Duża frajda i zysk

Według raportu 'Financial Timesa', na samochodach można zarobić prawie tyle, co na złocie - oczywiście jeśli kolekcjonuje się perły motoryzacji. 'Auto, Motor i Sport' przedstawia auta kultowe i takie, które mają szansę kultowymi się stać. Zainwestuj w nie pieniądze - nie tylko dla zysku, lecz także dla własnej przyjemności
Peugeot 205 GTi Peugeot 205 GTi Fot. AMiS

Potencjalne kultowe

Potencjalne kultowe

Czy o samochodzie, któremu poświęca się więcej czasu niż własnej rodzinie można powiedzieć, że jest kultowy? Dla swego właściciela tak, bo to, co jest kultowe, a co nie podlega czysto subiektywnej ocenie. Na taki status auto musi zapracować, kultowe są na pewno Mustang GT Shelby, Pontiak Trans-Am, czy Lotus Esprite. O wyjątkowym statusie niektórych samochodów decyduje m.in. niewielka, często limitowana liczba wyprodukowanych egzemplarzy (Focus RS, Ferrari F40, BMW M3 CSL), czasem specjalna wersja modelu (Clio RS, VW Golf GTI, Subaru Impreza STi). W zdobyciu miana auta kultowego pomagają spektakularne fakty z życia modelu. W wypadku Astona Martina DB5 był to debiut aktorski u boku Jamesa Bonda (Sean Connery) w filmie "Goldfinger". Sprawił on, że Aston błyskawicznie dołączył do grona motoryzacyjnych celebrytów. Czasem to show-business sięgał po popularne pojazdy, podnosząc ich prestiż (Citroën 2CV u boku Louisa de Funesa, czy Polonez, którym jeździł porucznik Borewicz). Bywało i tak, że auta zupełnie nie wyróżniające się w czasach, gdy zjeżdżały z taśm fabryki - po latach robiły nieoczekiwaną karierę. Przykładem BMW 507, które w drugiej połowie lat 50. nie cieszyło się popularnością (sprzedawało się 10 razy gorzej niż konkurent - Mercedes 300 SL), jednak na fali uwielbienia dla wszystkich historycznych BMW dzisiaj jest poszukiwanym rarytasem.

Auta kultowego nie można mylić z zabytkowym, choć jedno nie wyklucza drugiego. To nie sam wiek sprawia, że samochód budzi pożądanie. Takie uczucia rodzą sukcesy w sporcie (BMW M3, Subaru Impreza STi), niespotykane rozwiązania techniczne (hydropneumatyczne zawieszenie czy skrętne reflektory Citroëna DS z lat 1955-75) lub inne szczególne cechy auta. W Polsce przyczynkiem do zakupu może być zwyczajna dostępność samochodu, o którym marzyliśmy w czasach, gdy był nieosiągalny. Jak zabrać się do zakupu? Nie wolno ulegać impulsom. Tym bardziej że bywają handlarze, którzy przerabiają wersje popularne na "kultowe" przekładając silnik oraz wyposażenie. Wartość ma tylko oryginał. Autentyczność najlepiej sprawdzić na podstawie numeru VIN. Skarbnicą wiedzy są fora internetowe skupiające miłośników danej marki. Ważniejszy niż rocznik jest stan techniczny auta. Właśnie dlatego lśniący lakier, którym przykryto rdzę jest dużo gorszy niż naturalna patyna.

Gdzie szukać aut kultowych?

Najprościej i najszybciej poprzez ogłoszenia internetowe. Zawarte w nich zdjęcia pozwolą ocenić, czy dany pojazd jest kompletny i czy daje nadzieję na odbudowę. Znacznie bogatszą ofertą dobrze utrzymanych aut, nie pierwszej młodości, mogą się pochwalić nasi zachodni sąsiedzi. Legendarnie już, perfekcyjny stan techniczny prezentują samochody ze Szwajcarii. Za zabytki nie trzeba płacić cła. Nie zaszkodzi popytać na forach internetowych zrzeszających miłośników danej marki. Są szanse, że taki "youngtimer" będzie traktowany jak członek rodziny.

Czy to już zabytek?

Za zabytkowe uznaje się te auta, które spełniają jeden z poniższych warunków: przekroczyły wiek 25 lat, zostały wyprodukowane w krótkiej serii, są prototypem, wykorzystują unikatowe rozwiązania techniczne, brały udział w ważnym wydarzeniu historycznym lub należały do sławnej osoby. Status zabytku nadaje konserwator zabytków, zwykle na podstawie opinii rzeczoznawcy samochodowego, stwierdzającego zgodność auta z oryginałem.

Warto, nie warto?

Weteran szos otrzymuje dożywotni przegląd rejestracyjny i zniżkę na ubezpieczenie OC. Wyjazd za granicę takiego auta trzeba wcześniej zgłosić konserwatorowi zabytków.

BMW M3 BMW M3 Fot. BMW M3

Naznaczone sportem

BMW M3 (lata produkcji 1985-1991) - nadaje się do codziennej jazdy, ale równie dobrze spisze się na torze.

BMW serii 3 (E30) to marzenie wielu dzisiejszych 30-, 40- czy 50-latków. Zwłaszcza wersja M, produkowana od lipca 1985 r. Nawet dziś pierwsza "M3" jest uznawana za najlepszy samochód serii DTM, a w okresie świetności modelu można ją było spotkać na rajdowych OS-ach, także w Polsce. Sercem auta jest 4-cylindrowy, 16-zaworowy silnik S14 o pojemności 2,3 lub 2,5 l i mocy od 195 do nawet 238 KM, w zależności od roku produkcji. Samochód opuszczał fabrykę do czerwca 1991 roku jako 2-drzwiowe coupé albo kabriolet.

M3 nie jest tanim samochodem nawet dziś. Za dobrze utrzymany egzemplarz (na Allegro - jedna sztuka) trzeba zapłacić niemal 90 tys. zł! Jeśli Twój portfel jest mniej wypchany, możesz poszukać bardziej popularnych wersji 325i lub 318 is. Znalezienie auta nie zepsutego tuningiem nie będzie łatwe. Ich średnie ceny to 10-20 tys. zł.

Roman Popkiewicz: Pierwsze BMW M3 powstało dla potrzeb homologacji wyczynowej i jest jak brzytwa - dlatego otacza je tak wielki kult. W ostatnim roku ceny M3 (serii E30) oszalały, rosnąc o ponad 50 procent! I będą rosnąć dalej.

Volkswagen Golf GTI

Volkswagen Golf GTI (lata produkcji 1976-1982) - potrafi zachwycać zwinnością nawet dzisiaj. Szybki, bo lekki.

Golf I GTI zapoczątkował modę na hothatche. Volkswagen zamierzał początkowo wypuścić tylko 5 tysięcy egzemplarzy wersji GTI. Niewielka masa własna samochodu w połączeniu z mocnym jak na tamte czasy silnikiem 1.6 (110 KM) daje bardzo dobre osiągi. Żadna następna generacja VW Golfa GTI nie zasługuje na miano kultowej. Substytutem dla niej może być produkowana w latach 1979-1993 odmiana Cabrio, zbudowana wspólnie z firmą Karmann.

Przy zakupie trzeba wykazać się dużą czujnością. Wiele oferowanych aut nie jest autentykiem, lecz zostało przerobionych na wersję GTI. W weryfikacji pomocny będzie numer nadwozia i autoryzowany serwis. Największym wrogiem tego modelu jest korozja (progi, nadkola i błotniki). Zadbany Golf GTI kosztuje od 30 tys. zł wzwyż.

Peugeot 205 GTi

Peugeot 205 GTi (lata produkcji 1984-1994) - to nie lwiątko, to bestia! Potrafi utrzeć nosa mocniejszym autom.

Peugeot na bazie nadwozia seryjnej "205" zbudował rajdowego potwora - 205 T16 z centralnie umieszczonym silnikiem o mocy aż 450 KM. Oczywiście, takie auto to rarytas dla kolekcjonerów. Na miano kultowej zasługuje już zwykła "205" GTi z 1984 r. Poszerzane błotniki, zadziorne zderzaki, silnik o mocy 105 KM z wtryskiem Bosch LE2-Jetronic oraz masa własna 900 kg - to musi jeździć. I jeździ.

Najwięcej fanów model 205 GTi znalazł we Francji. A Francuzi, jak wiadomo, nie słyną z dbałości o własne pojazdy. W porównaniu z Golfem, Peugeot 205 to prawdziwa cenowa okazja. W Niemczech dobrze utrzymany egzemplarz można znaleźć już za 2,5 tys. euro, po sprowadzeniu do Polski, z opłatami cena wyniesie ok. 12,5 tys. zł.

Ford Focus RS Ford Focus RS Fot. Ford

Naznaczone sportem

Ford Focus RS (lata produkcji 2003-2004) - zbudowany na podobieństwo auta WRC, z myślą o fanach rajdów.

Już to, że Focus RS powstał w liczbie zaledwie 4500 egzemplarzy czyni z niego pojazd wyjątkowy. Auto ze zwykłego Focusa ma tylko pokrywy silnika i bagażnika, dach oraz drzwi. Pozostałe elementy karoserii zaprojektowano tak, aby "ukryć" większą o 7 cm szerokość nadwozia i o niemal 10 cm większy rozstaw kół. Silnik RS-a to gruntownie zmodyfikowany 2-litrowy Duratec. Dzięki turbosprężarce i kutym, bardziej wytrzymałym elementom, moc wzrosła ze 130 do 215 KM.

Focus RS to prawdziwy biały kruk. Każdy egzemplarz jest unikatowy, chociaż wszystkie mają taki sam kolor nadwozia - Racing Blue. Najtańsze oferowane w Polsce egzemplarze kosztują 25 tys. zł. Po wypieszczonego RS-a trzeba pofatygować się do Niemiec, tam ceny startują od 10 tys. euro. W porównaniu z wyjściową ceną 31 tysięcy euro to okazja.

Maciej Ziemek: Ten samochód aż kipi od mocy i adrenaliny, choć wygląd na to nie wskazuje. Tylko znawcy aut i rajdów widzą w nim coś więcej niż zwykłego Focusa. 215-konny silnik, mimo że niezbyt mocarny, zapewnia znakomite osiągi. Szybki układ kierowniczy i świetne zawieszenie dopełniają całości.

Subaru Impreza STI

Subaru Impreza STI (lata produkcji 2001-2006) - dla tych, którzy chcą poczuć się jak legendarny Colin McRae.

10 lat temu moc ponad 250 KM z 2-litrowego silnika turbo robiła ogromne wrażenie. Tym bardziej że specjaliści potrafili "zaprogramować" boksera na przeszło 300 KM. Stały napęd na cztery koła plus regulowana blokada centralnego mechanizmu różnicowego i potężny wlot powietrza na pokrywie silnika jednoznacznie kojarzą się ze sportem motorowym. Puryści powiedzą, że prawdziwa Impreza "skończyła się" w 2006 roku, kiedy pojawił się silnik o pojemności 2,5 l.

Ustrzelenie Imprezy z kierownicą po "naszej" stronie, jako auta które nie służyłoby właścicielowi do ulicznych wyścigów, nie jest łatwe. 10-letnie egzemplarze są wyceniane na minimum 40 tys. zł. Pojazdy o niewielkim przebiegu, z końca produkcji i z garścią tuningowych gadżetów z firmy Prodrive kosztują nawet do 90 tys. złotych.

Alfa Romeo 147 GTA

Alfa Romeo 147 GTA (lata produkcji 2003-2005) - dla miłośników pięknego designu i włoskiej muzyki, granej przez "wydech" i silnik V6.

Jeśli zapomnisz o przeciętnej jakości wykonania i będziesz miał cierpliwość, by łagodnie traktować skrzynię biegów, GTA odwdzięczy się niesamowitymi osiągami i przepięknym brzmieniem 6-cylindrowego silnika 3.2 o mocy 250 KM. Pomimo braku turbosprężarki, silnik Alfy zestrojono w taki sposób, że większą siłą napędową dysponuje w niskim i średnim zakresie obrotów. Z uwagi na szerokie koła, sztywne zawieszenie i bardzo bezpośredni układ kierowniczy, GTA ma tendencję do "myszkowania" po drodze.

Rozpiętość cen Alfy 147 GTA jest ogromna i wynosi od 27 do nawet 120 tys. zł za model 9-10-letni! Więcej warte są egzemplarze z przekładnią mechaniczną. Automat z powodu powolnej zmiany biegów odbierał GTA sporo temperamentu. Wiele o sposobie traktowania auta powiedzą aerodynamiczne osłony podwozia oraz dolne spoilery zderzaków.

Mercedes SEC W126 Mercedes SEC W126 Fot. Mercedes

Kredensy w dobrym stylu

Mercedes SEC W126 (lata produkcji 1981-1992) -piękny i komfortowy. To naprawdę luksus pisany przez duże L.

W126 Coupé, powstałe na bazie Klasy S, musiało robić furorę we wczesnych latach 80. Samochód zachwyca wyglądem nawet dziś. Do tego, to prawdziwy Mercedes z duszą. Pięciometrowe nadwozie kryje luksusowe wyposażenie, które nie jest powszechne nawet w nowych autach. O solidności auta świadczą też ciężkie drzwi, jak to w rasowym coupé, pozbawione ramek wokół szyb. Napęd stanowią wyłącznie silniki 6- lub 8-cylindrowe o mocy nawet 300 KM. "126" nie służy jednak do wściekłej jazdy, lecz do dostojnego przemieszczania się.

Ponieważ wyprodukowano zaledwie 74 060 sztuk, samochód nie jest ani łatwo dostępny, ani tani. Na portalach ogłoszeniowych w Polsce można znaleźć zaledwie kilka egzemplarzy. Jeśli uda się kupić auto za kwotę poniżej 40 tys. zł, można uznać to za sukces. Pod warunkiem że samochód nie brał kiedyś udziału w wypadku.

Citroën XM

Citroën XM (lata produkcji 1989-2000) - stylistyczny majstersztyk z ciekawymi rozwiązaniami technicznymi.

Bardzo ekstrawagancki Citroën XM zrobił sporo zamieszania na rynku dużych limuzyn. Został dobrze przyjęty, o czym świadczy tytuł europejskiego Samochodu Roku 1990. Jak na prawdziwego Citroëna przystało, XM ma hydrauliczne aktywne zawieszenie, które pozwala zmieniać jego twardość oraz prześwit auta. Siła wspomagania kierownicy zależy od prędkości jazdy (układ kierowniczy "diravi"). Silnik? Najlepiej "V6" - moc 167?200 KM.

Najrozsądniej wybrać ponad 5-metrową wersję Break (kombi), i to wyłącznie z powodu bagażnika o pojemności ponad 750 l! Poza tym kombi jest jeszcze bardziej "odjechane" stylistycznie. Wersja wyposażeniowa - koniecznie Pallas, ze skórzaną tapicerką. Najtańsze "XM" kosztują 2,5 tys. złotych, wypieszczone - od 10 tys. zł wzwyż.

FIAT 125p

FIAT 125p (lata produkcji 1967-1991) - najlepszy jest bahama yellow z czarną maską, bo tak malowane były wersje rajdowe.

Pożądanie budził przez pierwsze kilkanaście lat produkcji. Głównie dlatego, że rynek motoryzacyjny w Polsce był głodny aut. We wczesnych latach 90. stał się obiektem drwin. Teraz znowu wraca do łask. Po prostu pojawiła się moda na relikty PRL-u, bo takie auto jest bardziej egzotyczne, zwłaszcza na zachodzie Europy. Prawdziwe perełki to egzemplarze produkowane do 1975 r.

Dziś jeszcze Fiata 125p można kupić za przysłowiowe pół litra. Oczywiście taki egzemplarz nie będzie miał nic wspólnego z pojazdem kultowym. Wartość mają egzemplarze od pierwszego właściciela, garażowane i nie przerabiane przez amatorów. Modele produkowane do 1975 roku miały więcej chromu i gracji. Kosztują około 8-10 tys. zł.

Andrzej Jaroszewicz - były kierowca rajdowy FSO: Polski Fiat 125p pchnął polską motoryzację na zupełnie nowe, europejskie tory. Pobudził polskie rajdy i wyścigi. Odnosił międzynarodowe sukcesy, czego uwieńczeniem były trzy światowe rekordy prędkości na podwrocławskiej autostradzie. Dobrze wspominam Fiata i do dziś go bardzo lubię.

Subaru BRZ Subaru BRZ Fot. Subaru

Dobrze rokują

Subaru BRZ (produkowany od 2012 r.) - z połączenia genów Toyoty i Subaru wyszło cudowne dziecko.

Dlaczego Subaru BRZ, a nie Toyota GT86? Bo Subaru zostanie sprzedane w mniejszej ilości egzemplarzy i nie kojarzy się z autami dla każdego, jak Toyota. Coupé nie zachwyca nadmiarem mocy (200 KM), ale potrafi ją fenomenalnie przekuć na osiągi i dać wiele radości z jazdy. Tłoki w silniku pracują poziomo, bo to najprawdziwszy bokser. Napęd trafia na jedynie słuszną oś (tylną), a świetne wyważenie i precyzyjny układ kierowniczy sprawiają, że auto wspaniale się prowadzi. Za chwilę pojawi się fabryczna wersja "turbo" - jeszcze bardziej pożądana.

Na dziś to wydatek około 115 tys. zł. W pakiecie z autem otrzymujesz szkolenie w Szkole Jazdy Subaru, gdzie z amatora potrafią zrobić kierowcę. Jeśli Cię stać, dołóż 12 tys. zł i kup wersję Sport. Jest lepiej wyposażona, a poza tym ma skórzaną kierownicę - plastikowa w samochodzie sportowym nie wygląda zbyt dobrze.

Maciej Ziemek: Za sprawą BRZ-eta Subaru ma szansę zerwać z imidżem producenta kojarzonego tylko z jednym modelem i jedynie przez fanów rajdów. Oczywiście, BRZ nie dorówna Imprezie popularnością, bo jest jeszcze bardziej niszowy, ale kultowy może być tak samo jak ona.


Mazda MX-5

Mazda MX-5 (produkowana od 2006 r.) - roadster z krwi i kości. Oferuje wiatr we włosach - dla dwojga.

Koncepcja techniczna Mazdy MX-5 wywodzi się od małych brytyjskich roadsterów produkowanych w latach 60., takich jak Triumph Spitfire czy Austin-Healey Sprite. Pierwsze MX-5 do sprzedaży trafiły w 1989 roku. Auto jest chwalone za niski stopień skomplikowania mechanicznego i niezwykłą zwinność. Kierowca ma wrażenie, że siedzi na ziemi, a odpowiedź na każdy ruch kierownicą jest natychmiastowa. Współczesna generacja MX-5 nie różni się mocno od pierwowzoru.

MX-5 aktualnej generacji (rocznik 2006) możesz kupić już za 42 tys. zł. Za nową, ze słabszym silnikiem (125-konnym) zapłacisz 92 700 zł. Mocniejsza, 160-konna odmiana jest o 6 tys. zł droższa. Według nas bardziej kultowe będą odmiany z tradycyjnym, miękkim dachem. Za to bardziej praktyczny na dziś jest dach metalowy.

Renault Clio Sport

Renault Clio Sport (lata produkcji 2007-2012) - małe jest piękne. Małe jest wściekłe. Małe - inspirowane Formułą 1.

Clio III Sport to klimatyczny i rasowy hothatch. Pod maską instalowano dwulitrowy wysokoobrotowy silnik wolnossący, który osiągał moc 200 KM. Sztywne zawieszenie, kubełkowe fotele, układ kierowniczy o mniejszym przełożeniu przekładni kierowniczej niż w zwykłym Clio i warczący "wydech" tworzą niesamowity klimat i dają niepowtarzalne wrażenia z jazdy.

Teraz jest ostatnia szansa na to, by wyrwać nowiutkie Clio Sport III (za 94 200 zł). Trzy razy mniej kosztuje auto z początku produkcji. Największą wartość kolekcjonerską mogą mieć wersje limitowane - Gordini, F1 Team, Raider, Red Bull, Silverstone GP, Australia GP, 20th Anniversary Special - wyprodukowane w liczbie kilkuset egzemplarzy.

Więcej ciekawych artykułów znajdziecie na stronie auto-motor-i-sport.pl

Więcej o:
Komentarze (17)
Duża frajda i zysk
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • normalny-parch

    Oceniono 3 razy 1

    zainwestować?
    W żadnego! Chyba, że sią handluje złomem.
    Stare, to ani wino, ani skrzypce nie jest dobre.
    Ja też nie jestem już dobrym, bom stary. .)

  • kpawlowski

    Oceniono 7 razy -3

    Ten artykuł pisał chyba kompletny debil!!!! Umieszczenie e30 M3 i SECa w jednym porównaniu Focusem czy nowym Subaru to debilizm! Pominę tu fakt znjamości dat produkcji auta (M3 to nie tylko e30 ze zdjęcia - jest produkowane do dziś jełopie!), zwrócę uwagę na brak kilku aut, które są ZNACZNIE ważniejsze niż ford-gó...-wort czy też skośnooki szajs który w wieku aut które wymienię będzie juz przerobiony na żyletki: LANCIA DELTA INTEGRALE, AUDI 80 (LUB 90) QUATTRO, MERCEDES W201 EVO, RENAULT 5 GT TURBO, SKODA 110R, PORSCHE 911, BMW E9 i caaała masa innych? Czyżby autorowi się coś popierniczyło w mózgu?

  • mazzurr

    Oceniono 3 razy -1

    P.S. W liście brakuje naszej polskiej Syrenki. Śmiechem-żartem ale i Trabant z silnikiem 2 suwowym powinien się znaleść.

  • mazzurr

    Oceniono 3 razy 1

    W tym artykule zabrakło sporo aut. Gdzie jest Opel Kadett 2.0 GSi? Lancia Delta Intergrale? Renault Fuego? Citroen 2CV lub Ds? Audi 100 C3 lift(zegary podobne do A6) 2.2 turbo? I sporo innych aut? A motory? np. WSK, SHL, WFM? Moim zdaniem autor tego artykułu powinien zaczerpnąć informacji i dowiedzieć się, co jest poszukiwane. Od kiedy Citroen XM to gratka dla fanów motoryzacji? Sam jestem miłośnikiem aut francuskich lat 80-95, ale jak to przeczytałem..... (bez komentarza)

  • luckynumber83

    Oceniono 5 razy 3

    Tylko S2000. Zreszta juz jest kultowa :)

  • zly_podatnik

    Oceniono 3 razy -1

    SEC kolego miał wyłącznie silniki V8 4,2-5,6 litra. Ówczesna S klasa miała silniki R6 od 2,6 litra.

  • bauspa

    Oceniono 8 razy -6

    Ciekawe co tu robi jakieś alfa romueo. Poza przypadkami wyliczonymi na palcach jednej ręki, samochody tej marki są najszybciej zapominane i nic nie znaczą w świecie motoryzacji. Niby "sportowa" marka, a jedyne co produkuje, to jakieś ciężkie przednionapędowe klocki, którymi zachwyca się garstka fanatyków, znających motoryzację ze zdjęć w internecie, którym piana cieknie ze złości, jak inni kochają własne samochody bardziej niż oni swoje alfa roemo na zdjęciach.
    Pierwszy lepszy wypad na track day na dowolnym europejskim torze wyścigowym, i na 100 samochodów, będzie tam 40 niemców, 35 japońskich, 15 francuzów, a wśród reszty może doczłapie się jakaś przybłęda w alfa romeo albo fiacie póntó, prawdopodobnie przez przypadek. Alfa romeo już nic nie znaczy. Nie warto nic inwestować w tą markę, bo przynosi tylko straty.

  • taalyan

    Oceniono 7 razy -3

    dlaczego mnie nie dziwi, że opublikowano niemieckie auto dresa, powszechne jakiś czas temu marzenie wieśniaka oraz rdzewiejącego francuskiego klamota? a gdzie prawdziwe kultowe auta? gdzie lancia, gdzie honda, że o wieeeelu innych nie wspomnę, także tych zza oceanu.... szkoda komentować taką buraczaną pisaninę na zlecenie koncernów, bo chyba wiadomo o co chodzi.

  • joe_brody

    Oceniono 5 razy -3

    Litości, może by tak Autor trochę poczytał o wymienionych w tekście autach... BMW 507 trudno nazwać niewyróżniającym się samochodem - skromna sprzedaż spowodowana była raczej doskonałością techniczną konkurenta z gwiazdą na masce, a i osiągi 507, jak również prowadzenie, nie dorównywały SL. Mimo wszystko teraz, po latach, kiedy już trochę miarkujemy wciskanie gazu w dostojnych zabytkach, klasyczna sylwetka BMW broni się lepiej, niż awangardowa SL-ki...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX