Niestety, może trwać latami i nie gwarantuje zwrotu pieniędzy. Nawet jeśli sąd udowodni winę sprzedającemu, to pozostaje problem spłaty roszczeń. Pan Darek zrezygnował z drogi sądowej, na którą i tak nie miał już pieniędzy. Ma niesprawny samochód, którego nie można naprawić.

Dochodzenie swoich praw jest w Polsce trudne, dlatego kupuj samochody używane wedle zasady "dmuchaj na zimne". Lepiej sprawdzić wszystko kilka razy, niż raz zostać oszukanym.

2 Nie ma zabezpieczeń, których złodziej nie ominie Nie ma zabezpieczeń, których złodziej nie ominie Fot. sxc.hu

Sprawdź, czy samochód nie był kradziony

Jeśli poprawność znaków identyfikacyjnych lub dokumentów wypatrzonego przez ciebie samochodu używanego wzbudzi wątpliwości, od razu zrezygnuj z transakcji. Dowód rejestracyjny musi być oryginalny. Zwróć uwagę na skreślenia, zamazania, poprawki niepotwierdzone przez odpowiedni urząd komunikacji. Jeśli w dowodzie jako właściciele wpisane są dwie osoby, obie powinny być przy transakcji i obie powinny przy nas podpisać umowę.

Numer VIN z dowodu musi się zgadzać z numerem wybitym na nadwoziu. VIN, czyli ciąg 17 znaków, to umowny międzynarodowy kod stosowany przez producentów aut. Zawiera informację o numerze seryjnym, roczniku, rodzaju silnika, wyposażeniu i miejscu produkcji. Uwaga! Nie wszyscy producenci kodują tyle informacji. Różne są również miejsca nabijania numeru VIN. Można go znaleźć na przegrodzie czołowej, gnieździe kolumny przedniego zawieszenia, podłodze w przedziale pasażerskim, w bagażniku, na desce rozdzielczej (widoczne w dolnym narożniku przedniej szyby) - ale to nie standard. VIN powtórzony jest zwykle w kilku miejscach - na nadwoziu, tabliczce znamionowej czy innych tabliczkach informacyjnych.

Właśnie znaki identyfikacyjne są najczęściej przerabiane przez złodziei. Numery są przebijane lub nabijane w nowych miejscach. Musisz ocenić, czy czcionka jest oryginalna, a sposób nabicia i miejsce - charakterystyczne dla danego producenta. Szukaj też podejrzanych spawów w okolicy VIN, bo nieuczciwi sprzedawcy potrafią wstawiać całe fragmenty karoserii z zupełnie innym kodem. Czujność powinny wzbudzić wszelkie zabiegi lakiernicze w pobliżu numeru, zmiany odcienia farby czy faktury powierzchni. Każdy ślad przerabiania znaków to powód, by odstąpić od transakcji.

Ważne! Jeśli nie wychwycisz oszustwa związanego z VIN, jego sprawdzenie w policyjnej bazie danych nic nie da. Lepiej spisać kod, rozszyfrować go w punkcie dilerskim marki i sprawdzić z papierami auta. Pozwoli to również ustalić liczbę wykonanych przeglądów i napraw.

3 Import samochodów używanych do Polski w 2016 r. był największy od 2008 r. Import samochodów używanych do Polski w 2016 r. był największy od 2008 r. Fot. MAŁGORZATA KUJAWKA

Sprawdź stan techniczny samochodu używanego

Lista elementów do sprawdzenia jest długa. Okazuje się jednak, że nawet motoryzacyjni laicy mogą skontrolować stan samochodu używanego samodzielnie. Wystarczy odrobina chęci i wprawne oko. Najlepiej jednak zabrać kogoś ze sobą i podzielić się zadaniami. Można też skorzystać z pomocy eksperta, bo rada zaprzyjaźnionego mechanika to czasem za mało. Jeśli nie czujesz się na siłach, skorzystaj z pomocy rzeczoznawców, np. ze Stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego, Polskiego Związku Motorowego czy Poleksmot. To wydatek od 100 do 300 zł, a może pozwolić na uniknięcie zakupu samochodu używanego o niepewnej przeszłości. Jeśli zdecydujesz się na samodzielne oględziny to:

- Sprawdź bezwypadkowość. Szukaj śladów wypadków i określ skalę uszkodzenia. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na zmiany odcienia lakieru, pofalowane blachy (często schowane pod dywanikami), rozmaite "wyklejki" kryjące ślady klepania lub rozciągania (zwłaszcza na progach i słupkach), nierówne odstępy między elementami, nieoryginalne podzespoły, ślady farby na uszczelkach lub szybach, warstwy szpachli (do wykrycia prostym przyrządem do sprawdzania grubości lakieru).

- Sprawdź stan techniczny. Jazda próbna samochodem używanym pozwoli wychwycić tylko drobne wady podwozia, sprawdzić hamulce, skrzynię biegów i układ kierowniczy. Najlepiej skontrolować auto w wyspecjalizowanym warsztacie lub centrum diagnostycznym, gdzie sprawdzą geometrię i stan podwozia (ok. 50 zł), kondycję silnika (100-200 zł) oraz prawidłowość wymiarów płyty podłogowej (300-500 zł). Uwaga! Jeśli sprzedający zgodzi się na kontrolę w serwisie, to ty musisz wybrać miejsce. Nieuczciwy sprzedawca może cię zaprowadzić do zaprzyjaźnionego warsztatu.

- Sprawdź stan licznika. Bez wizyty u dilera marki trudno ustalić faktyczny przebieg samochodu używanego. Ocena na oko to zły sposób. Dane z książki serwisowej też nie wystarczą - można ją kupić i spreparować. Kierujmy się zasadą: małe auta pokonują przeciętnie 10 tys. km rocznie, większe - 15-20 tys., a służbowe (najczęściej z silnikiem Diesla) - 50-100 tys. Korzystajmy z baz internetowych, takich jak Cerfax czy Autocheck - gromadzą dane o przebiegach podczas przeglądów i informacje o udziale aut w kolizjach. Pamiętaj, że cofanie liczników w Polsce to prawdziwa plaga. Taka czynność wciąż nie jest uznana u nas za przestępstwo.

- Zwróć uwagę na ślady zużycia. Sposobem na wykrycie licznikowego oszustwa są dokładne oględziny elementów wnętrza. Mocno wytarte elementy gumowe (na przykład na pedałach), zniszczona tapicerka siedzeń, wytarta gałka dźwigni zmiany biegów i kierownica, zapadnięte siedziska foteli, "zeszlifowane" elementy z tworzyw sztucznych w okolicach progów czy poszarpane wykładziny podłogowe świadczą o wyjątkowo długiej eksploatacji. Auto z takimi śladami ma przejechane dużo więcej niż kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Zawodowi handlarze zazwyczaj wymieniają drobne elementy, by uwiarygodnić przebieg auta (zwłaszcza nakładki na pedały i nakładki progowe). Widok takich nowiutkich detali w kilkuletnim pojeździe powinien wzbudzić podejrzenia.

4 Kupujemy samochód używany Kupujemy samochód używany Kupując samochód używany musisz pamiętać o dokładnym sprawdzeniu stanu karoserii

Te elementy sprawdź bardzo dokładnie

Oto lista konkretnych elementów, na które należy zwrócić uwagę podczas kupna samochodu używanego. Lista długa, ale warto się z nią zapoznać:

- Ślady rdzy na nadwoziu - szczególnie tam, gdzie nie powinno ich być (pod wykładziną bagażnika, na powierzchni blachy, na progach i podłodze) oraz tam, gdzie często występuje (włóż rękę pod nadkola, przyjrzyj się uważnie krawędziom drzwi i maski od wewnątrz, zajrzyj pod uszczelki),
- ślady szpachli - pęknięcia, przebarwienia, wybrzuszenia - karoserię można opukać, zbadać magnesem za kilkadziesiąt złotych lub profesjonalnym miernikiem lakieru. Szpachli i śladów napraw blacharskich warto szukać także na elementach nośnych nadwozia (podłużnice, progi i słupki) oraz fabrycznych łączeń nadwozia (progi, słupki),
- podejrzane różnice w odcieniach lakieru i nierówne szpary nadwozia, ślady lakieru w trudno dostępnych miejscach (obudowa lamp, nadkola) - wbrew pozorom wiele można wywnioskować nawet ze zdjęć samochodu używanego (szczególnie, jeśli właściciel zastosował nieoryginalne elementy lub części z innego rocznika). Poprośmy o dodatkowe zdjęcia auta w dużej rozdzielczości i przy różnym oświetleniu, także z użyciem lampy błyskowej. Obejrzyjmy w internecie fotografie oryginalnych, nowych egzemplarzy i sprawdźmy, czy nasz potencjalny nabytek ma emblematy i dodatki w fabrycznych miejscach. Niewielkie jest prawdopodobieństwo, że właściciel założył na przykład zderzak z modelu sprzed liftingu lub oświetlenie z innej wersji. Za ok. 200 zł kupimy już miernik lakieru, którym możemy zbadać grubość powłoki (standardowa grubość powłoki to ok. 80-160 mikrometrów),
- w przypadku starszego samochodu używanego niepokój może wzbudzić świeży czarny podkład antykorozyjny, stosowany w celu ukrycia rdzewiejących progów i podłogi,
- rysy na szybach i odpryski,
- brakujące plastikowe osłony pod maską i pod nadwoziem, spinki nadkoli, ślady zdartej farby na śrubach blach,
- ślady wilgoci na podsufitce i wykładzinie wnętrza oraz bagażnika, nieprzyjemny zapach w kabinie,
- nierówne mocowanie lamp i reflektorów, klosze i szyby różnych producentów,
- ściąganie auta przy hamowaniu, przyspieszaniu, podczas jazdy ze stałą prędkością,
- stuki przy skręcaniu i dodawaniu gazu (zazwyczaj objaw zużytych przegubów),
- stuki na nierównościach - pół biedy, jeśli to sworzeń lub łącznik stabilizatora, gorzej jak zużyte wahacze lub pęknięta sprężyna zawieszenia,
- nierównomiernie zużycie ogumienie, także od wewnątrz,
- szumy z kół podczas jazdy, czasami słyszalne tylko na tylnej kanapie, przy pewnych prędkościach i w czasie pokonywania zakrętu (na przykład objawy zużytych łożysk),
- nierównomierna praca silnika na wolnych obrotach i przy wchodzeniu na wysokie obroty, dławienie się,
- niepokojące dźwięki, "cykanie" lub dzwonienie i stuki spod pokrywy zaworów,
- wycieki z silnika, skrzyni biegów i okolic - warto wjechać autem na kanał i obejrzeć stan uszczelek oraz osłon pod silnikiem,
- dymienie przez otwór bagnetu oleju przy odpalonym silniku,
- poziomu i typ oleju - sprawdzamy poziom na bagnecie, gdy silnik jest zimny (co najmniej 10 minut po zgaszeniu motoru), a auto stoi na równym podłożu. Warto zapytać, kiedy właściciel wymieniał olej, czy wie, jaki typ oleju zalano i ile dolewa między wymianami. Brak odpowiedzi na te pytania i niski poziom oleju sugerują, że właściciel nie dbał o silnik samochodu,
- pęcherzyki powietrza w zbiorniczku wyrównawczym chłodnicy (przy odpalonym silniku i dodaniu gazu) i konsystencja płynu (rdzawy kolor oznacza, że najwyższy czas na wymianę),
- po odpaleniu i dodaniu gazu szary lub niebieski dym wydobywający się z rury wydechowej oraz zapach benzyny lub oleju. Najlepiej zaskoczyć sprzedającego lub umówić się, że auto będzie czekać na oględziny z zimnym silnikiem (szary dym w aucie z silnikiem benzynowym zazwyczaj oznacza zły stan mieszanki, niebieski - nadmierne zużycie oleju i wróży konieczność wymiany pierścieni lub uszczelniaczy),
- dymienie przy zmianie biegów na wysokich obrotach - spaliny powinny być w zasadzie niezauważalne, pomijając biały dym przy niskiej temperaturze,
- w autach z silnikami Diesla czarny dym oznacza zużyte wtryskiwacze, niesprawną pompę lub zanieczyszczony układ wtryskowy,
- w samochodzie z instalacją LPG należy sprawdzić, czy nie pływają obroty i jak pracuje silnik na obydwu rodzajach paliwa - zarówno na postoju, jak i podczas jazdy, włącznie z wkręcaniem na wysokie obroty oraz redukcją biegu. Warto obejrzeć, czy dolot powietrza nie ma śladów pęknięć i uszkodzeń i zapytać właściciela o zabezpieczenia przed "kichaniem" (wybuchami mieszanki), gdy w aucie zamontowano instalację LPG starszej generacji. W przypadku instalacji z sekwencyjnym wtryskiem zapytajmy o gwarancję i doświadczenie zakładu montażowego. Warto upewnić się także o stan osprzętu elektrycznego (czy właściciel wymieniał świece, kable zapłonowe, kopułkę i palec rozdzielacza), wiek instalacji i dokumentację,
- nieszczelności chłodnicy,
- nieszczelności układu wydechowego,
- problemy ze zmianą biegów (wyskakujące biegi, ciężka praca lewarka, "haczenie") - najlepiej sprawdzać skrzynię podczas redukcji z trzeciego na drugi bieg,
- "ślizganie" się sprzęgła (zwiększanie obrotów podczas wysprzęglania i zmiany biegów, straty dynamiki, problemy z ruszeniem z miejsca),
- szarpanie przy ruszaniu i stuki w układzie napędowym przy zmianie biegów,
- drżenie silnika lub dźwigni biegów przy zmianie obciążenia i na postoju (może to być objaw np. zużytych poduszek układu napędowego),
- niesprawny układ elektryczny (elektrycznie sterowane szyby, lusterka, szyberdach, niedziałające wycieraczki wraz z regulacją, ogrzewanie tylnej szyby i foteli, spryskiwacz i wycieraczka tylnej szyby itp.),
- niesprawne ogrzewanie lub klimatyzacja, szumy sprężarki i głośna praca sprzęgła załączającego układ,
- nierówne cyferki na liczniku przebiegu świadczące o cofaniu licznika oraz ślady odkręcania panelu zegarów,
- mocno wytarta kierownica, gałka biegów, nakładki na pedałach, przetarta tapicerka, rysy wokół stacyjki,
- faktura zaślepek poduszek powietrznych i kontrolka systemu SRS oraz inne lampki, sygnalizujące działanie pokładowej elektroniki (nie wszystkie powinny gasnąć razem z kontrolkami ładowania i oleju),
- stan uszczelek drzwi,
- zniszczony fotel kierowcy, uszkodzone lub zużyte prowadnice i bujające się oparcie, podarty lewy boczek od częstego wysiadania,
- wypalone i pożółkłe klosze reflektorów,
- działanie hamulca ręcznego,
- poziom płynu chłodniczego, prędkość osiągania temperatury eksploatacyjnej i prawidłowe położenie wskazówki temperatury cieczy chłodzącej - może zdradzać, że silnik jest niedogrzany lub przegrzewa się,
- automatyczna skrzynia biegów powinna przenosić napęd bez szarpnięć, przy zmianie biegów obroty nie mogą wzrastać, obserwujemy zwyczaje właściciela (więcej tutaj),
- turbina - tu również warto podpatrzeć, czy właściciel czeka ze zgaszeniem silnika po ostrzejszej lub dłuższej przejażdżce i nie zapędza silnika w górne rejestry obrotomierza, zanim ten nie osiągnie temperatury pracy,
- układ ABS - gwałtownie wciśnij pedał hamulca - auto powinno zahamować bez zblokowania kół, a pedał hamulca zapulsuje,
- pedał hamulca nie powinien być miękki, ani się zapadać i pozwalać na blokowanie kół przy mocnym naciśnięciu ("gumowy" pedał hamulca sugeruje zużycie tarcz i klocków i konieczność wymiany płynu hamulcowego). Sprawdzamy poziom płynu hamulcowego,
- sprawdzamy, czy pasy bezpieczeństwa się poprawnie zwijają i nie wystają z nich metki ostrzegawcze (w niektórych autach informujące o zużyciu),
- amortyzatory - rozbujany samochód po 2-3 wychyleniach powinien zatrzymywać się w naturalnej pozycji, stać równo i nie zarzucać nadwoziem podczas jazdy, ani nie nurkować przy przyspieszaniu i hamowaniu. Obejrzyjmy, czy amortyzatory nie mają śladów wycieków,
- drgania kierownicy (mogą być spowodowane złym wyważeniem kół),
- wspomaganie kierownicy - żadnych pisków, ani oporów podczas kręcenia kierownicą. Zajrzyj też do zbiornika płynu wspomagania kierownicy - jeśli płyn w zbiorniku jest spieniony, może być oznaką zanieczyszczeń w układzie, nieszczelności lub niesprawnej pompy,
- "leniwy" rozrusznik - jeśli zbyt długo musisz kręcić, by auto odpaliło, samochód ma problemy z osprzętem elektrycznym. Warto sprawdzić, czy przy dodawaniu gazu nie następują zmiany napięcia (np. reflektory świecą mocniej),
- lampka ciśnienia oleju powinna gasnąć błyskawicznie po uruchomieniu silnika,
- odkręć korek oleju - biały osad oznacza wypaloną uszczelkę pod głowicą lub użytkowanie auta na krótkich dystansach, a czarny i lepki - rzadkie wymiany oleju,
- data produkcji opon - w prawie nowym aucie z małym przebiegiem powinny być jeszcze fabryczne "gumy". Opony na jednej osi muszą być jednakowego typu,
- uwaga na "angliki" - samochód używany po przekładce kierownicy z prawej na lewą stronę może zdradzać swoje pochodzenie szczegółami, np. uchwytami w podsufitce, brakiem lusterka czy podświetlenia w osłonie przeciwsłonecznej, dodatkowym zamkiem w drzwiach pasażera, wersją silnikową i wyposażeniową popularną na rynku brytyjskim.

5 Igła - ogłoszenia Autotrader Igła - ogłoszenia Autotrader Uszkodzony przód, reszta igła - ogłoszenia Autotrader

Przygotuj dobrą umowę

Umowa nie musi być podpisana w obecności prawnika, nie wymaga się specjalnego druku ani konkretnych zapisów. Musi jednak jak najlepiej chronić twoje interesy. Nie zgadzaj się na umowę z niekorzystnymi dla ciebie zapisami, które sprzedający uzasadnia "wymogami prawa". Przykład: "Stan techniczny samochodu używanego, będącego przedmiotem umowy, jest znany kupującemu i nie będzie on rościł z tego powodu żadnych pretensji". Jeśli sprzedawca upiera się przy takim punkcie, dopisz, że nie dotyczy to wad ukrytych, które wyjdą na jaw w dalszej eksploatacji. Cenny jest punkt, w którym sprzedający informuje, że wad ukrytych nie ma.

Co powinno się znaleźć w umowie? Data podpisania, dane sprzedającego i kupującego (imiona, nazwiska, adresy, numery PESEL, numery dowodów tożsamości), opis przedmiotu transakcji (marka, model, numer rejestracyjny, numer VIN) i rok produkcji. Warto podać: deklarowany przebieg auta, aktualny stan licznika, informację o wypadkowej przeszłości auta, stwierdzone uszkodzenia i wykaz odebranych kluczyków. Im więcej szczegółów, tym lepiej. Nawet godzina transakcji może okazać się istotna.

6 Zakup samochodu używanego w Polsce to loteria. Zakup samochodu używanego w Polsce to loteria. Fot. Archiwum

Kilka mitów o samochodach używanych

Nikt nie kupuje diesla do jazdy w niedzielę

Nie łudź się, że w Europie Zachodniej ktoś dopłaca kilka tysięcy euro do samochodu z silnikiem wysokoprężnym, żeby przejeżdżać nim 15 tys. km rocznie. Diesla kupuje się do jazdy długodystansowej, a przebiegi rzędu 50-100 tys. km rocznie nie są niczym szczególnym. Samochód musi na siebie zarobić, a egzemplarze z naprawdę małym przebiegiem notują wysokie ceny. Nie wierzysz? Sprawdź ceny samochodów używanych z silnikami Diesla w internecie, na stronach zagranicznych serwisów ogłoszeniowych, a później dolicz marżę handlarza i koszty transportu. Pamiętaj, że najsłabiej wyposażone wersje często służą jako taksówki.

Diesel oszczędza kieszeń

Nowoczesne diesle są oszczędne i dynamiczne, ale producenci w walce o czyste spaliny zafundowali im masę skomplikowanego osprzętu. Pamiętaj, że serwisowanie auta z silnikiem wysokoprężnym niesie za sobą wyższe koszty, do tego nadal nie wszędzie można tankować olej napędowy bez obaw o wrażliwe elementy układu wtryskowego. Coraz popularniejsze filtry cząstek stałych sprawiają, że diesle nie nadają się do miasta, gdzie miewają problemy z usuwaniem sadzy i powodują wzrost zużycia paliwa. Warunki do wypalania takiego filtra najlepsze są podczas jazdy w trasie ze stałą prędkością obrotową (z reguły producenci zalecają utrzymywanie powyżej 2000 obr./min) - inaczej mogą pojawić się (drogie) kłopoty. Przy przebiegach do 30 tys. km rocznie prawie zawsze lepiej zainwestować w klasyczny silnik benzynowy.

Panie, niebity

Czytając oferty polskich handlarzy wydaje się, że wszystkie samochody używane importowane z Unii Europejskiej i USA są bezwypadkowe. Zapomnij o tym. Lepiej zainwestuj w profesjonalną ekspertyzę warsztatu lub poproś sprzedającego o zdjęcia sprzed wypadku. Będziesz wiedzieć, czym jeździsz, zamiast kupować przypudrowaną niespodziankę. Lakierowane drzwi lub wymieniony reflektor to nic strasznego, więc lepiej skusić się na zakup od szczerego sprzedającego niż zdecydować się na "odpicowaną sztukę", pełną ukrytych wad i z nieciekawą przeszłością. Warto też zwrócić uwagę na przesadny zapach czystości, świeżo umyty silnik czy lakier po polerowaniu. W przypadku samochodów używanych ze Stanów Zjednoczonych nie zapomnij o wykupieniu raportu CarFax lub AutoCheck, w którym zawarto historię auta, a niekiedy nawet zdjęcia z aukcji.

Jeździła kobieta, jeden właściciel

Spalone sprzęgło, stukającego przeguby, niski poziom oleju i serwis wykonywany pobieżnie przez dobrodusznego pana Miecia to także przejawy użytkowania przez wyżej wymienionych, podobnie jak przez wielu innych potencjalnych sprzedających. Nie daj się nabrać na rzewne opowieści handlarzy, bo jeśli auto jest zadbane, widać to po nim gołym okiem. Na pewno eksploatacji nie służy nadmiar właścicieli, ani użytkowanie samochodu w mieście. Znacznie więcej dziur, częste uruchamianie silnika i hamowanie oraz zmiana biegów zwyczajnie skracają życie samochodu. Długotrwały postój może z kolei skutkować koniecznością wymiany starych płynów i elementów gumowych.

Nie brak szemranych okazji, ale mnie spotkała prawdziwa

Warto marzyć, ale nie można zapominać o rozsądku. Jeśli upatrzyliśmy sobie model danej generacji i stać nas tylko na egzemplarze z początku produkcji, może lepiej zrezygnować na jakiś czas z zakupu lub pocieszyć się innym samochodem używanym - starszym i lepiej utrzymanym. A co z rejestracją, ubezpieczeniem i serwisem? Nie zapominajmy, że zakup auta to dopiero początek wydatków. Do tego często najtańszy oznacza niechlujnie naprawiony, zaniedbany lub z dużym przebiegiem. Nie wierzmy w cyferki na liczniku i polegajmy na innych czynnikach, bo książkę serwisową i pieczątki można kupić w internecie. Zadzwońmy lepiej do serwisu lub samodzielnie sprawdźmy numer VIN.

Taki piękny, ten jedyny

Jeśli szukasz wymarzonego samochodu używanego, postaraj się podejść do niego z dystansem. Emocje nie pomagają w podjęciu racjonalnej decyzji. Sprzedawca będzie namawiać do zakupu i opowiadać, że za godzinę ma dzwonić ktoś, kto już oglądał auto, że chętnych jest cała masa i że wszyscy dają więcej. Jeśli tak jest, niech sprzedaje auto komuś innemu. Musisz mieć czas do namysłu, umówić się na badanie techniczne i zastanowić się nad ofertą. Jeśli pomimo to jesteś zdecydowany lub zdecydowana - targuj się. Sprzedający zawsze zawyża cenę, żeby można było urwać z niej kilka groszy. Szkoda nie wykorzystać takiego prezentu.

Komentarze (97)
Nie daj się oszukać w komisie. Na te rzeczy trzeba uważać
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Hoojek

    Oceniono 56 razy 48

    Nie wiem skąd to przekonanie, że auto musi robić co najmniej 15 tys. km rocznie.
    Mam 10 letnie auto, kupione jako nowe w salonie, i zrobione 92 tys. km.
    Codziennie do pracy, czasem na zakupy, raz w roku na wakacje do Austrii lub nad morze.
    Nie każde auto należało przecież do przedstawiciela handlowego.
    Inna sprawa to, że tego mojego nie opłaca się sprzedawać, bo nic lepszego w tej cenie nie znajdę.

  • xyphaxer

    Oceniono 34 razy 28

    Najlepsze sa 10-letnie diesle z zachodu z przebiegiem 160 tys. Czy sa jeszcze naiwni, którzy myślą, ze kupuje sie droższy silnik, za który niemal wszędzie placi se spory podatek po to żeby robić 16 tyś rocznie?? Przeciez np w Niemczech, w 90 % normalny przebieg dla diesla to 50 tys. Ludzie chyba chcą w to wierzyc i lubią male cyferki. Aktualnie chce sprzedać swojego 11-letniego diesla, o który dbałem, z przebiegiem 283 tys i ludzie robią wielkie oczy jak zobaczą ten przebieg. Póki beda naiwni, to beda cofający liczniki (osobiście wsadzałbym cofających do więzienia)

  • Gość: tma

    Oceniono 25 razy 25

    Gdy sprzedawałem swoje Audi A6 zrobiłem małą analizę średnich przebiegów. To był rok 2014, a przebiegi samochodów z poszczególnych lat były następujące:
    2013 - 42 tys. km
    2012 - 81 tys. km
    2011 - 127 tys. km
    2010 - 165 tys. km
    2009 - 159 tys. km
    2008 - 183 tys. km
    2007 - 208 tys. km
    2006 - 229 tys. km
    2005 - 230 tys. km
    2004 - 221 tys. km
    2003 - 225 tys. km
    2002 - 243 tys. km
    2001 - 246 tys. km
    2000 - 234 tys. km
    Wynika z tego, że od ósmego roku samochody magicznie przestawały jeździć.

  • darek8125

    Oceniono 51 razy 21

    nie dziwmy się że ludzie w Polsce to krętacze i oszuści, skoro zarobki przeciętnego Kowalskiego w PL - 1600~2000zł /mc, a w Niemczech przeciętny Adolf zarabia 2,500tys euro ( ~10tys zł), i stać go na nowe auto za 50tys zł z salonu, ( to 5 jego wypłat ) a sami sobie obliczcie ile musi tyrać polaczek na nowe auto,,,, ( przecietnego polaka NIGDY nie będzie stać na nowe auto),, i to nas różni od Europejczyków.!!! Polska- kraj nędzy i dziadostwa.

  • Gość: Marek

    Oceniono 17 razy 15

    Wszystko fajnie..Mam do sprzedania 3,5 rocznego Fiata 500 kupionego w salone, orzebieg 39,000tys km i wlasnie uslyszalem ze jestem nacigaczem.Auto kupione w najwyzszej wersji wyposazenia /szklany dch/ gosc powiedzial ze to niebezpieczne i tylko glupiec da sie nabac na to..bez komenarza.. mam zrobic wiekszy przebieg? czy co?

  • kot2ka

    Oceniono 23 razy 13

    Cytat : "Pozostał proces cywilny. Niestety, może trwać latami i nie gwarantuje zwrotu pieniędzy. Nawet jeśli sąd udowodni winę sprzedającemu, to pozostaje problem spłaty roszczeń." Takie prawo jak i to teoretyczne państwo !!! Czyli bydlaki , oszuści i złodzieje górą !!!!

  • Gość: dan

    Oceniono 8 razy 8

    jak ktoś szuka 8-letniego Audi A3 z Dieslem w kolorze srebrny metalik, w super atrakcyjnej cenie z przebiegiem poniżej 150tyś. to na 99% trafi na minę od handlarza, ale taka ludzka mentalność, kupują oczami i emocjami nie rozumem i rozsądkiem, nie zastanawiają się jak to możliwe że ktoś kupił nowe auto za kupę kasy, dopłacił jeszcze do z 2tyś Euro do DIesla i jeździł tak mało, jak to możliwe że cena od handlarza w Polsce jest niższa niż średnia w Niemczech i jak to możliwe że 10-letnie auto jeżdżące intensywnie po mieście?autostradzie nie ma nawet ryski na zderzaku niby oryginalnym lakierze

  • Gość: astaroth

    Oceniono 7 razy 7

    Nie polecam salonu Ria Peugeot Warszawa jeśli chodzi o handlarzy, zostałem przez nich oszukany. Ukryli wadę, i mimo że wszystkie inne samochody wybrałem dobrze, to umieli oszukać nawet najlepszych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX