TOP 5 | Limuzyna za 20 tys. zł

- Dziś takich samochodów już nie ma - powiedzą niektórzy. To prawda. W przypadku tych limuzyn księgowi nie mieli zbyt wiele do gadania. Po latach każdą z nich można kupić za równowartość używanego Golfa. Niestety, koszty eksploatacji mogą szybko pochłonąć... równowartość drugiego Golfa
 Mercedes S 350 TD 1993 r. Mercedes S 350 TD 1993 r. fot. autotrader.pl | Mercedes S 350 TD 1993 r.

Mercedes S (W140)

W latach 1991-1998 sprzedano ponad 430 tys. egzemplarzy Mercedesa W140.

Miłośnicy limuzyn z gwiazdą dzielą się na tych, którzy za ostatniego prawdziwego Mercedesa uważają W126 i na tych, dla których legenda firmy "skończyła się" na modelu W140 (poznaj oznaczenia Mercedesów). Bez względu na typ, niełatwo dziś o zadbaną klasę S. Za przyzwoite egzemplarze z rozsądnymi przebiegami trzeba zapłacić około 10 tysięcy euro. Żmudne poszukwiania z nawiązką wynagrodzi jednak niedościgniony komfort jazdy i ponadczasowy urok, niezakłócany przez elektronicznych pomocników.

W140 to prawdziwa katedra na kołach. Najlepiej sprawdza się podczas długich podróży - ma przestronną kabinę (i przeciętnej wielkości bagażnik), ogromne fotele, często bogate wyposażenie i komfortowe zawieszenie. Wymiana niektórych elementów eksploatacyjnych (np. hamulców czy łożysk, które często proszą się o uwagę w starciu z masą auta) nie powinna nadszarpnąć portfela właściciela. Wyjątkiem są amortyzatory w wersjach z NIVO. Uważać trzeba również na wycieki z silnika, problemy z automatycznymi skrzyniami w przypadku zajeżdżonych aut, przekładnie kierownicze, działanie układu klimatyzacji oraz kłopoty z elektryką, także tą pokładową. Naprawą irytujących drobiazgów w "esce" nie zajmie się pierwszy lepszy serwis.

Wśród benzyniaków godne polecenia są V-ósemki 420 i 500, o mocy odpowiednio 279 i 320 KM. Puryści będą rozpływać się w dźwięku uruchamiania i kulturze pracy wersji V12, jednak ze względu nadmierny apetyt nadaje się ona raczej do okazjonalnego użytkowania. Oferta turbodiesli w wersji sprzed faceliftingu ogranicza się do 150-konnego motoru 350 TD. Jego użytkownicy narzekają na kiepską dynamikę, konstrukcja boryka się też z uszkodzonymi głowicami. W mieście Mercedes S 350 TD zużywa około 11-13 l/100 km. Bardziej atrakcyjny, ale i droższy wydaje się wprowadzony po modernizacji model 300 TD (177 KM).

Lexus LS 400 1992 r. Lexus LS 400 1992 r. fot. autotrader.pl | Lexus LS 400 1992 r.

Lexus LS

Amatorzy używanych limuzyn bez większych obaw mogą pomyśleć o zakupie Lexusa LS 400. Klasycznie (aż za bardzo) stylizowana karoseria kryje perfekcyjnej jakości kabinę i 4-litrowy silnik V8 o legendarnej trwałości. Lexusa trudno zepsuć, a domowy budżet zrujnować może jedynie wymiana amortyzatorów pneumatycznego zawieszenia (kilka tysięcy złotych za parę) i oczywiście... koszty paliwa, ale to łączy wszystkie przedstawione tu modele.

BMW 740 1995 r. BMW 740 1995 r. fot. autotrader.pl | BMW 740 1995 r.

BMW 7 (E38)

Ze względu na dyskusyjnie stylizowanego następcę (E65/66, dzieło Chrisa Bangle'a) i role w filmach kryminalnych, BMW serii 7 (E38) ma grono licznych wielbicieli. Kierowcy chwalą je za doskonałe właściwości jezdne i wyśmienite fotele, ganią zaś za koszty utrzymania. Ale czego spodziewać się po samochodzie, który w salonie kosztował kilkaset tysięcy złotych?

4-litrowa V-ósemka to jedna z polecanych jednostek napędowych - łączy akceptowalne koszty utrzymania z osiągami godnymi sportowej limuzyny. Na co uważać przy zakupie? Przede wszystkim na stan zawieszenia i układu kierowniczego (pękające sprężyny, wycieki z układu wspomagania), sprawność układu chłodzenia oraz działanie pokładowej elektroniki (wyświetlacze, sterowanie wentylacją) i automatycznej skrzyni. Chociaż montowane w BMW ZF-y należą do trwałych, zdarzają się awarie wymagające remontu przekładni.

Audi A8 Audi A8 fot. autotrader.pl | Audi A8

Audi A8

Pierwsza generacja Audi A8 ciężko pracowała na wizerunek pełnoprawnej limuzyny klasy premium. Na rynku wtórnym notuje przystępne ceny, ale podczas zakupu warto wziąć pod uwagę wysokie ceny części zamiennych i przeciętną awaryjność. Dotyczy to szczególnie turbodiesla 2.5 TDI, znanego z problemów z układem rozrządu, choć i serwis skomplikowanego motoru 3.3 TDI może uprzykrzyć życie kierowcy. Jak we wszystkich wymienionych przypadkach, nie ma co liczyć, że egzemplarze po 20 tys. zł będą miały rzeczywisty przebieg 200 tys. km.

Najpewniejsza lokata to A8 z silnikiem 4.2 V8 (299-310 KM), przyspieszające do setki w około 7 s. Przed zakupem warto sprawdzić automatyczną skrzynię, historię wymiany elementów rozrządu oraz stan zawieszenia, które nie najlepiej znosi starcie z polskimi drogami, a jego remont uszczupli kieszeń właściciela nawet o kilka tysiecy złotych. Plusy? Zachowawcza stylizacja, niezawodny napęd na cztery koła, lekka aluminiowa konstrukcja (uwaga na drogie naprawy powypadkowe), dobra jakość wykonania.

Jaguar XJ Jaguar XJ fot. autotrader.pl | Jaguar XJ

Jaguar XJ

Brytyjski arystokrata odstaje od konkurencji przestronnością wnętrza i kufra, przyciąga za to wyjątkową charyzmą. W stylowej kabinie można zapomnieć na chwilę o pędzącym świecie i cieszyć się nawet z krótkiej przejażdżki na zakupy. Wbrew pozorom utrapieniem Jaguara nie jest ponadprzeciętna awaryjność, ale duża podaż wyeksploatowanych egzemplarzy.

Kompromis między kosztami serwisu, zużyciem paliwa i osiągami to XJ6 z 4-litrowym motorem R6. Radość z jazdy zepsuć mogą wycieki oleju, nieszczelności w układzie chłodzenia oraz kapryśna elektryka. Również zawieszenie nie grzeszy trwałością. Najwięcej uwagi wymaga jednak... wybór odpowiedniego serwisu, który zaopiekuje się naszym "kociakiem".

Marcin Sobolewski

Więcej o:
Komentarze (14)
TOP 5 | Limuzyna za 20 tys. zł
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • remo29

    Oceniono 17 razy 7

    "Po latach każdą z nich można kupić za równowartość używanego Golfa."

    Czy te wszystkie artykuły pochodzą z jakiegoś kreatora tekstów marketingowych? Zawsze pojawia się słowo-klucz, pochodne od "Niemcy", "Volkswagen", "Golf". Niedługo o Dodzie będą pisać "zaskoczyła kreacją, chociaż eksperci przyznali, że górę powinien zwieńczyć seksowny golf", a w prognozie pogody "od strony Niemiec, gdzie od dziesięcioleci produkowany jest Volkswagen, nadciąga front burzowy". Puk puk, jest tam kto?

  • 162tony

    Oceniono 6 razy 6

    Ani są prestiżowe, ani luksusowe. Są to zwyczajnie wygodne auta.

  • Gość: shaman

    Oceniono 8 razy 4

    Prestiżowo się prezentują stojąc miesiącami na osiedlowych parkingach, aż trawka pod nimi zaczyna wyrastać. Wtedy prestiż się kończy, bo straż zabiera grata na lawetę, a za taki luksus to już trzeba trochę zapłacić.

  • darek8125

    Oceniono 4 razy 2

    furki fajne, ale niestety to juz 20letnie auta, i eksploatacja jest droga,przy takich mocnych i dużych silnikach, ale polaków nie stać na nowe auta ( tak jak to jest w Niemczech ,.,,że niemiec zarabia miesięcznie minimum ~2.5tys euro (czyli ~10tys zł) i za 5 swoich wypłat stać go na kupno nowego auta w salonie( np.opel astra).... a polaczek za swoje 5 wypłat (2tys zł/mc)może sobie kupić starego zajechanego trupa z przebiegiem 500tys km... i tym sie różnimy od europejczyków...

  • Gość: Bolo

    Oceniono 5 razy 1

    Takie auta powinien kupić nierząd dla BOR-u do wożenia obecnie nam panujących ciemniaków. Herosi Kazimierze i tak je rozbiją, ale będzie 100 (STO!) razy taniej!

  • wawiak80

    Oceniono 26 razy 0

    Artykuł sprzed 6 lat , ale te samochody już wtedy nie miały nic wspólnego z prestiżem. Przeciez to oksymoron. Jak coś kosztuje 20 tys i jest na kieszeń niemal każdego to już nie jest prestiżowe.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX