Co nas kręci, a co już nie?

Filip Otto
08.02.2012 20:43
A A A Drukuj
Nie ma co dyskutować o tym, że samochód przydaje się na co dzień. Można natomiast ponarzekać na niektóre z zastosowanych w nim rozwiązań, które są nieprzemyślane, irytujące, wkurzające czy po prostu głupie
Fot. Michał Dek | Honda CRX vs Honda CR-Z

Weźmy na przykład kluczyk - ot, kawałek plastiku z kawałkiem metalu, który wkładamy w odpowiednie miejsce, przekręcamy i budzimy maszynę do życia. Moment niemalże transcendentalny, bo ileż możliwości otwiera się przed nami po uruchomieniu silnika, ileż dróg czeka na zdobycie, ileż może się zdarzyć! Niestety, w pogoni za nowoczesnością i jakąś głupkowatą fajnością producenci oferują coraz częściej auta bez kluczyków. Zamiast tego dają nam plastikowe karty (jakież to nieromantyczne!) lub inne wymysły, których nawet nie trzeba nigdzie wsuwać, by ruszyć, i montują w autach przyciski budzące do życia silniki.

Tak, mają się one kojarzyć ze statkami kosmicznymi i pewnie niektórym poprawiają humor w momencie wciskania, bo wyglądają tak, jakby miały uruchomić sam Enterprise (ten statek ze "Star Treka") przez tę swoją wielkość i czerwony kolor. Dlaczego jednak w Hondzie CR-Z trzeba najpierw włożyć kluczyk do stacyjki, a potem jeszcze wcisnąć przycisk startera, te go nie wiem ani ja, ani najstarsi górale. Życie jest za krótkie, by przeprowadzać w aucie tak skomplikowaną procedurę startową, na litość boską!

 

Dziś tanie, jutro warte fortunę. Część II

Najlepsze moto-filmiki 2011 roku

Podziel się

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: