BMW i8 | Test | Wzbudza skrajne emocje

Długo wyczekiwane, przełomowe, obsypane nagrodami. Oto BMW i8 - samochód nietuzinkowy, ale czy pasuje do niego miano supersportowego? Do testu tego modelu postanowiliśmy podejść nietypowo, przedstawiając Wam nasze trzy niezależne opinie
BMW i8 BMW i8 fot. Michał Dek

Czy to sportowa przyszłość BMW?

BMW i8 to samochód wyjątkowy i wzbudzający skrajne emocje. Jeszcze jako prototyp o nazwie Vision EfficientDynamics cieszył się ogromnym zainteresowaniem mediów i fanów motoryzacji. Nikt w 2009 roku nie przypuszczał, że dosłownie kilka lat później takie auto pojawi się w wersji produkcyjnej i będzie przemierzać ulice miast.

Muszę przyznać, że moje oczekiwania wobec tego modelu były ogromne. Jako miłośnik prawdziwie sportowych aut z Monachium, które przez dziesiątki lat hipnotyzowały fanów motoryzacji czekałem na i8 z niecierpliwością. Byłem niemalże pewny, że mimo zapowiadanej niewielkiej jednostki wspieranej układem hybrydowym, i8 to będzie prawdziwa sportowe BOOOM! Takim na miarę modelu M1 w latach 70. Tym bardziej, że prawdziwego superauta bardzo brakowało w palecie BMW.

Emocje podsycały liczne filmy, kolejne zapowiedzi ciekawych rozwiązań technologicznych i ostatecznie prezentacja statyczna modelu i8 w Monachium. Kiedy dowiedziałem się, że i8 pojawi się u nas w redakcji byłem niemalże przekonany, że przyjedzie tu absolutna przyszłość sportowej motoryzacji. Nie taka z lat 2015-2020, ale taka, która wyprzedzi epokę i pokaże, że BMW wie jak zaskoczyć konkurencję.

 

BMW i8fot. Michał Dek

 

I przyjechała. Wygląd BMW i8 wręcz poraża. Linia boczna, agresywnie spoglądający przód, przetłoczenia i cała ta futurystyczna otoczka jest dla normalnego zjadacza chleba jak wizyta na Marsie. Niestety jednak podróż na tą planetę mogłaby trwać nieco dłużej niż przewidywaliśmy...

Na papierze i8 legitymuje się mocą 362 KM i przyspieszeniem od 0 do 100 km/h w czasie 4,4 sekundy. To dużo i szybko, ale jednak za mało żeby zapewnić kierowcy niezapomniane wrażenia z jazdy, szczególnie po emocjach, które wzbudza wygląd zewnętrzny. Do tego praca zawieszenia i układu hamulcowego niemalże nie różni się od tej w każdym innym zwykłym BMW. Wszystko jest jakby dobre, ale niewystarczające.

i8 to zdecydowanie nie jest samochód na weekendowe wypady na tor czy zamknięte lotnisko. Najlepszy dowód na to stwierdzenie to także nie podjęcie przez BMW próby wykręcenia dobrego czasu na torze Nurburgring Nordschleife, mimo przeprowadzenia licznych testów i8 w "Zielonym piekle". Gdzie podziało się sportowe DNA tej marki?

To co robi bardzo duże i dobre wrażenie podczas jazdy i8, to możliwość poczucia świetnego wyważenia (stosunek 50:50) i niskiej masy. To jednak nieco za mało, żeby powiedzieć, że BMW i8 to przyszłość sportowych aut sportowych. W i8 widzę przyszłość takich modeli jak BMW 435i, czyli zgrabnego coupe, które dzięki mocy większej od przeciętnych aut może spowodować uśmiech na twarzy kierowcy.

 

BMW i8fot. Michał Dek

 

Jest mi niemalże smutno. Czar BMW i8 prysł. Oczywiście, jazda tym autem jest doświadczeniem, którego życzę każdemu, bo to jakby trochę inna bajka. Niestety nie do końca ta, którą chciałem przeczytać. Średnia wartość spalania na poziomie około 5 litrów nie jest argumentem, który może mnie przekonać. Tym bardziej, że za samochód trzeba wydać minimum 574 tys. złotych. Wiem, że ludzie bogaci to ludzie najczęściej oszczędni, ale nie muszą oszczędzać akurat na paliwie.

Nie można powiedzieć, że połączenie ekologii i wysokich osiągów nie wyszło inżynierom BMW. Byłaby to nieprawda, ale to nie jest połączenie dla miłośników emocji, a bardziej designu i indywidualizmu w formie, która może się przemieszczać. Czekam na wersje i8 z prawdziwym pazurem.

Piotr Sielicki

 

BMW i8fot. Michał Dek

BMW i8 BMW i8 fot. Michał Dek

Awangardowa w każdym calu

Styliści odwalili kawał dobrej roboty. Trudno dziś znaleźć na rynku samochód sportowy jednocześnie powalający na kolana i będący w stylistycznej awangardzie. BMW i8 wygląda zaś jak prototyp, który przypadkiem udało nam się zobaczyć na drodze publicznej. Nasz wzrok może co chwilę zawieszać się na kolejnym elemencie, by go nieco pokomplementować. Przednie światła, zderzak z nietypowymi wlotami powietrza, aerodynamiczne podcięcia progów, słupek dachowy przeradzający się w spojler, czy cały pas tylny - wszystkie te elementy tworzą auto, które nie sposób pomylić z żadnym innym. Podobnie jest we wnętrzu. Pozornie zbudowany jest z typowych klocków, z których BMW buduje swoje modele, ale ułożone w inny sposób i narysowane od nowa tworzą nową jakość, jakiej brakuje pozostałym modelom bawarskiej marki.

Kiedy projekt przeradzał się z pierwszych szkiców w jeżdżący prototyp zamierzeniem BMW było "zniszczenie" konkurenta, Audi R8. Okazało się jednak, że odpowiednio mocny silnik albo się nie mieści, albo się przegrzewa. By projekt nie trafił na półkę, zdecydowano się pójść zieloną ścieżką. Zastosowanie spalinowo-elektrycznego kombo o całkiem pokaźnej łącznej mocy 362 KM także zrodziło pewne problemy, choć innego rodzaju. Cylindrów jest przynajmniej o połowę za mało, wydech nie ryczy, nie pluje ogniem, więc prawdopodobieństwo, że jakiś nastolatek powiesi sobie nad łóżkiem plakat z i8 zmalało niemal do zera. A co z przyjemnością z jazdy?

BMW i8fot. Michał Dek

 

Podczas zwyczajnej jazdy po mieście dominuje tryb elektryczny, a samochód sprawia wrażenie typowego Grand Tourera. Zawieszenie jest twarde, struktura nadwozia bardzo sztywna, co sprzyja precyzji prowadzenia. Dynamika w ruchu miejskim jest zadowalająca, ale daleka od tego, czego oczekuje się od samochodu supersportowego.

Sunąc wolno za kierownicą i8 odkrywamy jego być może najważniejszą cechę. Przez swoją stylistykę, inną od wszystkiego, co oferuje współczesna motoryzacja, jest magnesem przyciągającym wzrok przechodniów. Nie jest konieczne zamówienie krzykliwego lakieru nadwozia, czy aftermarketowych chromowanych obręczy. Taki efekt wywołuje hybrydowe auto, które z przodu seryjnie ma opony o szerokości 195 mm.

A co z trybem do szybkiej jazdy? Na konsoli środkowej znajdziemy przełącznik trybów jazdy. Ruch w dół aktywuje EcoPro, w górę zaś Comfort. A gdzie Sport? Tu go nie znajdziemy. Aby zmusić auto do maksymalnego wysiłku trzeba to zrobić dźwignią zmiany biegów. Dość dziwne znaleźć w aucie "przyszłości" rozwiązanie sprzed dwóch dekad.

 

BMW i8fot. Michał Dek

 

BMW i8 jest dobrze przygotowane do szybkiej jazdy. Idealny rozkład mas, środek ciężkości zaledwie 46 cm nad ziemią, napęd na obie osie - z tyłu spalinowy, z przodu elektryczny - i wspomniana wcześniej sztywność nadwozia, aluminiowego zawieszenia i twardego resorowania to zestaw, którego pragną ogarnięci szałem prędkości kierowcy.

Czerwone podświetlenie wyświetlacza, silnik spalinowy działający bez przerwy i wartości osiągów to cechy dające mu przepustkę do świata aut sportowych, jak Porsche 911 Carrera, czy Audi R8. Ale zachowanie samochodu, a przede wszystkim odczucia jakie przekazuje kierowcy sprawiają, że znacznie bliżej mu pod względem charakteru do BMW serii 6 Coupe, czy Mercedesa SL. Jadąc i8 nie myślimy o torze wyścigowym, a raczej o romantycznej podróży przez kontynent we dwoje.

Ten samochód buduje wizerunek swojego kierowcy. To robi najlepiej. Nazywanie go supersportowym to, powiedzmy, lekkie nadużycie. Niestety nie ma innej kategorii, do której można by go zakwalifikować zwłaszcza uwzględniając jego cenę.

Marcin Lewandowski

BMW i8fot. Michał Dek

BMW i8 BMW i8 fot. Michał Dek

Mieszane uczucia

Do testu BMW i8 postanowiłem podejść bez emocji, bez uprzedzeń, które mogłyby wpłynąć na zniekształcony odbiór tego samochodu. Wsiadłem do niego jako "laik", poznający dopiero markę BMW, którego nie interesuje historia powstawania tego modelu, a nawet czy pasuje on do wizerunku marki. Najważniejszy jest finalny produkt. Takie nastawienie powinno pozwolić na obiektywną ocenę najnowszego dziecka z Monachium.

Gdy tylko wyszedłem na redakcyjny parking moim oczom ukazała się piękna, sportowa i nowoczesna sylwetka i8. Mimo ciemnego, grafitowego koloru lakieru samochód wręcz do mnie krzyczał. Nie da się przejść obok niego obojętnie. Drzwi otwierane są do góry. Osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem, jest aż nadto szpanerskie, w dodatku niewygodne, ale decydując się na auto pokroju i8 powinniśmy być na to przygotowani. W środku jest już w miarę normalnie, ale tutaj "i8-ka" również wyróżnia się na tle pozostałych modeli BMW.

Naciskam "start" i bezszelestnie wyjeżdżam na ulicę z podziemnego garażu (w trybie elektrycznym przejedziesz do 37 km). Wtedy zaczyna się show, a ja czuję się jak gwiazda filmowa. Każde zatrzymanie na światłach powoduje zaciekawienie kierowców na sąsiednich pasach oraz przechodniów, którzy przystają i zaczynają robić zdjęcia. Czujesz się jakbyś jechał krwistoczerwonym Ferrari, a to "tylko" BMW, i to z małym silniczkiem, wspomaganym prądem.

 

BMW i8fot. Michał Dek

 

 

Hybrydowy układ napędowy typu plug-in (baterie można ładować z zewnętrznego źródła) w dzisiejszych czasach nie szokuje, nawet w klasie aut sportowych. Porsche, McLaren czy Ferrari również zdecydowały się na takie rozwiązanie, jednak w BMW benzynowy silnik ma tylko trzy cylindry i zaledwie 1,5 litra pojemności! To brzmi jak słaby żart, ale... No właśnie, jeśli nie sprawdzicie wcześniej danych technicznych, to z pewnością nawet nie przyjdzie Wam do głowy, że jedziecie autem z tak małą jednostką spalinową. Zza kierownicy po prostu tego nie czuć, i to jest fajne!

Prowadzenie to mocna strona tego samochodu. Jeden silnik znajduje się z przodu, drugi z tyłu, a akumulatory umieszczone są między osiami. Dzięki temu osiągnięto idealnie równe rozłożenie mas. Jeśli dodamy do tego bardzo nisko umieszczony środek ciężkości (zaledwie 46 cm), aerodynamiczne nadwozie (Cx: 0,26) i sztywno zestrojone zawieszenie, to już wiemy dlaczego i8 prowadzi się tak stabilnie i pewnie. Przy szybkim pokonywaniu zakrętów przydałyby się tylko szersze opony. Standardowo mają rozmiar 195/50 R20 na przednich kołach i 215/45 R20 na tylnych (opcjonalnie odpowiednio 215/45 i 245/40 R20). Kolejny plus tego samochodu stanowi jego niska masa, zwłaszcza jak na hybrydę (1485 kg). To dlatego, że do budowy pojazdu w znacznym stopniu wykorzystano aluminium oraz tworzywa sztuczne wzmacnianie włóknem węglowym (CFRP).

No dobrze, to ile mamy tu koni? Benzynowy silnik 1.5 TwinPower Turbo generuje 231 KM mocy i 320 Nm momentu obrotowego, napędzając tylne koła poprzez sześciostopniową, automatyczną skrzynię biegów. Z kolei silnik elektryczny wytwarza 131 KM i 250 Nm, a jego siła jest przenoszona za pomocą dwubiegowego "automatu" na koła przednie. Podsumowując, do dyspozycji mamy maksymalnie 362 KM i napędzane obie osie, co również poprawia pewność prowadzenia.

Tym autem możesz pojechać szybko, nawet bardzo szybko. Jeśli zechcesz liczba 100 pojawi się na prędkościomierzu po zaledwie 4,4 sekundy. To bardzo dobry wynik. Osiągi robią wrażenie, ale niestety są możliwe do uzyskania tylko na naładowanych bateriach... Tak samo jest z prędkością maksymalną - z katalogowych 250 km/h po wyczerpaniu energii elektrycznej rozpędzimy się tylko do ok. 160 km/h... Niemiłe zaskoczenie, tutaj radość z jazdy dobiega końca. Wtedy też znacznie wzrasta spalanie, a podawane przez producenta katalogowe 2,1 l/100 km powoduje uśmiech na twarzy. Dodajmy, że zbiornik paliwa ma tylko 42 litry pojemności.

BMW i8fot. Michał Dek

Dla kogo i do czego jest BMW i8?

Nie jest to samochód stworzony z myślą o torze wyścigowym. W takich warunkach szybko zabraknie mu prądu, a bez elektrycznego dopalacza osiągi nie będą zbyt imponujące. Przeznaczeniem i8 jest droga publiczna (ale nie długa trasa). Tutaj może wykazać się swoimi atutami. Ekolodzy będą zadowoleni z takiego układu napędowego. Sąsiedzi również popatrzą na Ciebie z aprobatą, ponieważ nie będziesz hałasować im pod oknami, a ty od czasu do czasu skorzystasz z ponadprzeciętnych możliwości tego auta.

BMW i8 z całą pewnością nie przypadnie do gustu zagorzałym fanom bawarskiej marki, którzy wciąż żyją przeszłością. Owszem marka z Monachium ma bogatą sportową historię ze wspaniałymi silnikami sześcio- i ośmiocylindrowymi, której wspaniały rozdział napisał oddział M Gmbh, ale wszystko nieustannie się zmienia. i8 nie jest autem typowo sportowym w dotychczasowym rozumieniu, to po prostu przedstawiciel nowego nurtu. Ekologia w takim wydaniu nie jest czymś złym, ale po jeździe BMW i8 pozostaje pewien niesmak, zwłaszcza jeśli spojrzymy w cennik, który otwiera kwota niespełna 600 tys. zł. Mam mieszane uczucia co do tego samochodu.

Krzysztof Słomski

 

BMW i8fot. Michał Dek

 

ZOBACZ DUŻĄ GALERIĘ ZDJĘĆ BMW i8

BMW i8


Więcej o:
Komentarze (15)
BMW i8 | Test | Wzbudza skrajne emocje
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kosmiczny_swir

    Oceniono 3 razy 1

    Za ta cene mozna miec super wypasiona wersje Tesli S o podobnych, jesli nie lepszych osiagach i do tego pomiesci jeszcze cala rodzine. Jedyna cecha wyrozniajaca BMW to nadwozie z wlokna, ale to i inne samochody sportowe maja. Chociaz moze przy kilkukrotnie wyzszej cenie.

  • Gość: mck

    Oceniono 4 razy 2

    Dla kogo to jest - nietrudno znaleźć odpowiedź. Fanatycy BMW, którzy cenią przede wszytskim radość z jazdy, będą rozczarowani. Oszczędni, go nie kupią bo co to za interes wydać 600 000 zł żeby oszczędzać na paliwie. Tu chodzi o pokaz możliwości BMW, a adresatami są ludzie, którzy chcą być oryginalni i ich na to stać. Za kilka lat ten samochód może być ciekawy dla kolekcjonerów. Czuję, że dopiero za kilka lat BMW pokazując następcę i8 pokaże prawdziwy sportowy samochód elektryczny.

  • Gość: gośćkość

    Oceniono 9 razy 3

    Jakoś w Norwegii jeździ ich trochę i nikt nie narzeka na osiągi , a wygląd na żywca tego modelu robi DUŻE WRAŻENIE !!!

  • Gość: jeddd

    Oceniono 15 razy 3

    Pan redaktor trochę, albo już całkiem odleciał na Marsa. Auta sportowe, kiedyś nie były samochodami dwa czy trzy razy szybszymi niż przeciętne auto. Miały przyśpieszenia w ok 6s do setki i sprawiały radość z codziennej jazdy. Jak ktos chcial wiecej to musial szykac u Ferrari lub Lambhorghini.

    Dzisiaj wszystko się już pomieszało. BMW produkuje prawie 2 tonowe sedany o osiągach lepszych niż Porshe, tylko, że na żywo juz tak fajnie nie jest. Z kolei Porshe wchodzi na obszar Ferrari nie wiadomo po co.

    Dzisiaj jak auto nie ma mniej niż 4s do setki to już nie jest sportowe. Tylko, że auto sportowe to nie tylko przyśpieszenie i prędkość, ale sposób prowadzenia i możliwość wykorzystania mocy. Z moich osobistych doświadczeń mogę powiedzieć, że BMW M5 to słoń w adidasach, który jeśli chodzi o wrażenia z jazdy nie może się nawet równać z np. Toyota GT86. Zresztą najnowsza 7 pokazuje ile sportu zostało w BMW.

  • Gość: Myśl

    Oceniono 9 razy 5

    Moim zdaniem klienci, których stać na taki samochód nie kupią go ze względu na taki mały silnik i śmieszne osiągi jak na tą cenę.

  • Gość: aaa

    Oceniono 16 razy 8

    Jedno z najbardziej przereklamowanych auto ostatnich czasów. Niby wszyscy mówią że to coś super a technologicznie nie reprezentuje sobą nic ciekawego. Zlepek technologi, które mamy od dziesiątek lat

  • don_pedro_deszczowiec

    Oceniono 15 razy 13

    Toż to jest Toyota Prius w ładnym opakowaniu, która umie się rozpędzić do 250 km/h...
    ...przez pół godziny :)

  • hiszpan25

    Oceniono 17 razy 15

    dobre pytanie dla kogo to auto? dla miłosnika aut sportowych? raczej nie.... bo osiagi są niby fajne ale raczej na papierze niż na torze bo mizerny silnik i oponki nie pozwalają na szybkie czasy... dla ekologa? wg AutoBild :Auf unserer praxisgerechten Verbrauchsrunde ermittelten wir mit ungeladener Batterie 7,2 Liter. Übrigens nippt der i8 am liebsten vom teuren Super plus. Bei Vollgas auf der Autobahn rauschen bis zu 29,9 Liter in die drei Brennräume. Da gibt es nichts zu deuteln: Für ein Auto mit Öko-Anspruch sind diese Werte eindeutig zu hoch." 7,2 - 29,9l100km więc raczej taże niezbyt ekologicznie... czyli dla kogo? kolejny projekt w stylu gumofilca na wysokim obcasie? albo ocieplanego bikini?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX