Poradnik | Używana terenówka - zakup wysokiego ryzyka

Dla tych samochodów nie ma taryfy ulgowej. Eksploatowane często w ekstremalnych warunkach muszą być regularnie serwisowane. Zazwyczaj ładnie wyglądają, ale od strony mechanicznej mogą wymagać napraw kosztujących krocie. Podpowiadamy, jak trafnie ocenić, czy dany egzemplarz z rynku wtórnego jest warty grzechu.
asd asd fot. Autotrader.pl

Rutynowa kontrola

Rozpoczynając poszukiwania auta terenowego lub SUV-a, musimy kierować się tymi samymi zasadami, co w przypadku pojazdów z nieco mniej wymagających segmentów. W pierwszej kolejności sprawdźmy dostępną dokumentację auta, zgodność ewentualnych wpisów w książce serwisowej i historię danej sztuki w internecie. Jeśli dokumentacja samochodu nie budzi większych zastrzeżeń, możemy przystąpić do kontroli karoserii. Wbrew powszechnej opinii, to naprawy blacharsko-lakiernicze generują największe koszty. Mechaniczną stronę auta możemy doprowadzić do perfekcji znacznie mniejszym nakładem środków finansowych i pracy specjalistów. W przypadku SUV-a z nadwoziem samonośnym, zweryfikujmy przeszłość wypadkową danego egzemplarza, jak i technologię w jakiej przeprowadzone były ewentualne naprawy - pamiętajmy, nie wszystkie naprawy dyskwalifikują auto. Sprawdzić powinniśmy miejsca, gdzie najczęściej pojawiają się rdzawe wykwity. Szczególnie narażone są dolne krawędzie drzwi, przestrzenie pod listwami ozdobnymi i uszczelkami - to właśnie tam zazwyczaj gromadzi się wilgoć. Pamiętajmy także, że duże znaczenie mają warunki użytkowania pojazdu. Dobitnie obrazują to różnice w kondycji karoserii aut sprowadzanych z nadmorskich rejonów, a chociażby Szwajcarią - te ostatnie przeważnie zachowują się w doskonałym stanie.

Jeep Wrangler Call of Duty MW3 Special Edition Jeep Wrangler Call of Duty MW3 Special Edition fot. Jeep | Jeep Wrangler

Skorodowana rama dyskwalifikuje terenówkę

Znacznie trudniejsza jest trafna diagnoza samochodów stricte terenowych. Najważniejszą częścią ich konstrukcji jest rama nośna stanowiąca podparcie dla karoserii, mechaniki i układu przeniesienia napędu. O ile skorodowane elementy karoseryjne stosunkowo niedrogo możemy wymienić na nowe, o tyle z ramą tak prosto już nie będzie. Zaawansowana rdza na tym elemencie dyskwalifikuje dany egzemplarz - naprawa będzie nieopłacalna. Korozja mocno osłabia wytrzymałość, co ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo i trwałość całego auta.

Jeep Wrangler Call of Duty MW3 Special Edition Jeep Wrangler Call of Duty MW3 Special Edition fot. Jeep | Jeep Wrangler

Jazda próbna na asfalcie

Oglądając podwozie samochodu terenowego, powinniśmy od razu sprawdzić stan zawieszenia. Powierzchowna rdza na wahaczach nie jest problemem, ale oznaki mechanicznych uszkodzeń (wygięcia) oraz wyraźne wgniecenia i rysy na podwoziu informują nas o tym, że dany egzemplarz był intensywnie użytkowany w terenie. Dalsze czynności kontrolne warto przeprowadzić w czasie jazdy. Najpierw powinniśmy dokonać klasycznej jazdy próbnej na utwardzonych drogach. Wypatrujmy  wszelkich niedoskonałości - luzy w zawieszeniu, piski, stuki, nierówne działanie układu hamulcowego, braki mocy silnika, czy niepoprawne działanie skrzyni biegów. To wszystko zweryfikujemy podczas jazdy próbnej, dając przy okazji czas silnikowi na osiągnięcie temperatury roboczej. Auta użytkowane w terenie bardzo często "ściągają" w czasie jazdy - uszkodzenia mechaniczne zawieszenia. Dodatkowo warto nasłuchiwać działania mechanizmów różnicowych i mostów napędowych. Częsta praca w zanurzeniu prowadzi do przedostawania się wody do ich wnętrza, co ma zgubny wpływ na ich trwałość.

Land Rover Defender Limited Edition Models Land Rover Defender Limited Edition Models Fot. Land Rover

Uwaga na wycieki

Sprawdzanie sprawności układu napędowego zacznijmy od kontroli działania mechanizmu 4x4. Jeśli mamy do czynienia z automatycznie dołączanym napędem, powinniśmy spróbować podjechać pod strome wzniesienie, lub ruszyć dynamicznie na luźnej nawierzchni. Sprawny napęd dostarczy moc także na przednie koła, dzięki czemu podjazd nie będzie stanowił problemu. W autach ze stałym napędem sprawdźmy, czy moc faktycznie dostarczana jest na wszystkie koła - przejazd przez lekką przeszkodę da nam pełną odpowiedź. W przypadku aut z ręcznie dołączanym napędem osi przedniej, musimy na luźnej nawierzchni włączyć napęd, by następnie pokonać terenową przeszkodę. Wszelkie luzy w układzie przeniesienia napędu zwiastują serię kosztownych napraw jakie czekają nas po zakupie. Ogromne znaczenie mają także wycieki ze skrzyni biegów, skrzyni redukcyjnej, czy mostu napędowego. Delikatne pocenie się mechanizmów nie jest problemem, natomiast usunięcie poważnych nieszczelności pochłonie minimum kilkaset złotych.

Tworzenie rysunku Defendera | Za kulisami Tworzenie rysunku Defendera | Za kulisami Fot. Land Rover

Eksploatacja w trudnych warunkach

W autach terenowych użytkowanych w trudnym terenie ciężkie życie mają także jednostki napędowe. Zalepiane błotem chłodnice mocno osłabiają działanie układu chłodzenia, co prowadzi do przegrzań silników i pękania głowic. Tutaj jedynym sposobem naprawy jest kosztowna wymiana. Kupując prawdziwą terenówkę zweryfikujmy także to, czy oglądany egzemplarz nie zażywał regularnych kąpieli w zbyt głębokiej wodzie. Podtapiane auto będzie korodowało, o problemach z instalacją elektryczną nawet nie wspominając. Chociażby z tej przyczyny, warto skorzystać z usług specjalistycznego warsztatu zajmującego się serwisem aut 4x4. Fachowcy będą wiedzieć gdzie i jakich usterek poszukiwać. Wydanie kilkuset złotych na gruntowne sprawdzenia auta pozwoli uniknąć dalszych problemów i sporych wydatków.

Toyota Land Cruiser 200 FL Toyota Land Cruiser 200 FL Fot. Toyota

Summa summarum

Intensywne użytkowanie terenówki może wymagać bardzo dużych nakładów finansowych. Niewłaściwa eksploatacja prędzej, czy później, da o sobie znać. Kupno kilku lub kilkunastoletniego auta wiąże się ze sporym ryzykiem. Warto zatem przed transakcją bardzo wnikliwe zbadać dany egzemplarz. Pamiętajmy, że najdroższa okaże się regeneracja skrzyń: biegów i redukcyjnej. Ich naprawa może przekroczyć nawet 10 tysięcy złotych.

Więcej o:
Komentarze (15)
Poradnik | Używana terenówka - zakup wysokiego ryzyka
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Rabarbarus

    Oceniono 10 razy 8

    Terenówkę kupimy już za kilkanaście tysięcy złotych. Zazwyczaj kolejne parę tysięcy wydamy na dzień dobry, żeby doprowadzić ją do przyzwoitego stanu. I z tym trzeba się liczyć.
    Jeżeli nam się zamarzy lekki tunning pojazdu: podniesienie zawieszenia, czyli tzw. lift, metalowy zderzak (oryginalne plastyki pękają przy kontakcie z kamieniami czy większymi gałęziami), osłony na drążki, snorkel to polecą kolejne tysiączki. Wyciągarka to już przynajmniej 2,5 tys.
    A później im więcej jeździmy w terenie, tym więcej wydamy na naprawy. Przy względnie małej intensywności terenowego upadlania to i tak może sięgnąć 1-3 tys. rocznie. Im starszy samochód - tym częściej w warsztacie, ale części będą tańsze. Po kilku latach użytkowania okazuje się, że trzeba regenerować ramę (kilka tysięcy), albo zawieszenie. No i elektryka. Samochód użytkowany w terenie oznacza, że przewody elektryczne zaczynają śniedzieć i utleniać się. Dochodzą różne uszkodzenia i błędy instalacji, a jeśli nie daj Boże samochód ma komputer, to już w ogóle może być nieszczęście.
    Warto o tym pamiętać, że jeżeli masz do dyspozycji 15 tys. na samochód i wyśniła ci się terenówka, a nie masz warunków do samodzielnych napraw, to po prostu sobie daruj.

  • Gość: el

    Oceniono 5 razy 3

    a gdzie awaryjny folcwagen amarok??

  • Gość: Grzegorz

    Oceniono 5 razy 3

    Według mnie Land Cruiser byłby najlepszym wyborem. Samochód jest potężny ma moc i przede wszystkim to Toyota, więc i awarie nie przytrafiają się tak często jak u konkurencji.

  • Gość: Janek

    0

    Jestem wielkim fanem brytyjskiej motoryzacji, w szczególności Land Rovera/Range Rovera.
    Jako dziecko z wielka pasją oglądałem relacje z Camel Trophy i zawsze uważałem, że to Land Rover jest synonimem prawdziwej terenówki. Range Rover to także do niedawna jedyny SUV, którym wypadało zaparkować przed kasynem w Monaco.

    Moje zdanie na temat LR zmieniłem kilka lat temu po wizycie w Afryce. W Bostwanie i RPA widziałem setki starych Toyot (głownie 4Runner, Hilux i Land Cruiser) i prawie żadnego Land Rovera. Większość tych aut miała po 20-30 lat. Na niektórych widniała wyraźna naklejka z napisem " Land Rover recovery vehicle".

  • Gość: Pol

    0

    Może nie do końca terenówka a raczej SUV, ale RAV4 to samochód bardzo małego ryzyka zwłaszcza w zwykłych silnikach benzynowych. Wiem bo miałem i byłem bardzo zadowolony. Cała reszta zwłaszcza używek po przejściach to faktycznie loteria.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX