Opel Astra TwinTop

To dopiero interes. Raz płacisz, a dostajesz dwa samochody - kabriolet i coupé
Kabriolet? Nie dość że droższy od wersji z dachem, to jego największy walor można w Polsce wykorzystać tylko przez niewielką część roku. Namówić klienta na taką inwestycję to prawdziwa sztuka. Co innego wersja ze sztywnym dachem, która może przespać zimę pod postacią coupé. Taka sprytna ma być nowa Astra TwinTop.

Opel nie odkrywa Ameryki. Automatycznie chowany dach był już oferowany do Forda Skylinera w 1957 roku, a elektrycznie składany hardtop w 1995 roku zagościł w Mitsubishi 3000GT Spyder. Nie oznacza to jednak, że Opel skserował pomysły konkurentów. Wręcz przeciwnie.

Dach w TwinTopie jest niezwykły, bo składa się nie z dwóch - jak to zazwyczaj bywa - ale z trzech części. Dlatego udało się wygospodarować spory jak na kabriolet bagażnik - przy schowanym zadaszeniu ma pojemność 205 l. Dostęp do toreb i plecaków jest łatwy, bo wystarczy wcisnąć guzik, by złożony dach nieco się uniósł.

Lecz któż bez wad! Choć 30-sekundowy proces zakrywania nieba to niezwykle efektowny balet, to za każdym razem mimowolnie zaciskałem kciuki, aby zakończył się sukcesem. Producent zapewnia, że poddawał mechanizm ponad 20 tys. prób, ale dźwięki wydobywające się w trakcie operacji wprowadzają pewną nerwowość nawet wtedy, gdy samochód stoi. A przecież składanie lub rozkładanie dachu może odbywać się do prędkości 30 km/h. Nie trzeba było mnie długo namawiać, bym przekonał się, jak cały system działa podczas jazdy. Odczucia? Podobnie niepokojący hałas, ale identyczna niezawodność.

Gdy po kilku testach siedziałem już w coupé, które przed chwilą było kabrioletem, pozwoliłem sobie na nieco żwawszą jazdę. Najmocniejszy - do pojawienia się wersji OPC - dwulitrowy, turbodoładowany silnik to świetny partner do zabawy. Osiem sekund do setki, bardzo dobrze zestopniowana skrzynia biegów, precyzyjny drążek. Dodatkową pokusą do pokonywania zakrętów na granicy przyczepności jest zawieszenie usztywniające się po wciśnięciu guzika Sport. Wtedy nadwozie niemal się nie przechyla, a Astra mimo przedniego napędu nie jest podsterowna - przynajmniej w granicach zdrowego rozsądku. Doskonale zaprojektowane fotele trzymają kierowcę i pasażera we właściwej pozycji. Jedynym problemem jest za bardzo pochylona kierownica, do której długo nie mogłem się przyzwyczaić.

Kiedy emocje opadły, a prędkość zmalała, zaczął mi doskwierać jeden, za to poważny mankament - trzeszczenie. W dachu Astry skrzypi praktycznie wszystko. Tylko część odgłosów można zwalić na piasek, który dostał się w szczeliny.

Dość tego! Ponownie odsłaniam niebo. Do 100 km/h w Astrze da się swobodnie rozmawiać, dopiero potem słychać głównie pęd powietrza. Do jazdy z otwartym dachem nie pasuje tylko wykonanie wnętrza. Gdy promienie słońca padają na ciemną i smutną deskę rozdzielczą, wydaje się, jakby zaraz miało zacząć padać. Przydałaby się choćby minimalna poprawa jakości materiałów, a na pewno zmiana ich kolorystyki. Kabriolet rządzi się swoimi prawami.

Opel Astra TwinTop to dynamiczne, przedniej urody coupé, któremu pod żadnym względem nie ustępuje drugie, mniej skrępowane, "kabrioletowe" oblicze. Projektantom udało się zachować 100 proc. Astry i dołożyć coś jeszcze, co wyróżnia ją spośród innych Opli. Szkoda tylko, że kabriolet wewnątrz nie różni się od "zwykłej" Astry tak jak na zewnątrz. Przez to jeszcze trudniej będzie go sprzedać.

Więcej o: