Komentarze (299)
"Bezwypadkowy", "pierwszy właściciel", czyli jak nie dać się nabrać sprzedawcy
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: G.Witek

    Oceniono 7 razy 7

    14 miesięcy temu kupiłem citroena saxo 1,5d wolnossący, 241 tys na liczniku. Z ogłoszenia od 3ego już właściciela. Na sam początek wymiana sprężyn na przodzie i nowy akumulator.Przez ten czas przejechałem 17tys km 2/3 tego w mieście (dużym, korki,światła itp).Zmieniłem ze dwa razy olej, filtry nowe okładziny i klocki hamulcowe i co? Przez te miesiące tylko jedna maleńka awaria, którą tylko znawcy cytryn mogli przewidzieć. Sparciała uszczelka-oring w zaworze przelewowym filtra paliwa. Info z forum, 20 min własnej pracy i cena naprawy 1,2 zł. Do czego zmierzam? Przed kupnem auta należy zastanowić się jakiego auta potrzebujemy: marka, typ, rodzaj i wielkość silnika, wyposażenie i ile jesteśmy dać za takie auto całościowo - cena zakupu i nakład początkowy. Potem prześledźmy fora krajowe i zagraniczne, najlepiej dotyczące marki i modelu i dowiedzmy się jak najwięcej o aucie + i - cenie egzemplarzy i realnych kosztach eksploatacji. Typowych wadach i słabościach, oraz zaletach i możliwościach pojazdu. Jeśli ktoś kupuje zwykłego benzyniaka 1,5 i chce mieć - użytkuje go jak - gti to niech się nie dziwi że auto tego nie znosi i psuje się. Do sportu sportowe, do miasta miejskie, w teren terenówkę, a do pracy robocze. Ja osobiście wolę kupić auto od właściciela, dobrze je obejrzeć i oszacować koszty. Zamiast 10 latka jak spod igły za 20 tyś kupię ten sam model 15 lat za 12-14 tys i 8,6 tys zainwestuję w auto. Wtedy wiem czym na pewno jeżdżę. W 10 latka też trzeba na start zainwestować. Potem gdy już użytkuję auto to dbam o nie: podstawa to własna okresowa konserwacja, wymiany eksploatacyjne, dobre paliwo i oleje. Widok superbryk made in deutschland tdi z ksenonami i innymi bajerami stojących na poboczu A1, buchające parą i wyciekającym olejem, a ich kierowcy nerwowo krzyczą do komórki jakieś słowa i ja cytryną śmigam obok 130/h jadąć 400 km bez zatrzymania uwierzcie mi jest bezcenny. Rany! 17l On na 465 km w 4,5 godz od bramy do bramy - dusza się raduje. Kupujcie z głową, unikajcie handlarzy, znajdźcie sobie dobrego mechanika i kochajcie swoje samochody. Powodzenia i wszystkiego dobrego.

  • bratjolki

    Oceniono 7 razy 7

    Widząc co z autem wyprawia moja matka, zapewnienie handlarza, ze danym autkiem jeździła "starsza pani do kościoła" - to powód aby uciekac. I to daaaleko..

  • Gość: maja

    Oceniono 7 razy 7

    Az sie boje, co będzie się działo, kiedy będę sprzedawać swoje auto...
    Jestem kobieta, mam auto 3 lata, wypadku nie miałam, nawet 1 ryski nie mam na lakierze :) na liczniku mam raptem 18 tys, no i jestem pierwszym i jedynym właścicielem auta :)

  • walek7003

    Oceniono 7 razy 7

    Ludzie sami chcą być oszukiwani, jak sprzedawałem kiedyś auto, to tak marudzili że słabo mi było. Auto miało już 7 lat chyba, a klient się dziwił że ma przejechane 250 tyś km....Kiedy mówiłem, że lakierowałem błotnik i drzwi bo porysowałem ( nawet zdjęcia miałem ) to kręcili głową i odchodzili.

  • mlynek_999

    Oceniono 7 razy 7

    Mój sposób na kupowanie samochodu to auta poflotowe. Mam pewność, że te 150-200 tys to prawdziwy przebieg (oczywiście nie są to nastolatki jak w ogłoszeniach handlarzy, tylko samochody 3-4 letnie), mają rozpisane wszystkie naprawy, łącznie z blacharskimi, jeśli takie były. Obecnie mam 3-ci taki samochód i nigdy się na nich nie zawiodłem.
    Niestety większość osób woli wierzyć w bajki i kupuje 10-latki z przebiegiem 176.000. Na poparcie tej tezy moja zabawna historia: Kilka lat temu sprzedałem handlarzowi (bo nikt inny jej nie chciał) Skode z przebiegiem ponad 400.000. Jako, że była bardzo charakterystyczna bardzo się ucieszyłem, kiedy dwa lata później zobaczyłem ją na giełdzie... z przebiegiem 140.000. Ciekawe który to już z kolei właściciel ją sprzedawał i ile na prawdę miała przebiegu.

  • globalmarket

    Oceniono 7 razy 7

    W moim wypadku sprawa była prosta. zatrudniłem fachowca. wprawdzie koszt to 400 zł, ale się opłacało. Jak ekspert dzwonił do sprzedającego w celu umówienia się na sprawdzenie auta, to ... tylko jeden na 10 podjął rękawicę. Cała reszta jak usłyszała propozycję sprawdzania, to od razu bajer - wyjazd itp. Tak więc po moich doświadczeniach mogę powiedzieć iż 90 % aut jest oszukana. Życzę szczęścia w poszukiwaniach i nie dajcie się.

  • zigzaur

    Oceniono 11 razy 7

    Ubawiło mnie hasło "Jeździła tylko kobieta".
    Z całą pewnością samochód ten ma poobcierane nadwozie (kunszt parkowania), alufelgi wyszlifowane o krawężniki, podłogę skłutą szpilkami, niesprawne światła.

  • Gość: Dawid

    Oceniono 7 razy 7

    Mieszkam w Niemchech od kilku lat. Sprzedawane tu samochody sa podzielone na 2 kategorie tylko eksport i do rejestracji w DE. Polski rynek jest odpowiedzia na potrzeby klienta.

  • owadd83

    Oceniono 6 razy 6

    Dlaczego żyjemy w kraju w którym wszyscy wszystkich robią w konia?? Nie może być normalnie?? Niedługo będę musiał zmienić samochód i jak o tym myślę to mi się odechciewa. Myślałem że kupię młode auto 2-3 letnie klasy C za 40-50tys, ale pomału dochodzę do wniosku że chyba lepiej kupić mniejsze i skromniejsze auto z salonu niż ryzykować tyle kasy.

  • socjalizm.niszczy.mozg

    Oceniono 8 razy 6

    I właśnie dlatego jak będę kupował samochód, wezmę nówkę z salonu.
    W polskich warunkach wiem, że wszystkiego nie upilnuję, i prawie na pewno zostanę wyrżnięty bezlitośnie w dupala przez jakiegoś Janusza.
    W salonie też zostanę wyru...y, ale dużo przyjemniej.

  • ursus104

    Oceniono 5 razy 5

    "jeździła kobieta"
    Jeden z najbardziej zniechęcających do zakupu czynników

  • Gość: dzejpi

    Oceniono 5 razy 5

    Tipo, Duster, Lancer, Lodgy, Logan, Fluence, Qubo, S-Cross - ceny tych aut w salonie są takie, że kupowanie używanych za 30 tysięcy zł i więcej jest bez sensu.

  • georg_w_gazecie

    Oceniono 5 razy 5

    Należy zwrócić uwagę na terminologię "bezwypadkowy",
    Auto po wypadku, w którym nie ucierpieli ludzie, jest autem bezwypadkowym.
    Sprzedawcy rzeczywiście nie muszą uciekać się do kłamstwa. Będzie to prawda nawet jeżeli auto było pobite w drobny mak. Należy spytać się sprzedawcy, czy auto jest BEZKOLIZYJNE.

  • jerzytop

    Oceniono 5 razy 5

    Jak się nie dać nabrać ?????????? Gdy prawo stoi najczęściej tak po stronie bandytów jak i właśnie pseudo handlarzy używanymi samochodami . Wystarczy wprowadzić w życie i egzekwować prosty przepis . Za sprzedany towar odpowiada sprzedawca . A nie ,nawet gdy kupiony samochód nadaje się praktycznie na złom to sprawy ciągną się latami a co rzeczoznawca to inna opinia zależna od tego kto go opłaca . Zresztą i salony sprzedawały uszkodzone samochody jako nowe ,podobnie jak sklepy telefony ,laptopy i telewizory . Ale komu z ministrów zależało do tej pory aby takie sytuacje się nie powtarzały . NIKOMU . mieli ważniejsze sprawy na głowie . . Spotkania z biznesmenami

  • magwol2

    Oceniono 5 razy 5

    Czyli będę miała problem z sprzedażą, bo mój samochód jest od pierwszego właściciela, niepaląca kobieta, 85 tys po 6 latach, całkowicie bezwypadkowy (przez ostatnie 20 lat nie miałam nawet stłuczki) jedna mała rysa parkingowa na drzwiach. Samochód serwisowany, coroczne przeglądy powłok lakierniczych, nowe klocki hamulcowe, ostatnio w ramach akcji serwisowej wymienione łączniki stabilizatorów przednich kół wszytko zapisane w książce serwisowej. I do tego jeszcze rok gwarancji producenta.

    I nikt mi nie uwierzy pewnie.

  • Gość: ask4it

    Oceniono 5 razy 5

    Polecam jeszcze poszukać używanego motocykla, to dopiero piekiełko :-) Znalezienie używanego samochodu przy próbie wyłowienia motocykla "śmiganego przez kobietę tylko wokół słupa" to spacer o poranku po rosie versus operacja lądowania w normandii...

  • Gość: gosć

    Oceniono 13 razy 5

    prawda jest tez taka, że wszyscy chcą kupić 10 letniego Diesla z przebiegiuem nie wiekszym niż 180000km. jak jest 2-ka z przodu to juz sie wydaje ze auto zajechane. diesel spokojnie robi 500tkm w trasach. jelsi ktos kupuje auto dla przebiegi to zapewne ma jeszcze spory budżet na naprawy. Sam kupilem auto ( diesel) z przebiegiem 240tkm, teraz 300 i smiga az milo. prawda jest taka ze "Kowalski czy Nowak" nie kreci raczej licznika, bo autem jezdzi dlugo i to jego jedynbe auto, dwa ze dba o nie. a handlarz ma w 4 literach , liczy sie zysk ( tu podpicowac, tam podmalować, tu licznik skorygować, itp , itd - tak moznado wieczora. jednak nie wszyscy handlarze sa tacy. drugie auto kupilem od handlarza ( serwis / auta uzywane - z leasingu) i tez smiga, pelna historia, wiem co i kiedy zrobione, wiem czy byly jakies historie parkingowe, itp. wiec nie ma reguly, ale prawda jest taka, ze od handlarza kupujac trzeba sue na tym znac i uwazac !!!

  • blablick

    Oceniono 6 razy 4

    Artykuł zapchajdziura. Żadna nowość że Polacy lubią być oszukiwani i lubią wierzyć w cuda.

  • konus33

    Oceniono 4 razy 4

    Zasada jest prosta jeśli jest oferta samochodu za 30 , 40 tyś a ten samochód w salonie kosztuje np. 100 tyś i handlarz pisze , że to ideał, bezwypadek z przebiegiem 140 tyś to oczywiste że kłamie bo nikt za 30 % ceny nowego nie sprzeda Ci dobrego wozu z symbolicznym przebiegiem .

  • poppers68

    Oceniono 4 razy 4

    Szukając w 2014 roku na rynku niemieckim używanego auta wpadłem na specjalną akcję japońskiego koncernu. Chłopaki nie zdążyli przed gradobiciem schować kilkudziesięciu swoich pojazdów w centrum logistycznym. Efekt? Auta rozdysponowano po dealerach marki w Niemczech z rabatem w wysokości ....38 tysięcy złotych POLSKICH.
    Parę wgnieceń powłoki lakierniczej zostało "wyssane" specjalnym urządzeniem.
    Kupiłem ten wóz, nowy na gwarancji. Śmiga jak poplątany. U naszego dealera też można takie wozy odnaleść. I również po likwidacji delikatnych wgnieceń po gradzie. Tyle , że w cenie regularnej. To odróżnia oba rynki potwornie....

  • Gość: karol

    Oceniono 3 razy 3

    1. zasada - unikac samochodow z Kanady i USA. Kazdy (no dobra, 99%) takich samochodow mialo szkode calkowita w USA, to latwo sprawdzic szukajac po VIN. Badzmy powazni, nie oplaca sie sciagac z USA dobrego samochodu, jak sie tam cos da wyklepac, to tam wyklepia, a jak cos tam ma szkode calkowita, to moze albo pojechac na lawecie do Meksyku, albo...do Polski.

  • wszedlem

    Oceniono 3 razy 3

    Wszystkim amatorom sprowadzanych samochodów z silnikiem diesla bez 2 albo nawet i 3 z przodu (przebieg) polecam krótki surf po internecie w celu otrzeźwienia.

    1. Na pierwszy ogień aukcje samochodów poflotowych. Teraz chodzą roczniki 2011 i 2012, królują octavie i focusy. Jak jeden, wypisz wymaluj, mają przebiegi pomiędzy 150 a 220 tys. km czyli są normalnie użytkowane.
    2. Drugi krok to wizyta na jakimkolwiek niemieckim/holenderski/szwedzkim serwisie ogłoszeniowym i wpisanie popularnej frazy vw passat b5 FL diesel (2001 - 2005) i przyjrzenie się ofercie. Przyjmując, że za taki samochód w Polsce ludzie są gotowi zapłacić coś pomiędzy 15 a 20 tys. złotych, nie ma sensu przeglądać tych ofert z przebiegiem w okolicach 200 tys. lub mniej (zdarzają się), bo kosztują adekwatnie więcej (przedział od €3000 - €8000 lub więcej) i na takim samochodzie nasz handlarz nic nie zarobi. Sprowadzane są egzemplarze, które nie kosztują więcej niż €2500, a tu zaczyna się prawdziwa karuzela. Albo mały przebieg, ale trup po poważnej kolizji albo realny i zgodny z rzeczywistością przebieg rzędu 400 - 450 tys. km. Czy ktoś widział na rodzimych serwisach takie auto?
    3. Ostatni krok to wizyta na jakiejkolwiek internetowej aukcji polskich samochodów powypadkowych. Codziennie sprzedają się dziesiątki jeśli nie setki takich samochodów. Idą jak woda, za śmieszne pieniądze i jak myślicie, gdzie po kilku miesiącach trafiają?

  • mirrad

    Oceniono 3 razy 3

    W POLSCE PANUJE MAGIA 200 TYŚ. PO PO TYM PRZEBIEGU HANDLARZE WCISKAJĄ ŻE JUŻ JEST WYEKSPLOATOWANY. DLATEGO 90 % AUT MA PRZEBIEG SKRĘCONY PONIŻEJ 200 TYŚ. !!!

  • Gość: Tomek

    Oceniono 7 razy 3

    A ja mam od pewnego czasu bardzo prostą zasadę. Otóż nie kupuję już aut a Polsce, WSZYSTKIE jakie miałem wcześniej skrywały jakąś tajemnicę... Wolę zapłacić obecnie te 20% więcej i kupić auto używane ale od Niemca w niemieckim salonie z gwarancją bezwypadkowości, przebiegu itd.

  • race444

    Oceniono 2 razy 2

    Polski kupiec kiedy widzi auto to pierwsze interesuje go CENA. I tu mam pytanie za 500 zeta.
    Ktore auto kupi Polak ?
    A) BMW 3-ka cena u polskiego handlarza w przeliczeniu 2500 €
    B) BMW 3-ka identyczne /rocznik, przebieg ba nawet kolor/ w Niemczech cena 5000 €
    Moral z tej bajki dopszcie sobie sami dlaczego w Polsce to autko kosztuje tylko 2500 €

  • Gość: nie dla idiotów

    Oceniono 2 razy 2

    miesięcznie robię ok. 12 tys., co rocznie daje 140-150 tys. To tyle odnośnie możliwych przebiegów, które mogą być jeszcze wyższe. Zwłaszcza jeśli auto jeździ w długie trasy, lub ma więcej niż jednego kierowcę. Zamiast auta flotowego lepiej kupić taksówkę! Przypadki uszkodzenia nowych aut w trakcie transportu lub w salonie wcale nie należą do rzadkości. Z przyczyn oczywistych nikt nie będzie złomował nowego auta! Trafia ono do klienta z upustem w postaci opon zimowych lub dywaników - w zależności od stopnia wcześniejszych uszkodzeń i zdolności negocjacyjnych klienta. To przykład dilera pewnego koncernu rodem z Kielc. Tyle odnośnie "nowych" w salonie. Co do "gwarancji" aut pozostawionych w rozliczeniu... Znajomy zostawił u jednego z krakowskich dilerów swoje zadbane auto. 3 dni później pojawiło się na stronie: droższe o 50% od sumy, którą za nie dostał i 20% droższe od podobnych ofert z allegro. Za to z 3-miesięczną gwarancją i cofniętym o 80 tys. licznikiem... Pora spojrzeć prawdzie w oczy: śmierć frajerom!

  • Gość: Przemek

    Oceniono 4 razy 2

    Problem w tym ze Polak nie kupuje Samochodu tylko kupuje CENE !

  • burmiszcz

    Oceniono 4 razy 2

    Jakieś 1,5 roku temu sprzedawałem SWOJEGO opla astrę II, zadbany bezwypadkowy, zrobiłem mnóstwo zdjęć, dokładny opis, co było robione itd., że nie jestem pośrednikiem. Powiesiłem ogłoszenie na oeliksie, zapłaciłem dodatkowo za wypromowanie oferty i co? przez 3 m-ce nikt się nie odezwał. Skończyło się na odsprzedaży auta do komisu z 30% stratą dla mnie. Tak więc nie narzekajcie tak na komisiarzy skoro tak ich uwielbiacie.

  • zasadniczook

    Oceniono 2 razy 2

    z własnego doświadczenia uważam, że warto osobiście sprowadzić powypadkowy europejski samochód z USA. Przebieg zawsze oryginalny i znamy zakres uszkodzeń. Oczywiście opłacalność dotyczy określonych modeli no i ........kursu złotego.

  • Gość: parowka_z_puszki

    Oceniono 2 razy 2

    Poniewaz urzednicy nie potrafia ochronic konsumenta dobrymi przepisami, proponuje (jesli ktos juz naprawde musi isc do takiego komisu) wybrac sie z kamera i zadac sprzedawcy pytania na zywo o przebiegu, wypadkach, problemach itd.
    Bedzie pozniej ewentualny dowod w sadzie.

  • Gość: Maciejowa

    Oceniono 6 razy 2

    Używany samochód ma dobrze przepierdziane siedzenia. I to jest fakt niepodważalny.

  • Gość: karols

    Oceniono 2 razy 2

    Polacy sami chca byc oszukiwani tak jak w artykule napisano. Diesle sa mocno eksplatowane z tego to iz jest od nich wiekszy podatek do zaplacenia niz za silniki benzynowe. A co za tym idzie oplaca sie kupic diesla jesli robi sie duzo kilometrow. Po za tym nikt nie kupi ci auta ktore ma oryginalny przebieg 280 tys. km. kazdy patrzy aby bylo tylko cos do 200 najlepiej 194, 198 tys. km. Sami jestesmy sobie winni. Dodajac jeszcze jedno po wnetrzu auto malo mozna wywnioskowac. Auto jezdzace w miescie duzo wsiadania wysiadania zmiany biegow etc ma zniszczony srodek. Auto uzytkowane przez przedstawiciela duzo kilometrow autostrad jeden kierowca (reszta to dokumenty) moze byc w bardzo dobrze utrzymanym wnetrzu. Nie ma zasady.

  • race444

    Oceniono 1 raz 1

    Jezeli auto jest sprowadzone, np: z Niemiec to najlepiej wejsc na mobile.de i zrobic porownanie. Ja widzialem u handlarza BMW 3-ka w przeliczeniu 2500 €, identyczne BMW kosztuje w Niemczeh 5000 €. I teraz niech mi ktos powie, ze to autko jest okey.

  • waldemar591

    Oceniono 1 raz 1

    Niemiec trzymał pod kocem.
    Rdza MUSI BYĆ!

  • swerd

    Oceniono 1 raz 1

    nie ma szans żeby rozpoznac czy auto jest bezwypadkowe. ostatnio jakies kosmetyczne pierdoły robiłem u blacharza i widziałem jakie cuda robi.

  • Gość: sk8

    Oceniono 3 razy 1

    Artykuł sprzed 3 dni z komentarzami sprzed 3 lat. Super

  • Gość: olo

    Oceniono 1 raz 1

    Bo takie ogłoszenia z jawnym kłamstwem (bezwypadkowy) powinno być traktowane jak zwykłe oszustwo, a sprzedawca powinien odpowiadać ja zwykły oszust. Jak kilku dostałoby wyroki to przestali by kręcić w ogłoszeniach.

  • Gość: ks

    Oceniono 1 raz 1

    obecnie w komisach jest nie wiecej jak 5% bezwypadkowych i ok 1 % z prawdziwym przebiegiem

  • Gość: cheniec

    Oceniono 1 raz 1

    mam samochód z 2012 r. nie brał udziału w wypadku ani kolizji, serwisowany ASO, garażowany, przebieg 87.000 km, z polskiego salonu od nowości i jedyny właściciel i co? ZERO zainteresowania, cena wg mnie niewygórowana; ludzie chyba wolą kupić legendę

  • Gość: znawca

    Oceniono 1 raz 1

    masz racje komisy w Gnieznie to jeden olbrzymi bayer!! W wielkopolsce nie polecam tez komisu w Śmiglu jego specjalnosc to francuzy !! Kto w Smiglu kupi francuza to sie przekona ze trzeba byc saperem zeby nie trafic na mine!!!

  • Gość: M.d

    Oceniono 1 raz 1

    Auto bezwypadkowe, po przeglądzie w niezależnym serwisie. Wszystko pięknie. Potem problem z wykupieniem ac - odmowa lub znaczne podwyższenie składki po wprowadzeniu VIN. Autodna - raport za 30 zł: auto po wybuchu poduszki powietrznej pasażera. Kupione od prywatnej osoby, znacznie powyżej ceny rynkowej. Lekko przekrecony licznik. Całe szczęście udało się oddać auto i odzyskać pieniądze... Teraz pierwszy krok to sprawdzenie auta po vinie, dopiero potem serwis...

  • 24jannormalny

    Oceniono 1 raz 1

    ktoś kupił we Francji 2 letnie a4 audi 180000 tyś km. był sprawdzany wyglądał jak nowy i jezdził jak nowy, wszyscy szczęśliwi,po roku się we francji dogrzebał prawdy,w dobrym stanie to on był tylko przebieg prawdziwy 462000 km ale jeżdzi bardzo dobrze

  • Gość: Pierwsza właścicielka

    Oceniono 3 razy 1

    A JA SPRZEDAŁAM PRAWDZIWIE "PIERWSZY WŁAŚCICIEL (JA) I BEZ WYPADKU". I co miałam o tym nie informować?

  • Gość: lama

    Oceniono 1 raz 1

    A ja mam taki właśnie. Z salonu, pierwszy właściciel i niski przebieg, regularnie serwisowany, żadnych problemów. Po waszym tekście zacznę się podpisywać oszust.

  • pollako

    Oceniono 1 raz 1

    oglądam na portalu auta główne zdjęcie jak walony to od tyłu, opis stan bd klikam a samochód nie ma całego przodu.
    Oszustwem jest też auta sprowadzone z zagranicy nie mają polskiego przeglądu technicznego (takim autem nie można wyjechać na drogę), a tu opis wykpisz miesięczne ubezpieczenie i możesz wracać samochodem na kołach do domu, nikt nie mówi że jak nie masz polskiego przeglądu i zatrzyma cię policja to od razu masz 500zł mandatu i płacisz min. 500zł za lawetę.
    No i opłaty podawane w ogłoszeniach za auta sprowadzane są mocno zaniżane.

  • Gość: Gość darek

    Oceniono 3 razy 1

    Ogólnie praktycznie KAZDA z tych rad jest na wagę złota bomay na rynku wtórnym masę zajeźdżonego odpicowanego złomu. Podstawowa zasada nie wierzyć licznikowi bo w większościprzypadków jest przekręcony. Jak jest od chandlarza to pewnie będzie norma. Bezpieczniejsza będzie też benzyna niż diesel. Jak jest wabik pierwszy właściel to ZAWSZE trzeba się spytać w rozmowie telefonicznej czy auto było sprowadzone czy też nie bo 1 często jest sprowadzony. Na bajki typu dziadek jeździł chyba już nikt się nie nabierze! Jeśli naprawa np blacharska ma być minimalna to dlaczego profesjonalista czyli chandlarz tej drobnostki nie naprawił podwyższając cenę??? To samo się tyczy do rejestracji. Jeśli auto jest sprowadzone i niezarejestrowane to może się zdarzyć że to mina jakich mało bo np auto nie przeszło przeglądu u diagnosty itd.

  • Gość: anonim

    Oceniono 1 raz 1

    W Lublinie jest do sprzedania VW CC 2012 rok,od pierwszego właściciela,który twierdzi że samochód jest bezwypadkowy,z wymienionym jednym zderzakiem i malowanym drugim przez szkode parkingowa.Właściciel przysłał Vin i po jego sprawdzeniu okazało się że w aucie tym wymieniono:przedni zderzak,przednią maskę,lampy,błotniki po obydwu stronach oraz poduszki powietrzne. Jedynym plusem jest to że zostało to wykonane w serwisie VW więc jest ślad że takowa naprawa miała miejsce. Widocznie albo właściciel miał auto casco albo tez nie był sprawca zdarzenia i mógł pozwolić sobie na taka naprawe w autoryzowanym serwisie.

  • Gość: gość

    Oceniono 3 razy 1

    Problem polega też na tym, że kupujący chcą być oszukiwani. Jeśli ktoś szuka samochodu 10-letniego z przebiegiem 50 tys. km to jak to inaczej nazwać?

  • Gość: czytacz72

    Oceniono 1 raz 1

    Bron Boze nie kupujcie czasami auta w Komornikach k.Poznania.Wiem co mowie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX