Mercedes GL 420 CDI

Niesprzyjający klimat, księżycowy krajobraz, ciężkie chmury - nic nie zdołało zepsuć dobrego wrażenia z jazdy największym terenowym Mercedesem
Dlaczego Islandia? Zrozumiałem kilka godzin po wylądowaniu. Byłem pewien, że bliżej jej do Europy, tymczasem lodowa wyspa leży niemal w połowie drogi do USA. I świetnie. Bo choć GL-a zbudowano głównie z myślą o Stanach - łączy to, co dobre w Europie, z tym, czego zazdrościmy Amerykanom. Jest znakomicie wykonany, wyrafinowany technicznie i oczywiście monumentalnie wielki.

Islandzka melancholia

Pierwsze godziny na Islandii były trudne. Czułem się nieswojo. Kiedy w Polsce termometry wskazywały ponad 30 stopni, tutaj słupek rtęci ledwie sięgał ośmiu (znam dziwaków, którzy tak lubią - redaktor Suski na przykład, zboczeniec jakiś). Gęste chmury wiszące tuż nad ziemią skutecznie zasłaniały Słońce, deszcz padał poziomo (tak, tak!), a w islandzkim radiu najweselszym zespołem był Depeche Mode. Teraz rozumiem, skąd te depresyjne klimaty w muzyce Björk czy zespołu Sigur Rós.

Nie pozostało nam nic innego, jak cieszyć się, że przyjechaliśmy tu latem, kiedy na północy dzień króluje nad nocą. Przynajmniej bawiły nas dowcipy z islandzkiej komendy policji: "Co pan robił w nocy z 15 października na 15 marca?".

Islandia słynie z tego, że w ciągu jednego dnia można tu doświadczyć czterech pór roku i dwóch trzęsień ziemi. Na szczęście te drugie, w przeciwieństwie do pogody, są ledwie wyczuwalne. Nic dziwnego, że moja uwaga była skutecznie odciągana od celu podróży. Ale już wracam do najnowszego Mercedesa.

Kto dał się zasugerować nazwą auta, ten trąba! GL ma tyle wspólnego z kultową klasą G co gałka z ulęgałką. Ta ostatnia (G klasa, nie ulęgałka) - pomimo swojej ekskluzywności - nachalnie podkreśla spartański styl, tymczasem GL to nic innego jak jeszcze większy, jeszcze bardziej luksusowy ML. Nie dziwi więc, że produkowana od 27 lat G-klasa nadal pozostanie w ofercie. To jednak całkiem inne auta. GL to ML w rozmiarze XXL. Takie było moje (i nie tylko) pierwsze wrażenie. Wrażenie zweryfikowane już na trzecim skrzyżowaniu, gdy wielkim GL-em - zaznaczam, że największym samochodem osobowo-terenowym Mercedesa - stanęliśmy na światłach. Na sąsiednim pasie zjawił się jeden z miejscowych Big Footów, których na Islandii dostatek. Gdy tuż przed nosem zobaczyłem protektor opony terenowca, potęga GL-a gdzieś prysła. Z zewnątrz nasz Mercedes wyglądał pewnie jak kieszonkowy iPod przy szpulowym magnetofonie z lat 60. Ale po zapaleniu się zielonego światła GL 420 CDI udowodnił swą przewagę: pognał niczym sprinter, podczas gdy olbrzym na sąsiednim pasie gramolił się, jak hipopotam w błocie.

Z każdym kilometrem podróży GL odzyskiwał potęgę. Islandzkie dukty pozwoliły poznać jego atuty. Asfalt na drogach jest tu - podobnie jak Polacy - w mniejszości. Na 270 tysięcy osób mieszkających na wyspie (aż) 10 tysięcy to osoby polskiego pochodzenia, a większość dróg to szlaki wyryte przez buldożery w wulkanicznej skale. Jak się okazało, nasz Mercedes - mimo luksusowego charakteru - czuł się w takich warunkach wyśmienicie.

Pan oszczędny

Na razie GL-a można kupić z jednym z czterech silników. Najmocniejszy to benzynowa pięćsetka o mocy 388 KM. Do wyboru są też 320 CDI (224 KM) i 450 (340 KM). Ja zaś zdecydowałem się na najciekawszą - moim zdaniem - wersję GL 420 CDI. Mocarny diesel z dwiema turbosprężarkami (420 CDI) był już promowany w klasie E, ale wydaje się, że dopiero teraz Jego Wielkość zagościła w godnym siebie aucie. Dostępny w zakresie 2200-2600 obr./min moment o wysokości, bagatela, 700 Nm pozwala 4-litrowej widlastej ósemce rozpędzać ważącego 2,5 tony kolosa bez najmniejszej zadyszki. GL 420 CDI pruje setką już po 7,6 s od startu, a wskazówka prędkościomierza może wspiąć się do 230 km/h. Przy tym GL ma średnio zużywać 12 l oleju napędowego na 100 km. Biorąc pod uwagę masę GL-a i moc ponad 300 KM, to całkiem oszczędny samochód. Ale nie ekonomiczność jest jego największym atutem.

Wyjechaliśmy z Reykjaviku na północ Islandii. Po 30 kilometrach skończyła się asfaltowa droga i zaczął czarny szuter. W przewodniku wyczytałem, że na tej trasie nie trzeba nawet włączać reduktora, wystarczy ustawić zawieszenie na tryb terenowy (nie wspomniałem jeszcze, że wszystkie GL-e wyposażone są standardowo w pneumatyczne zawieszenie. AirMatic pozwala zmieniać sztywność resorowania oraz prześwit w zakresie od 20 do ponad 30 cm).

Dobrze, że nie włączyliśmy reduktora - wtedy 7-biegowy automat (7G-Tronic) ograniczyłby nasz temperament i nie pozwoliłby przekroczyć setki. A tak nasze zapędy temperował tylko system ESP (którego nie da się wyłączyć, ale można znieczulić).

Terenowe opony i nierówne odcinki drogi nie zmąciły komfortu jazdy GL-em. O tym, że po kamienistej drodze pędziliśmy ponad setką, sygnalizował jedynie szybkościomierz i zarzucający na zakrętach tył auta. Pneumatyczne zawieszenie znakomicie "połykało" wyrwy i kamulce. Czuć było jednak wielką masę auta, która w naprawdę trudnym terenie może przeszkadzać.

Ceną za komfort jest precyzja. GL bardzo skutecznie odcina kierowcę nie tylko do nieprzyjemnych wibracji, ale również od informacji płynących z kół, co na asfaltowej drodze nie jest mile widziane. Ale pneumatyczne zawieszenie zawsze jest mniej sportowe od tradycyjnego, bez względu na to, czy jedziemy Porsche, Audi, czy Mercedesem.

Najbardziej terenowy z luksusowych

Koncern ze Stuttgartu udowodnił nieraz, że pod względem komfortu, jakości i wyposażenia należy do światowej czołówki. Dźwięk pokładowego audio, wygodne fotele z funkcjami masażu nie pozwalają pasażerom zapomnieć, że siedzą w Mercedesie. Jeszcze lepiej jest z bezpieczeństwem. Oprócz masy standardowych w tej klasie udogodnień (elektronika kontrolująca zachowanie samochodu, poduszki powietrzne, sztywna konstrukcja karoserii) można otrzymać (za dopłatą) znany z klasy E oraz S system Pre-Safe - elektroniczną rękę opatrzności, która w razie kłopotów napina pasy, podnosi szyby, ustawia pionowo oparcia foteli.

Mercedes GL jest na tyle terenowy, na ile terenowe może być auto luksusowe. Oprócz regulowanego prześwitu i reduktora ma również blokady mechanizmów różnicowych (centralnego i tylnego). Wszystko sterowane elektronicznie. Na naszej trasie nie trzeba było ich uruchamiać.

Pierwszy dzień za nami. A raczej pierwsze 12 godzin, bo noc można było sobie najwyżej zrobić samemu - szczelnie zasuwając zasłony w pokoju hotelowym. Przypomniał mi się niedawny film z Alem Pacino. Ale "Bezsenność" w moim wypadku przegrała ze zmęczeniem.

Nie mogę powiedzieć, że obudził mnie piękny wschód słońca. Jednak niebo przetarło się na tyle, by Islandia dała się poznać od nieco jaśniejszej strony. Piękne widoki w górach (wyjąwszy może bezkształtne lodowce), krystaliczne powietrze i jezioro z wodą przezroczystą niczym klosze ksenonowych reflektorów nowego Mercedesa. Właśnie, czy ten mechaniczny smok nie jest jeżdżącą kpiną z ekologii? Nie. Mercedes mocno przejmuje się środowiskiem. Poczynił wyraźne postępy w czystości silników wysokoprężnych. Spełniające normy Euro4 diesle standardowo wyposażane są w bezobsługowe filtry zmniejszające emisję cząstek stałych o 99 proc.

Trzeba przyznać, że GL bardzo skutecznie izoluje od tego, co nieprzyjazne człowiekowi. Perfekcyjnie wyciszone wnętrze, znakomity system klimatyzacyjny i wygodne fotele pozwalają zapomnieć o tym, co dzieje się na zewnątrz. Największą przewagę GL-a nad ML-em stanowi siedmioosobowe wnętrze. Z zaciekawieniem wgramoliłem się na trzeci rząd foteli. W większości siedmioosobowych SUV-ów zmieszczą się tam najwyżej dzieci. Tymczasem na tyle GL-a rozgoszczą się nawet dorośli. Ponadtrzymetrowy rozstaw osi i przemyślane wnętrze robią swoje.

Mercedes GL celuje wyraźnie w rynek amerykański. Sądząc po gustach Amerykanów, można oczekiwać, że GL przypadnie im do gustu nawet bardziej niż ML. W Europie będzie konkurował z równie wielkim (różnica długości nie przekracza centymetra) Audi Q7, choć ten jest wyraźnie mniej terenowy od Mercedesa (nie ma ani blokad układów różnicowych ani reduktora). Jeszcze nie wiadomo, gdzie uplasuje się nowe BMW X5, które pojawić się na rynku po wakacjach.

Mercedes GL 420 CDI

kompendium

Nadwoziepięciodrzwiowe, 7-osobowe
Silnikwysokoprężny, dwie turbosprężarki, V8, 32V, 3996 cm3
Moc306 KM przy 3600 obr/min
Moment obr.700 Nm przy 2200-2600 obr/min
Skrzynia biegów7-stopniowa, automat (7G-TRONIC)
Napędna cztery koła, z blokadami mechanizmów różnicowych i reduktorem
V maks.230 km/h*
Przysp. 0-100 km/h7,6 s*
Rodzaj paliwaON
Średnie spalanie11,6 l/100 km*
Wymiary (dł./szer./wys.)508,8/192/184 cm
Prześwit19,7-30,7 cm
Głębokość brodzenia60 cm
Masa własna2475 kg
Ładowność775 kg
Poj. bagażnika300-2300 l
Poj. baku100 l
Zawieszeniepodwójne wahacze (przód), czterowahaczowe (tył) AirMatic
Opony275/55 R19
Cena370 000 zł


*Dane producenta

Pozostałe wersje silnikowe

.GL 320 CDIGL 450GL 500
SilnikV6 2987 cm3V8 4663 cm3V8 5461 cm3
Moc224 KM340 KM388 KM
Moment510 Nm460 Nm530 Nm
Przysp. 0-100 km/h*9,8 s7,2 s6,5 s
V maks.*210 km/h235 km/h240 km/h
Średnie spalanie*9,9 l/100 km13,3 l/100 km13,9 l/100 km
Cena295 000 zł360 000 zł400 000 zł


*Dane producenta

Gaz

Znakomicie wykończone, obszerne siedmioosobowe wnętrze, bardzo bogate wyposażenie, duży nacisk na bezpieczeństwo, kulturalnie pracujące silniki, mocarny diesel 420 CDI, skutecznie wyciszone i odizolowane od wibracji wnętrze, reduktor i blokady układów różnicowych.

Hamulec

Spora masa (także nieresorowana), duża kierownica, konstrukcja nadwozia oparta na płycie ML-a ogranicza możliwości terenowe, przeładowana funkcjami dźwignia kierunkowskazów

Oceń ten samochód
Więcej o: