Tanie driftowanie | Top 5
Drifting
Profesjonalny drifting to kosztowny sport. Jeśli poprzestaniemy przy określeniu "hobby", to też tanio nie będzie. Ale w końcu od czegoś trzeba zacząć.
Jak to zazwyczaj bywa na zakupie samego samochodu nasze wydatki się nie skończą. Wręcz przeciwnie, dopiero się zaczną. Słaby silnik pod maską oznacza konieczność podjęcia próby wyciśnięcia z niego możliwie jak największej mocy. Mechanizm różnicowy potrzebuje blokady, a zawieszenie często okazuje się za miękkie, więc wymaga wymiany. Dla własnego bezpieczeństwa dobrze jest pomyśleć nawet o prostej klatce, standardowy fotel dobrze jest wymienić na kubełkowy a pasy na czteropunktowe. Później przyjdzie kolej na wydech, mocniejszy silnik i dziesiątki modyfikacji. Totalne minimum na początek to ok 8-10 tys. zł i to jest właśnie "tanie driftowanie".
Kiedy mamy już auto możemy zacząć treningi. Wprawy można (a w zasadzie należy) nabierać w zimie na ośnieżonych placach. Kiedy już opanujemy maszynę i poczujemy się pewniej można pomyśleć o asfalcie - przy słabym silniku mokrym, przy odpowiednio mocnym o suchym. Opony? Do nauki wystarczą zużyte komplety nabyte u lokalnego wulkanizatora. W pierwszym sezonie poznacie ich wszystkich :)





