Zbędne podzespoły? Czego pozbywamy się z naszych aut

Drogie, kłopotliwe, awaryjne, nietrwałe - są takie podzespoły, na dźwięk których niektórzy dostają czerwonej gorączki. Zobacz co kierowcy są w stanie 'wyciąć' ze swojego auta i jaki ma to wpływ na późniejszą eksploatację?
Reaktor katalityczny zwany popularnie katalizatorem Reaktor katalityczny zwany popularnie katalizatorem Reaktor katalityczny zwany popularnie katalizatorem

Katalizator

Profesjonalna nazwa to reaktor katalityczny. Jego zadaniem jest oczyszczanie spalin z substancji szkodliwych. Niezależnie, czy w naszym aucie zamontowano katalizator dwufunkcyjny (przetwarza dwie szkodliwe cząsteczki na nieszkodliwe), czy trójfunkcyjny, nie lekceważmy go. Dla czystości spalin jest tym, czym trójpunktowe pasy dla bezpieczeństwa. Bez niego ilość szkodliwych związków w spalinach wzrośnie przynajmniej kilkunastokrotnie, we współczesnych autach nawet kilkudziesięciokrotnie.

Kiedyś katalizator był niebywale drogim elementem, którego wymiany bało się większość kierowców. Dziś ceny są o wiele bardziej przyjazne i do większości popularnych modeli wahają się w granicach 500-1000 zł. Co do trwałości także nie ma zastrzeżeń, większość wytrzymuje przynajmniej 200 tys. km. Więcej problemów potrafią przysporzyć sondy lambda dbające o prawidłową pracę katalizatora. Oryginalne kosztują niewiele mniej od samych katalizatorów, dedykowane zamienniki zaś nie zawsze chcą współpracować.

Katalizator jest pierwszym istotnym wynalazkiem, który kierowcy postanowili usuwać ze swoich samochodów. Kiedyś powodem były koszty, teraz to głównie poszukiwanie większej mocy w starzejących się autach. Pamiętajmy jednak, że za jego usunięcie płacimy własnym zdrowiem. Samochód bez katalizatora może też mieć problemy z przejściem przez prawidłowo przeprowadzone badanie techniczne.


ZOBACZ TAKŻE:

Unia nakazuje: spalin ma być mniej. Diesle będą droższe!

Unia nakazuje: spalin ma być mniej. Diesle będą droższe!

Filtr cząstek stałych - przekrój Filtr cząstek stałych - przekrój Filtr cząstek stałych - przekrój

Filtr cząstek stałych

Filtry cząstek stałych, znane m.in. jako DPF (z ang.: diesel particulate filter), lub FAP (z fr.: filtre a particules), nie powstały na złość kierowcom szukającym oszczędności w silnikach wysokoprężnych. To naturalna kolej rzeczy dbałości o nasze zdrowie. W spalinach powstających w wyniku spalania oleju napędowego znajdują się tzw. cząstki stałe, czyli sadza oraz nie spalone do końca węglowodory objawiające się w postaci czarnego dymu. Określenie ich mianem szkodliwych to za mało. One są rakotwórcze! Nic więc dziwnego, że producenci postanowili się ich pozbyć. Radą jest filtr oczyszczający spaliny z tych substancji, dzięki czemu wszyscy możemy oddychać czystszym powietrzem.

Filtry DPF mają strukturę pozwalającą zatrzymać cząstki stałe. Można je podzielić na dwa podstawowe rodzaje. Pierwszy to filtry jednorazowe, które z czasem się zapychają i trzeba je wymieniać. Drugi to filtry zdolne do samoregeneracji. Po osiągnięciu odpowiednio wysokiej temperatury (pow. 600 st. C) cząstki zgromadzone w filtrze są spalane. Niestety od użytkownika samochodu wymaga to częstego wyruszania w trasę, gdyż tylko po dłuższej jeździe ze stałą prędkością filtr może spalić sadzę. Niektórzy producenci (PSA) stosują filtry mokre, wykorzystujące specjalne dodatki do paliwa pozwalające spalić cząstki stałe w niższej temperaturze (ok. 500 st. C). Ułatwiają one użytkowanie Diesla w mieście, ale wymagają uzupełniania płynu.

Filtr cząstek stałych - najczęściej spotykane kontrolkiFiltr cząstek stałych - najczęściej spotykane kontrolki

Niezależnie jaki filtr cząstek stałych zamontowano w aucie, koszty eksploatacji będą wyższe niż w przypadku starych silników Diesla. Sam filtr, jeśli istnieje konieczność jego wymiany, kosztuje zazwyczaj ok. 1-2 tys. zł, ale ceny w serwisach ASO do niektórych modeli potrafią przekroczyć nawet 10 tys. zł. Na rynku pojawiły się już firmy świadczące usługi regeneracji filtrów, ceny wahają się od 500 zł do ok. 1 tys. zł.

Płyny w filtrach mokrych trzeba uzupełniać. Koszt takiej operacji to ok. 1-2 tys. zł w zależności od pojemności zbiornika FAP. Wystarcza to na pokonanie kilkudziesięciu tysięcy kilometrów.

Wysokie koszty eksploatacji oraz pojawiające się problemy zachęcają niektórych kierowców do pozbycia się filtra ze swojego auta. Wymaga to ingerencji w elektronikę, bądź zastosowania specjalnych emulatorów symulujących istnienie filtra (ok. 400 zł). Koszt takiej operacji to 1,5-3 tys. zł w zależności od modelu. Zanim zdecydujemy się na taki zabieg pomyślmy, że i my będziemy potem oddychać sadzą wydobywającą się z naszego auta.


ZOBACZ TAKŻE:

Filtr DPF - kosztowna ekologia

Filtr DPF - kosztowna ekologia

Dwumasowe koło zamachowe - przekrój Dwumasowe koło zamachowe - przekrój Dwumasowe koło zamachowe - przekrój

Dwumasowe koło zamachowe

Kolejny element powodujący dreszcze u kierowców samochodów z silnikami Diesla. O co chodzi? Koło zamachowe magazynując energię mechaniczną pomaga silnikowi spalinowemu utrzymać równą pracę. Im cięższe koło, tym równiej silnik pracuje, ale też więcej energii jest w nim magazynowane. Zmniejszenie masy poprawia dynamikę silnika, ale w pewnym momencie może okazać się niewystarczające i na wolnych obrotach zaczynają pojawiać się drgania. To wpływa negatywnie na cały układ przeniesienia napędu, od sprzęgła, poprzez skrzynię biegów, nawet po półosie napędowe (lub wał napędowy).

Rozwiązaniem jest dwumasowe koło zamachowe. To nic innego, jak dwie masy (dwa koła) połączone ze sobą w sposób elastyczny. Pochłaniają one drgania występujące podczas pracy na biegu jałowym. Popularność zyskały we współczesnych silnikach wysokoprężnych, gdzie dodatkowo redukują drgania występujące podczas jazdy z niskimi prędkościami obrotowymi silnika oraz pomagają uporać się w wysokim momentem obrotowym. To niestety powoduje ich szybsze zużycie. W niektórych przypadkach koło dwumasowe zużywa się szybciej, niż samo sprzęgło.

Koszt nowego koła zamachowego wynosi od ok. 400 do 2 tys. zł dla większości popularnych modeli samochodów (oryginalne części w ASO: 1,5-6 tys. zł). Dla niektórych kierowców nie cena, a niska trwałość okazały się zachętą do poszukania alternatywnych rozwiązań. Pojawiły się usługi regeneracji, ale nie każde koło nadaje się do odnowienia. Popularne staje się też zastępowanie kół dwumasowych kołami jednomasowymi. Taki zabieg jest możliwy w silnikach, w których stosowano obydwa rozwiązania (w słabszych specyfikacjach jednomasowe, w mocniejszych dwumasowe). Po takim zabiegu jednak wraca problem trwałości układu przeniesienia napędu.


ZOBACZ TAKŻE:

Nowe rozwiązania i samochodowe gadżety | Które są bez sensu?

Nowe rozwiązania i samochodowe gadżety | Które są bez sensu?

Czujnik ciśnienia w oponach Czujnik ciśnienia w oponach Czujnik ciśnienia w oponach

Czujniki ciśnienia w oponach

Do czego służy system monitorowania ciśnienia TPMS (z ang.: Tire Pressure Monitoring System)? Jak sama nazwa wskazuje czujniki mierzą ciśnienie w oponach naszego samochodu i sygnalizują, gdy odbiega ono od normy. Wśród samochodów używanych nie jest on jeszcze zbyt często spotykany, ale od 1 listopada 2014 roku wszystkie nowe samochody wyprodukowane i sprzedawane w Unii Europejskiej otrzymają TPMS.

Czy TPMS jest kłopotliwy? Czasami zdarzają się uszkodzenia czujnika. Nowy kosztuje od ok. 60 do 300 zł w zależności od modelu, ale koszty eksploatacji wzrosną nawet, jeśli żaden czujnik nie ulegnie awarii.

Jeśli mamy dwa komplety kół powinniśmy zaopatrzyć się w drugi zestaw czujników. Jak nietrudno policzyć to koszt od ok. 250 do 1200 zł. Czujniki można przełożyć, ale to przy każdej wymianie opon dodatkowe koszty. Można też z nich zrezygnować, ale np. przez cały okres zimy będziemy atakowani przez żółtą kontrolkę na tablicy przyrządów. Na szczęście nie ma to żadnego innego negatywnego wpływu na sprawność samochodu - o ile regularnie sprawdzamy ciśnienie we własnym zakresie.


ZOBACZ TAKŻE:

Samochody będą droższe | Nowe przepisy UE

Samochody będą droższe | Nowe przepisy UE

Schemat układu Quadra lift samochodu Jeep Grand Cherokee Schemat układu Quadra lift samochodu Jeep Grand Cherokee Schemat układu Quadra lift samochodu Jeep Grand Cherokee

Pneumatyczne zawieszenie

Na liście opcji niektórych samochodów typu kombi oraz całkiem licznego grona samochodów luksusowych, w tym SUV-ów, można znaleźć zawieszenie pneumatyczne. W przypadku modeli kombi pneumatyka pozwala obniżyć tył auta w celu łatwiejszego załadunku, w SUV-ach umożliwia regulowanie prześwitu, a w samochodach luksusowych służy głównie wyższemu komfortowi jazdy.

Jak każde rozwiązanie pneumatyka czasem zawodzi. I tu pojawia się problem. Tak, dobrze Wam się wydaje, jest on związany z kosztami. Cena jednego amortyzatora pneumatycznego waha się od ok. 800 do 1500 zł. Rzadko jednak wymienia się je pojedynczo, trzeba więc być przygotowanym na wydatek rzędu 2-3 tys. zł na oś.

Co ciekawe, do samochodów amerykańskich, nawet tych największych, pneumatyka potrafi być tańsza. Jednak ceny warto sprawdzić jeszcze przed zakupem auta z pneumatycznym zawieszeniem. W ten sposób unikniemy późniejszych niespodzianek.

Wielu właścicieli przerażonych kosztami wymiany zamienia pneumatykę na stosowane w podstawowych wersjach swojego modelu zawieszenie konwencjonalne. Na takiej zamianie najczęściej cierpi jedynie komfort. W przypadku samochodów klasycznych także ich wartość rynkowa.


ZOBACZ TAKŻE:

Co nas denerwuje w nowych samochodach?

Wyłącznik systemu start/stop

Lexus LS z uniwersalnym zawieszeniem pneumatycznym Lexus LS z uniwersalnym zawieszeniem pneumatycznym Lexus LS z uniwersalnym zawieszeniem pneumatycznym

A gdyby tak na odwrót?

Powyżej przedstawiłem najbardziej typowe u nas modyfikacje, polegające na pozbyciu się pewnych podzespołów, a mające w znacznej mierze obniżyć koszty eksploatacji. Ale przecież są tacy, którzy działają dokładnie odwrotnie i zamiast pozbywać się pewnych kłopotliwych elementów, sami je montują w swoich samochodach.

Czy można chcieć z własnej woli zamontować w swoim samochodzie dwumasowe koło zamachowe? Owszem, dotyczy to samochodów sportowych z silnikami benzynowymi. Tu niska masa koła zamachowego jest pożądana, pomaga też radzić sobie z wysokim momentem obrotowym jednostek z doładowaniem. Trwałość koła dwumasowego w silniku benzynowym jest większa, niż w wysokoprężnym, gdyż jego rola jest tu ograniczona.

Nie lubicie brudzić sobie rąk sprawdzając ciśnienie w kołach? Czujniki ciśnienia można zamontować w aucie, które nigdy ich nie miało. Na rynku dostępne są zestawy uniwersalne z poręcznym wyświetlaczem.

Marzy Wam się superwygodne lub sportowe zawieszenie pneumatyczne z możliwością regulacji? Na rynku można znaleźć kompletne zestawy obejmujące amortyzatory, przewody, pompę, zbiornik, czujniki i wszystko co potrzebne, by zastąpić klasyczne "resory". Za komplet zawieszenia pneumatycznego do kilku niemieckich modeli, m.in. Audi, Volkswagena i BMW, zapłacimy ok. 7 tys. zł. W podobnych cenach dostępne są uniwersalne zestawy do samochodów amerykańskich i japońskich, jednak ich dostępność w Polsce jest niemal zerowa.


ZOBACZ TAKŻE:

Gadżety motoryzacyjne sprzed lat

Gadżety motoryzacyjne sprzed lat

Więcej o:
Komentarze (50)
Zbędne podzespoły? Czego pozbywamy się z naszych aut
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • aprox99

    Oceniono 109 razy 73

    Gdyby te wszystkie rzeczy były dopracowane toby nikt nie kombinował.Inżynierowie wyposażają auto w rzeczy niedopracowane a testerem jest głupi klient.np.po co hamulec ręczny elektryczny,na linkę działało lata i było dobre

  • Gość: Tomek

    Oceniono 66 razy 46

    Dziwicie się, że Polacy, najwięksi chyba gołodupcy Europy, zarabiający na śmieciowych umowach u szemranych polskich byznesmenóff marne grosze i jeżdżący nasto- czy tez dwudziestoletnimi samochodami nie kupują do nich nowych katalizatorów w ASO za jedyne 6 k PLN ?

    Na łeb już ktoś upadł z tymi artykułami ?

  • aprox99

    Oceniono 39 razy 33

    Jestem ciekaw kiedy wejdą do auta fotele katapultowane

  • fakej

    Oceniono 24 razy 22

    "Kolejny element powodujący dreszcze u kierowców samochodów z silnikami Diesla"
    [...]
    "Czy można chcieć z własnej woli zamontować w swoim samochodzie dwumasowe koło zamachowe? Owszem, dotyczy to samochodów sportowych z silnikami benzynowymi."

    Dwumasy w silnikach benzynowych montuje się w standardzie i to wcale nie w samochodach luksusowych. Nawet chyba niektóre punciaki już mają dwumasę, na pewno Fiat Bravo (u mnie padła po ok 80 Mm).

  • Gość: Byle Motor Warczał

    Oceniono 32 razy 18

    Czyli od 1 listopada w każdym nowym samochodzie, trzeba wziąć plaster i zalepić kontrolkę czujnika ciśnienia powietrza w oponach. No to nie ma się co bać. A poradźcie jeszcze jak załatwić ewentualny brzęczyk, jakby się producenci wycwanili. Jakaś masa szpachlowa do zaklajstrowania głośnika?

  • Gość: olo

    Oceniono 19 razy 17

    Autorze , uzupełnienie płynu eolys w FAP to kwota 300-600 zł w zależności czy robimy to sami czy w warsztacie. Wystarczy na 120-180 tys. km. Ja silnikiem 1,6 HDI z FAP zrobiłem 270 tys. km i filtra nie wymieniałem ( nie było potrzeby ). Podejrzewam, że kolejny właściciel jeszcze nim pojeździ do wymiany.
    Co do miechów to wymieniałem ( nieszczelność ) , cena ok. 1400 za komplet za to wymiana to 20 min. Za porządne amory też trzeba dać ok. 800 zł i dużo więcej roboty przy wymianie. Komfort jazdy na poduchach jest tego wart.
    Teraz mam zawieszenie hydro ( citroen C5 ) i to już jest całkiem bajka :)

  • galaxia

    Oceniono 30 razy 16

    Bzdura. Asystent ruszania pod górę jest realizowany przez ABS (pompa trzyma chwilę dłużej) i czujnik od ESP ( informuje o kącie polozenia auta). Elektryczny hamilec ręczny nie ma tu nic do rzeczy. A tak w ogole to asystent ruszania pod gore to kompletnie niepotrzebna funkcja. Jak ktoś umie jezdzic to to tylko drażni.

  • boczek150

    Oceniono 17 razy 13

    Omg czy na prawdę jest na tym świecie ktoś kto do współczesnego auta z pneumatyką (czyli całym dodatkowym osprzętem związanym z jego obsługą, który i tak wozimy) wstawił klasyczne amory??? Jeżeli tak to pogratulować iinteligencji.

  • rafal_rx

    Oceniono 15 razy 11

    A mnie przypomina się odcinek z BX "Kup i zrób" - prosta naprawa w postaci regulacji zaworów i uzupełnienia ciśnienia w akumulatorach ciśnienia. Ale dla kogoś, kto się zna. A w tym konkretnym egzemplarzu było już kombinowanie. I przypomina mi się również Range Rover w "Fanach czterech kółek", gdzie aby "naprawić" super awaryjne pneumatyczne zawieszenie, trzeba było wymienić uszczelkę w pompie (typowa awaria, czy raczej zużycie eksploatacyjne). Ale jak się podchodzi do wszystkiego z młotkiem i przecinakiem, to tak bywa. To znaczy podchodzi z młotkiem i przecinakiem do złomu zajeżdżonego na zachodzie Europy. Bo przecież Pandą wstyd się pokazać pod kościołem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX