Fiat Panda 1.2 Dynamic

Pandą przejechaliśmy ponad 20 tys. km. Długodystansowy test przekonał nas, że mały Fiat to bardzo udane autko do miasta. Rozstaliśmy się z nim z żalem.
Kiedy rozpoczynaliśmy test, nie byliśmy pewni, czy Panda wytrzyma intensywną eksploatację. Nasz egzemplarz jako jeden z pierwszych zjechał z taśmy montażowej, a takie pojazdy z reguły obarczone są wadami. Wtedy zastanawialiśmy się, czy oddanie autka w nasze ręce świadczy o odwadze Fiata, czy też o ufności firmy w jakość, jaką mogą osiągnąć pracownicy tyskiego zakładu. Wkrótce mieliśmy się o tym przekonać.

Egzemplarz, który trafił do nas, doświad-czył już trochę - na jego liczniku widniała liczba 5770 km. Ale mimo to samochód wyglądał i zachowywał się, jakby przed chwilą wyjechał z fabryki. Teraz Panda wrosła w miejski krajobraz, ale wtedy - na początku listopada - oglądano się za nią na ulicy. A my z dnia na dzień lubiliśmy ją coraz bardziej.

Najwyższe i najmocniejsze

Naszego Fiacika wyposażono iście po królewsku. Najwyższa wersja 1.2 Dynamic Plus, która pod koniec ubiegłego roku kosztowała 35 900 zł, miała w standardzie dwie poduszki powietrzne, ABS, elektryczne wspomaganie układu kierowniczego, elektrycznie sterowane szyby przednie, centralny zamek z pilotem, radioodtwarzacz CD i światła przeciwmgielne. My dodatkowo zażyczyliśmy jeszcze: poduszek powietrznych bocznych (1000 zł), kurtyn (1000 zł), regulacji mocowania pasów przednich (100 zł) i wysokości fotela kierowcy (400 zł), klimatyzacji automatycznej (5500 zł), dzielonej kanapy z tyłu (400 zł), obręczy aluminiowych (1500 zł), schowka pod fotelem pasażera (200 zł), co podniosło cenę auta do 45 800 zł.

Dziś - zaledwie po pół roku sprzedaży - w ofercie Fiata nie ma już wersji Dynamic Plus. Najbogatsza to Dynamic, która kosztuje 35 800 zł. Nie znajdziesz tu jednak ani seryjnego radioodtwarzacza CD, ani świateł przeciwmgielnych.

Na razie mówienie o utracie wartości auta nie ma większego sensu. Może za pół roku? Jedno jest jednak pewne - Panda to model, który sprzedaje się jak ciepłe bułeczki.

Pod maską testowanego egzemplarza pracował silnik 1.2 o mocy 60 KM. To lepsza propozycja niż słabszy 1.1, który występuje tylko w niższych wersjach wyposażenia.

Pandy 1.2 nie można jednak zaliczyć do aut dynamicznych. Z danych fabrycznych wynika, że samochód powinien przyspieszać do setki w 14 s, a w naszych próbach z trudem osiągaliśmy wynik lepszy niż 16 s. Pojazd egzaminowaliśmy w podobnych warunkach jak producent - dwie osoby i 20 kg bagażu. Na szczęście w codziennej eksploatacji różnica ta była niezauważalna. Sprawny kierowca bez problemu przeciśnie się Pandą przez miejskie korki. Mały promień skrętu - zaledwie 9,1 m - zapewnia Fiacikowi dużą zwrotność. Dzięki temu kierunek jazdy Pandą zmienisz za jednym razem, a nie jak innymi autami "na trzy". Na pochwałę zasługuje działanie elektrycznego wspomagania układu kierowniczego montowanego seryjnie. Kierownica pracuje bardzo lekko. Po włączeniu trybu City system aplikuje mocne wspomaganie przy prędkościach manewrowych, czyli do 50 km/h. Powyżej tej wartości - automatycznie przełącza się na słabsze, co po-zwala na lepsze wyczucie drogi.

Jednostka napędowa Pandy wykazała się niewielkim apetytem na benzynę. Jazda na trasie skutkowała zużyciem paliwa na poziomie 6 l/100 km. Gdy auto dynamicznie pokonywało autostradę, potrzebowało 7,8 l/100 km. W mieście mały Fiat palił blisko 8 l/100 km. Delikatniejsze obchodzenie się z pedałem gazu pozwoli uzyskać na trasie 5 l/100 km, a w mieście 7 l/100 km.

Pierwsze zastrzeżenia

Pojawiły się po przejechaniu przez nas kilkuset kilometrów. Gdy zabrakło płynu w spryskiwaczu, wychwyciliśmy niedogodność. Wlew zbiorniczka umieszczono tak głęboko w komorze silnika, że z trudem można do niego skierować strumień cieczy. Efekt? Rozlany płyn.

Mam uwagi do ulokowania przycisków sterowania lusterkami - tunel między fotelami, za dźwignią hamulca ręcznego, to mało poręczne miejsce. Pandę można pochwalić za wygodne fotele o dużym zakresie regulacji.

Pierwsza i ostatnia awaria nastąpiła, gdy na liczniku pojawiła się liczba 17 tys. Zepsuł się... zamek pokrywy bagażnika, a konkretnie jego elektryczne sterowanie. Usterka została usunięta w ramach gwarancji. Po jej wygaśnięciu zapłacilibyśmy 97 zł 38 gr.

Wyposażenie dodatkowe

Wprawdzie Panda z silnikiem 1.2 występuje tylko w najbogatszej wersji wyposażenia, jednak i tu można zauważyć oszczędności poczynione przez fabrykę. Co warto dokupić? Samochód z taśmy montażowej zjeżdża z kanapą tylną składaną w całości - złożysz zresztą tylko oparcie, co jest mankamentem auta. Dzielone oparcie to wydatek 400 zł. Schowek pod fotelem pasażera kosztuje 200 zł, ale zyskasz przestrzeń na mapy czy małe zakupy. Niestety, aby dostać się do skrytki, trzeba unieść poduszkę siedziska - pasażer musi zwolnić fotel. Dlatego lepszym rozwiązaniem byłaby szuflada. Firmowy radioodtwarzacz to dobry pomysł, gdyby nie jego cena - 1200 zł. Według nas to co najmniej dwa razy za dużo. Lepiej dopłacić jeszcze 300 zł i wybrać opcję z odtwarzaczem CD.

Do najtańszych nie należy klimatyzacja. Za ręczną trzeba zapłacić ponad 3500 zł, a za automatyczną - 5500 zł. Szczególnie ta druga kwota wydaje się astronomiczna przy tak małym pojeździe.

Świadectwo z piątkami

Panda w czasie testu wykazała się nadspodziewaną dzielnością. Po przejechaniu blisko 21 tys. km skuteczność amortyzatorów oraz geometria zawieszenia pozostały na najwyższym poziomie (różnica stanu amortyzatorów 2% z przodu i 8% z tyłu). Także jakość powłoki lakierniczej rzeczoznawca ocenił wysoko. Brawo dla Pandy!

Po dotarciu silnika moc wzrosła z 59 KM do 62 KM. Mimo to osiągi trakcyjne auta nie są satysfakcjonujące. Przy pierwszej ostrej jeździe można się nieco wystraszyć przechyłów na zakrętach. Okazuje się jednak, że karoseria wychyla się tylko do pewnego stopnia, a Panda nie traci przyczepności.

Na świadectwie ukończenia testu długodystansowego Panda ma dużo piątek - za bezawaryjność, dobry montaż, wykończenie wnętrza i niskie zużycie paliwa. Tróję z minusem przyznaliśmy za zbyt słabe przyspieszenie. Ale jak na model, który dopiero co wszedł do produkcji, brak poważnych awarii to najlepsza wizytówka auta.

Ile kosztowało nas użytkowanie Pandy? Benzyna - 0,27 zł/km, a po dodaniu innych kosztów (np. płyn do spryskiwacza) - 0,29 zł/km. Nieźle. Jeśli myślisz o kupnie auta miejskiego, to z czystym sumieniem radzę: warto zastanowić się nad Pandą.

Sześć miesięcy z Pandą

Fiat Panda 1.2 Dynamic Plus w ciągu pół roku pokonał 20 tys. km. W tym czasie nie uległ poważniejszej awarii ani nie wykazał większych usterek.

6527 km - badanie na hamowni podwoziowej. Silnik wykazuje się mocą nieznacznie mniejszą, niż podają dane fabryczne (59 KM)

6739 km - badanie diagnostyczne podwozia, m.in. amortyzatorów. Auto jak spod igły

16 953 km - zepsuł się zamek w pokrywie bagażnika. Usterkę usunięto w ramach gwarancji

21 034 km - na parkingu ktoś zarysował lekko zderzak Pandy

24 389 km - powtórne badanie na hamowni podwoziowej. Moc motoru wzrosła o 3 KM - teraz 62 KM. Większy o 3 Nm jest również maksymalny moment obrotowy

25 435 km - kontrola stanu technicznego w niezależnej stacji diagnostycznej. Eksperci potwierdzają bardzo dobry stan zawieszenia i amortyzatorów. Hamulce sprawują się doskonale

26 759 km - koniec testu. Po przejechaniu 20 989 km rozstajemy się z Pandą z żalem. Testowany egzemplarz sprawdził się jako samochód miejski.



Cena wersji testowanej Fiat Panda 1.2 Dynamic Plus

- rozpoczęcie testu - 35 900 zł

- obecnie (wersja Dynamic, cena po uzupełnieniu wyposażenia do poziomu zbliżonego do Dynamic Plus) - 37 500 zł

Więcej o: