Audi A3 3.2 Quattro

Wygląda, jakby wstydził się swojej mocy. Niesłusznie. Ten niepozorny kompakt może zawstydzić wielu właścicieli sportowych bryczek. Bo mało kto wie, że Audi A3 3.2 przyspiesza tak szybko jak Porsche Boxter S i tylko niewiele gorzej od Subaru Imprezy WRX
Jest niczym nicpoń, łobuz z prestiżowego liceum. Inteligentny, modnie ubrany, dobrze wychowany, potrafiący znaleźć się w wytwornym towarzystwie. Dopiero potem odkrywasz, co to za typ. Nie chwali się swoją sprawnością, a mięśnie ma skrzętnie schowane pod ubraniem. Jedyne, co może wzbudzać podejrzenia, to jego intensywnie czerwona koszulka, ale tę może ubrać każdy.

***

Nietrudno rozpoznać, że to Audi A3. Na tym jednak koniec. Większości osób daje się zwieść pozorom. Ja też. Moja wyobraźnia chyba nieco się zapędziła, kreując obraz potwora. Choć przecież to jeden z trzech najmocniejszych seryjnych hatchbacków. Liderem jest dwuosobowe Renault Clio V6 (255 KM) z centralnym silnikiem, a tuż za nim na niewygodnym drugim miejscu plasuje się Audi A3 3.2. Dlaczego niewygodnym? Bo Audi okupuje je wespół z Alfą Romeo 147 GTA, a ta nie szczędzi Niemcowi szturchańców.

***

Patrząc na to A3, pomyślałem, że to najlepiej zamaskowane 250 KM pod maską, jakie widziałem. Prawie niczym się nie różni od słabszych wersji. Żadnych dodatkowych spoilerów, poszerzonych błotników ani powiększonych wlotów powietrza. Nie ma nawet znaczka z tyłu (taka opcja dostępna jest na zamówienie). Rury wydechowe są dwie, ale identyczne ma też wersja 2.0 FSI i 2.0 TDI. Najwyraźniej Audi lubi bawić się w ciuciubabkę. Co prawda niższe zawieszenie, wielkie obręcze i niskoprofilowe opony mogą zdradzać dużą moc, ale wszystko to mamy w pakiecie Ambition dostępnym też w słabszych wersjach.

A może... Spoglądam na hamulce. No proszę! Wielkie tarcze wypełniają po brzegi siedemnastocalowe felgi. Palca nie wciśniesz. Potem dostrzegam też niewielki znaczek "quattro" na atrapie chłodnicy. I to wszystko, po czym można poznać najmocniejsze A3.

Jedynym wytłumaczeniem tej dyskrecji może być argument, że nie jest to ani S3, ani tym bardziej RS3. Audi planuje produkcję S-ki z turbodoładowanym silnikiem o mocy ok. 350 KM. Ale na tego potwora przyjdzie poczekać najmniej rok. Wróćmy do teraźniejszości. Na razie musi nam "wystarczyć" 250 KM. Czy wystarczy jednak cierpliwości, by trzymać język za zębami? Skoro ja miałem problemy z identyfikacją, choć wiedziałem, co odbieram, to co dopiero przechodnie? Tym bardziej że wciąż to prawdziwa rzadkość. Po naszych drogach jeździ najwyżej kilka sztuk A3 z takim silnikiem.

***

Dosyć dywagacji. Czas ujarzmić bestię, która wygląda jak potulny baranek. Wsiadam za kierownicę. Wersja Ambition oznacza lepiej wyprofilowane fotele, tapicerkę Matrix i trójramienną skórzaną kierownicę. Wyczuwa się sportowy, ale bardzo stonowany klimat. Ja poczułem się całkowicie zgaszony, kiedy zobaczyłem radio z odtwarzaczem... kaset. Chyba lekka przesada w samochodzie za ponad 165 tys. zł. Mamy przecież XXI wiek!

Czym prędzej przekręcam kluczyk w stacyjce. Sześć cylindrów subtelnie bulgocze. To ostatecznie rozwiewa wątpliwości, co do mocy. Nic dziwnego, że przeszczepiono tu hamulce z Audi RS4 z tarczami o średnicy 345 mm.

Pod maskę trafił ten sam silnik VR6 co w VW Golfie R32 (241 KM). Moc większa o 9 KM to efekt przeprojektowania układu wydechowego i oprogramowania komputera. Jednak różnice pomiędzy charakterami obydwu aut są ogromne. Golf R32 buczy, prycha i rezonuje - wszem wobec informując o potężnej mocy. Prawie jak Alfa 147 GTA, która przy byle okazji atakuje uszy decybelami. Audi jest przy nich jak uczeń, doskonale przygotowany do lekcji, ale zbyt nieśmiały, żeby podnieść rękę. Nawet kiedy naciskam gaz, silnik pozostaje na tyle cichy, że w jego rasowe brzmienie trzeba się wsłuchiwać.

Jeśli lubisz jakąkolwiek ostentację - rozejrzyj się za czymś innym. Owszem, postronni obserwatorzy docenią zgrabne linie, ale nic ponadto. Prawie nikt nie odgadnie realnej wartości tego auta. Tylko od ciebie zależy, z kim podzielisz się tajemnicą.

Na wszelki wypadek zrobiłem mały minitest i udałem się do zaprzyjaźnionej myjni. Jej personel przywykł do egzotycznych modeli, które przyprowadzam, ja przywykłem do pytań personelu. Gradu pytań. Tym razem wjeżdżam i nic! Żadnego gradu. Ba, nawet deszczu. Czyżby szef zakazał im rozmów z personelem? Nie, bo kiedy na sąsiednie stanowisko wjechał nobliwy pan X-typem, grad się pojawił (niespodziewanie, jak to grad), a ja się zirytowałem. Przecież pod maską Jaguara jest 100 KM mniej niż w tym A3. Czerwone Audi naprawdę zasługuje na pytania. Dopiero podczas wyjeżdżania, gdy V6-tka zaczęła groźnie rezonować, jeden z drugim zaczęli coś podejrzewać. Jednak na pytania było już za późno.

Na szczęście miałem sporo czasu, by nacieszyć się tym autem. A im dłużej nim jeździłem, tym bardziej mi się podobał.

***

Podobnie jak S4 model A3 3.2 sprawia wrażenie niesłychanie zwartego samochodu: żadnych luzów i hałasów z deski rozdzielczej lub nadwozia. Zawieszenie nie buja samochodem bez potrzeby, każdy milimentr ruchu amortyzatorów oznacza bardzo skuteczne tłumienie. Możesz pędzić po mieście niczym narciarz po muldach i nie usłyszysz słowa skargi ze strony układu jezdnego. Nawet pokonując głębokie koleiny, nie musisz martwić się o miską olejową. A co z komfortem? - spytasz.

Nie jest źle. Wstrząsy z zawieszenia, drgania układu kierowniczego i wibracje z silnika nie mają wstępu do wnętrza.

Także układ kierowniczy - mimo że wspomagany elektrycznie - nie daje powodu do narzekań. Jest znacznie mniej bezpośredni niż w Alfie Romeo GTA, ale bardzo precyzyjny i nie nerwowy.

***

No właśnie. Pora sprawdzić, na co naprawdę stać najmocniejsze, jak dotąd, A3. Mamy tu 6 cylindrów, sześciostopniową ręczną skrzynię i napęd na cztery koła. O rozdział napędu dba Haldex, czyli wielopłytkowe elektronicznie sterowane sprzęgło lepkościowe. Silnik VR6 o niewielkim (15 st) kącie rozwarcia cylindrów dysponuje ogromnym potencjałem. Auto przyspiesza rewelacyjnie i z każdych obrotów. Robię prostą próbę elastyczności. Zwalniam do pięćdziesiątki, wrzucam szóstkę i naciskam gaz. A3 gładko nabiera prędkości. Dopiero przy 230 km/h prosi o trochę czasu do namysłu, ale i tak wskazówka konsekwentnie pnie się niemal do końca skali prędkościomierza. Mimo niewielkich rozmiarów A3 jest bardzo stabilne przy wysokich prędkościach. Ignorując koleiny i podmuchy wiatru, precyzyjnie utrzymuje kierunek, przez co nie męczy nawet na dłuższych dystansach. Problematyczna jest natomiast płynna zmiana biegów. By przyspieszać bez szarpnięć, musisz się przyzwyczaić do zdecydowanie biorącego sprzęgła.

Quattro i 250 KM - hm... taka kombinacja musi się sprawdzać na górskich drogach. Skręcam w stronę lesistej okolicy, gdzie prędkość ograniczają zakręty nie znaki, a ludzie zapuszczają się chyba tylko przez pomyłkę.

Pierwsze łuki auto pokonuje z imponującą stabilnością. Wzrasta zaufanie i apetyt na więcej. Wyłączam ESP, dodaję gazu. Coraz szybciej i szybciej atakuję serię ciasnych nawrotów. Gdzieś tu powinna być granica przyczepności. Jest! Czyżby? A jednak... Auto okazuje się podsterowne. Nie tak bardzo jak stare S3, ale podsterowne. Wystarczy niewielkie ujęcie gazu, by powróciło na zadany tor. Wiem, to się nazywa bezpieczne zachowanie, czuję jednak lekki niedosyt. W końcu to auto ma 250 KM.

Wypadam na prostą, nabieram prędkości i atakuję znacznie szybsze łuki. Jest! Dopiero teraz pojawia się słodka nadsterowność. Ujęcie gazu wyrzuca tył na zewnątrz. Dopiero przy wyższych prędkościach Audi staje się bardziej rasowe. Niepotrzebne ryzyko? Balansowanie na granicy? Nic z tych rzeczy. To nie Renault Clio V6, które w najmniej oczekiwanym momencie przerywa takie zabawy ostrym spinem. Tu zdążysz odebrać telefon, "zakładając kontrę".

***

Niestety, wszystko co przyjemne, szybko się kończy. W okolicy nie ma stacji benzynowej, a wskazówka poziomu paliwa opadła nie wiadomo kiedy. 60-litrowy zbiornik jest chyba niewystarczający, jak na tak duży silnik. Chyba że będziesz jechał spokojnie, a wtedy auto zadowoli się skromnymi 9 litrami na sto. To możliwe, tym bardziej że aby cieszyć się z jazdy A3 3.2, wcale nie musisz wciskać pedału przyspieszenia do oporu. Małe Audi sprawdza się także podczas dojazdów do pracy zatłoczonymi ulicami. Nie zmęczy cię jak Opel Speedster, czy choćby Lancer Evo. Na osi od sportu do komfortu A3 będzie bliżej tego pierwszego, tuż za nieco bardziej wyczynowym M3. Właśnie tego typu samochody podobają mi się najbardziej. Dobrze wykonane, wygodne, komfortowe, sprawdzające się w codziennej eksploatacji i z entuzjazmem godzące się na szczyptę szaleństwa.



Dziękujemy panu Wojciechowi Bełtowskiemu, właścicielowi salonu VW/Audi w Krakowie (www.beltowski.pl), za udostępnienie samochodu do testu.



Więcej o: